<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest wtorek, 22 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:288
W tym miesiącu:5789
W tym roku:42553
Ogólnie:1941611

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Do dołu
Czy możemy wchodzić w butach w cudze życie?
  • Posted: 30.12.2004, 18:33
     
    Saphona
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.07.06
    postów:
    26
    Czy wiedząc, że ktoś jest uzależniony - możemy wchodzić w butach w jego życie i próbowac je zmieniać. Czy też mamy pozostać z boku i obserwowac jak się stacza? Może znacie medio cratis [złoty środek] na uświadamianie takich osób?
  • Posted: 01.01.2005, 13:49
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    niestety, źródłem każdego uzależnienia są emocje i żadne logiczne argumenty nie pomogą. osoba uzależniona wie, że narkotyki, alkohol, nikotyna szkodzą i prowadzą do wyniszczenia organizmu i psychiki a pomomo tego biorą, piją, palą. to właśnie jest uzależnienie. jedno z niepisanych, brutalnych praw pracy z osobami uzależnionymi mówi, że im szybciej osoba uzależniona czy też zagrożona uzależnieniem straci komfort ćpania, picia, itp. tym szybciej jest szansa, że podejmie jakąś próbę zmiany swojego życia.
    Tak więc nie pomagajmy ludziom uzależnionym brnąć w nałóg, nie płaćmy za nich rachunków, nie podtrzymujmy ich iluzji, fantazji i fikcji, nie usprawiedliwiajmy ich, mówmy im - kocham cię ale nie akceptuję tego co ty robisz ze swoim życiem i nie mam zamiaru pomagać ci w tym. pomogę ci jeśli uznam, że to co chcesz osiągnąć jest dla ciebie dobre - inaczej sam/a musisz sobie poradzić z konsekwencjami swoich uczynków.
  • Posted: 02.01.2005, 00:19
     
    Saphona
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.07.06
    postów:
    26
    Mariuszu masz rację.. Ale... [ja zawsze mam jakies ale] Ale przykre i jednocześnie trudne jest obserwowanie jak człowiek niszczy sobie życie. To smutne, że człowiek najpierw musi spaść na samo dno, upodlić się do końca a potem odbijać się od dna... A czasami jest już za późno.
    Brutalne prawo miejskiej dżungli. [Może kiedys się z tym pogodzę... :?]
  • Posted: 02.01.2005, 11:55
     
    gona_sico
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.07.06
    postów:
    21
    tak, to co pisze mariusz to juz jest jakis zloty srodek, bo to czego jestem najczesciej swiadkiem, to albo jakies wlasnie wpierdalanie sie w cudze sprawy, ktore koncza sie tak ze osoba wpierdalajaca sie wpierdala sie wnalog przy okazji, albo tak ze zostaje wyrzucona na zbity pysk, lub co z innej strony obserwuje to jakies chore upodlenia, w mysl ze cpun jest w swej idei upodlony, moze to sie nie ktorym w glowie nie miesci, ale sa cpuni ktorzy nie kradna, w cudze sprawy sie nie wpieprzaja, zyja zyciem ktore wybrali, lecz sa wyrzucani, z domow swych przez sasiadow swych czujacych sie sumieniem normalnie, sa degradowani by inni mogli sie w jakis sposob czuc czystsi i lepsi, w swym legalnych nalogach, ja wlasnie mysle o tolerancji, cpanie to jest jedna z drog, jesli nie twoja ciesz sie :)

    lecz jesli ktos chce z niej zawrocic wtedy czas na pomoc ;)
    wtedy pomoc pomaga, a nie miesza:)
  • Posted: 03.01.2005, 23:04
       
    Anulka
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.07.06
    postów:
    9
    czasami zycie innego jest naszym zyciem... to wszystko zalezy od czlowieka jezeli pozwoli interweniowac w to co robi to tylko dobrze dla niego... ja wiem ze nie wskazane jest za duzo pytac bo to wywoluje gniew trzeba nauczyc sie manipulowac... narkomani umieja to swietnie wiec czemu by nimi umiejetnie nie pokierowac?
  • Posted: 04.01.2005, 11:25
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    manipulowanie innymi jest nieetyczne i budzi nieufność, poza tym kto dał nam prawo do osądzania co jest dobre dla innego człowieka a co nie ? jeśli się chce pomagać innym to warto być otwartym na ich rzeczywiste potrzeby, nie warto natomiast myśleć i decydować za nich.
  • Posted: 07.01.2005, 19:54
     
    PLAMA_NA_SCIANIE
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     styczeń 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    28.02.05
    postów:
    1
    Czasem jednak warto pomóc im/jemu/jej. To jest moje zdanie oczywiście, ale jesli trzeba bede go bronic. Kocham Cie i dlatego chcę Ci pomóc. Ale Ty tez tego musisz chcieć!
    Tak to chyba brzmi - prawda?
    Albo:' kocham Cie taką osobą jaką jesteś; tym samym dając wybór. W wielu wypadkach osiągane są jednak pozytywne rezultaty. Porażka tej kochanej przez nas osoby jest jednak naszą porażką. Tak to widzę.
    Bo to oni/one nas zostawiają:(:(:(. To nie my stanowimy dla nich coś najważniejszego w życiu ;(. Zadajemy sobie wciąz to jedno pytanie "DLACZEGO???" Dlaczego tak bardzo sie boisz??? :(
    I nie mamy żadnej, żadnej odpowiedzi! :cry:
    Odchodzą, zostawiając nas bez słowa wyjaśnienia, w niesamowitym smutku, żalu, że nie stanowimy dla nich nic bardziej wartościowego niż przysłowiowy ŚMIEĆ. Bo to nie oni cierpią, to MY! :cry: :cry: :cry:
  • Posted: 08.01.2005, 11:03
     
    Saphona
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.07.06
    postów:
    26
    do: Plama_na_ścianie
    Chyba mogę powiedzieć, że rozumiem Twoje uczucia w 99% Jednakże trzeba się pogodzić z rzeczywistością i zostawić tą osobą samą sobie. Powinieneś/powinnaś/ zadbać o siebie, znaleźć coś - co będzie Ci sprawiało przyjemność... To egoistyczne - wiem... Ale Ty też jesteś ważny/a.
    [ja zrozumiałam to po roku, zaznając w tyle bóju, łez, smutku i przeklinając tą cholerną "bezradność"] Ale chcę powiedzieć, że jest to do zrobienia :) Pozdrawiam!

    "Kto walczy z potworami, powinien się strzec, by walka nie uczyniła go jednym z nich. Bo kiedy długo patrzysz w otchłań, otchłań zaczyna patrzeć w ciebie."
    Nietzsche Friedrich
  • Posted: 08.01.2005, 20:55
     
    SZ-KA_M_M
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.07.06
    postów:
    5
    Saphono...Ty i PLAMA_NA_SCIANIE mowicie i macie na mysli tylko sytuację kiedy sa to partnerzy( tak mi sie wydaje).ale pozostaje kwestia innych relacji, np. rodzic - dziecko.
    Nie zgadzam sie np. z zastosowaniem terapii rodzicielskiej traktującej narkomana jak worka do wywalenia, albo tez znam z poradni Monar taką radę "MASZ DUZY WOREK? ZAPAKUJ RZECZY DZIECIAKA, ALE DOKLADNIE WSZYSTKIE,ZOSTAW GACIE ALBO TYLKO COS NOCNEGO I NIECH IDZIE.. A TY TEN WOREK SCHOWAJ. ZOBACZYSZ, ZE TO POMOZE. " A g.....o tam pomoze. !!! to totalna bzdura! Moze komus bezwolnemu pomogła taka rada... Rodzic kochając dziecko musi, powinien ingerowac w to co moze da sie uratowac, jesli jeszcze np. nie dochodzi do aktow wynoszenia przez syna/córkę tego co wyniesc sie da, jesli nie jest ono na głodzie, jesli nie jest napastnikiem, al e jeszcze - jeszcze sie ukrywa. Oczywiscie samo ukrywanie sie narkomana nie mowi o tym na jakim etapie pozostaje, bo przeciez wiadomo, ze grzeczne skądinąd panienki najzwyczajniej w swiecie prostytuują sie za ćpanie..a z domu nic nie ginie.
    I co? czy w tej relacji jako rodzic nie wkroczyłabyś z pomoca/interwencją???Nie będziesz na tzw. gwałt szukac ratunku??:(:(.
  • Posted: 09.01.2005, 12:43
       
    Margaret
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     marzec 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    15.12.06
    postów:
    67
    SZ-KA_M_M masz i nie masz racji... Część z tego co mówisz jest prawdą. Niestety podzielam pogląd, że na siłę zrobić nie da się nic... To najbardziej bolesny element uzależnienia bliskiej osoby - odrzucanie proponowanej pomocy. Przez wiele miesięcy udawało mi się ukrywać właściwie przed wszystkimi moje grzanie... Było to o tyle proste, że uczyłam sie w Liceum medycznym i zawsze mogłam powiedzieć, że ćwiczyliśmy pobieranie krwi... Moja mama coś czuła, wiedziała, że coś jest nie tak. Pytała, czy mam jakieś kłopoty, czy jest coś co mogłaby dla mnie zrobić. Odpowiadałam zawsze z kamienną twarzą: WSZYSTKO JEST OK. I brałam nadal... Nawet wtedy, kiedy zaczęłam kraść z domu pieniądze i wynosić książki wypierałam się wszystkiego. Dopiero wówczas, kiedy sama poczułam, że nie mam już wpływu na swoje życie, że żadna z danych samej sobie obietnic nie została spełniona, upomniałam się o pomoc. Wcześniej NIKT nie mógł mi pomóc. Nie ma złotego środka. Rzeczywiście teoria o wystawieniu walizki za drzwi bywa skuteczna. Gdyby po mojej ucieczce z ośrodka moja mama nie wpuściła mnie do domu, pewnie szybciej podjęłabym decyzję o kontynuowaniu leczenia. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze:)
  • Posted: 12.06.2005, 12:51
     
    Roxana
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     czerwiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    28.06.05
    postów:
    5
    terapia bez własnej silnej woli nic nie zdoła. Pomagać jeśli komuś na tym zalezy ale tez jesli ktos sie wypiera. Uswiadomienie komus co jest warte naprawde jego zycie (pozytywnie) to juz SUKCES!
  • Posted: 31.12.2005, 15:48
     
    breek
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     październik 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    21.01.06
    postów:
    70
    Mozna tez pokazac takiej osobie co traci...Inne zycie :twisted: Oczywiscie to tylko dodatek do tego co juz wyzej napisaly dziewczyny ale tez jest to jakies wyjscie:)
  • Posted: 31.12.2005, 15:53
     
    breek
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     październik 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    21.01.06
    postów:
    70
    [quote=admin]manipulowanie innymi jest nieetyczne i budzi nieufność, poza tym kto dał nam prawo do osądzania co jest dobre dla innego człowieka a co nie ? jeśli się chce pomagać innym to warto być otwartym na ich rzeczywiste potrzeby, nie warto natomiast myśleć i decydować za nich.[/quote] Tak, to prawda. Mozemy podsowac rozne pomysly takiej osobie ale badzmy daleko w osadzaniu i wdzieraniu sie w zycie takiego czlowieka. [b]On ma prawo wyboru[/b] i nawet jeli nam sie to wydaje zgubne, to jest jego prywatnym wyborem. Wiem jak trudno patrzec z boku jak ktos niknie nam w oczach ale czasami to jedyne wyjscie... Wiem jedno- kogos takiego bardzo latwo jest zameczyc...a nie o to nam przeciez chodzi :twisted:
  • Posted: 02.01.2006, 09:10
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    10.01.06
    postów:
    12
    czy zobaczymy kiedys breek, ze sama wymyslisz jakiś temat na forum, zamiast kozystac z pomyslow innych i wyciagac archiwalne tematy z przed roku i więcej...zeby robic z siebie gwiazde potrzeba troche wlasnej inwencji i oryginalnosci,ktorej tobie niestety brakuje...Pomyśl nad czyms sama w końcu!!To nie takie trudne!!!No chyba,że myslenie sprawia tobie kłopot,no to już inna kwestia..
  • Posted: 02.01.2006, 21:47
     
    ernest
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     maj 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.01.11
    postów:
    61
    łukasz25, piszesz nie na temat i się czepiasz.........sam najpierw coś napisz konkretnego i odnośnie tematu............uważam że nie ma co wychodzić z uzależnienia za kogoś.........nawet decydując się na wyrzucenie z domu syna czy córki, trzeba im jasno dac do zrozumienia że wszystko jest w ich rekach i jak tylko się zdecydują leczyć to mogą liczyć zawsze na nasza pomoc

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski