Wiesz na początku to pewnie nie wiedzą tyle o chorobie. Ja przynajmniej nie wiedziałem nic. Ale potem jak się człowiek zacznie leczyć to sie nauczy o niej wiele jak ona działa i jakie są jej mechanizmy. I wtedy na początku ma dopiero prawdziwego moralnego kaca jak się zorientuje, że tyle krzywdy narobił. A potem jak przestanie się dalej rozwijać to zaczyna się cofać i choroba wraca a z nią mechanizmy iluzji i zaprzeczeń, racjonalizacja itd. no i zaczyna wychodzić znowu to chore myślenie i oszukuje nas i zaczynamy znowu wchodzić w stare zachowania. Uzależnienie jest to choroba zakłamania. Trzeźwieć trzeba przez całe życie nie można się zatrzymać w rozwoju bo nawet po wielu latach choroba się cofnie. Mam kolegę, który nie pił ponad 12 lat, a teraz uważa że wrócił do kontrolowanego picia!! I nie przegadasz mu i mimo ze przedtem wiedział bardzo wiele o tej chorobie to teraz jest święcie przekonany że pije kontrolowanie i tylko towarzysko co jest jak by się wydawało absurdem, ale on naprawdę święcie w to wierzy. I musi znowu spaść jak to się mówi na pysk aby się z dna znowu wydrapać na powierzchnie. Nie ma innego wyjścia. Taka to jest cholerna choroba i nie zależnie od czego się jest uzależnionym. Jak stajesz w miejscu i się nie rozwijasz to się w rzeczywistości cofasz. Jest takie bardzo mądre powiedzenie wśród A-owców- Alkohol jest cierpliwy, on zawsze będzie na ciebie czekać. Teraz w miejsce alkoholu można wstawić oczywiście wszystko to od czego jesteśmy uzależnieni. Jak ktoś o tym zapomni jest po nim i musi się od nowa wydrapywać ze swojego dna. Dlatego praca, praca i tylko praca nad sobą, co nie jest wcale nie przyjemne. Trzeba być czujnym, aby nie dać się przedrzeć temu choremu ja znowu na powierzchnię. :wink:
Posted: 28.03.2006, 23:32
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.12.06
postów:
31
[quote:dac8311ac1]Ja nie mogę tylko jednej rzeczy zrozumieć i to jest pewnie cała istota uzależnienia. Otóż tego, że osoby uzależnione mają takie świetne pojęcie o tej chorobie, w pełni świadomie mówią o jej ujemnych konsekwencjach, doradzają innym co robić żeby wyjść z nałogu a same nadal biorą[/quote]
To jest dosc proste do wyjasnienia sama wiedza o chorobie nie leczy cie z niej ani nie chroni przed nia o ile nie stosujesz profilaktyki (unikania zarazenia). Przypuscmy ze wiesz wszytsko o dzumie wiesz jakie bakterie ja wywaluja jak sie przenosci jakie sa objawy. Ta wiedzia intelektualna nie uchroni Cie jezeli juz jestes zarazony bakteria. narkotyki alkohol to rodzaj wirusa ktory zaraza uzalezneiniem przy odpowiednio dlugiej expozycji i nie ma na nia szczepionki jedyny pewny sposob to nie pic i nie cpac czyli stosowac higiene umyslu:). Co do leczenia narkomani czy alkoholizmy to niestety nie ma skutecznych metod tzn skutecznosc jest w granicach bledu doswiadczalnego 10 % wyleczen przy 4% samoistnych wyleczen wiec jest zadna. Medycyna jest bezradna psycholodzy tez. Jestem optymista i mysle ze farmakologia tu przyjdzie z pomoca nastapil ogromny postep w poznaniu mechanizmow zachodzacych w mozgu osob uzaleznionych psychicznie. Mozliwe ze beda to antagonisci receptorow NMDA leki ktore bede blokujace zachowania poszukiwawcze (crewing ) tzw chcice na narkotyk czy obsesje jak kto woli. Czyli pacjent nie bedzie sie zle czol z powodu tego iz nie moze brac, nie mniej jednak pozostanie problem wysokiego wyboru tzn zawsze bedzie mogl sobie wziasc dla zabawy a to moze zmienic tylko terapia.
Posted: 29.03.2006, 06:02
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Nie sposób nie zgodzić się z orlanem. Wiedza nie tworzy parasola ochronnego...gdyby było to takie proste, to wystarczałoby weudukować osobę uzależnioną, po czym wracałaby do społeczeństwa jako jednostka zdrowa... a tak nie jest... zresztą używanie substancji psychoaktywnych mimo świadomości ich szkodliwości jest jednym z objawów uzależnienia.
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez