Napisałeś:
Dla mnie terapia to łagodny wymiar kary bo nieprzymusowy.
A czy człowiek stawiający ćpanie ponad wszystko sam nie pozbawia się człowieczeństwa? Czemu tak bardzo bronisz przed więzieniem, przed karą jaką jest odizolowanie od życia dnia codziennego.[/quote]
Człowiek stawiający ćpanie ponad wszystko jest chory!!! Nie myśli racjonalnie i rzeczywiście. To prochy nim kierują. I trzeba mu pomóc aby zaczął się leczyć czyli zaczął myśleć w miarę na początku realnie i rzeczywiście. Pisałeś że macie już pojęcie o CHOROBIE uzależnienia. A twoja wypowiedz temu przeczy. Jak człowiek chory np. na raka i nie chce się leczyć bo woli cierpieć i umrzeć aby się dłużej nie męczyć nie leczy się go? Rodzina zostawia go samemu sobie? Raczej ja nie znam takich przypadków. A narkomana mamy zostawić? Bo sam sobie zafundował tą chorobę? A jak myślisz czy jak sięgał po raz pierwszy po trawkę czy amfę chciał się uzależnić? Nie myślał wtedy o tym on nie radził sobie z rzeczywistością, z problemami życia codziennego i sięgną po wspomagacz albo żeby spróbować po prostu bo inni brali. Nie ważne dlaczego tak się stało, teraz trzeba pomóc tej osobie wyjść z tego gówna a nie wykreślać go ze społeczeństwa. Nie każdy się uzależnia jedni w ogóle się nie uzależniają inni bardzo muszą często brać, pić itp. aby się uzależnić a są i takie osoby które bardzo szybko się uzależniają bo mają to coś w sobie /naukowcy nazywają to syndromem X występującym w mózgu a nie u każdego on występuje/. Nikt nie powinien sięgnąć po ten pierwszy kieliszek czy zapalić trawkę bo jak ma tendencje do uzależnienia jest to jego początek drogi do uzależnienia. Osoby uzależnione są po leczeniu jak zrozumieli swój problem i sie rozwijają pełnowartościowymi ludźmi i często sie zdarza że są lepsi od tych niby zdrowych nie uzależnionych a żyjących w kłamstwie oszustwie i wykorzystywaniu innych. Bo trzeźwość to szczerość, życie bez kłamstwa i z przyjaznym nastawieniem wobec samego siebie jak i innych oraz szukanie dobra w sobie a zarazem u innych osób a nie znajdowanie w nich zła jak to często czynią osoby niby bez problemu nie widzą dobra tylko zło w innym człowieku.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 05.06.2006, 07:56
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
19.06.06
postów:
13
jozefaa:
Wszystko pięknie co napisałeś i ja to rozumiem, ale jak osoba uzależniona nie chce się leczyć to znaczy że jeszcze nie jest gotowa, czy nie tak? Że trzeba zrozumieć że nałóg to zło że choroba itd. że trzeba się leczyć.
Ja wiem że chorego trzeba leczyć ale jak leczyć osobe która sama nie chce się podddać terapi?
A może znasz jakieś sposoby na leczenie osób które tego nie chcą.l
Ja kiedyś słyszałem o terapi hipnozą ale czy skuteczna?
A więzienie to pomoc w zrozumieniu swojej choroby.
Życie proste nie jest!
Rzecz polega na tym by na zakrętach nie wypadać z drogi:)
Posted: 05.06.2006, 08:06
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
19.06.06
postów:
13
Herbatka:
Ja nie chce wsadzać do więzienia ćpunów tylko dilerów.
Rozprowadzanie narkotyków jest bardzo złe i myśle że to nie jest wątpliwe. Co do narkomanów to faktam jest że należy ich leczyć tylko jak to zrobić kiedy oni sami nie chcą.
Życie proste nie jest!
Rzecz polega na tym by na zakrętach nie wypadać z drogi:)
Posted: 05.06.2006, 08:19
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.01.12
postów:
531
narkotyki są bardzo drogie, narkoman by zdobyć pieniądze na konieczny mu do funkcjonowania narkotyk często robi rzeczy złe, sprzeczne z prawem, niemoralne. Okrada najbliższych, kradnie, żebrze, wymusza, oszukuje no i także produkuje narkotyki oraz handluje nimi.
dla mnie jest znacząca różnica pomiedzy kolesiem, który sprzedaje "towar" by zarobić kasę na nowy dres i BMWicę a takim, który robi to bo musi mieć kolejną działkę.
pierwszy to sk.......syn, drugi to chory człowiek. pierwszego wsadzałbym do pudła bez litości, drugi, moim zdaniem, powienien mieć alternatywę - więzienie albo możliwość terapii.
Posted: 05.06.2006, 09:38
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.02.12
postów:
862
No i Mariusz ja mam nadzieję że tak się dzieje w polskim prawie że osoby chore mają alternatywę a nie są wsadzani do pudła. OBY!!!!
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 05.06.2006, 23:35
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.08.06
postów:
34
[color=green]Jak sam z reszta napisałeś, osoby uzależnionej nie da się zmusić do leczenia....To ona sama musi wykazać inicjatywę.
Co do dilerów, to całkowicie zgadzam się z "podziałem" Mariusza.
Pozdrawiam :)[/color]
Posted: 14.07.2006, 19:49
oceń:
domownik
zarejestrowany:
czerwiec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.02.10
postów:
37
Witam Cię kotunka! Wiesz ja wyjechałam z ośrodka -niekończąc leczenia z takim facetem z którym zaszłam w ciążę jeszcze w ośrodku. Wszyscy mówili mi że jest nie odpowiedzialny ,że nie da sobię rady na zewnątrz, że będzie ćpał...ja w to nie wierzyłam , myślałam że jesteśmy (ja i dziecko) dla niego jakąś siłą-że nie będzie ćpał ...jaka ja GŁUPIA byłam-w bardzo krótkim czasie po wyjeżdzie z ośrodka popłynął...nie miałam już siły zeby go przekonywać, prosić...miałam już dość tego jak mnie traktuje, okłamuję ,oszukuję, obraża...poprostu dość! Dałam mu szansę-on mnie zawiódł! Przez jakiś czas pracował...ale stracił pracę przez swoje uzależnienie-przestał wykonywać swoje obowiązki-uzależnienie było dla niego na 1miejscu. Chciałam mu pomóc-rozmawiałam -bez skutku! Jeśli on sam tego nie zrozumie-ja nic nie zrobię! Chciałam stworzyć mojemu dziecku normalny dom bez narkotyków ,alkoholu... . ZOSTAWIŁAM GO ! Pomyślałam...Nie mogę narażać siebie na życie z czynnym narkomanem bo w końcu sama bym popłynęła, no i oczywiście moje (jeszcze wtedy nie narodzone) dziecko-nie będę narażać je na zycie w takim otoczeniu,ojciec-czynny narkoman to nie jest to czego chciałam ! Na początku się bardzo bałam że zostanę sama,że sobie nie poradzę....ale wiesz jestem teraz sama z moją córeczką Wiktorią-i jest mi o wiele lepiej -jestem spokojniejsza,szczęśliwsza,weselsza, żyję bez kłótni,nerwów...a wiem ze kiedyś znajdę jeszcze kogoś dobrego! Gdyby mu tak naprawdę zależało na mnie i swoim dziecku-poddałby się leczeniu-próbował coś zrobić-ale on uważał ze problemu nie ma, o co mi wogólę chodzi...
Myślę ze kotunka powinnaś się głęboko zastanowić nad swoją sytuacją...bo myślę ze nie robiąc nic w tej sprawie dajesz mu jakby przyzwolenie na ćpanie-czasami ludzie potrzebują głębokiego wstrząsu do tego żeby zacząć sie leczyć i przestać ćpać.
Myślę ze powinnaś coś z tym zrobić bo będzie coraz gorzej, nie lepiej!
W twoim mieście pewnie są jakieś poradnie MONAR- pójdż tam, porozmawiaj -to mądrzy ludzie znaja się na tym POMOGĄ CI !!!
Trzymam kciuki! Całuski ! :wink:
A przecież kochałam tak mocno, że byłam gotowa umrzeć dla idei...