[color=blue][/color]Zniechęcenie, smutek, samotność - powoli przegrywam walkę, nic mi się nie chce, przyjmuję ciosy jeden po drugim i powoli przestaję na nie reagować. Jestem otumaniony, skołowany i zagubiony gdzieś w tym wszystkim. Mario spytałby pewnie teraz - "a co zrobiłeś dla swjej trzeżwości?" i to pewnie dobre pytanie, ale niewiele moge powiedzieć. Prawdopodobnie próbowałem coś zrobić i nie wiem czy zbyt mało determinacji? Może brak mocnego postanowienia?? Nie mam pojęcia i szczerze mówąc jestem teraz tak daleko... Czuję się zdradzony, porzucony i oszukany - nie szukam tu furtek, poprostu tak się czuję. Nie wierzę już w sukces tej misji, miałem wszystko - nadzieję, wiarę, chęci i nagle trrrrach - nie mam nic. Pogrążony w marażmie i stagnacji czekam chuj wie na co? Dręcza mnie myśli o samobóju, tak dotkliwe i męczące bo kurewsko realne - domyślam się co tu zaraz usłyszę, że lecę na biednego misia albo wybieram najprostrzą drogę. Nie wiem jak jest, może właśnie i tak, jakie to ma znaczenie skoro świat, z przedsionka raju, stał sie jałową pustynią a ja nie myślę ostatnio o niczym innym niż o spierdoleniu w nicość. Bliska mi osoba powiedziała "NIGDY" i wkońcu dociera do mnie znaczenie tego słowa, prawdopodobnie to co się stanie utwierdzi ją w słuszności podjętej decyzji. Obiecałem sobie że nie wrócę do ćpania a jeśli tak się stanie to się odpalę - nie kcę już przeżywać tego wszystkiego jeszcze raz. Uwierzcie mi nie mam już siły, poddaję się bo 15 lat mojej narkomani siedzi mi na plecach i świadomość tego że tak ma być do końca życia jest dla mnie nie do zniesienia (rozumiem Cię kochanie twój strach ale ...eh) Właściwie to nie wiem co chciałem tu napisać, może poprostu że jest mi kurewsko żle i że tęskno mi do czasów kiedy było przedwiośnie czułem się kochany i potrzebny, miałem poczucie dobrze wykonanej roboty...nie wiem? Chciałbym znów czuć tę siłę, Ciebie u swego boku i patrzeć bez lęku w przyszłość. Składam broń, możecie poddać mnie miażdzącej krytyce ale ja tylko chcę być szczery. NIE MAM JUŻ SIŁY. Dość już łez, sennych koszmarów, tęsknoty i rozgoryczenia, może jestem słaby i beznadziejnie tu pierdolę próbując się usprawiedliwić.... niewiem (widzisz teraz ja to mówię) zagubiłem się gdzieś w tym wszystkim. Wasz oddany ion
PS
Jasne że użalam się nad sobą ale..
"kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem"
Jest mi kurewsko żle i nie widzę wyjścia to co? Mam się cieszyć? Udawać że daję radę? Zachować twarz za wszelką cenę? NIEWIEM
Posted: 04.06.2006, 20:58
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.08.06
postów:
34
[color=green]Podziwiam Cię, ja nie potrafiłabym napisać na forum,o tym co się ze mną dzieje, co czuje...
Co do samobójstwa-moje zdanie znasz.Do wczorajszej rozmowy dodam może tylko jedno....
Nie jestem przekonana, co do tego,czy osoba targnąca się na własne życie idzie najłatwiejszą drogą...
Taka decyzja wymaga odwagi...Każdy chce w głęębi ducha życ....
Owszem, to zalezy od kontekstu,czasami świadczy tylko i wyłącznie o głupocie i samolubności.....ale jak bardzo taka osoba musi być zdesperowana?
Rozumiem,że masz dość.Nie dziwie Ci się...
Chciałabym napisać Ci coś konstruktywnego,ale nic właściwego nie przychodzi mi do głowy,wszystko jest za płytkie...
Mogłabym stwierdzić,że świat jest cudowny, ludzie wspaniali i warto jest tutaj żyć...
Ale nie będę przekonywać Cię do czegoś w co sama nie wierze...
Rzeczywistość jest brutalna, ludzie okrutni...
Spróbuj może znaleźć coś/kogoś( zupełnie nową,inną dziewczynę?) co przyniesie Ci szczęście....
Jakiś cel w życiu, punkt odniesienia....
Ja przyznam się szczerze,że tak owych nie znalazłam, nadal szukam.....
Co do "kobiet",wiesz co sądzę....nie będę się publicznie na ten temat wypowiadać...
Nie poddawaj się mój Drogi...
Walcz.
Masz prawo być zmęczony,(odpocznij!)ale nie wywieszaj białej flagi!
Co do użalania....
Nie zakładaj "maski", nie udawaj.Jeśli jest źle, pisz.....będzie Ci łatwiej.
Szczerość....jest podstawą wszystkiego....zwłaszcza stosowana wobec samego siebie.
Pozdrawiam Serdecznie :) [/color]
Posted: 04.06.2006, 21:01
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
ion_hardy - NIE do diabła!!! Masz doła i wiesz dobrze że tak jest w tej cholernej chorobie. Nałożyły się minusy na siebie za dużu jak na tą chwilę ale to NIE może być dla Ciebie koniec Twoich marzeń o trzeźwym życiu. Wiesz że tak się dzieje i trzeba to przezwyciężyć!!!!! Podniesiesz się!!! za przeproszeniem kurwa z tego bo nie ma innej opcji!!! Tyle pracy włozyłeś i za cholerę nie podaj sie teraz!! Daszv radę do diabła. Jesteś szczery a yto jest zna że walczysz teraz wykrzesaj z siebie wszystkie siły przypomnij sobie co masz robić w takich chwilach i walcz z tym gównem OK!!!! Nie ma innej opcji pamiętasz!!! Dasz radę uwierz w to bo wiesz że tak jest! Robal Cię drąży ale go wytępisz dasz radę uwierz w to bo dawałeś sobie radę do tej chwili i teraz też go pokonasz OK pamiętaj że ja wierzę w Ciebie i wiem że zrobisz wszystko aby wyjść na prostą OK !!! Odpisz OK!!! I to szybko OK!! Pisz wiesz ze to pomaga. :!:
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 04.06.2006, 21:09
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.08.06
postów:
34
[color=green]Ja się całkowicie zgadzam!
Gdzieś, w Tobie, zakopane są plany,marzenia...one runęły jak zaczżłeś brać.Odsunąłeś je na "boczny tor", wydawały się nie realne i straciły znaczenie...
Ale one nadal są,istnieją!Wystarczy je odgruzować,zdmuchnąć z nich kurz.
I na nowo je polubić, rozbudzić w sobie.
Chcesz być trzeźwy, szczęśliwy, mieć normalne życie....Uwierz mi to wykonalne!
Chcieć=móc, pamiętasz? :) [/color]
Posted: 04.06.2006, 21:22
oceń:
neofita
zarejestrowany:
sierpień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
22.12.07
postów:
361
Przetrwaj to!! Przeżyj to na trzeźwo a staniesz się tak silny jak nigdy dotąd!!!
Posted: 04.06.2006, 22:16
oceń:
monarowiec
zarejestrowany:
wrzesień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
25.11.06
postów:
110
Witaj Ion
Wiesz jak przeczytałam twojego posta od razu ciarki mi przeszły bo wiem, że mój chłopak pewnie nie raz będzie w takiej sytuacji jak ty i nie raz pewnie będzie miał doła i brak chęci do życia i boję się, że nie będe potrafiłam mu pomóc przetrwac. Powiem Ci jedno docenia się to, że piszesz szczerze to znaczy, że dużo zrobiłeś żeby wytępic narkomanski nawyk zakłamania masz mocne fundamenty i powiem coś jeszcze nie tylko tobie świat się zawalił i nie tylko ty jeden się z tym borykasz ale byc może jako jeden z niewielu dasz rade stawic czoła i przetrwac ciężki okres bo po burzy zawsze świeci słonko. Ja wierze, że dasz rade bo zrobiłeś już bardzo wiele i trzymam mocno kciuki. Warto poszukac pozytywnych stron i szukac ich wszedzie tam gdzie pozornie ich nie widac.
Pozdrawiam mocno :idea:
ewe
Posted: 04.06.2006, 22:22
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.05.09
postów:
59
ion trzymaj sie nie rob glubstw wytrwaj znajdz sobie zajecie nie wiem kup psa ,choduj rybki,tylko nie popelniaj znow tego samego bledu.....trzymam kciuki
Posted: 04.06.2006, 22:31
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Ion zobacz jak każdy wierzy w Ciebie i to KOBIETY piszą!!! Nie daj sie chłopie!!!! Zacząłeś budowć swoja trzeźwość na skale i nie da się tego łatwo zburzyć!! Jak zauważyła juz to Stempelek o fundamentach. Sam troszeczke cytowałeś Pismo Świete więc wiesz o co chodzi. powodzenia i pozdrawiam. :idea:
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 04.06.2006, 22:42
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Co ja mogę Ci jeszcze napisać? Pamiętasz dupku co mi pisałeś jak R. stwierdził, że to nie to i z nami koniec? Bardzo ale to bardzo by mi Ciebie brakowało więc do cholery nie rób tego. Reszte masz na gg.
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
taaaa - ...biedny misiu, biedny, pogłaskać misia po główce...
Chłopie to Twoje życie i możesz z nim robić co chcesz - wybór zależy od ciebie jak je przezyjesz. Całe życie składa się z wyborów. Tak po telefonie do Ciebie porozmawiałem z kilkoma osobami, cóż ...tylko dlaczego to oni coś za ciebiue załatwiają nie ty sam?
hmmm? rozumiem - ...biedny misiu, biedny, pogłaskać misia po główce...
Posted: 05.06.2006, 13:03
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.12.11
postów:
562
filip wiesz dobrze co o tym myśle i jakie jest moje zdanie, nie rób tego , nie rób.Gadaliśmy już o tym tyle razy, i wiesz ,ze teraz jest koszmarnie cieżko ,ale tylko Ty to możesz zmienić i bede Ci powtarzac do uadłego myśl o sobie ! teraz Ty jesteś ważny i nikt inny.Zadbaj o to byś nie miał takich myśli, wiem ,ze to jest trudne wiem i to doskonale.Ale.. jest to zrobienia i uwierz mi ,że miałam podobna sytuacje i mi się udało ,ktos mi pomogł i teraz ja pomoge Tobie ale to od Ciebie zależy, bo to Ty na pierwszym miejscu musisz sobie pomóc, nikt inny.Ty musisz walczyć o siebie.Bądz dzileny i nie poddawaj się , nie ma innej opcji, nie ma.A na mnie możesz liczyć ,zreszta wiesz przecież.Także ,do boju Filip i nie dawaj sie temu wszystkiemu .Bądz silny, możesz i potrafisz, znajdz w sobie siłe.Znajdz.
Posted: 05.06.2006, 14:16
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.06.07
postów:
48
napisze tylko tyle,wsluchaj sie w Detox Dzemu i tam znajdziesz cos bardzo waznego,nie wiem co to za akcja z ta dziewczyna,ale wydaje mi sie ze powinienes probowac przede wszystkim dla siebie
a co z tym wszystkim zrobisz to juz tylko i wylacznie twoj wybor,i mam nadzieje ze wybierzesz dobrze,cokolwiek to oznacza
zycze powodzenia
Posted: 06.06.2006, 15:44
oceń:
domownik
zarejestrowany:
styczeń 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
17.05.10
postów:
48
OKI SORRY ZE ZAWRACALEM WAM GLOWE
JEST JUZ TAK I PO PTAKACH .NIE GNIEWAJCIE SIE TO JA SOBIE SPIEPRZYLEM ZYCIE I RAZ W ZYCIU KOCHALEM TAK NA PRAWDE I TO BYLO NAJPIEKNIEJSZE CO MNIE SPOTKALO:) KOCHAM CIE KROLEWNO ALE SKORO TY DEFINITYWNIE I BEZ CIENIA NADZIEJI STAWIASZ TAK SPRAWE TO ZYCZE CI SZCZESCIA I SPOKOJU TWOJ NA ZAWSZE FILIP-SLONCE MOJE NIEZCHODZACE NIE GASNIJ MOZE JESZCE ZNAJDZIE SIE SZCZSLIWIEC DLA KTOREGO ZASWIECISSZ .CALUJE TWOJ DO KONCA FILIP
Posted: 06.06.2006, 16:23
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Filip brawo!! To jest dojrzałe podejście do miłości i do życia. Słoneczko jeszcze zaświeci!! Zobaczysz a może .......? jak się przekona o Twojej dojrzałości życiowej. Kochać naprawdę warto, życie bez miłości jest nic nie warte, puste ale musi to być miłość dojrzała i ta prawdziwa bezinteresowna podbudowana na wzajemnym zaufaniu i wspieraniu się w ciężkich chwilach a takich chwil jest wiele w życiu ale i są te piękne radosne, dla których warto niekiedy troszeczkę pocierpieć. Powodzenia i spokoju.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 07.06.2006, 00:40
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
06.05.06
postów:
1
Tu Raptus. Nie zaglądam tutaj często. Ale utozsamiamiam sie z z Toba. PRZEzywam to co Ty kazdego, pojedynczego dnia. Mam tego dosc. Nie chce mi sie zyc. Nie widze sensu. Nie wiem kiedy next time tu zajrze, bo nie mam czasu, powalilem sie w here i nie mam czasu na nic poza cpaniem i kolowaniem kasy. Nikt kto kocha swoje dzieci nie pozwala umierac im w cierpieniu - Karo. Nie chce mi sie zyc.. Nie ma Boga, jestesmy sami....