<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest wtorek, 22 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:0
W tym miesiącu:5795
W tym roku:42559
Ogólnie:1941617

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Alkoholizm Lekomania
  • Posted: 28.05.2006, 16:25
     
    NODDI11
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    19.06.06
    postów:
    13
    Tak jak w temacie, mam problem z siostrą mojej żony.
    Dziewczyna ma 31 lat, i poważne klopoty z samą sobą, a mianowicie:
    Alkoholizm i lekomania :(
    Ad1. ulubiony alkohol to piwo ale i każdy inny trunek mącący w głowie, jej problem trwa ok.15 lat, połowe swojego życia zmarnowała. Dziś jest w szpitalu w skrajnym stanie tzn. zapalenie płuc, anoreksja, MARSKOŚĆ WĄTROBY w stopniu nieodwracalnym.
    Ad2. zawsze były mile widziane leki przeciwdepresyjne i przeciwbólowe (nigdy nie byla odporna na ból ani fizyczny ani psychiczny)
    Chodż stoi na krawędzi bo jej stan jest naprawdę ciężki myśli tylko o tym kiedy znów będzie mogła zapić! Nie wiem czy w ogóle z tego wyjdzie , nie wiem jak do niej dotrzeć jak jej pomóc.
    Poradzcie co robić!
    Dodam,że jest bezdomna,bez środkow do życia.
  • Posted: 28.05.2006, 19:50
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Trudno pomóc osobie, która tej pomocy od nas nie chce...
    Możecie spróbować skierować ją na przymusowe leczenie wyrokiem sądu.
    Skontaktuj się z Gminnym Zespołem Realizacji Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Programów Alkoholowych.
    Przeczytaj Rozdział 2 Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (dotyczy postępowania w stosunku do osób nadużywających alkoholu):
    http://www.parp.../?subL=4&;checkL=1
    Pozdro. Baśka


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 28.05.2006, 19:56
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Witaj NODDI11. Co możesz zrobić? Moim zdaniem powinieneś udać się razem ze swoją żoną do najbliższej poradni leczenia uzależnień. Tam Wam przybliżą temat choroby alkoholowej jak i lekomanii i zapewne pokierują co możecie zrobić aby Ją ratować. Ja osobiście jestem alkoholikiem od kilku lat niepijącym i znam wiele osób, które były w podobnej sytuacji jak Twoja szwagierka a wyszli z tej strasznej i śmiertelnej choroby. Ale to zależy tylko od Niej samej czy tego chce. Jeżeli Jej nie przekonacie do leczenia to sami raczej nic nie możecie zrobić tylko tyle aby sądownie skierować Ją na leczenie. Twoja żona jako siostra może wystąpić po przez komisję gminną do sądu o nakaz leczenia I po przymusowym leczeniu jest wielu alkoholików, którzy w trakcie terapii zamkniętej zrozumieli swoją chorobę i zaczęli się leczyć. A-owcy mówią że nie ma beznadziejnych przypadków. Z każdego stadium /oprócz ostatniego czyli śmierci/ można wyjść z tej choroby chociaż są i tacy którzy przestają pić dopiero po śmierci. I takich nieszczęśników jest wielu, którzy nie potrafią być szczerzy wobec samych siebie. Mam przyjaciela, którego nawet sąd uznał za beznadziejny przypadek i lekarz biegły na sprawie sądowej nie dawał mu żadnych szans na wyleczenie a on teraz 8 rok już nie pije i wyszedł z bezdomności. Jest pełnym życia dobrym człowiekiem. Jak chcecie aby coś z tego wyszło musicie być pełni miłości i wyrozumiali ale zarazem twardzi w postanowieniach. Wejdź na tę stronę jest tam opisana Miłość w sytuacjach skrajnych - ks. Marka Dziewieckiego. Bardzo ważna sprawa. Mam nadzieję, że chociaż troszkę mogłem pomóc. Życzę Wam wiele cierpliwości i spokoju.

    http://www.timi...subjects&;func=printpage&pageid=18&scope=all

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 28.05.2006, 21:31
     
    NODDI11
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    19.06.06
    postów:
    13
    Baśka: Masz rację ona niechce być leczona a i przymusowy odwyk też nic nie dał (była tam skierowana na wniosek matki, też alkoholiczki)
    Jozefaa: Na temat choroby alkoholowej i lekomanii my z żoną wiemy sporo, problem polega na tym że ona sprawia wrażenie jakby nie rozumiała swojego problemu. Próbowaliśmy już grożbą i prośbą ale dotychczas bezskutecznie.
    Jej odpowiedż na nasze naciski:
    "Ja lubie piwo i będe pić"
    I co my możemy Takiej zrobić?
    Zastanawialiśmy się jeszcze nad ośrodkiem Monaru bo tak naprawde po szpitalu, z którego wypiszą ją lada dzień, nie ma gdzie wrócić (w domu rodzinnym alkohol i u pseudo przyjaciela też)
    Czujemy się bezradni :(

    Życie proste nie jest!
    Rzecz polega na tym by na zakrętach nie wypadać z drogi:)
  • Posted: 28.05.2006, 22:42
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Widocznie nie dosięgneła jeszcze swojego dna. A może należy do grupy tych nieszczęśników którzy przestaną pić dopiero po śmierci chociaż ja uważam że jak osoba chora jest naprawdę kochana przez najbliższych to oni znajdą w końcu sposób aby jej pomóc. Myślę też że może by było dobrze zająć się jej "domem rodzinnym" bo jak ona ma wracać do takich warunków to samzagłada. Ośrodek MONARU z tego co wiem nie jest przechowalnią dla osób którzy nie chcą się leczyć. Trzeba w ośrodku zapracować na możliwość pobytu czyli pokazać że chce się leczyć i ciężko naprawdę naprawdę ciężko pracować nad sobą. Ona biedna jest tak zakręcona ze nie widzi swoich strat nie widzi tego całego zła co się z Nią dzieje. Może ciągłe uświadamianie Jej co już straciła w swoim życiu przez picie w końcu ją przebudzi. Jak znacie się na chorobie alkoholowej /czego nie pisałeś wcześniej/ to wiesz że jest to choroba zakłamania. Wszyscy bliscy z jej otoczenia widzą że jest chora a sama osoba chora nie zdaje sobie z tego sprawy albo lekceważy to nie bojąc się żyć na trzeźwo w realu. Ona jak wiesz nie żyje w realnym świecie tylko w świecie zakłamania stworzonym przez chemie w tym przypadku uzależnienie krzyżowe alkohol-leki przez co jest jeszcze cięższym przypadkiem. Jeden pobyt na odwyku nie zawsze pomaga a raczej częściej nie pomaga dopiero powtórka czy nawet kilka. Są ośrodki krótko, średnio czy długo terminowe. Może pobyt w ośrodku średnio-terminowym by był bardziej wskazany czy nawet długo-terminowym. Ale ona musi w końcu zacząć chcieć się leczyć!!! Inaczej wszystko o kant ...można rozbić. Wiadomo, że z czasem jak pobędzie jakiś okres w ośrodku pijane myślenie zacznie ustępować i zacznie bardziej realnie myśleć i wtedy może w końcu załapie że jest chora i że życie bez prochów i alkoholu czyli jak sama zacznie kierować swoim życiem jest piękne chociaż nie zawsze jest lekkie. Ale radość z tego że sama sobie zacznie pomału radzić z codziennymi problemami bez wspomagaczy jest motorem na dalsze życie w abstynencji i dążeniu do trzeźwości. Możesz wejść na stronę http://www.niepije.pl tam znajdziesz wiele na temat leczenia i postępowania jak i forum. Powodzenia.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 30.05.2006, 21:18
     
    NODDI11
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    19.06.06
    postów:
    13
    W dniu dzisiejszym Agnieszka sama wypisała się ze szpitala, wróciła do domu rodzinnego. Brak słów co dalej...........

    Życie proste nie jest!
    Rzecz polega na tym by na zakrętach nie wypadać z drogi:)
  • Posted: 31.05.2006, 18:04
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Sprawa sądowa jeszcze raz na leczenie.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 01.06.2006, 13:34
     
    NODDI11
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    19.06.06
    postów:
    13
    Dziękuję za zaangażowanie z twojej strony.Ona jest w tej chwili zbyt słaba fizycznie ze względu na tą marskość,aby poddała się kolejnemu leczeniu.
    Wypisali ją z dziurą w brzuchu-ma wodobrzusze-i w stopniu nieodwracalnym zniszczoną wątrobę a poza tym jest zagłodzona aż sam się dziwię że ona stoi jeszcze na nogach o własnych siłach.
    Teraz to chyba trzeba ją trochę podleczyć żeby mogła iść na leczenie.
    Nie wiem czy zdąży.

    Życie proste nie jest!
    Rzecz polega na tym by na zakrętach nie wypadać z drogi:)
  • Posted: 01.06.2006, 16:05
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Smutne jest to co piszesz i smutne jest to, że nawet teraz, gdy śmierć jest tak blisko niej, ona nie chce zawalczyć o życie... :(
    Pozostaje nadzieje, że zdąży się jeszcze przebudzić.
    przytulam
    Baśka


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 01.06.2006, 17:31
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    [color=green]Smutne jest to,co napisałeś :(
    Jeśli ona sama nie będzie chciała żyć, walczyć...tak naprawdę nic nie będzie dało się zrobić...
    Wydaje mi się,że jedyne co w tej chwili możesz zrobić....to być przy niej....i może spróbować przekonać,że warto jest żyć...??
    Pozdrawiam Serdecznie i życze powodzenia.[/color]
  • Posted: 01.06.2006, 22:01
     
    NODDI11
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    19.06.06
    postów:
    13
    [quote=Herbatka][color=green]...
    Wydaje mi się,że jedyne co w tej chwili możesz zrobić....to być przy niej....[/color][/quote]
    No tak tylko że problem w tym że to Ona lubi się kimś opiekować a nie cierpi jak ktoś zabiega onią. Poza tym ja ją krępuję bo jestem z innego świata i inaczej patrze na życie (trzeżwo)

    Życie proste nie jest!
    Rzecz polega na tym by na zakrętach nie wypadać z drogi:)
  • Posted: 02.06.2006, 06:49
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    a ja bym optowała za tym żebyś teraz szczególnie mocno wspierał swoją żonę. Wydaje mi się, że jest to jej teraz bardzo potrzebne (w końcu to jej siostra).
    Co do Agnieszki bądź z nią w takich granicach jakie ona wyznacza. Nic na siłe... a pogadać z nią nie zaszkodzi (tylko bez moralizatorstwa, bo wtedy schowa się do skorupki i przestanie Cię słuchać).


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski