Witam wszystkich!
Wczoraj razem z moim uzaleznionym od marihuany chlopakiem (ja nie pale) zarejestrowalismy sie na portalu. Obserwuje portal juz od okolo miesiaca i stwierdzilam, ze naprawde duzo madrych i ciekawych rzeczy mozna sie tu dowiedziec. Mysle, ze dla nas ten portal moze byc rodzajem grupy wsparcia. Sama potrzebuje wsparcia, zeby pomagac jemu. Sama miloscia sie niestety nie da Moj chlopak ma 22 lata i wlasnie walczy z rzucaniem palenia. Palil dlugo i czesto, zaczelo wiec wywierac to na niego ogromny wplyw - wszyscy tutaj wiemy jakie sa objawy uzaleznienia, wiec nie bede wchodzic w osobiste szcegoly. Generalnie straszna lipa. Pare rzeczy przez to w zyciu spieprzyl, ale w koncu doszlo do niego, ze musi z tego wyjsc. Na poczatku tego roku podjal walke, niestety jak do tej pory z dwoma wpadkami (po dwa dni pod rzad), i jest jeszcze bardzo niestabilny (chodzi mi o humory, podejscie itd.) ale i tak jest lepiej... Problem w tym, ze ja powoli zaczynam popadac w jakas paranoje i mysle non-stop o tym czy zapalil czy nie (niestety nie mieszkamy jeszcze razem). Wiem, na jak kruchym jest jeszcze gruncie i nie potrafie opedzic sie od zlych mysli... Kocham go bardzo i chce, zeby z tego wyszedl...
Wlasciwie nie wiem, jakie pytanie do was moglabym tu w tym momencie postawic, narazie po prostu chcialam przedstawic sytuacje. Mam nadzieje, ze znajde tu ludzi, ktorzy maja podobny problem (podobny do problemu mojego chlopaka i do mojego) i bedziemy mogli o tym pogadac.
Poki co pozdrawiam wszystkich
Posted: 26.02.2006, 13:13
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
09.03.06
postów:
8
Jakbym był mądry, to bym Ci teraz tu powiedział coś mądrego, ale jestem niestety idiotą,( a może na szczęście ). W każdym bądź razie ciesze sie że gdzieś tu widzisz pare osób które mogą być wsparciem, prywatnie powiem, że ja też. Pozdro.
Krzyś.
Posted: 26.02.2006, 13:28
oceń:
domownik
zarejestrowany:
styczeń 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
17.05.10
postów:
48
Kris niewatpliwie jestes idiota :) to nie podlega dyskusji.Niemniej jednak musze sie z Taba zgodzic to miejsce jest niezwykle i ja tez mam tu kilka osob ktore sa dla mnie ogromnym wsparciem w trudnych chwilach ( i nietylko trudnych ;) nawet jeden IDIOTA umie rozbawic mnie do lez ;)))) za co jestem mu dozgonnie wdzieczny.Czyli nie tak znow dlugo .pozdro Filip
Posted: 26.02.2006, 13:37
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
01.04.06
postów:
5
Poradzcie wiec, skad wziac troszke wiecej wiary? (chodzi o moje paranoje, wieczne podejrzenia i obawy)
Po jakim czasie niepalenia mozna miec nadzieje na powrot do normalnosci?
Posted: 26.02.2006, 16:29
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.02.12
postów:
862
Wiesz to są już chyba oznaki współuzależnienia. Z doświadczenia wiem, że możesz się nauczyć jak żyć na terapii dla współuzależnionych. To najszybszy i chyba najwłaściwszy sposób. Chociaż jak faktycznie sie utwierdzisz w tym, ze przestanie palić to z czasem może powrócisz do zdrowych zachowań i odzyskasz zaufanie do niego. Nie wiem jak faktycznie jest z Twoim chłopakiem i czy faktycznie sobie sam poradzi z tym problemem. Jak sama zauważyłaś jego zachowanie gdy nie pali jest niezbyt przyjemne delikatnie pewnie mówiąc. Samo niepalenie to nie wszystko jeżeli chodzi o jego zdrowienie jak zresztą już pewnie się zorientowałaś przebywając przez miesiąc na tym portalu. On musi zacząć zmieniać siebie, swoje zachowania itp.. Czyli moim zdaniem powinien zacząć chodzić chociaż do poradni na spotkania czyli leczenie dochodzące. Inaczej będzie raczej coraz gorzej i pewnie ciężko to będziecie razem to znosić i ja osobiście wątpię aby sam podołał i żebyś chociaż jak nie będzie palił wytrzymała z nim. Pozdrawiam. :wink:
Posted: 26.02.2006, 17:14
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
01.04.06
postów:
5
Dzieki jozefaa
nie jest jednak az tak zle. On nie zachowuje sie nieprzyjemnie, jego palenie nigdy bezposrednio mnie nie dotyczylo, i jesli chodzi o nasz zwiazek, nie moge mu nic zarzucic. mnie bardziej chodzi o wszystkie te zjawiska jak amotywacja, zmniejszona zdolnosc koncentracji, pamieci, pozytywnego myslenia, wiary w siebie itd, z tym ma najwiekszy problem i dlatego pytam ile czasu trzeba zeby wrocic do stanu sprzed palenia..
a co do mnie, naprawde mozna z czyms takim pojsc do poradni?
Posted: 27.02.2006, 16:50
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
13.12.06
postów:
13
Masz niewątpliwie problem.
Jesteś w związku z człowiekiem który ma wielką "szansę" zostać narkomanem. Niestety z twoich wypowiedzi wynika (zgodzę się z przedmówczynią) że brniesz we współuzależnienie.
To co chciałbym Ci zaproponować to przede wszystkim nie lekceważenie problemu. Widzę że trochę jednak bagatelizujesz palenie zioła. Niestety większość ludzi sięga na początku po blanty żadko kto od razu łapie się za pomkę z heroiną. Problemem jest nie sama ganja tylko "profity" których ona dostarcza lub od czego jest ucieczką. Spróbujcie porozmawiać czego Wam (jemu) brakuje, jakie macie problemy, z czym nie dajecie sobie rady. Zawsze jest jakiś powód dla którego sięga się po dragi - coś one załatwiają ZA NAS. Tylko co? Trzeba rozwamiać... rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać .... tylko szczerze.
Trzeba dusić hydrę póki nie urośnie do rozmiarów potwora.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci dużo odwagi i siły
Enti
Posted: 28.02.2006, 20:28
oceń:
pretendent
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
13.12.06
postów:
62
musze ci powiedziec ze najlepsza szansa dla niego byl by wyjazd do osrodka poniewaz ma dosyc spora szanse zeby wbarac sie w ten syf jeszcze bardziej bo narazie to jest tylko marihuana im dluzej sie jara to po jakims czasie przychodzi chec na cos co mocniej kopie po glowie i zaczyna sie mieszanie narkotykow prawie kazdy narkoman na samym poczatku zaczyna od ziola wiec trzeba uwazac i zaczac dzialac za nim zacznie sie wszystko jeszcze bardziej paprac, a jezeli chodzi o jego zachowanie to ja po prawie 2 latach nie paleni jeszcze jestem troche powolny w niektorych ruchach mam niska samoocene i wciaz mi brakuje wiary w siebie w wielu przypadkach ale jest to joz w mniejszym stopniu powiedzial bym nawet ze dosyc sporym mniejszym stopniu bo na samym poczatku mojego leczenia zachowywalem sie jak anemik i nie majacy checi do zycia cien czlowieka po 5 letnim maratonie prawie dzien w dzien bardzo zadkie 2 lub 3 dniowe przerwy
Posted: 03.03.2006, 13:48
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.07.06
postów:
48
Nie demonizujmy!Palenie trawy nie musi być gezezą dalszych Wtajemniczeń!Sama musisz flegmatycznie oswajać Go z brakiem,proponując alternatywę innej Kompletności,np.Siebie!!!Powodzenia
ps.Istotnym wydaje mi się akt decyzji:czy jest zdeterminowany w chęci odejścia,czy jest to tylko kaprys Chwilowości i niekonsekwetna reforma własnego życia?
Pozdrawiam:)
Posted: 03.03.2006, 16:32
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.01.12
postów:
531
ło bosze, kira !!!
to nie jest forum dla marsjan, gadaj jak człowiek :)
Posted: 03.03.2006, 18:53
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.07.06
postów:
48
nie mam problemów z komunikacją,a świat mojego języka nie zamyka się w murach akademickości!Nie lubię tylko uproszczeń,które okradają Znaczenia z należącego się im Majestatu!
Posted: 03.03.2006, 18:57
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.07.06
postów:
48
Admin chyba nie doceniasz osób "żywiących" się na tym portalu!Nie sądze by nie rozumieli,a słowa są przecież szatą graficzną myśli!
Posted: 03.03.2006, 19:11
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.01.12
postów:
531
no cóż, życzę ci powodzenia w twoich perturbacjach komunikacyjnych, do mnie zapytania kieruj jednak prostym językiem, proszę :)
Posted: 03.03.2006, 19:16
oceń:
domownik
zarejestrowany:
marzec 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.07.06
postów:
48
urzekające jest Twoje umiłowajnie Prostoty:)Pozdrawiam
Posted: 03.03.2006, 21:09
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
01.04.06
postów:
5
Do kira:
mam nadzieje, ze to jednak nie kaprys chwilowosci, z dnia na dzien jest lepiej. nie pali juz 22 dni... (sprawdzane testami na thc w moczu) Ale ja wiem, ze to dopiero poczatek poczatku i jeszcze dluuuga droga przed nim/nami.
mam nadzieje, ze wkrotce sam sie wypowie na ten temat, ja jednak nie bede naciskac, trzeba samemu sie zdobyc... ;)
buziaki i milego weekendu zyczymy