Witaj NODDI11. Co możesz zrobić? Moim zdaniem powinieneś udać się razem ze swoją żoną do najbliższej poradni leczenia uzależnień. Tam Wam przybliżą temat choroby alkoholowej jak i lekomanii i zapewne pokierują co możecie zrobić aby Ją ratować. Ja osobiście jestem alkoholikiem od kilku lat niepijącym i znam wiele osób, które były w podobnej sytuacji jak Twoja szwagierka a wyszli z tej strasznej i śmiertelnej choroby. Ale to zależy tylko od Niej samej czy tego chce. Jeżeli Jej nie przekonacie do leczenia to sami raczej nic nie możecie zrobić tylko tyle aby sądownie skierować Ją na leczenie. Twoja żona jako siostra może wystąpić po przez komisję gminną do sądu o nakaz leczenia I po przymusowym leczeniu jest wielu alkoholików, którzy w trakcie terapii zamkniętej zrozumieli swoją chorobę i zaczęli się leczyć. A-owcy mówią że nie ma beznadziejnych przypadków. Z każdego stadium /oprócz ostatniego czyli śmierci/ można wyjść z tej choroby chociaż są i tacy którzy przestają pić dopiero po śmierci. I takich nieszczęśników jest wielu, którzy nie potrafią być szczerzy wobec samych siebie. Mam przyjaciela, którego nawet sąd uznał za beznadziejny przypadek i lekarz biegły na sprawie sądowej nie dawał mu żadnych szans na wyleczenie a on teraz 8 rok już nie pije i wyszedł z bezdomności. Jest pełnym życia dobrym człowiekiem. Jak chcecie aby coś z tego wyszło musicie być pełni miłości i wyrozumiali ale zarazem twardzi w postanowieniach. Wejdź na tę stronę jest tam opisana Miłość w sytuacjach skrajnych - ks. Marka Dziewieckiego. Bardzo ważna sprawa. Mam nadzieję, że chociaż troszkę mogłem pomóc. Życzę Wam wiele cierpliwości i spokoju.
http://www.timi...subjects&func=printpage&pageid=18&scope=all
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.