testy na thc jeszcze nic nie rozwiazuja wystarczy dolac wody do moczu i juz po tescie wiec radze ci skupic sie na wszystkim i byc ciagle na oriencie
Posted: 18.03.2006, 03:36
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
10.04.06
postów:
7
Coz by tu napisac :) Mija juz dokladnie miesiac i 3 tygodnie od kiedy rzucilem to gowno :) Przez ponad rok cudowalem, oszukiwalem siebie i wszytkich dookola, przyszedl totalny kryzys w moim zwiazku, w mojej najlepszej przyjazni ale dalej nie trzezwialem ... az w koncu pewnej nocy przysnilo mi sie cos okropnego i po tym co zobaczylem w tym snie po prosu wstalem i to zrobilem :D
Zyczcie mi duzo szczescia, bo jeszcze dluga droga przedemna ! Mam teraz mase do zrobienia i odzyskania przed soba :!: Sam do konca nie wierze ze mi sie udalo, ale po prostu jest, nie pale ! Zdarzaja mi sie co jakis czas gorsze dni w ktorych mysle ze jakbym zapalil to bylbym spokojniejszy i nie myslalbym o problemach ale po kilkunastu sekundach przychodzi otrzezwienie i jest dobrze !
Dopiero po takim okresie trezwosci zaczynam widziec jakie szkody to wyrzadzilo w mojej psychice, zdolnosci uczenia sie i zapamietywania szczegolnie w pracy ktora wykonuje :( Strasznie zal mi znajomosci i przyjazni ktore stracilem przez to, ale trudno :(
Czy ktos sie orientuje ile mniej wiecej trwa usuwanie metabolitow THC z komorek tluszczowych ? Szczegolnie z mozgu ? Stezenie moze byc dosyc spore bo bylo to okolo 3 lata nalogowego palenia
A najwieksza poprawe zauwazylem na polu stosunkow damsko-meskich :)
Miesiac i tydzien, dla sprostowania :) Ale 5 tygodni to i tak jest ok:)
Wlasnie, ktos wie ile trwa usuwanie tych przekletych metabolitow? Adminie? :)
buziaczki 4 all
Posted: 19.03.2006, 14:49
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.02.12
postów:
862
Nie wiem jak długo się to świństwo trzyma w organizmie, ale zyczę powodzenia i więcej wiary w siebie. Tak trzymajcie ze zdrową miłością można naprawdę wiele złego zwyciężyć. Aż miło Was czytać, czuć fluidy nawet prze internet!! :wink: Ach ta miłość!!, coś pięknego :)
Posted: 20.03.2006, 21:39
oceń:
pretendent
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
13.12.06
postów:
62
thc osiada w komorkach organizmu i zostaje tam juz do konca zycia i taka jest niestety praca mozna zregeneruja sie pluca wroci pamiec i inne zeczy ktore sie straciolo przez jaranie ale THC juz do konca zycia bedzie w komorkach organizmu wiem bo wiem na temat szuwaksu prawie wszystku kiedys fascynowalem sie wszystkim co dotyczylo canabic indica i wszystkich ulepszaczy tego narkotyku
Posted: 30.03.2006, 03:47
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
10.04.06
postów:
7
Chce tylko doniesc ze minely kolejne 2 tyg w trzezwosci i jak narazie wszystko gra 8) Az sam jestem zaskoczony ze to tak latwo idzie, ale ciagle musze sie bardzo pilnowac zeby nie wskoczyc w utarte juz koleiny. Zaluje ze moj umysl juz chyba nigdy nie bedzie tak czysty jak gdybym nigdy nie palil, ale ciesze sie ze nie ma juz tej udreki umyslowej ktora przezywalem. A najlepsze jest to ze moj najlepszy przyjaciel wyciagnal do mnie reke i znowu jest tak jak dawniej !! :!:
I jeszcze raz powtorze: Kochanie ... nie byloby tego wszystkiego gdyby nie ty ! KOCHAM CIE !!! :twisted:
Strachu: Moim zdaniem nie masz racji, thc to zwiazek organiczny i na 100% ma jakis swoj czas rozpadu i wydalania, nie jest mozliwe zeby trzymal sie w organizmie cale zycie ...
Naprawde nikt nie ma jakichs dokladniejszych informacji na ten temat ??
Prawdopodobnie w przyszlym tygodniu wykonam specjalistyczne badanie krwii w laboratorium ktore okresli poziom metabolitow w mojej krwi. Jestem tego ciekaw jaki jest ich poziom, i np. po miesiaciu powtorze to badanie i bede wiedzial jak szybko idzie usuwanie :idea:
Posted: 30.03.2006, 17:46
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.02.12
postów:
862
Tak trzymać. Tylko się nie zachłystuj!!! To naprawdę ważne, i to dopiero pierwsze kroki ku wyjściu z tego bagna, nie zapominaj o tym. Najważniejsze są 24 godz. i tak w koło a uzbierają się z tego lata. Tylko cierpliwości wiele, czego Ci życzę i wiele spokoju. Pozdrawiam i pogody ducha,
A tak sobie myślę, że strachu może mieć rację. Zawsze zostają jakieś ślady, są to skutki uzależnienia.
Posted: 30.03.2006, 18:47
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Większość autorów (m.in. Pasek, Maxwell, Maisto) jest zgodna co do tego, iż długotrwałe zaleganie niektórych metabolitów THC w organiźmie wynosi około 30dni przy spożyciu pojedyńczej dawki. Różnice pojawiają się gdy mówimy o wielokrotnym zażywaniu. Wskazuje się na okres 60 dni, kilku miesięcy, roku a nawet i dłużej...
[quote=johnny] po miesiaciu powtorze to badanie i bede wiedzial jak szybko idzie usuwanie [/quote]
poinformuj nas o tym, bo ja osobiście też jestem ciekawa :)
Gdybym coś jeszcze wygrzebała, to postaram się to tu umieścić...
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
[b]WYDALANIE[/b]
Kanabinoidy dobrze rozpuszczaja sie w tluszczach ze wzgledu na lipofilowy charakter czasteczki. Czas wydalania przyjmuje sie ok 3 miesiecy. Gdy sie chudnie moga pojawiac sie epizody upalenia ze wzgledu na odkladanie sie THC w tluszczach a potem jego ponowne uwalnianie w czasie chudneicia. Zreszta w tluszczach wiele toksyn jest odkladane wiec bym sie tym nie przejmowal.
[b]HISTORIA OSOBISTA[/b]
Odnosze wrazenie iz masz leciutka paranoje na tym punkcie. Opowiem Ci troche o sobie. Jestem uzalezniony inaczej mowiac narkoman :) na dodatek jestem chemikiem. To kiepska mieszanka. Co do THC to na I roku studiow zrobilem z kumplami ekstakt alkoholowy z wychodowanej w domu rosliny z dobrych nasion. Buteleczka stala w zamrazalniku i czekala na specjalna okazje. Oczywiscie imprezka jakas w koncu nadzeszla dziewczyny alkohol marihuana i nagle zabraklo alkoholu a byly to czasy kiedy alkohol w nocy nie latwio bylo kupic... Wiec wypilismy cala buteleczke pollitrowa extraktu bylo tam moze 20 osob. Oczywiscie ja wypilem najwiecej bo jakze by inaczej. Potem pojechalismy taksowkami na miasto zeby zrobic jakas zadyme. Nagle zdalem sobie sprawe ze dzieje sie ze man cos dziwnego stracielm kompletnie orientacje w czasie i przestrzeni nie potrafilem sam wrocic do domu. Kumple wsadzili mnie do taksowki i kazali taksowkazowi mnie odwiezc pod wskazany adres mowiac ze jestem pijany. Cala noc nie spalem. Nastepnego dnia mimo, ze alkohol ze mnie wyparowal dalej mialem zaburzeni orientacji w czase i oprzestrzni. Bylo to okropne mialem pranoje ze umieram plakalem z byle powodu itp. Taki stan mialem przez tydzien. Po tygodniu poszedlem do rodzicow z postanowieniem zeby mnie zamkneli do psychiatryka ze zwariowalem oczywiscie nic niemowielem ze bralem THC. po dwoch tygodniach zaczelo m i odpuszczac. Na zajecia na uczelni zaczolem chodzic dopiero po okolo mieciacu . Natomieast nienormalnie czolem jeszcze pzrez 6 miesiecy! Wlasciwie dopiero po roku zaczolem zupelnie byc soba. Od tamtego czasu minelo ok 20 lat. dzis moge powiedzic ze nic nie zostalo we mnie z tamtej jazdy oprocz wspomnienia.
[b]UWAGI[/b]
Ze srodkami psychotropowymi jest tak ze potrafia one zmienic funkcjonowanie mozgu na znacznie dluzszy czas niz wynikalo by to z ich obecnosci w organizmie. Jestem przekonany ze jak by mi testy po 3 miechach zrobili na THC od sporzycia to nic by wtedy nie wykryto, a jednak czolem sie jak bym byl mial shizofrenie! Tak wiec brak metabolitow to nie wszytsko, co pewnie pokaza badania krwi (jestem bardzo ciekaw wyniku jak zrobisz to napisz koniecznei na forum). Zaburzenia nastrojow moga utrzymywac sie nawet do 2 lat po ostatniej intoksykacji. Zwykle mijaja po ok roku . Ja swego czasu mialem paranoje i twierdzilem ze mam dziury w mozgu od narkotyków zrobilem sobie nawet Magnetyczny Rezonans glowy na ktorym nic niewyszlo. To poprostu jest zaburzenie ktore potem mija nie przejmuj sie nim specjalnie i traktuj swoje stany umyslu jak dziwne zwierzeta w zoo. Mozna sie znich posmiac ale nie ma co bac.
[b]CO ROBIC[/b]
Doradzal bym Ci to czego ja nie zrobilem 20 lat temu - wizyty kontrolne u psychiatry przez kilka kolejnych lat. To wlasnie jemu powinienes opisywac to co sie z toba dzieje jakie miewasz mysli nastroje: agresje, depresje, lęk euforie czy dobrze sypiasza etc. W przypadku gdy ktores z dziwnych "zwierza umyslu" wymknie sie z klatki to wlasnie psychiatra bedzie je w stanie szybko i skutecznie zaaresztowac. Nie boj sie psychiatrow. Rozne filmy o szpitalach psychiatrycznych i ich personelu to bzdura. Sam chodze do psychiatry czesciej niz do dentysty i wcale sie tego nie wstydze. Trzeba dbac o zdrowie a szczegolenie o psychike i mozg. Nie masz nic blizszego do niego nawet twoja dziewczyna istnieje tylko dzieki niemu. To w jaki sposob Ją siebie oraz swiat postrzegasz zalezy od jego stanu. Daletego warto oddac go we wlasciwe "rece" do nadzoru. Nie mozna być szczesliwym nie majac wlasciwiej rownowagi nieuropzrekaznikow w mozgu, nie mozna dawac szczescia drugiemu, samemu nie bedac szczesliwym. Z pewnoscia bedzie Ci sie chcialo palic to ZUPELNIE NATURALNE, wcinaj wtedy czekolade i rozwiązuj zadania matematyczne. Dowiedziono iz wyzsze czynnosci logiczne angazujace kore mozgowa odwracaja uwage od ukladu limbicznego ktory bedzie Cie "namawial" do palenia. Jest to calkiem dobry sposob na "chcicę" zpalenia lub brania. Niezlym sposobem jest rowniez terapia. Niestety zaczyna ona dzialac po jakis 30 spotkaniach dlatego czym wieksza intensywanosc na poczatku tym szybszy efekt :) 30 spotkan to sporo jak sie chodzi do psychologa raz w tygodniu gdyz zajmuje to ok 1 rok azeby uzyskac efekt! Dlatego polecam spotkania AA oraz NA na ktore mozna chodzic codziennie (w duzych miastach). http://www.aa.org.pl/mityngi/ http://www.anon...i_strona.jsp
Pamietaj ze "chcica" na palenia nasila sie:
* w miejscach gdzie paliles wiec unikaj takich miejsc ludzi przedmiotow
* gdy jestes zmeczony, samotny, zly, lub chory wiec unikaj stresu przemeczenia i zyj zdrowo, niezawalaj nocy!
* gdy zbyt wiele myslisz kombinujesz racjonalizujesz, raczej staraj sie uniekac zbyt wielkiego filozofowania zamiast tego poprostu chodz na terapie
Ja uwielbiam chodzic na terapie mimo ze chodze na nia od wielu lat ciagle mi sie nieznudzilo :). Mam sklonnosc do podrozy w glab siebie teraz to robie za pomoca terapi a nie narkotykow. fajna zabawa a poznac mozna wiele wiecej. Powodzenia oraz cierpliwosci do swoich nastrojow i [b]Niech czysty umysl zawsze bedzie z Toba[/b] :D
Posted: 30.03.2006, 21:16
oceń:
domownik
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
20.12.06
postów:
56
orlan interesuje mnie jedna kwestia. no więc mój chłopak od 8 lat jest uzależniony od amfetaminy. jakie szkody w jego mózgu mogła wyrządzić? czy te szkody są nieodwracalne? napisz mi coś jeśli się orientujesz, byłabym wdzięczna.
Posted: 30.03.2006, 23:51
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
10.04.06
postów:
7
Orlan twoj post to mistrzowsto swiata po prostu :) Wlasnie sie zabieram za przeczytanie go trzeci raz Ze stanami umyslu nie jest najgorzej, spie dobrze(az za dobrze :wink:) a to co napisales o uczuciu upalenia przy chudnieciu zaobserwowalem ostatnio po ostrej sesji treningowej na basnie + bardzo goraca sauna. Po wyjsciu i schlodzeniu sie naprawde tak sie czulem :!:
Posted: 31.03.2006, 01:40
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.12.06
postów:
31
dla Luizy
OSOBOWOSC
W amfetaminie zakochuja sie specyficzne osobowosci. Osoby ktore maja problemy z motywacja w zyciu, z mobilizacja do podejmowania wysilku. Tacy leniwi inteligeci ktorzy maja wielkie aspiracje ale trudnosci w ich zrealizowaniu, o ogromnych ambicjach. Nie szukaja oni najczesciej ucieczki od swiata ale bycia numerem jeden bycia "nadczlowiekiem". Czesto sa to jedynacy trudnym kontaktem z innymi, samotnicy, indywidualisci. Ten typ osobowosci niestety dosc trudno poddaje sie terapii w spolecznosciach.
UZALEZNIENIE
Amfetamina pobudza osrodek przyjemnosci w mozgu ten sam ktory pobudzaja pewne zachowania takie jak:
* jedzenie rzeczy smacznych
* agresja
* aktywność seksualna
* ryzykowne przeżycia
* poszukiwanie nowości
* uprawiane hazardu
Amfetamina wg. mnie daje znacznie silniejsze uzaleznienie psychiczne w porownaniu do heroiny jesli trafi na wlasciwa osobowosc. Uzaleznienie od amfetaminy bez wzgledu na to jak jest przyjmowana powoduje silne nawracajace sie obsesje (chcice na branie) nawet po roku czasu od ostatniej intoksykacji! Branie amfetaminy przebiega inaczej niz heroiny zwykle intensywne okresy brania tzw ciagi koncza sie samoistna abstynecja trwajaca od kilku dni do kilku miesiecy w czasie ktorych nie wystepuja obsesyje mysli o cpaniu. Gdy obsesje wracaja sa nader silne i trudne do zniesienia zarowno dla uzaleznionego jak i jego otoczenia. Zmienia sie jego zachowanie, pojawia sie neurotyczna sobowosc, latwe wybuchy gniewu i zmiany nastroju w kierunku zlego samopoczucia. Uzalezniony ma wrazenie ze tylko amfetamina moze zmienic jego paskudny nastrój. To prawda amfetamina usuwa to cierpienie ale tez i poglebia problem jeszcze bardziej poprzez tworzenie nowych asocjacji neuronalnych w mozgu. To zamkniete kolo rodzi obsesje brania.
ZMIANY W OUN
Pomijajac powstale podczas brania nowe nienormalne polaczenia neuronalne, ktore prawdopodobnie pozostaja do konca zycia, wiekszosc zmian cofa sie po pewnym czasie (2 lata). sa to glownie zmiany receptorowe oraz zmiany expresji pewnych genow produkujacych bialka CART i inne. Na zdjeciu ponizej mozg badany pozytronowa tomografia emisyjna. Wiazanie C14 Ralkoprydu z receptorami dopaminergicznymi w prazkowiu. Widac ze osoba uzalezniona ma tych receptorow znacznei mniej
[img]http://ozon.ath.cx/a/amfetamina.jpg[/img]
Dopamina zaangazowana jest w regulacji:
*motoryki
*uczenia sie
*motywacji
*percepcji
*odczuwania przyjemnosci
*rownowagi hormonalnej
Tak wiec powyszcze sfery moga być zabuzone. Przemijajace zmiany w zachowany to: ahedonia zanik uczuc (wszystko ma taki sam "szary smak"), brak motywacji do dzialania, depresje z zachamowaniem ruchowym, zaburzenia pamieci, agresja, hustawka nastroju. W przypadku przyjmowania skrajnie duzych dawek moga wystapic nieodwracalne zmiany organiczne spowodowane wylewami. Toksycznosc amfetaminy wzgledem watroby jest niewielka.
POMYSLY
Amfetaminisci ktorzy przestali brac potrzebuja wyzwan. Ryzykowna praca moze policja straz pozarna. Wszytsko co moze dawac im zastrzyk adrenaliny oraz satysfakcje ktora tak trudno osiagaja. Moga być to tez zajecia tworcze i kreatywne dzieki ktorym zoatana zauwazenia i nagrodzeni pochwala uznaniem etc. Labilny uklad dopaminergiczny to głowna bolaczka amfetaministow. Nader latwo "doklejaja" sie do roznych czynnosci oraz pasji ktore sprawiaja im przyjemnosc explorujac je z maniakalnym uporem. O ile nie biora amfetaminy moze to byc bardzo pozytywne. Jeszcze jedno jest taka ksiazka w ktorej opisano piec prostych cwieczen izometrycznych nazywa sie "Zrodlo wiecznej mlodosci" nie wiem jaki jest mechanizm ale te cwieczenia dzialaja cuda jesli chodzi o uzaleznenia [b]szczegolnie od psychostymulantow[/b]. W jakis magiczny soposob przywracaja szybko homeostaze i zmniejszaja obsesje. Jedyna wada ze trzeba je codziennie robic.....:) Chce zrobic stronke o tych cwieczeniach ale narazie mam noge w gipsie i nie dam rady zdjec wykonac.
Posted: 31.03.2006, 17:46
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
31.03.06
postów:
2
witam wszystkich,
dziś doweidziałam się że moj brat (23 lata) przyznal się naszej siostrze, ze jest uzalezniony od [i] maryśki[/i]...
Kompletnie nie wiem co mam robic, widzialam ze palil, ale nie przejmowalam sie tym bardzo. zreszta czesto nawet nie wiedzialam, bo wiecznie gdzie chodzil.
Od jakiegos czasu zauwarzyłam ze coraz czesciej mu sie to zdarza, widzialam ten glupi usmieszek i jego oczy. Zaczelam sie niepokoic ale nic nie zrobilam (glupia jestem) a teraz sam przyznaje ze cos jest nie tak i ze chce isc z tym do lekarza...
Jest mlody, wesoly, ma naprawde sporo znajomych, zawsze byl lubiana osoba, ponadto troche cwiczy, chodzi na silownie, wcina jakies odzywki.
Nie wiem co mam robic, nie beede mu robila kazan bo nic nam (mi i siostrze) wiecej nie powie. Wiem ze nam ufa i nie chce tego zmienic.
Boje sie o niego. Najgorsze jest to ze wyprowadzilysmy sie z siostra dosc dawno od rodzicow i nie widzimy go codziennie, nie mozemy na biezaco kontrolowac sytuacji... :cry:
Posted: 31.03.2006, 18:18
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
październik 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
23.05.06
postów:
27
Droga Zulciu, Moim skromnym zdaniem, nie nadużyjesz zaufania swego brata, jeżeli dyskretnie poinformujesz o całej sytuacji rodziców, oczywiście prosząc ich również o dyskrecję. Myślę, że oni powinni o tym wiedzieć. Tym bardziej, że jak piszesz, nie jesteś na bieżaco, więc moze oni "coś" zauważyli. Nie powinnaś tego tak zostawić. Im wiecej najbliższych osób wie o problemie Twojego brata, tym lepiej.Wszyscy mozecie mu pomóc. Należy jednak zachować spokój, bo nerwy w takiej sytuacji nie sa sprzymierzeńcem...Znam to. od wielu lat wiedziałam, że mój brat przesadza z dragami, ba nawet dałam mu na to "ciche" przyzwolenie nie informując rodziców. A oni "nieświadomi" niczego nie podejrzewali, dopóki naprawde nie było juz bardzo zle. Wiem, że mogłam wcześniej zareagować... POzdrawiam. :)
Posted: 31.03.2006, 18:54
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Zgadzam się z milunią, będąc lojalną wobec brata (tzn. nic nie mówiąc rodzicom) dajesz mu niejako przyzwolenie do dalszego eksperymentowania. Moim zdaniem, powinnaś z nim porozmawiać (bez prawienia kazań) i poprosić go, by sam powiedział o tym rodzicom. Daj mu na to określony czas... Jeśli się nie przyzna - zrób to za niego... Nie robiąc nic wcale mu nie pomagasz.
Podtrzymuj jego chęć udania się do lekarza i zaproponuj również udanie się do specjalisty, czyli terapeuty uzależnień, który zdiagnozuje problem i wybierze najlepszą formę terapii.
Jest osobą dorosłą, więc ostatecznie decyzja należy do niego.
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez