słuchajcie może macie jakiś pomysł co zrobić z moją sytuacją. no więc mój chłopak wyszedł w piątek na własne życzenie po 9 dniach z ośrodka w wyszkowie. teraz zadzwoniła jego mama i prosiła mnie żebym nie zostawiała tak tego i żeby jakoś im pomóc postanowić co dalej z nim bo oni sa kompletnie niezorientowani w tych kwestiach. w wyszkowie powiedzieli że on może wrócić dopiero po pół roku do ośrodka. aha i dodam że oczywiścioe teraz ćpa. powiedzcie mi- czy on ma teraz znów iść na detox? można na własną rękę rezerować sobie miejsce w ośrodku czy trzeba mieć skierowanie z detoxu? jeśli by siedział w domu i nie ćpał to czy może zrezygnować z detoxu (trzeciego już zresztą w ciągu 2 miesiecy) i na własną rękę kombinować sobie ośrodek?? co najlepiej zrobić w takiej sytuacji? z góry dziękuję za rady!!
Posted: 18.02.2006, 19:09
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
poradź im by poszli do poradni uzależnień, co do ciebie to chyba podjęłaś decyzję o zostawieniu go ?
Posted: 18.02.2006, 19:13
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
Jak chcesz aby sam chciał się leczyć to....
Wyrzuć go z domu !!!
Posted: 18.02.2006, 19:17
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
09.03.06
postów:
8
I wystaw jego żeczy na korytarz, żeby nie przyłaził.
Posted: 18.02.2006, 19:49
oceń:
neofita
zarejestrowany:
sierpień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
22.12.07
postów:
361
Myślę, że powinnaś 10 razy się zastanowić czy chcesz się w to ponownie angażować... Pamiętaj, że chodzenie po bagnach wciąga..
Posted: 18.02.2006, 21:58
oceń:
pretendent
zarejestrowany:
marzec 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
15.12.06
postów:
67
Luiza, przede wszystkim skontaktuj się z najbliższą poradnią. Odpowiedzą na wszystkie Twoje pytania i pomogą wytyczyć drogę postępowania.
Niestety nie wiem, czy trzeba mieć skierowanie z detoxu do ośrodka, czy można sobie coś załatwiać na własną rękę.
Jeśli masz siłę zrezygnuj z angażowania się w jego sprawy. Ja wiem, że to niełatwe, ale on już wybrał. I niestety nie jesteś to Ty...
Raptus i Rademenes - bardzo cenne wskazówki dla zagubionej dziewczyny... Może założycie Internetowe Stowarzyszenie Doradców?? Najlepiej doradzajcie sobie nawzajem.
Posted: 18.02.2006, 23:05
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Droga Luizo- proszę zacznij myśleć racjonalnie i niech rady z forum Ci w tym pomogą. Nie chcę powielać wypowiedzi. stanowczości Ci zyczę i pomyśl o tych bagnach, które Kawa wspominała.[/url]
Posted: 19.02.2006, 00:19
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
[quote:a82228c882]Raptus i Rademenes - bardzo cenne wskazówki dla zagubionej dziewczyny... Może założycie Internetowe Stowarzyszenie Doradców?? Najlepiej doradzajcie sobie nawzajem.[/quote]
Przepraszam Cię ale ja tylko korzystam z metod preferowanych przez poradnie Monaru w WWA,
Skoro masz takie wspaniałe pomysły to pomóż Nam w tym. I wybacz ale nie spełnimy Twojej woli i nie stworzymy kółka wzajemnej adoracji.
Posted: 19.02.2006, 00:50
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
09.03.06
postów:
8
[quote:d081da6402]Jeśli masz siłę zrezygnuj z angażowania się w jego sprawy. Ja wiem, że to niełatwe, ale on już wybrał. I niestety nie jesteś to Ty...
A co my innego powiedzieliśmy? Może tylko troche mniej SUBTELNIE. Przepraszam, że nie mam w sobie tyle kobiecości i ogłady co Ty.[/quote]
Posted: 19.02.2006, 01:18
oceń:
domownik
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
20.12.06
postów:
56
dziękuję za wszystkie wasze sugestie. słuchajcie powiem tak-ja już nie mam zamiaru byc z nim i się jakoś mocno angażowac w całą ta sprawę. powiedziałam mu jasno że mam wspaniałą rodzinę i że chciałabym mieć taką właśnie swoją w przyszłości. nie chcę być z komś dla kogo jedynym radosnym momentem dnia jest wejście prochu w momenie gdy daje sobie w kanał. i on o tym wie. jednak chcę mu pomóc. stąd te pytania o to czy musi jeszcze raz iść na detox. ja myślę że najlepiej byłoby żeby jeszcze raz jednak przeszedł detox. wtedy będzie gwarancja że się nie naćpa i tam wyznaczą mu jakiś odpowiedni ośrodek. w poradni mogą zalecić mu albo ponowny detox i później ośrodek albo detox domowy (co w jego przypadku jest moim zdaniem skazane na porażkę) i również ośrodek- tak myślę. co o tym sądzicie?
Posted: 19.02.2006, 10:12
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
ja myślę że to jest jego problem, nie jest człowiekiem który pierwszy raz podejmuje leczenie, zna realia detoksów, poradni, ośrodków.
dlaczego ty masz sobie zawracać głowę co będzie dla niego lepsze: najpierw detoks, czy najpierw ośrodek, a może wizyta w poradni ?
Posted: 19.02.2006, 17:35
oceń:
domownik
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
20.12.06
postów:
56
może orientujecie się czy osobę uzależnioną od amfetaminy i alkoholu można sądownie skierować na leczenie? jeśli tak to gdzie trzeba się udać, do jakiego sądu? ile trwa załatwianie formalności i jak to przebiega? czy w poradni uzależnień udzielają informacji na ten temat? a może macie jakieś adresy instytucji które pomagają w takich kwestiach? ( jestem z białegostoku) z góry wielkie dzięki za pomoc
Posted: 19.02.2006, 18:54
oceń:
domownik
zarejestrowany:
maj 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.09.07
postów:
46
z tego co sie orientuje przymus leczenia wydaje sąd wtedy np. gdy ktos ma sprawe karna za jakies przestepstwo...sad nakazuje wtedy leczenie w osrodku zamiast kary pozbawienia wolnosci. innym sposobem na przymus jest ubezwlasnowolnienie osoby uzaleznionej, wtedy rodzina musi zlozyc taki wniosek w sadzie i uargumentowac go, np. ze czlowiek ten zagraza zyciu swojemu i innych...podobno trwa to dosyc dlugo i niekoniecznie wniosek bedzie rozpatrzony pozytywnie dla osoby ktora chce kogos ubezwlasnowolnic.
jesli chodzi o moja osobista opinie co do twojego problemu to powiem ci ze ludzie dobrze ci doradzali, czyli lepiej sie w to nie angazowac...co prawda trudno jest mi byc obiektywna bo sama bylam w takiej sytuacji jak ty i zaangazowalam sie...jak sie skonczylo?? tak ze sama zaczelam brac kompot i musialam jechac do osrodka.....decyzja nalezy do ciebie, ale wiedz ze mozesz duzo ryzykowac...
Posted: 19.02.2006, 20:05
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Luizo! O skierowanie na przymusowe leczenie może sie starać tylko najbliższa rodzina chorego, żona, rodzice, rodzeństwo, opiekunowie itp.. Ty nie możesz nic zrobić w tej sprawie. W poradni leczenia uzależnien w Białymstoku napewno jak udasz sie tam z jego matką czy ojcem udzielą Wam niezbednych informacji. Tyle co ja wiem trzeba sie udać do Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Urzędzie Miejskim czy Gminy napewno taka istnieje i tam pokierują co trzeba robić. Ale nie Ty tylko najbliższa rodzina. :(
Posted: 21.02.2006, 15:27
oceń:
domownik
zarejestrowany:
luty 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
20.12.06
postów:
56
tak to jego rodzice chcieli wiedzieć jak można kogoś skierować na przymusowe leczenie. w niedzielę byłam na rozmowie z nimi. a wogóle to w skrócie opowiem wam jak to się wszystko odbyło. więc u niego w domu od 8 lat, czyli odkąd on bierze, panowała chora sytuacja- matka wie WSZYSTKO o jego ćpaniu- o tym że wstrzykuje sobie w żyłę, że karadnie(kilka razy płaciła pieniądze jego kolegam którzy przychodzili do niej bo jej syneczek wyniósł im coś z domu, płaci za jego manadaty i długi, bo juz komornik przylazł). jej mąż z racji wykonywanej pracy nie wiedział nic o tym że syn ćpa i o całej okropnej otoczce. po prostu człowiek był kompletnie nieśwaiadomy przez tyle lat!!!!! jego mama panicznie bała się powiedzieć prwdę i wolała ukrywać i kamuflowac te jego wszystkie przekręty. ojciec nic nie wiedział o jego dwóch detoxach i ośrodku. nie wiem jak ona chciała zatuszować pobyt w ośrodku, przecież to rok. może przeczuwała że on spierdoli. kilka razy namawiałam jego i tą matkę żeyby powiedziaeli prawdę ojcu, żeby skończyło się to chore ukrywanie. mój chłopak oczywiście pewnego razu ściemnił że ojciec już wszytsko wie. ale później wyszło na jaw że skłamnał. kiedy w ubiegły piątek opuścił ośrodek, ja nie zastanawiałam się długo, zdobyłam nr tel ojca i zadzwoniłam do niego. powiedziałam całą prawdę , po postu wszytsko! on był w szoku swojego życia, jedyne co powiedział to czy moglibyśmy się spotkać i porozmawiać jak on wróci do domu. 2 dni później pojechałam tam do nich do domu na rozmowę. oczywiście byli tylko jego rodzice bo on się zmył jak mu matka powiedziała że ojciec niedługo przyjeżdża i już wszytsko wie. długo rozawialismy, ja juz bez żadnych skrupułów powioedziałam jego ojcu o wszystkim co on robił, o jego przekrętach , kłamstwach, o tym całym narkomańskim brudzie... w trakcie rozmowy zadzwoniłam do mojego chłopaka i poprosiłam go żeby przyszedł do domu porozmawiać i postanowić co dalej.. on powiedział że zaraz będzie. matka stwioerdziła że na pewno nie przyjdzie , bo ojciec jest a on się go boi. zadzwoniłam jeszcze raz i powiedziałam- masz być za 10 min bo inaczej już nigdy mnie nie zobaczysz. mówiłam to bardzo poważniei. on stwierdził że się wstydzi rozmawiać ze mną przy rodzicach,.powiedziałam że albo przychodzisz albo nie będziesz miał we mnie nawet koleżanki. jego ojciec jeszcze mu powiedział "człowieku bądź choć raz facetem i przyjdź pogadać". ale niestety nie pojawił się. dla mnie to już było przegięcie, po prostu koniec. brak honoru odwagi, po prostu zawstydzony mięczak. później ściemmniał że już szedł do domu i że wyszłam 5 min przed nim. walona ściema!!!!! już znam te jego tanie chwyty, głupawe zagrywki!!! nie mogłam się powstrzymać i napisałam mu w smsie że jest popierdolony, po prostu tępa strzała i że niech idzie nie na detox ale do czubów. no jawnie mnie wyprowadził z równowagi i dla mnie to że nie przyszedł oznaczało że te jego obietnice że bedzie dobrze i że jeszcze raz pójdzie do ośrodka to gówno prawda!!! gdyby naprawdę chciał się leczyć i wyjść z cpania to przyszedłby tam , odłożył na bok wstyd i pogadał z nami. nie byłaby to na pewno miła rozmowa ale on taki właśnie jest- zawsze idzie na łatwiznę, kombinuje jak tu by tylko się wyślizgnąć, lawiruje w perfidny sposób żeby tylko uniknąć wszelkich nieprzyjemnych dla niego sytuacji. nigdy nie poniósł konsekwencji za swoje zachowanie, bo zawsze się wymigiwał, mama płaciła kase ludziom, których okradał, ja też zawsze wybaczałam kłamstwa i przekręty, a w jego narkomańskim towarzystiwie robienie sobie wałów i zapomninanie o nich następnego dnia jest na porządku dziennym. ale teraz postanowałam że koniec z tym .nie przyszedł, widocznie mało go obchodzi to że chcieliśmy postanowić co z nim dalej. dałam jego rodzicom numer do poradni monaru i mnie już w tym wszytskim nie ma. mam dość, po prostu skończyła mi się cierpliwośći dobra wola. najgorsze że on pewnie będzie wydzwaniał pisał smsy żebym mu wybaczyła bo on wszytko przemyślał i idzie do ośrodla i takie tam brednie. a oni umieja przekonywać, manipulować i wkręcają taką gadkę że ciężko się jakoś rozsądnie przeciwstawić i stanowczo powiedzieć NIE. wiem że dobrze rozumieja o co mi chodzi te osoby które związane sa z uzależnionymi. mam teraz ekstremalnego doła bo najgorsze jest w tym to że ja wcale nie chciałan żeby to się tak skończyło, to jest moja najwieksza chyba porażka w życiu, tak mi jest żal tej znajomości... on pewnie teraz ćpa na potęgę bo wie że ja zwątpiłam w niego, w nas i że to koniec. to wszystko jest dla mnie jak jakis wielki koszmar, ciągle myślę tylko o tym , nie mogę spać, jeść, nie chodze do szkoły. chciałabym żeby ktoś mnie gdzieś zamknął i wypuścił dopiero jak moje emocje opadną i troszkę zapomnę o tym wszystkim...