Obawiam się , że to już Jezus właśnie upadał od ciężaru naszych grzechów tych popełnionych i tych, które jeszcze popełnimy. To właśnie ich ciężar tak Jezusa wyczerpywał a nie ciężar krzyża jako masa własna drzewa. My nie mamy limitu na upadki. Każdy nasz upadek to większe sięgnięcie dna czyli spadnięcie jeszcze niżej na głębsze dno, z którego coraz ciężej się wydostać. Nie mamy takiej furtki!! Żadnych furtek nie mamy. A pogoda ducha to po prostu dobre samopoczucie, radość życia itp.. No właśnie jak pozbędziesz się głodu w końcu to zaczniesz odczuwać pogodę ducha, że wygrałaś jakiś tam etap z nałogiem, z tym wstrętnym robalem jak to mój syn mówi. I także cierpliwość wróci. Będzie dobrze. Trzeba tylko zachować za wszelką cenę abstynencję!!! To jest na początku drogi w trzeźwym życiu tylko ważne ABSTYNENCJA. A jak głód minie to wtedy przestanie cię wszystko i wszyscy w..urwiać i zacznie sie dalsza droga do zmiany siebie czyli prawdziwe , faktyczne trzeźwienie. Cierpliwości i wytrwałości Ci życzę i nie daj się za wszelką cenę ABSTYNENCJA pamiętaj bo inaczej wszystko co do tej pory zdobyłaś pęknie jak bańka mydlana!! Nie jesteś sama każdy z nas uzależnionych tak zaczynał i daliśmy radę to i Ty sobie poradzisz z tym diabelstwem tylko trzeba naprawdę chcieć. :wink: To chyba wszystko co chciałem Ci do Twoich zapytań napisać.
Posted: 14.03.2006, 09:51
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.07.06
postów:
48
Witam wszystkich opuszczam Was na kilka dni,bo wyjeżdzam ze znajomymi na narty do Włoch.To będzie dla mnie egzamin z Woli wytrwania,chodż terapeua krzyczy,że to za wcześnie i tak pojadę,bo wiem,że dam rady!Jak wróce to się odezwe.Pozdrawiam