Podobny temat istniał już wcześniej, ale uległ transformacji, więc postanowiłam zainicjować go od początku :) A zainspirowały mnie do tego wypowiedzi dwóch osób w temacie dotyczącym paradoksów. Oki, to na tyle jeśli chodzi o wstęp.
[quote=ernest]bo chyba ten portal jest po to żeby wspierać się, dzielić swoimi doświadczeniami[/quote]
mnie też tak się zdaje, choć czasem mam wątpliwości czy rzeczywiście tak jest...
[quote=admin]może warto pogadać o jakości życia osób, mających różne doświadczenia terapeutyczne, jak sobie radzą w trudnych sytuacjach, czy są szczęśliwe, czy czerpią z życia zadowolenie i takie tam inne zwykłe codzienne sprawy[/quote]
Z chęcią poznałabym Wasze sposoby, doświadczenia i wszystko to co jest wyszczególnione w powyższym cytacie.
Nie bądźcie "świniami" misiaczki i podzielcie się z resztą :) . W końcu Bóg nakazał się dzielić :wink: .
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Mam sporo "metod" radzenia sobie z szarówką. Przede wszystkim codzienność nie musi być szara. Trzeba zmienić lub ulepszyć swój sposób patrzenia na rzeczywistość, dostrzegać kolorystykę dnia powszedniego.
Czasem potrzebne jest zredukowanie swoich oczekiwać - ja nauczyłem czerpać energię z tego co mam. Zauważam kiedy zaczynam popadać w stan gdy chciałbym więcej i więcej, życie garściami... przyznam że wtedy nie ma szans się zaspokoić. Na zewnątrz nie ma rzeczy, spraw, kontaktów, przyjemności które dadzą nam spokój i satysfakcję... tą prawdziwą... tej trzeba szukać w nas samych. Szczęscie/radość są bezwarunkowe nie potrzebują zależności pt. jeżeli będę miał to cz tamto to będę szczęśliwy... szczęście jest zawsze w nas tylko trzeba w nie uwierzyć, dostrzec. Najlepiej we właściwych relacjach międzyludzkich: w przyjaźni - w miłości.
Nie ma uniwersalnej recepty - każdy do tego dochodzi sam...
Najlepiej jednak pogodzić się z otoczeniem, ze sobą, zaakceptować siebie z wadami i zaletami i ... nie gonić na siłe, robić swoję [u]tu i teraz[/u]