<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 08 lutego 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:944

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:81
W tym miesiącu:2096
W tym roku:11433
Ogólnie:1910491

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 [+1]

Do dołu
Kolejni zagubieni
  • Posted: 31.03.2006, 18:55
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    862
    Zula- myślę, że powinnaś posłuchać rady Milunii. Nie kopiuj Jej błędu. To jest pseudo lojalność wobec brata, przyzwalanie na to, aby się sam wykańczał. A na pewno go kochasz więc pomyśl logicznie, pomoc czy przyzwolenie na samo unicestwianie? Posłuchaj Milunia już to przeszła. Powodzenia i spokoju życzę i nic nie nerwowo zawsze spokojnie i rozsądnie oraz z miłością. Wspólnie na pewno sobie poradzicie z jego chorobą, ale nie masz moim zdaniem nawet prawa zatajać tego przed rodzicami. Jak Ty byś się czuła, gdyby chodziło o Twoje dziecko? jak Twoje córki by zataiły przed Tobą taką poważną i niebezpieczną wiadomość o bracie a Twoim synie????? Życzę prawidłowego dokonania wyboru. Pozdrawiam. Ratujesz brata a nie denuncjujesz. Później napewno Ci podziękuje.
  • Posted: 31.03.2006, 23:20
     
    Luiza
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.12.06
    postów:
    56
    orlan, bardzo ci dziekuje za odpowiedź. to sie nazywa fachowe i profesjonalne podejście do tematu:) dzięki wielkie!!!!! jeśli uda ci się zrobić stronkę na temat tych ćwiczeń izometrycznych to daj znać, bardzo jestem ciekawa o co w tym chodzi. mam do ciebie jeszcze jedno pytanie- może wiesz jak działa amfetamina w połączeniu z alkoholem? mój chłopak ma uzależnienie krzyżowe. to jest tak że jak wstrzyknie sobie amfę to od razu musi coś wypić. i miał tak w kółko dzień w dzień- na przemian amfetamina i alkohol. czy w takim razie labilny układ dopaminergiczny- jak to ująłeś i ciągła potrzeba "dostymulowywania się" będzie go dotyczyła po terapii w ośrodku?? mi sie wydaje że on ma w sobie coś takiego , że lubi ryzyko, adrenalinę i mocne wrażenia, ale jakos do tego wszystkiego nie pasuje mi ten alkohol, który przecież jest depresantem. tak sobie myślę że skoro on miał taką potrzebę ciągłej stymulacji i pakował się w rózne ekstremalne sytuacje, brał amfetaminę to po co jeszcze alkohol, który przytłumia ??
  • Posted: 01.04.2006, 19:07
       
    orlan
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     marzec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.12.06
    postów:
    31
    Amfetamina oprocz dzialania euforyzujacego podnosi poziom lęku. Lęk można by nazwać bezprzedmiotowym strachem. Czlowiek sie boi ale nie wie dokladnei czego. Jest to rodzaj napiecia wewnetrznego w ktorym osoba jakby oczekiwala na jakies przykre doznanie ktore za chwile ma sie zdazyc. Silny lęk powoduje iz ludzie podobnie jak zwierzeta boja sie swiatła oraz innych osobników chowaja w ciemne niedostępne miejsca oraz uciekaja od grupy. Podczas ciagu amfetaminowego nastepuje z czasem spadek dzialania euforyzujacego a nasilenie lęku ktory dziala awersyjnie. Alkohol znacznie obniza poziom lęku. Po alkoholu robi sie zeczy ktorych by sie normalnie niezrobilo (np poprosiło dziewczyne do tanca :)). Ludzie maja bardzo różny naturalny poziom lęku to moze determinować ich sklonnosc np do latwiejszego siegania np po alkohol. Dość czesto zdarza sie ze osoby urzywajace amfetamine biora substancje obnizajace lęk np benzodwuazepiny lub rzadzej alkohol. Elvis Presley np bral amfetamine naprzemian z barbituranami co zreszta doprowadzilo do jego smierci. Pod koniec zycia miaszkal w pokoju bez okien co jest typowe dla nasilonego lęku.
    Co do Twojego pytania czy ciągła potrzeba "dostymulowywania się" będzie go dotyczyła po terapii w ośrodku? Mysle ze tak ale to wcale nie jest wada tylko trzaba te ceche umiejetnie wykorzystac. Kazdy z nas jest troszke inny i na szczescie. Twoj chlopak moze byc bardziej wrazliwy na nasilanie lęku przez amfetamine i dobrze bo to go powstrzymywalo przed urzywaniem duzych dawek a wiec i silniejszym uzaleznieniem. Amfetamina z wiekiem ( po 35 r zycia) coraz bardziej nasila lęk dajac coraz mniej euforii. Dlatego starszym latwiej jest ja zucic niz młodym. Istnieje wtedy niebezpieczenstwo wpadniecia w depresanty ktore z koleji z wiekiem coraz przyjemniej dzialaja. Z tego powodu doradzalbym unikanie alkoholu, beznzodwuazepin, lekow opiatopodobnych, barbituranów. Jezeli jestescie razem to postaraj sie tez nie pic alkoholu pamietam jak mi bylo trudno gdy zona pila a ja nie moglem z powodu mojego uzaleznienia.
    Powodzenia i trzymam kciuki :)
  • Posted: 02.04.2006, 00:38
     
    Luiza
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.12.06
    postów:
    56
    teraz sobie przypomniałam że mój chłopak kiedyś mówił że jak weźmie amfę to od razu ma chęć napić się bo inaczej, jeśli nie wypije to dopada go taki stan że nawet słowa nie może powiedzieć, że jest wtedy bardzo spięty. i to jest pewnie ten lęk, o którym pisałeś.
    a co do tego, że miałabym postarać się nie pić jeśli jestem z nim, to już to wcześniej mu powiedziałam, że jeśli wyjdzie z ośrodka i wszystko się nam ułoży, to ja mogę nie pić wcale, żeby jemu było łatwiej. dla mnie cały alkohol istniejący na tym świecie mógłby wogóle nie istnieć, mógłby zostać wystrzelony gdzieś daleko w kosmos, podobnie jak inne używki i wcale nie rozpaczałabym z tego powodu;) pozdrowionka
  • Posted: 03.04.2006, 12:51
     
    zula
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     marzec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.03.06
    postów:
    2
    [quote=Baśka]
    Podtrzymuj jego chęć udania się do lekarza i zaproponuj również udanie się do specjalisty, czyli terapeuty uzależnień, który zdiagnozuje problem i wybierze najlepszą formę terapii.
    Jest osobą dorosłą, więc ostatecznie decyzja należy do niego.[/quote]boje sie ze mama wpadnie w panike....nie wiem, musze to jeszcze z siostra obgadac.
    Poszukam tez jakiegso terapeute i pojdziemy tam razem.
  • Posted: 03.04.2006, 21:22
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Zulu Twoja mama prędzej czy później i tak się dowie. To tylko kwestia czasu, a czas w przypadku uzależnień nie jest sprzymierzeńcem. Narkomania niestety jest chorobą postępującą.
    Jeśli Twoja mama wpadnie w panikę, ty zachowaj spokój... pozwól jej odreagować... podejmij rozmowe gdy się uspokoi... w tym momencie to ty powinnaś być wsparciem emocjonalnym dla niej. Choć w sumie to wszyscy powinniście wspierać się nawzajem, stworzyć wspólny front w końcu macie ten sam cel (przynajmniej tak mi się wydaje).
    Pójście do terapeuty razem z bratem to dobry pomysł. A tak wogóle rozmawiałaś już z nim o tym?


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 09.04.2006, 12:09
     
    e_kloszard
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    09.04.06
    postów:
    2
    [quote=eternal_sunshine]Miesiac i tydzien, dla sprostowania :) Ale 5 tygodni to i tak jest ok:)
    Wlasnie, ktos wie ile trwa usuwanie tych przekletych metabolitow? Adminie? :)
    buziaczki 4 all[/quote]


    Canabinole zostaja w organiźmie na zawsze. I np. po kilku latach niepalenia możesz mieć odlot jak op zajaraniu - canbinole krążą po organiźmie - czasami trafiaja na receptory opiatowe i masz odlot. Czasami powoduja także uszkodzenia płodu.
  • Posted: 09.04.2006, 23:23
     
    johnny
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     marzec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    10.04.06
    postów:
    7
    Donosze tylko ze juz ponad 2 miesiace obywam sie bez tego szajsu i jest mi coraz lepiej, coraz czesciej bywaja dni w ktorych nawet jedna mysl nie zbacza na temat jointow, najlepsza jest to ze moge pracowac tak jak kiedys i przestalem miewac roznorakie paranoje. Jak porownam moj dzisiejszy stan umyslu z tym co dzialo sie w najgorszej fazie pod koniec listopada 05 kiedy praktycznie nie schodzilem >1g dziennie to ... no bez komentarza po prostu.

    E_kloszard cos bredzisz :) Co kanabinnole maja wspolnego z receptorami opiatowymi ? icon_lol :wink:
  • Posted: 05.05.2006, 15:03
     
    johnny
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     marzec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    10.04.06
    postów:
    7
    Witam wszystkich i pozdrawiam :) Dzisiaj wieczorem mina 3 miesiace od momentu rozpoczecia mojego leczenia :) Czas na malutkie pierwsze podsumowanie(wiem ze 3 miesiace to jeszcze nic ale dla mnie sukces jest duzy)

    Objawy fizyczne praktycznie mijaja po okolo tygodniu-dwoch od przerwania uzywania, ja akurat nie mialem problemow(poza pierwszymy 3-4 dniami) ze snem ale zdarzaly mi sie historie w stylu uderzen goraca i uczucia "cisnienia"

    Gorzej jest ze sfera psychiczna, w niej czaji sie najwieksza pulapka, po okolo miesiacu wydaje sie ze jest juz lepiej ale po tym okresie zdarzaja sie male czasami parogodzinne kryzysy, da sie to wytrzymac tylko trzeba natychmiast zajac sie czyms bardzo interesujacym i zajmujacym.

    Po okolo dwoch miesiacach zaczalem miec dni w ktorych ani jedna mysl nie zbaczala na temat jarania, leczenia itd. Stalo sie to dla mnie jakas odlegla mroczna przeszloscia do ktorej za chiny nie chce wrocic, jednoczesnie nie wymazuje tego z pamieci i traktuje jak najwieksza przestroge ktora natychmiast mnie ostrzega i karci gdy pojawiaja sie jakies mysli o paleniu.

    Dokonalem tego bez zadnej specjalistycznej pomocy, byla 1 wizyta w poradni (ale duuzo wczesniej i po niej jeszcze palilem) i 1 wizyta u pani psychlog (nie chce tu nikogo zniechecac do lekarzy ale w moim przypadku to bylo zmarnowane 100 zl) tylko i wylacznie wlasnymi silami ktore z kolei mialem tylko i wylacznie dzieki wsparciu mojej dziewczyny(dziekuje kotus :*)

    Pisalem tutaj o badaniach krwi, niestety zabraklo weny zeby je wykonac, choc mysle ze zrobie to jeszcze w tym miesiacu, wiem ze mam paranoje na tym punkcie ale chcialbym tam ujrzec 0,00 i wiedziec ze moj organizm jest "chemicznie" wolny od zwiazkow THC :)

    Slowem, nie taki diabel straszny jak go maluja, trzeba tylko baaardzo chciec, miec sporo samozaparcie i wsparcie bliskiej osoby ! Oczywscie wiem ze 3 miesiace to tak naprawde gowno, i bede jeszcze przezywal kryzysy i bede musial walczyc, ale teraz juz opieram sie na tym ze skoro wytrwalem taki okres to idiotycznie byloby to zmarnowac jedna glupia wpadka !

    Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam i dziekuje ze wsparcie :)
  • Posted: 08.05.2006, 01:49
     
    Candida
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.06.06
    postów:
    7
    Witam serdecznie
    Pisze z pytaniem do Orlana, odnosnie postu w ktorym opisujesz swoją "jazde" z przed lat. Chodzi mi o to czy wtedy na studiach gdy "zawiesila" Ci sie "faza" po tym alkoholowy wyciagu z marihuany twoj stan polepszal sie stopniowo czy miales okresy ze czules ze zamiast sie polepszac sie pogarsza i czy stosowales wtedy jakąś diete jakies metody detoksykacyjne by przyspieszyc proces pozbywania sie thc z organizmu?
    Pytam poniewaz jestem w podobnej sytuacji, tylko ze powiedzmy troche innej. Ponad trzy miesiace temu na imprezie, po okresie ponad pieciu lat nie palenia(zanim wtedy przestalem palic palilem ponad rok) zapalilem "ziolo", przyznam upaliem sie bardzo bardzo mocno (inaczej nie bylbym soba icon_smile a moze icon_frown ) .Z doswiadczenia wiedzialem ze przez najblizsze dwa tygodnie musze spodziewac sie delikatnego "zamulenia". Ale nie spodziewalem sie tego ze bedzie sie dzialo ze mna to samo co, jak przeczytalem juz niestety za pozno, z toba. Różnica jest tylko taka ze zaraz po tej imprezie nie czulem sie najgorzej w porownaniu z tym jak czulem sie pozniej i jak czuje sie teraz. A objawy mam podobne percepcja czasu jest zalamujaca,jakby czas nie istnial, orjetacaja w przestrzeni rowniez slaba, problemy z racjonalnym mysleniem i oceną sytuacji. Planowanie przyszlosci lub pruba jej jakiego kolwiek przewidzenia czy wyobrazenia sobie jest prawie nie mozliwa, w ogole zaplanowanie czego kolwiek graniczy z cudem. Bardzo doskwiera mi "porozrywane myslenie",cos jakbym ciagle zasypial i sie budzil, totalny brak koncentracji i ogromne problemy z pamiecia krotkotrwala i uczeniem sie.Do tego jeszcze potezny "syndrom amotywacyjny" i uczucie totalnej wewnetrznej pustki. Ogolnie to jakby to wszystko zebrac razem to jest to takie uczucie jakbym ciagle byl ujarany tylko ze z samymi ujemnymi elementami "fazy".Ucieszylo mnie po przeczytaniu twojego postu to ze Ci przeszlo, aczkolwiek niepokoi mnie (bardzo delikatne slowo) to ze mi zamiast sie polepszac sie pobarsza. Tak wiec konczac moj post chcialbym zadac jeszcze raz pytanie z poczatku listu tylko troche inaczej, czy nie znasz moze jakiegos sposobu na przyspieszenia procesu pozbywania sie zlogow thc z organizmu a dokladnie z mozgu? i co sadzisz o stwierdzeniu ze w przypadku gdybym zaczal sie odchudzac thc uwiezione w tkance tluszczowej podskornej dostawszy sie do krwi moze osadzic sie dodatkowo w mozgu pogarszajac moj stan.
    Za odpowiedz z gory dziekuje i serdecznie pozdrawiam i przepraszam jesli tresc postu jest zbyt "porozrywana" icon_smile
    Candida
  • Posted: 08.05.2006, 22:17
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Jak dla mnie za bardzo się nakręcasz... Daj czas czasowi. Sugerowałabym też przejście się do psychiatry. Pogadaj z nim, powiedz co Cię niepokoi, opisz objawy... jeśli będzie potrzeba zaordynuje odpowiednie leczenie... pozdrawiam

    P.s. treść postu jak dla mnie wcale nie jest "porozrywana", a więc nie jest tak źle :)


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 16.05.2006, 23:49
       
    orlan
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     marzec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.12.06
    postów:
    31
    Czesc
    Sorry za opoznienie w odpowiedzi. Wydaje mi sie iz czesc objawow wcale nie musi byc zwiazana z obecnoscia kanabinoli w organizmie. Zwiazki psychotropowe moga zaburzac rownowage w mozgu na zniacznei dluzszy czas niz to wynika z ich obecnosci w organizmie. Wiec co do diety to chyba niewiele moze pomoc w tym wypadku, moze sport zeby przyespieszyc metabilizm pic duzo plynow to nie zaszkodzi. Doradzalbym wizyte u psychiatry bo po co sie meczyc. Lekarze dysponuja calkiem spora gama srodkow np neuroleptykow ktrore powinny pomoc w tym wypadku (mysle ze sulpiryd bylby niezly ale nie bierz tego bez konsultacji!!!). Jezeli jestes obciazony genetycznie shizofrenia to skontaktuj sie natychmiest z lekazem! Zam kilka wypadkow osob u ktorych palenie marihuany doprowadzilo do uaktywnienia sie tej choroby. Jezli nie nalezysz do tej grupy to powinno ci samo minac, chodz przyznam ze dosc dziwna jest narastajaca tendencja. U mnie wyraznie psychoza z czasem malala z niewielkimi wachanami w ciagu dnia.
    Powodzenia.
    Niewstydz sie prosic o pomoc lekarzy po to oni wlasnei sa.
  • Posted: 21.05.2006, 16:22
     
    Candida
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     maj 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.06.06
    postów:
    7
    Dziekuje bardzo wam Baska i Orlan za odpowiedzi, postaram sie poczekac moze mi sie zacznie polepszac, a co do wizyty u psychiatry to nie wiem sam czy sie zdecyduje bo sam nie wiem czy moglby mi pomoc. Bo przeciez psychiatra procz oczywiscie rozmowy( ta akurat moze jak najbardziej byc przydatna icon_smile , ale wydaje mi sie ze raczej nie rozwiaze mojego problemu) moze mi tylko zapisac leki ktorych balbym sie brac, bo widzicie moim najwiekszym problemem zwiazanym z tym stanem w ktorym sie znajduje jest otepienie i straszne problemy z nauka, a leki psychotropowe obawiam sie ze moglyby moja zdolnosc uczenia tlko pogorszyc i otepic mnie jeszcze bardziej.
    Wlasnie dla tego sie wlasnie wacham bo z jednej strony mam przydatna, a na pewnoi nie szkodliwa icon_smile konsultacje a z drugiej leki ktore juz takie nieszkodliwe nie sa. Napiszcie prosze co tym myslicie, za odpowiedz z gory dziekuje i pozdrawiam
    Candida
  • Posted: 21.05.2006, 22:20
       
    orlan
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     marzec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.12.06
    postów:
    31
    Psychiatra tylko proponuje nic bez twojej zgody ci nie zapisze. odrazu powines powiedziec ze masz awersje do lekow. Jest wiele rodzajajow lekow niektore z nich sa bardziej podobne do witamin a ich szkodliwosc jest mniejsza od kawy np Nootropil (piracetam)a na dodatek nie uzalezniaja poprawiajac koncentracje. Czlowiek codzienie zjada cala mase zwiazkow chemicznych bez nich nie moglby zyc. Cala sztuka polega na tym aby nie jesc trucizn ale te korzystne dla zdrowia :). Na problemy z otepieniem polecam diete bogata w Tyramine oraz w prekursor serotoniny 5-hydroksy tryptofan i kwasy omega-3: zolty ser, ryby, banany, siemie lniane, napar z dziurwawca. Mozna pojsc na skroty i kupic w aptece kwasy OMEGA 3 ktore zawieraja kwasy usprawniajace metabolizm w neuronach. Diete te stososowac nalezy przez przynajmniej 3 tyg zeby byl jakis efekt uzupelniac o Magnez Wapn i Cynk. Do tego jakis sport :) problemy z otepieniem powinny przejsc. Wysilek fizyczny szczegolnie taki na granicy bolu jak w silowni stytmuluje wydzielanie endorfin oraz enkefalin naturalnych zwazkow pzreciwbolowych pozatym stymuluje przysadke mozgowa do wydzielania somatotropiny podnoszacej nastroj i odmladzajacej :). Nie mosze dodawac ze powinies sie klasc przed spac przed 23. i spac tyle ile potrzebujesz NIE ZAWALAC NOCY bo somatotropina nie bedzie sie wydzielac i wszytsko sie zalamie. Nie pic alkoholu etc... Duzo sexu najlepiej ze stalym partnerem :) Powodzenia
  • Posted: 21.05.2006, 23:46
     
    Michał_M
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    17.05.06
    postów:
    5
    Orlan drażni mnie Twoja fascynacja lekami, w tym dość silnymi i dostępnymi tylko na receptę.

    Mi taka fascynacja i zalecanie komuś nie widząc go na oczy i nie posiadając wiedzy różnych leków kojarzy się trochę z narkomanią. "Otępienie" to preparat X, problemy z koncentracją to preparat Y, omamy to preparat Z.

    Jakby w miejsce objawów podstawić coś innego, a w miejsce nazw leków wstawić nazwy narkotyków, to brzmi to dla mnie prawie jak śpiewka dilera.

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski