Witam bardzo gorąco. Po raz pierwszy pisze do Was. Właściwie to nie wiem czego oczekuję. Chyba chcę tylko pogadać , a może nie tylko?
Mój syn od prawie 10 miesięcy jest w ośrodku w Monarze. To nie jest jego pierwszy ośrodek. Jako nastolatek był w Łodzi 15 miesięcy. Nie udało sie wrócił do ćpania po roku. Wiemy już , że oprócz ćpania jest jeszce choroba tylko jaka? Podejrzewano schizofrenię - jeden lekarz orzekł , dwóch zaprzeczyło w każdym razie nie jest zdrowy.
Obecnie też nie jest najlepiej . Jest w tym ośrodku 10 miesięcy nie ma prawa głosu, z nikim nie rozmawia, ma swój własny świat. W domu tez jeszcze nie był , nie dzwoni. Byliśmy u niego klika razy, na wszystko odpowiada może być . Nie wyrabia sie z zadaniami, nie chce rozmawiać a może nie umie?
Na moje pytanie terapeuta odpowiedział mi ,że w każdej wsi musi być jakiś głupi Jaś u nich to jest mój Łukasz. Nie mieści mi sie to w głowie , wiem ,że narkotyki niszczą organizm ale przecież Łukasz był normalnym chłopcem bardzo dobrze sie uczył dopóki nie sięgnął po...... I co teraz z jednej strony cięszę sie bo go niem w domu jest spokój cisza ale z drugiej myślę co będzie dalej on ma 24 lata do pracy sie nie nadaje renty nie ma wróci do domu i co...... Nie wiem ???????
Posted: 13.06.2006, 06:54
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
[quote=Icusia]Podejrzewano schizofrenię - jeden lekarz orzekł , dwóch zaprzeczyło [/quote]
czy w związku z tym Twój syn był skierowany na badania psychologiczne?
Co do renty, to (nie na 100%) istnieje możliwość uzyskania renty socjalnej. Przejdź się do MOPS-u bądź ZUS-u (bo ZUS teraz je wypłaca) i spróbuj dowiedzieć się co i jak.
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
jeżeli jeden lekarz orzekł, że ma schizofrenie ( a z Twojego opisu wygląda na to, że ma ), to już jest podstawa do starania się o rente - spóbuj z tej strony.
a jeżeli nawet dostanie ,minimalną rente to pieniądze wyda na narkotyki,
chyba, że jest jakiś sposób ,żeby pieniądze trafiały od razu do Twoich rąk np. na Twoje konto;
pozdrawiam
Posted: 13.06.2006, 15:14
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
A może to jednak nie schizofrenia a tylko jeszcze beznadzieja pozostałość po braniu narkotyków. Może ma bardzo słabą psychikęi z czasem jak nie będzie brać a nie przestanie się leczyć polepszy się jednak i zdrowie psychiczne. Także po wyjściu z ośrodka myślę że powinien dalej się leczyć psychicznie i trzeba być dobrej myśli. Wiem,że to cholernie ciężko mieć stale nadzieję że będzie lepiej. Ale nie ma innego wyjścia trzeba myśleć pozytywnie. Taka nasza rola rodziców. Moja mama zawsze mówiła małe dziecko mały kłopoy, duże dziecko duży kłopot. Nie rozumiałem Jej wtedy teraz doskonale to dociera do mnie. Z tą rentą to warto zawalczyć aby Tobie było lżej miałby na utrzymanie chociaż parę groszy ale zawsze. Dołączysz kartę z leczenia w MONAR-ze i powinno się udać. Życzę Ci wielu sił i spokoju. Pozdrawiam i pogody ducha Józef.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 13.06.2006, 19:43
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Przepraszam Rotto, ale ja bym jednak nie stawiała "strassen diagnosen. Z opisu Icusi nic nie wynika. Zwłaszcza, że nawet nie napisała co brał. Równie dobrze może to być otępienie. Objawy też pasują. Zanim postawisz diagnozę, spotkaj się z pacjentem, przeprowadź porządny wywiad psychiatryczny, czyli, krótko mówiąc, przebadaj gruntownie.
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Nawet nie wiecie jak bardzo ucieszyły mnie wasze odpowiedzi Wiem już ,że mogę z kimś o tym pogadać. Łukasz przez kilka lat palił marychę a później brał amfetaminę. Trzykrotnie próbował odebrać sobie życie: dwukrotnie nałykał sie tabletek a za trzecim razem podciął sobie gardło. Często myslę,że jestem złą matka bo przez myśl przechodzą mi przebłyski Szkoda, że mu się nie udało. Myślałam ,że zrobiliśmy wszystko by mu pomóc : prywatne wizyty u psychiatry który stwierdził schizofrenię, póżniej szpital psychiatryczny potwierdził diagnozę . Na rok uzyskaliśmy grupę nieopełnosprawnościową, wtedy tez starałam się o rentę socjalną ale lekarze badający Łukasza nie stwierdzili schizofreni odwołałam sie do sądu . Kolejna wizyta u psychiatry sądowego i diagnoza to TYLKO ZABURZENIA ZACHOWANIA. Miałam dośc zostawiłam to bo znów zaczął brać. To nie wszystko po powrocie z Łodzi wtedy gdy był naprawdę fajnym, chłopcem poznał dziewczynę. Ciąża i dziecko mały ma już 4 latka. Do tej pory płaciłam dziewczyniepo 200 złotych alimentów ale nie mam już siły no i oczywiście kasy. Powiedziałam by poszła do komornika. Nie wiem co będzie dalej, Kocham to dziecko kocham tez swojego syna ćpunka ale mam jeszce inne dzieci 2 synów. Już terz ciesze sie na myśl, że może ktoś mi odpowie co dalej. Dziękuję
Posted: 13.06.2006, 21:01
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Nie jesteś złą matką... Złość jest naturalną emocją, ani złą ani dobrą... Masz prawo złościć się na swojego syna. Postaraj się zrozumieć co ona Tobie komunikuje... Naucz się sposobów radzenia sobie z nią.No i, poszukaj pomocy też dla siebie (grupy wsparcia dla rodziców).
Co do renty. To ja osobiście ponownie bym się odwołała... I nadal nie podejmuję się diagnozy, bo czytając to co dopisałaś do głowy przychodzi mi kolejna jednostka chorobowa. Naprawdę diagnozowanie przez neta nie ma sensu...
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Jesteś na pewno dobrą matką bo walczyłaś i nadal walczysz o syna z tą diabelską chorobą. Nie możesz też Boże broń się obwiniać a to co się stało. To nie jest Twoja wina. Wiem jak ja też się obwiniałem na początku ale szybko sobie z tym poradziłem lecz moja żonka stale jeszcze sie obwinia chociaż stara się aby tego nie było widać. Teraz na razie jest dużo lepiej i myślę że już tak zostanie. Mój syn jest po pobycie 15 miesięcy w ośrodku i od ponad 5 miesięcy jest w domu ma 19 lat. Przez ten czas zrobił prawo jazdy i dzisiaj zdał już w końcu ostatni /a w tej sesji zdawał ich 7/ egzamin w szkole także ma LO ukończone. W maju jak będzie wszystko ok /odpukać/ będzie zdawał matura. Myślę że matka Twojego wnuka powinna iść już wcześniej po pomoc do odpowiednich instytucji. Przecież nie możesz i za Nią / z całym szacunkiem dla Matki Twojego wnuka/ jeszcze myśleć i dbać o Jej w końcu rodzinę bo nie wytrzymasz tego. Nawet Matki mają tyle sił ile da się wykrzesać ale nie są one nie do wyczerpania!!! Pomyśl chociaż trochę o sobie jak podpowiada Basia. Bo w końcu się wypalisz nie ma innej możliwości i wtedy już i na resztę rodziny nie wystarczy Ci sił. Jest to naprawdę jak sama wiesz bardzo ciężkie i wyczerpujące przeżycie stała walka z tą przeklętą chorobą i musisz pomyśleć o sobie aby w końcu ją zwyciężyć. To naprawdę ważne. Bo zabraknie Ci w końcu "pary". Wielu sił Ci życzę i spokoju /nie wiem skąd Wy Matki czerpiecie energię na tak długą i ciężką walkę/.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 15.06.2006, 19:07
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
17.06.06
postów:
5
Czekałam niecierpliwie na Wasze wiadomości. Dziękuje za słowa wsparcia i otuchy. Basiu u nas a mieszkam w okolicah Wałbrzycha nie ma grup wsparcia dla takich jak my. Kilka lat temu ( to już 5 lat ) sama załozyłam taką grupę z kolezanką podpiełyśmy się pod Powrót z U założyłyśmy oddział w Wałbrzychu . Na poczatku było świetnie miałyśmy nawet telefon zaufania i sporą grupę rodziców do pomocy.Pracowałyśmy tak 5 lat ale po powrocie mojego Łukasza do ćpania , ze mnie uszło powietrze. Uważałam ,że nie powinnam radzić innym co robić gdy sama nie potrafię pomóc mojemu dziecku. Zaczęłam opuszczać spotkania wykręcać sie od dyżurów na telefonie, i tak moja grupa wsparcia i cały oddział Powrotu z U rozleciał sie po pół roku. 4i,5 roku pracy poszło na marne. A teraz jest mi tak źle, nie mam z kim pogadać a problemy ciągle są i to coraz większe. Myślałam o tym by tam w Osrodku lekarz zdiagnozował mojego syna prosiłam o to lub o umieszczenie go na kilka dni w szpitalu. Nic z tego ciągle dzwonie i ciagle mnie zwodzą tak jest od Wielkanocy . Nie wiem czy nie chcą czy nie mogą . Może to źle ,że chciałam "zwalić na kogoś mój problem". Lekarz jest w ośrodku raz w tygodniu ale Łukasz nie chce a nim rozmawiać . Pytał mnie ostatnio czy ktoś mu wreszcie powie co mu jest , czy pójdzie do szpitala . Nie wiem czy czeka na to czy może jest mu tak źle. Sama nie wyobrażam sobie by być gdzieś tyle miesiecy i nikogo nie poznać lepiej nie znaleść przyjaciół. A może jemu jest tak dobrze????.
Ostatnio myslałam już by go z tamtąd zabrać i umieścić w jakimś szpitalu, mysli kłębią mi sie w głowie. Jedna goni drugą w poniedziałek idę do psychiatry może on mi pomoże . Może tabletki załatwią mi choć odrobinę spokoju i oziupinkę snu. Pozdrawiam bardzo goraco i CZEKAM na Wasze odpowiedzi. Bożena
Posted: 15.06.2006, 21:33
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.08.06
postów:
34
[color=green]Tabletki....one nie rozwiąża problemu...tylko go zagłuszą.
W "uciekaniu" od problemu nie znajdziesz ukojenia czy wyjścia.
Oszukując w taki sposób samą siebie(ogranizm),pogubisz się w tym wszystkim jeszcze bardziej.
Tak naprawdę nie wiem co Ci napisać.Nie mam zamiaru snuć jakiś wywodów umoralniać, przekonywać,że będzie łatwo i pięknie....
Mam nadzieje,że będziesz taka dzielna, jak dotychczas.
Gorąco Ci tego zycze i pozdrawiam cieplutko :) [/color]
Posted: 15.06.2006, 22:03
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Szkoda, że wycofałaś się z gupy akurat wtedy, gdy jej najbardziej potrzebowałaś. To, że Łukasz wrócił do ćpania nie ma zupełnego związku z Twoimi umiejętnościami czy też z ich brakiem. Bo co mogłaś zrobić? Zupełnie nic. Uznaj swoją bezsilność wobec jego choroby.
W necie znalazłam Fundację "Merkury" , która między innymi prowadzi grupy wsparcia dla rodziców dzieci uzależnionych.
Ul. Beethovena 10. 58- 300 Wałbrzych
tel. (0-74) 666 22 00 lub 666 22 11
e-mail: merkury@merkury.org.pl http://merkury.org.pl
Zadzwoń tam, to napewno lepsza alternatywa od brania tabletek.
Zapytaj wprost terapeutów dlaczego Cię zwodzą. Dokładnie tak jak zrobiłaś to tu. Nie uważam, abyś chciała zrzucić swój problem na kogoś innego. Przeciwnie odnoszę zupełnie inne wrażenie. Łukasz jest teraz pod opieką terapeutów z ośrodka, więc może niech w końcu coś zrobią, a nie tylko nazwają go swoim głupim Jasiem (osobiście to sformułowanie mnie zirytowało).
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
unikaj tabletek - to zupełna ostateczność, a Ty jeszcze nie jesteś w tak krańcowym stanie;
całkowicie zgadzam się z Baśką, spróbuj zrobić tak jak Ona radzi;
trzymaj się bardzo mocno;
pozdrawiam
Posted: 17.06.2006, 14:06
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
17.06.06
postów:
5
I znów sie na Was nie zawiodłam. Dzięki. Z niecierpliwością czekam na wasze odpowiedzi. Basiu zadzwonię tam i dowiem sie jak to wygląda. Moja grupa wsparcia teź mieściła sie na Bethowena 10. Nie wiem czy coś tam powstało nowego .Napewno sprawdzę.
Wczoraj dzwoniłam do Łukasz na prawie każde pytanie uzyskiwałam typową dla niego odpowiedz... Jak się czujesz ....Może być , jaka u was pogoda ...Może być . i właściwie nic więcej nie dowiedziałam sie . Dostałam list z Osrodka o organizowaniu spływu kajakowego i konieczności wpłaty pieniązków na ten cel . Pytam więc Łukasz kiedy jadą , on oczywiście nic nie wie ani kiedy ani gdzie no i , że w ogóle jadą. Pytałam czy chce nas widzieć , czy możemy go odwiedzić odpowiedział , że jesli chcemy to tak. Znów mówił, że wkrótce poprosi o głos ( po 10 miesiącach) ale już teraz wie, że mu go i tak zabiorą bo przecież on nie będzie sie wypowiadał na społeczności. Po zakończeniu roku szkolnego będę miała odrobinę spokoju i chyba pojadę do niego ale nie w niedziele tradycyjnie ale w tygodniu by spotkać terapeutów i porozmawiać. Tam jest jednak dziwnie inaczej niż w ośrodkach jakich już był. Nikt nie ma swojego opiekuna terapeuty Wszyscy opiekują się wszystkimi myślę tylko czy to przypadkiem nie jest tak ,że nik nie wie nic o nikim. Obym sie myliła. Pojadę i porozmawiam przez telefon Wszyscy mnie zbywają. Bo on jest taki dziwny-mówią. O tym to ja doskonale wiem Chcę tylko wiedzieć Dlaczego i co mu jest. Wszystkim Wam gorąco dziękuję i pozdrawiam Bożena.
Posted: 18.06.2006, 08:03
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
listopad 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
22.07.06
postów:
3
pisalaś ,że lekarz Ośrodku jest raz w tygodniu - dobrze by było żebyś i z nim porozmawiała ( kto, jak kto , ale lekarz nie ma prawa Cię zbyć byle czym )
pozdrawiam
powodzenia
Posted: 20.06.2006, 18:05
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
17.06.06
postów:
5
Bardzo dziekuje . Już wkrótce pojadę i porozmawiam z lekarzem .Odezwę sie jeszcze. Bożena