<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest wtorek, 22 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:294
W tym miesiącu:5795
W tym roku:42559
Ogólnie:1941617

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Scierwo!!!
  • Posted: 10.05.2006, 20:46
     
    sikor35
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.06
    postów:
    4
    Hello.Tak naprawde to nie wiem dlaczego sie tu zatrzymalem,ale pewnie dlatego,bo jak wiekszosc ludzi tu bywajacych jestem chorym czlowiekiem.Mam na mysli moje uzaleznienie od scierwa tzn.od amfetaminy.Biore juz kilka lat ,nie bede sie rozwodzil jak dlugo,mi sie wydaje,ze dlugo.Nie mam sie czym chwalic wiec przemilcze ten okres.Przeczytalem kilka wypowiedzi na tym forum i uwazam,ze sa one tragiczne tzn.to forum jest bardzo smutne,ale wiem tez,ze ci ktorzy sie tu wypowiadaja nie maja z czego sie cieszyc i byc wesolym!!!W sumie ja tez powinienem sie tak czuc jak pozostali,ale jeszcze jakos daje sobie rade tylko czasami brakuje na scierwo pieniazkow wiec wtedy jestem zmuszony cos,ze tak powiem zajebac komus.Nie wiem jak dlugo jeszcze tak pociagne,ale nie wybiegam w przyszlosc bo kto to wie co bedzie jutro.Czasami jest jeszcze mi smutno bo mam juz swoje lata a jestem sam.Wiem,ze jakby tak nie bylo to jebnol bym to scierwo,ale jakos amfa trzyma mnie w kupie i tak wtedy o tym nie mysle.Jak mam pauze przymusowa z braku siana to wtedy tylko czuje sie strasznie zjebany i spie kilkanascie godzin.Pozniej staram sie zalatwic jakies pieniazki bo nie chce juz byc taki zajechany i robie tak jak mysle tzn.zalatwiam pieniazki i karuzela kreci sie dalej.Koncze bo pewnie nic nowego i madrego nie napisalem i blokuje linie.Pozdrawiam wszystkich i zycze milego wieczoru.Narka
  • Posted: 10.05.2006, 21:23
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.05.09
    postów:
    59
    sikor...tragedia co gorsza zdajesz sobie z niej sprawę...i co tak zamierzasz nie myśleć "co dalej"...?do końca swych dni.Żyję z podobnym do ciebie facetem,mam z nim 2 letniego synka...i nie mogę odejsć od niego choć bardzo tego chcę...po prostu go bardzo kocham i za niego myślę co będzie z jego zyciem.I choć nic mi to myslenie nie daje.Dzien w dzień zapodaje sobie i ma nas głęboko w dupie bo tak to już robi amfa...ale ja wciaz wierzę w niego /choć grzeje już 4 lata/,że w końcu bedzie miał dość... jesteś sam.....? nie zupełnie amfetamina to twoja kobieta,rozrywka ukojenie bólu,i cała reszta nie jest ci potrzbna oprócz kasy na towar do końca twych dni o których nie myślisz bo po co?! zastanów się na trzeźwo i może zamiast na głodzie do dilucha to uderz do poradni monaru a potem sam zobaczysz jak żyje się naprawdę...a życie jest jedno i potrafi sie odwdzięczyć za szanowanie jego wartości uwierz mi wiem co mówię choć kocham tak chorego człowieka trwam przy nim a nawet nie jest moim mężem...mozna kochać i żyć bez amfy spróbuj co ci zależy zawsze możesz wrócić do tego gówna,,,,a nóż ci się spodoba trzeźwość do tego jeszce ktos cie pokocha brzmi fajnie nie???pozdrowionka
  • Posted: 10.05.2006, 22:55
     
    sikor35
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.06
    postów:
    4
    Hej.Wlasnie przecztalem to co napisalas i tak sie sklada,ze zdaje sobie z tego sprawe.Moze ktos powie,ze gowno prawda,ale jednak naprawde zdaje sobie z tego sprawe.Wiem,ze nie ma na to usprawiedliwienia i wszystko co powiem na ten temat bedzie odebrane negatywnie.Co mam zrobic,nie jest w mojej naturze chodzic do zakladow i tam sie kurowac.Jakos nie przechodzi mi to przez gardlo i chyba by tam pojsc bede musial upasc nizej niz jest depresja.Mam nadzieje,ze z czasem poprostu znudzi mi sie to i sam to pierdolne tak jak pierdolnolem gandzie.Moze sie myle,czas pokaze.To chyba tyle co do tego co napisalas,jak cos mi wpadnie na mysl to odpisze.Pozdrawiam,trzymaj sie.Hej.
  • Posted: 11.05.2006, 07:07
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Życzę Ci byś nie musiał tak nisko upaść, by podjąć decyzje o leczeniu. Amfetamina uzależnia fizycznie i nie jest to jakieś tam przyzwyczajenie z którego można zrezygnować sobie, ot tak (zwłaszcza, że bierzesz już kilka ładnych lat). Podejmij walkę... pozdro. Baśka


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 11.05.2006, 08:10
     
    sikor35
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.06
    postów:
    4
    Nie gadaj,ze uzaleznia fizycznie!Ale chyba nie tak jak heroina?Bo mam znajomych co brali heroine i wydaje mi sie,ze oni to gorzej przechodzili.Mnie jeszcze nic nie bolalo a moich znajomych wszystko napierdalalo i wiem jakie to byly dla nich katusze.Ci ktorzy brali here(moi znajomi)sami wychodzili z tego bagna bez pomocy terapeutow wiec chyba z amfy sie predzej wyjdzie niz z browna,czy sie myle?A jak sie myle to jak to sie stalo,ze oni dali sobie rade,no jak?Jak czytam to,ze wszyscy od razu maja sie zglosic do osrodka to mnie az skreca bo nie wlewacie zadnego optymizmu w czlowieka tylko zaraz mu robicie pranie muzgu!!!Nie dziwie sie teraz dlaczego tu jest tak smutno jak wszyscy wychodza stad jak po zawale serca ze szpitala.Wiem,ze nie ma co owijac w bawelne,ale moze tez trzeba jakos delikatniej bo wiecej dobija ludzi ta wiadomosc,ze sa juz w grobie niz samo zazywanie scierwa.Ale ci ktorzy to diagnozuja i pomagaja tutaj ludziom pewnie maja odemnie wieksza wiedze na ten temat.Ja jednak jeszcze sie wstrzymam na czas jakis a jak juz nie beda mi trzymaly zwieracze to moze wtedy pojde na akupunkture.Pozdrawiam,trzymajcie sie pionu.Hejka
  • Posted: 11.05.2006, 12:59
     
    milunia
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.05.06
    postów:
    27
    Sikor, piszesz,że Twoi znajomi wychodzili sami z heroiny. Wielu ich było? Pewnie nie...Po pierwsze, aby wyjsc trzeba bardzo bardzo chcieć...A u Ciebie to na razie czcze gadanie. Chyba nie przeszkadza ci twoje uzależnienie..I z tego co zrozumiałam czekasz dnia, kiedy wkońcu znajdziesz sie na samym dole...Powodzenia w spadaniu.
    Sugerujesz,że mozna byłoby delikatniej...Jak mozna delikatniej! To co Ty robisz jest delikatne? Bawisz sie z dziecmi w piaskownicy, czy ćpasz?
    Chciałbyś delikatnego traktowania. Koledzy, dilerzy pewnie tez obchodza sie delikatnie... :) Stary wez sie w garść. Skoro tu napisałes to cos jednak uwiera Cię :) Pozdrawiam.
  • Posted: 11.05.2006, 14:06
     
    Kawa_z_mlekiem
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    22.12.07
    postów:
    361
    Trochę tych ludzików jest, którzy wychodzą sami z dragów... Tylko ich uwielbiane przez niektórych statystyki nie obejmują..
    Tyle, że tak jak napisała Milunia trzeba bardzo chcieć i jasno widzieć co ma się do zyskania (albo do odzyskania) i co jeszcze pozostało do stracenia.. I należy pamiętać, że gra jest warta świeczki, bo narkomania nie leczona jest chorobą śmiertelną...
    Wiesz Sikor35....
    Atomsfera tu jest może częstokroć smutna i przybijająca, bo dużą część użytkowników tego portalu stanowią bliscy i rodziny osób uzależnionych.
    Ciężko od nas oczekiwać emtuzjazmu i bezgranicznej wiary w to, że WAM się kiedyś wreszcie zachce... Co innego gdy widać efekty.. Wtedy wszyscy się cieszymy :)
    Tak naprawdę to trzymam za Ciebie kciuki, ale najgorsze jest, że zależy to TYLKO I WYŁĄCZNIE OD CIEBIE!!! Jeśli czujesz się na siłach wyjść z ćpania bez ośrodka to super. Tylko walcz o siebie!!!
    Pozdrawiam.
  • Posted: 11.05.2006, 15:59
     
    sikor35
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.06
    postów:
    4
    Ojejku,ale po mnie pojechalyscie.Poprostu nie lubie prosic kogos o pomoc i tyle.Mam chyba troche inny charakter niz ci wszyscy ktorzy tu pisza i ida do osrodkow.Moze jestem tez silniejszy i bardziej wytrzymaly bo jakos lagodniej to znosze,ale to chyba nie jest moja wada tylko raczej zaleta.Nie chcialbym tak skomlec jak wiekszosc tu bywajacych,ale kto wie,moze i na mnie przyjdzie kolej.Moge Was tylko zapewnic,ze zrobie wszystko by do tego nie doszlo a jak czlowiek ma silny charakter(moze po mnie tego nie widac bo juz uleglem amfie)to zrobi i przecierpi wszystko by bylo dobrze.Taka lekcja zycia jak ten czas co biore moze czlowieka naprawde uodpornic i dac mu sile by z tym skonczyl.Chyba juz nic nie jest w stanie mna wstrzasnac po tych wszystkich latach.Ci ktorzy kiedys zaczeli palic tyton nalogowa a teraz rzucili tez popelnili blad za malolata a jednak go naprawili bo juz nie pala fajek.Musieli jakos pokonac chec zapalenia i im sie udalo.Wiec nie wszyscy zaraz ida na terapie by przestac,sa tez tacy ktorzy sila wlasnego charakteru i samozaparcia wychodza z tego o wlasnych silach.Pewnie,ze ten kto ma slaba wole to lepiej niech od razu tam idzie,ale ci ktorzy czuja sie na silach zakonczyc to samemu niech probuja sami.Ktos inny o slabszym charakterze moze bardziej potrzebowac tego miejsca w osrodku wiec po co blokowac luzko!!!Ok,dzieki za wasze opinie na ten temat,napewno wszystkie je jeszcze raz przemysle i zadecyduje co dalej robic.Wasze wypowiedzi daly mi duzo do myslenia,bardzo duzo.Moze juz mam w planach dluzsze wakacje i pobyt gdzies w gorach lub na mazurach.Pozdrawiam
  • Posted: 11.05.2006, 16:12
     
    Kawa_z_mlekiem
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    22.12.07
    postów:
    361
    Nie pojechałyśmy Ci tylko takie jest życie i musisz to wiedzieć w momencie podejmowania wyboru!! Życzę Ci powodzenia :)
  • Posted: 11.05.2006, 17:24
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Owszem sikor35 masz rację nie uzależnia fizycznie w tak silny sposób jak heroina... nie zaprzeczam. Faktem jest, że uzależnia w niewielkim stopniu (czasami nawet wcale).
    A co do wychodzenia samemu z uzależnienia to mam w swoim otoczeniu osobę, która rzeczywiście samodzielnie wyszła z hery, ale raczej nie jest reprezentatywna. Z tego to powodu, iż wlazła w inne uzależnienie. Mianowicie alkohoholizm.
    I nie musisz wcale blokować łóżek (chociaż nie dokońca rozumiem dlaczego tak sądzisz, ale spoko :) ). Istnieją różne formy terapii. Ośrodek jest tylko jedną z nich. A wsparcie jest jednak przydatne, to akurat wiem z własnego doświadczenia.
    Życzę Ci siły i wytrwałości. Pozdrawiam i trzymam kciuki.


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 01.06.2006, 22:26
     
    NODDI11
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    19.06.06
    postów:
    13
    A ja powiem tak: Dupa blada, koleś jest zbyt cienki by z tego wyjść i tylko tak pierdzieli że da sobie rade sam i że są gorsi od niego i wychodzą. Tak naprawde to boi się przerwać z nałogiem bo boi się swojej klęski w chwili niepowodzenia.
    Po przeczytoniu tych kilku postów doszedłem do wniosku że sikor35 nie jest gotów zerwać z nałogiem, on bawi się nami i tym że udzielamy mu rad, chce z nałogiem zacwaniakować bo wydaje się mieć duże mniemanie o sobie. Oby się nie pomylił!
    Mimo wszystko życzę Ci byś wiedzial kiedy jest ten moment że należy przerwać tą nić uzależnienia.
    Pozdrawiam!

    Życie proste nie jest!
    Rzecz polega na tym by na zakrętach nie wypadać z drogi:)
  • Posted: 01.06.2006, 23:18
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    [color=green]Bonsoir.....
    Przeczytałam wszystkie wcześniejsze posty.....
    Sikor.....
    Ja od amfetaminy byłam uzależniona przez dłuższy czas....
    To jest totalny syf...
    Nie uznaje ogólnie podziału na "twarde" i "miękkie", narkotyk jest narkotykiem i nic tego nie zmieni....
    Fakt, heroina od amfetaminy się różni....
    Jednak tak naprawdę nigdy nie wiesz tak do końca co bierzesz, z jakimi domieszkami dostajesz towar....Po ok 2 miesiącach ciągłego brania miałam objawy głodu fizycznego....pewny jesteś że nie uzależnia?
    Co do "wychodzenia samemu z uzależnienia"....
    Tu bym polemizowała....
    Zgodze się z poprzednimi stwierdzeniami, przede wszystkim TRZEBA CHCIEĆ...
    Owszem, są osoby,którym udało się z tym skończyć na własną rękę....jednak wydaje mi się,że to zaledwie pojedyńcze evenementy(i bardzo często zdarza się tak,że prędzej-czy później do ćpania wracają)
    Ale bardzo przydatna,a nawet wskazana,jest pomoc/wsparcie....
    Nie uznajesz ośrodków?Są inne formy....
    Wiesz....
    Czytając to, co napisałeś doszłam do wniosku,że jesteś na "etapie", w którym jeszcze bardzo chce się brać....
    Obyś nie musiał się stoczyć i całkowicie zatracić, zanim zapali się w Twojej głowie czerwone światełko i chęć ratowania życia.....
    Trzymam za Ciebie kciuki i Pozdrawiam Ciepło [/color] :)
  • Posted: 01.06.2006, 23:20
     
    ion_hardy
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     styczeń 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    17.05.10
    postów:
    48
    Może i ja dorzuce swoje trzy grosze.Tak czytam sobie ten dialog i mysle ze sikor kozaczysz przeokrutnie i kurewsko sie na tym przejedzies.Nie masz pojecia co to dno, o ktorym piszesz, o mysle ze bedziesz kurewsko zaskoczony jak juz w nie przypierdolisz.Bedzie tez bolalo bardziej niz mozesz to sobie wyobrazasz.Najgorsze jest to ze puszcza ci wtedy zwieracze a akupunktura na nic sie nie zda.Nie chce cie stary straszyc ale jestes na najlepszej drodze do grobu albo ,co po speedzie bardziej prawdopodobne,do zakladu dla swirow.Juz cie sledza?Podsluch w telefonie masz?Nie? To bedziesz mial.Gwarantuje.Zastanow sie chlopaku czego tak wlasciwie chcesz bo innej drogi do trzezwosci niema -musisz uznac wlasna bezsilnosc do nalogu i poprosic o pomoc-wiem ze to nie latwe,sam prawie 15 lat bylem za dumny i za madry zeby to zrobic-i wiesz co,dzis mimo ze nie biore 9 miesiecy place za ta glupote.Goni mnie przeszlosc.Moze gdybym kilka lat temu schowal w kieszen swoje madrosci i dume(sam sobie poradze,co oni moga mi pomoc,i takie pierdy)
    moze dzis ona by nie uciekla odemnie ,moze bym skonczyl studia i realizowal swoje pasje,moze nie chorowalbym na HCV,kurwa tych moze jest od zajebania.Wiec MOZE szkoda sobie pierdolic zycie i warto zamiast dywagowac,filozofowac i robic z siebie madrale -zabrac sie za leczenie,zaufac ludziom ktorzy moga ci pomoc i dac z siebie wszysko zeby wytrzezwiec.Gdybys polowe energi ktora trawisz na oszukiwanie samego siebie wlozyl w leczenie juz dawno bys byl ogarniety.Niemniejjednak POWODZENIA wyrazy szacunku ion
  • Posted: 01.06.2006, 23:46
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    [color=green]Ja mam jednak cichą nadzieje,że się nie wpierdoli.Bo i faktycznie nie ma o nim bladgo pojęcia...
    Głodu fizycznego, poniżenia, bezsilności,bólu strachu....nie da się opisać i nawet tak naprawdę nie chce tego teraz robić.....
    Działaj!Walcz!Bo później będzie gorzej i trudniej, niż może Ci się wydawać.....
    Będziesz spadał w dół!Z zawrotną prędkością!Roztrzaskasz się o ziemie!
    Wtedy, będzie już za późno....na cokolwiek...
    Nie łatwo jest prosić o pomoc....uwierz mi, wiem o tym doskonale....
    Ale, stojąc na skraju przepaści, postanowiłam zaryzykować,zaufać....
    ....i nie żałuje....
    Jest ciężko,walczę z samą sobą,a to chyba najtrudniejsze.....
    Ale się nie poddaje....
    Tobie również życzę wytrwałości i "przebudzenia" wewnętrznego.Buziaki.[/color]
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski