<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest wtorek, 22 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1168

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:280
W tym miesiącu:5781
W tym roku:42545
Ogólnie:1941603

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
utrzymanie kontaktu z ośrodkiem po leczeniu
  • Posted: 25.02.2006, 13:34
     
    entee
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    13.12.06
    postów:
    13
    Witam serdecznie, proponuję taki temat - interesują mnie opinie jak to widzicie. Czy jest to nieodzowna konieczność czy dodatek do nowego życia. Znam wiele opinii i są one naprawdę różne. NIektórzy nie chcą nawet słyszeć o odwiedzaniu swoich "drugich domów", nie chcą do tego wracać. Większość jednak w różny sposób utrzymuje te kontakty dosyć ściśle.

    Moje osobiste zdanie jest takie jak wyżej napisałem. Ośrodek - Dom to miejsce gdzie przeżyłem najważniejsze chwile w moim życiu i nie wyobrażam sobie po leczeniu "zamilknąć". Łączą mnie z tym miejscem przeżycia których nigdy się nie wyrzeknę i nigdy nie zapomne, mam tam przyjaciół zarówno wśród kadry, neofitów i pacjentów.

    A jak jest u Was??

    Pozdrawiam

    Enti
  • Posted: 27.02.2006, 14:17
     
    marecki
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    28.12.06
    postów:
    25
    Enti wydaje mi sie ze wiekszosc osob podchodzi do tego tak jak ty.nie wyobrazam sobie jak mozna zapomniec lub tez chciec zapomniec o tym co przezylo sie w osrodku!!A przedewszystkim po co i dlaczego???Mam zapomniec o tym ze jest takie miejsce w tym smiesznym kraju gdzie ludzi uczy sie szacunku,uczciwosci,zycia na trzezwo????jakbym mogl to co tydzien siedzial bym pod kasztanem :D ,ale niestety....Dla mnie Nowolipsk jest zajebiscie waznym miejscem i wiem ze jakby sie cos dzialo,mialbym jakies klopoty moge tam walic jak w dym.
    ps.wlasnie jestem w trakcie kombinowania urlopu poniewaz chcialbym niedlugo przyjechac .
    Pozdrowionka dla wszystkich
    Marecki
  • Posted: 27.02.2006, 15:09
     
    Kasia_Wojtusia
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.03.06
    postów:
    13
    to ja trochę może zboczę z tematu głównego...

    tak ładnie się wypowiadacie jak to fajnie w ośrodku było... pewnie panowała tam rodzinna (?) atmosfera i wogóle....
    możecie tam wrócić itd.
    Super, bardzo mnie to cieszy, w końcu to taki pozytyw :)

    a teraz moje pytanko...
    wie ktoś może jaka panuje atmosfera w ośrodkach krótkoterminowych ?
    (chodzi mi o szpital psychiatryczny) też są tam społeczności itd...
    ale czy takie miejsce też można dobrze wspominać?
    Napewno sam fakt,że to jest SZPITAL już nie jest pozytywny....
    I chyba nie można tam wrócic na chwilke, poprostu przyjechać i pobyć...
    Ma ktoś doświadczenia z takiego pobytu ? Jeśli tak to jakie można mieć wspomnienia ? Czy podobne do tych jakie mają koledzy z postów powyżej :?:
  • Posted: 27.02.2006, 16:44
       
    Margaret
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     marzec 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    15.12.06
    postów:
    67
    Ja jakiś czas mieszkałam blisko ośrodka i moje związki z nim były dosyć bliskie. Póżniej wróciłam do swojego miasta, założyłam rodzinę, zaczęłam studia i właściwie chyba przez 12 lat nie odwiedzałam ośrodka. Ale tęskniłam. W końcu dwa lata temy zebrałam sie i pojechałam. Faaaajnie było... Obiecałam sobie, że w tym roku też pojadę. Rzeczywiście teskni sie jak do bliskiej rodziny. Ma sie potrzebę dzielenia radościami i dokonaniami. Chyba rzeczywiście każdy neofita tak ma:)
  • Posted: 03.03.2006, 23:46
     
    strachu19
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    13.12.06
    postów:
    62
    ja niestety nie mam szans powrotu do mojego osrodka mimo tego ze przezylem tam najpiekniejsze chwiele w swoim zyciu poznalem prawdziwych przyjacio i robilem tam rzeczy o ktorych mi sie nawet nie snilo ze bede wstanie je zrobic przed przyjazdem i podjeciem leczenia w Zapowiedniku jest tak powiewaz nie skonczylem tam terapi ktora trwa 2 lata ja bylem tam poltora roku i zostalem wyrzucony bo strasznie mocno poklucilem sie z czlonkami spolecznosci poniosly mnie nerwy i przesadzilem zaluje teraz tego ale i tak mam zamiar zadzwonic tam za dwa lata i powiedziec dyrektorce i wspanialej kobiecie w jednym Basi Karaczynskiej ze jestem wciaz trzezwy ze to wszystko czego mnie nauczylo nie poszlo na marne ze wciaz zyje i mam sie dobrze i nie dalem sie i nigdy sie nie dam tej pierdolonej glizdzie ktora jest narkomanski nalog
  • Posted: 09.03.2006, 16:08
     
    Asia-Świżynowa
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    25.04.06
    postów:
    2
    Mysle ze odwiedzanie osrodka juz jako neofita pomaga zyc na trzezwo...taki neofita mysli sobie ze jak bedzie cpal to straci mozliwosc odwiedzania osrodka...to samo dotyczy ludzi ktorzy nie skonczyli leczenia ale trzymaja sie!!!JAk sie tak patrzy na ludzi w osrodku ktorzy sie lecza to chyba podbudowuje do zycia bez narkotykow ze samemu tak samo sie leczylo i do czegos to zmierzalo...

    Ja odwiedzam osrodek w ktorym moj brat sie leczyl(nie skonczyl leczenia) w sumie bylam tam tylko raz po tym jak go juz nie ma tam, ale ciagle utrzymuje kontakt telefoniczny z osrodkiem-Marianowkiem!!:):)JA nie cpalam tylko kiedys probowalam i po tym jak odwiedzalam tam mojego brata to zobaczylam do czego prowadzi wlasnie takie probowanie- i obiecalam sobie ze juz nigdy nic nie wezme!!!I jak jezdze do osrodka to za kazdym razem coraz mocniej sie w tym utwierdzam!!!

    Mysle ze warto odwiedzac osrodki!!!!!!JA sie przywiazalam do Marianowka tylko po samych odwiedzinach a jak ktos mieszkal tam ok12miesiecy to ja nie wiem jak mozna nie zatesknic za tymi miejscami???
  • Posted: 13.03.2006, 15:23
     
    ewka
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    13.03.06
    postów:
    4
    Dla mnie ośrode to drugi dom no i jedyne miejsce na ziemi, w którym jest się tak naprawdę wolnym. Choć nie jestem neofitką to kiedy wyjeżdżałam z Matarni obiecałam sobie,że tam wrócę. No i się udało. Obecnie bywam tam tak często jak mogę, bo po prostu tęsknie. Poznałam tam najfajniejszych i najbardziej wartościowych ludzi. Pozdrawiam
  • Posted: 13.03.2006, 18:19
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Ja mimo, że byłem na leczeniu 8 tygodniowym i minęło już ponad 7 lat, to nadal mam kontakt z ośrodkiem. Czuję wielką wdzięczność do tego miejsca i osób, które otworzyły mi oczy i nauczyły mnie życia bez alkoholu. Z moją terapeutką żyję od dawna na stopie przyjacielskiej często rozmawiamy chociaż telefonicznie. Jest to dla mnie naprawdę bardzo bliskie miejsce mimo, że znajduje się w psychiatryku!! Jadę tam i czuję sie jak w domu. Nie wyobrażam sobie tego żeby chociaż raz w roku ich nie odwiedzić. To mi zarazem przypomina kim jestem i ile się napracowałem aby osiągnąć to wszystko co teraz posiadam. To początek drogi ku trzeźwości czyli najważniejsza część mojegom życia. :wink:
  • Posted: 13.03.2006, 22:54
     
    ernest
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     maj 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.01.11
    postów:
    61
    Ja też mam kontakt z moim ośrodkiem w którym sie leczyłem, pomimo tego że leczenia tam nie skonczyłem, to po ponad roku od wyjazdu, dostałem pozwolenie na pierwszy przyjazd:) obecnie szykujemy się razem z czarna do trzecich odwiedzin.........nie wyobrażam sobie tego, abym mógł tam nie byc przynajmniej raz w roku....popatrzec, powspominac, pogadać, to miejsce to fundament mojej abstynencji:)w tym miejscu stawiałem pierwsze kroki w moim nowym życiu i jest dla mnie szalenie ważne
  • Posted: 06.07.2006, 10:35
     
    Witamina
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     czerwiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.02.10
    postów:
    37
    Hejka Ernest! Wiesz ja też nie skonczyłam leczenia ale mimo to trzymam się cały czas !!! icon_smile I wiesz...też dostałam zgodę na odwiedzenie ośrodka... icon_smile jadę tam z moją córeczką na początku sierpnia ! Tak się cieszę!!! Kontakt z ośrodkiem daje mi tyyyllleee siły...tak bardzo jestem wdzięczna całej kadrze i ludziom którzy tam mieszkają za wszystko co dla mnie zrobili. To wspaniali ludzie-przyjaciele których nigdy wcześniej nie miałam ! Nauczyli mnie żyć inaczej... godnie i bez ćpania. Bardzo im za to dziękuje! POZDRAWIAM

    A przecież kochałam tak mocno, że byłam gotowa umrzeć dla idei...
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski