<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 08 lutego 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:944

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:90
W tym miesiącu:2105
W tym roku:11442
Ogólnie:1910500

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3

Do dołu
łatwiejsze rozwiazania......
  • Posted: 29.05.2006, 22:07
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    862
    Droga Kotunko- tak bym chciał aby coś mądrego i dobrego Ci napiać abyś miała wielkie poczucie siły i pewności że dobrze robisz. Kochasz go i dlatego się martwisz że się wykonczy bez Ciebie. Trzeba zaufać Bogu i powierzyć swoje życie jak i Jego. My ludzie jesteśmy za słabi. Ja myślę, że to Go przebudzi. Że wasza miłość po przez to że zostanie sam przebudzi Go. Miłość to potęga naprawdę. Moze w pierwszej chwili będzie wściekły i zacznie więcej ćpać ale z czasem zacznie się nad tym zastanawiać i miejmy nadzieję że podejmie w końcu jedyną słuszną decyzję o podjęciu leczenia a wtedy przecież na nowo możecie rozpocząć wspólne zycie. Odejście to ma przecież być tylko motor w efekcie końcowym do powrotu ale już w zdrowej atmosferze dla dziecka i Ciebie jak i Jego. Nie można żyć i patrzeć jak się kochana osoba zabija i zarazem Was. On jest tylko "zakochany" w chemii a Was darzy miłością więc musi miłość na dłuzszą metę zwyciężyć. A jak nie to tak naprawdę nie warto by było tak dalej wegetować! Przecież to koszmar dla Ciebie, dziecka, a dziecko wiadomo do końca życia będzie mogło mieć uraz co w przyszłości może odbić się na Jej rodzinie /jak pamiętam dobrze macie córeczkę?/. Nie obwiniaj się bo nie ma w ym żadnej Twojej winy.
    A ztym piciem lampki wina to jest wiadomo regulowanie swoich uczuć. Czy jest to niebezpieczne- na dłuższą metę napewno może Ci się to spodobać że pomaga Ci lampka przetrwać ciężkie chwile i z czasem uzależnić. Wiele kobiet alkoholiczek tak zaczynało nie mogąc sobie poradzić z uciem bezsilności z powodu picia męża. Ja jestem w tym względzie może nawet przewrażliwiony ale lepiej dmuchać na zimne. pozdrawiam Cię i wiele spokoju i miłości życzę Wam, masz dzieciątko i o Nim musisz myśleć pamiętaj.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 30.05.2006, 07:59
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    [color=green]Ktoś mi kiedyś powiedział,że są dwie "formy pomocy" narkomanom...
    Jedna to rozmowa,zakładając,że do ów osóbki da się dotrzeć.I wykazuje chęć działania.
    Druga, jest już nie delikatna.Radykalna.Wyrzucenie z domu, rozstanie...
    Ponoć czasami trzeba brutalnie,żeby otrzeźwić,uratować.....
    Wydaje mi się,że to tak naprawdę zależy od poszczególnej osóbki uzależnionej.....
    Czasami (nie da się już grzecznie),tak poprostu już trzeba. Sądze,że tak będzie lepiej,zarówno dla Ciebie,jak i Twojego Maluszka :)[/color][size=large][/size]

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski