<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest wtorek, 22 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1167

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:276
W tym miesiącu:5777
W tym roku:42541
Ogólnie:1941599

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7

Do dołu
Paradoksy w polskim systemie leczenia uzależnień.
  • Posted: 21.02.2006, 22:05
     
    lukasz25
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     styczeń 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.01.07
    postów:
    70
    te kurwa mać tam nie było potrzebne...!!!Sory za wtracenie sie do tematu jezeli cie to Raptus uraziło!!!!
  • Posted: 21.02.2006, 22:22
       
    Raptus
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     grudzień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.11.06
    postów:
    177
    hehehehehe
  • Posted: 22.02.2006, 11:29
     
    Skuld
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    03.02.12
    postów:
    138
    A tak wracając do tematu to EMCDDA w jednej z notatek prasowych ( a propos sprawozdania rocznego 2005: stan problemu narkotykowego w Europie ) napisała:

    "Zgodnie ze sprawozdaniem, w Europie nadal występują znaczne różnice w dostępności do leczenia substytucyjnego, w szczególności pomiędzy krajami starej „piętnastki” a nowymi i przyszłymi Państwami Członkowskimi. Zgodnie z dzisiaj opublikowanymi danymi, 10 nowych Państw Członkowskich, Bułgaria i Rumunia stanowią jedynie 1% pacjentów korzystających z leczenia substytucyjnego w Europie.

    Leczenie substytucyjne wykazało skuteczność w poprawie stanu zdrowia u osób uzależnionych od opiatów. Może ono również odegrać istotną rolę w ograniczeniu rozprzestrzeniania się HIV. Brak możliwości leczenia w niektórych Państwach Członkowskich, jak podkreśla sprawozdanie, jest powodem do niepokoju.

    [b]Buprenorfina - coraz powszechniejszy wybór metody leczenia[/b]

    Metadon jest najpowszechniej przepisywanym lekiem stosowanym w leczeniu uzależnienia od opiatów. Ok. 80% pacjentów poddanych leczeniu substytucyjnemu otrzymuje metadon (ponad 90% w specjalistycznych ośrodkach leczenia). Mimo to, dzisiejsze sprawozdanie podkreśla, że w ostatnich latach rozszerzył się zakres opcji leczenia, co pomaga lekarzom lepiej wyjść naprzeciw potrzebom pacjentów.
    W dziale specjalnie poświęconym buprenorfinie, EMCDDA podkreśla, że 18 z 28 państw obecnie stosuje ten środek w leczeniu substytucyjnym, staje się on coraz powszechniej stosowaną alternatywą od połowy lat 90-tych. Dzisiaj, prawie 20% pacjentów poddanych leczeniu substytucyjnemu otrzymuje obecnie buprenorfinę (1) mimo, że jej stosowanie waha się w zależności od kraju.
    Na przykład, w 2003 r. w Czechach, Francji, Finlandii i Szwecji, ponad 60% pacjentów poddanych leczeniu zastępczemu otrzymywało buprenorfinę, podczas gdy w innych państwach jej stosowanie jest niewielkie lub bardzo ograniczone.
    Pod koniec 2004 r. wszystkie państwa byłej „piętnastki” zgłosiły używanie buprenorfiny w długoterminowym leczeniu substytucyjnym lub leczeniu detoksykacyjnym. Spośród 10 nowych Państw Członkowskich UE, leczenie buprenorfiną jest powszechnie stosowane w Czechach (patrz wyżej), gdzie obecnie więcej pacjentów otrzymuje leczenie tym lekiem niż metadonem. "

    Jak ktoś chce więcej to pod tym adresem: [url]http://ar2005.emcdda.eu.int/pl/page093-pl.html[/url]

    Na stronie EMCDDA jakby ktoś chciał można też znaleźć porównanie metadonu i buprenorfina ale to już trzeba sobie samemu poszukać ;)
  • Posted: 22.02.2006, 17:02
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    i to JEST merytoryczne podejście do tematu :)

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 22.02.2006, 17:02
       
    czarna
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.08.05
    postów:
    3
    chciałoby się krzyknąć "mehr Licht", "światła!"
    czytam wypowiedzi i słów mi brakuje. naprawdę potrzebuję oświecenia, bo zatraciłam całkowicie sens pseudo-dyskusji.

    Temat rozmowy "Paradoksy w polskim systemie leczenia uzależnień", a ja jako osoba niejako spoza problemu - więc merytorycznie zielona - widzę tu tylko paradoksalną wymianę zdań, która wymianą nie jest, a jedynie wyrzucaniem z siebie bardziej lub mniej przemyślanych sloganów, myśli nieuczesanych i inwektyw. nie mnie oceniać skuteczność poszczególnych terapii [dla mnie najważniejsza jest skuteczność terapii w odniesieniu do jednego tylko - ale bardzo ważnego w moim życiu człowieka], ale muszę przyznać że jesteście zjawiskowi.

    nie dziwię się przebiegowi "rozmowy", ponieważ mała społeczność tego portalu stanowi żywe odzwierciedlenie społeczeństwa polskiego - zacietrzewienie, brak wspólnych celów (myślałam, że go macie), zero kompromisów. Dwa obozy, jeden mediator (tak rola admina) i jak zwykle nikłe szanse na porozumienie. Paktu stabilizacyjnego nie będzie.

    Trzymam za Was kciuki - za wszystkich bez wyjątku, nie patrząc na osobiste uprzedzenia, odmienne poglądy itd. Żeby żyć spokojnie muszę wierzyć, że funkcjonujące obecnie terapie są skuteczne, więc zamiast dyskutować zabierzcie się za siebie i udowodnijcie, że mam w co wierzyć!!!

    qrcze, nie zachowujcie się jak przedszkolaki!
  • Posted: 22.02.2006, 22:11
       
    Raptus
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     grudzień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.11.06
    postów:
    177
    W ciągu ostatnich 10 lat buprenorfina stawała się w Europie coraz bardziej dostępna jako alternatywa dla metadonu w leczeniu uzależnienia od opiatów. Buprenorfinę stworzono początkowo jako środek przeciwbólowy, a pierwszy raz zasugerowano jej zastosowanie w leczeniu uzależnienia od opiatów w późnych latach 70-tych. Wprowadzenie burprenorfiny do leczenia z uzależnienia od opiatów w 15 starych Państwach Członkowskich UE i jej rozwój w tych państwach oraz wejście do nowych Państw Członkowskich zostało opisane.

    Sporządzane są porównania między buprenorfiną a metadonem pod względem efektywności działania i kosztów. Opisana jest dostępność leczenia buprenorfiną w Europie, prowadzi się także porównania między Państwami Członkowskimi, w których buprenorfina jest główną substancją wykorzystywaną w leczeniu z uzależnienia od opiatów oraz państwami, w których w leczeniu farmakologicznym (MAT) stosuje się głównie metadon. Wyniki wskazują, że obecnie około 20% pacjentów poddawanych leczeniu farmakologicznemu w UE otrzymuje buprenorfinę, choć większość tych pacjentów przebywa w jednym państwie (Francja). Generalnie buprenorfina została rozpowszechniona w wielu państwach, jednakże liczba pacjentów przyjmujących ten środek jest nadal ograniczona w większości Państw Członkowskich.

    Buprenorfinę analizuje się także pod względem potencjalnego nadużywania. Pierwsze wskaźniki pokazują, że nadużywanie buprenorfiny jest szeroko rozpowszechnione jedynie w kilku państwach, a w innych jest rzadkie. Donosi się o pewnych dowodach łączących fakt nadużywania buprenorfiny z konkretnymi populacjami lub grupami wiekowymi, czy też o próbach identyfikacji odrębnych grup zrzeszających osoby nadużywające buprenorfinę. Choć przypadki śmiertelne spowodowane nadużywaniem buprenorfiny występują bardzo rzadko, literatura naukowa i kilka państw europejskich wspomina o pewnej liczbie takich zgonów. Sprawozdania o zgonach na skutek nadużywania buprenorfiny są porównywane ze sprawozdaniami dotyczącymi nadużywania metadonu.

    Zagadnienie wybrane przedstawia wnioski na temat względnych zalet buprenorfiny i metadonu w leczeniu uzależnienia od opiatów. Buprenorfina określana jest jako szansa na szerszy i łatwiejszy dostęp do leczenia farmakologicznego.

    http://ar2005.e...e080-pl.html
  • Posted: 25.02.2006, 13:36
     
    Michał_M
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    17.05.06
    postów:
    5
    Dużo tu powiedziano o buprenorfinie, więc napiszę kilka luźnych uwag o zaletach i wadach! icon_smile

    Buprenorfina jest metabolizowana w jelicie cienkim i wątrobie, stąd nie można jej podawać doustnie. Dlatego podaje się buprenorfinę tak, by ominąć metabolizm wątrobowy: przezskórnie (podobnie, jak fentanyl w systemach transdermalnych, "plasterki" antykoncepcyjne lub plastry stosowane w substytucji nikotyny), w injekcji lub podjęzykowo.

    Co to oznacza w praktyce? W leczeniu chorób nowotworowych niewiele. Ale w leczeniu uzależnienia od opiatów moim zdaniem sporo.

    Nie można komuś podawać leku w injekcjach przez wiele lat chociażby dlatego, że po pewnym czasie nie będzie się gdzie wkłuć, że wzrasta ryzyko zakażenia, ze pojawiają się zwłóknienia i zbliznowacenia tkanek - problemy znane wielu osobom przyjmującym narkotyki drogą dożylną lub domięśniową (ta druga raczej rzadka). Większość osób z chorobą nowotworową kwalifikujących się do leczenia buprenorfiną po prostu nie dożyje momentu, jak nie będzie miejsca nadającego się do wykonania injekcji.

    "Plasterek" można odkleić i potem sprzedać, albo po odklejeniu zaćpać i brak reakcji źrenic na światło przypisać działaniu buprenorfiny. Poza tym wchłanianie z systemu transdermalnego zależy od pH skóry, od intensywności pocenia się itd. Osoba z chorobą nowotworową wymagająca leczenia buprenorfiną zazwyczaj mają ograniczoną aktywność, więc ma to mniejsze znaczenie.

    Pozostaje więc podawanie w tabletkach podjęzykowych. Te zaś można wypluć, więc trzeba poświęcić więcej czasu na jednego pacjenta niż przy metadonie. Każdy, kto miał do czynienia z uzależnionymi lub sam jest uzależniony wie, dlaczego. To moim zdaniem istotna wda w porównaniu z metadonem.

    Zaletą jest to, że w większych dawkach buprenorfina traci działanie agonistyczne do opioidowych receptorów mi (czyli przestaje je pobudzać), a pojawia się działanie antagonistyczne (czyli "wymiata" opiaty z połączenia z receptorem). Co oznacza: przy przedawkowaniu mniejsze ryzyko depresji układu oddechowego (zatrzymania oddechu i zgonu). Co oczywiście nie oznacza, że na pewno nie wystąpi.

    I jeszcze jedna uwaga, taka ogólna do leczenia substytucyjnego. Mam wrażenie, że jego zwolennicy trochę się zapętlają w ferworze dyskusji. Substytucja jest ofertą dla osób używających opioidów. I tyle. Postulaty o przesunięciu nacisku z opcji "drug-free" na substytucję tracą swoją moc, jeśli rozważyć, że większość osób uzależnionych uzależniona jest nie wyłącznie od opiatów. Dla nich substytucja nie jest opcją do rozważenia, ma się jak pięść do nosa. Dla nich ofertą jest długoterminowa terapia + dość często farmakologiczne leczenie zaburzeń psychicznych wywołanych przez zażywane narkotyki. Tak więc myślę, że biorąc pod uwagę całą populację uzależnionych, a nie tylko koniec własnego nosa, polski system lecznictwa wcale nie jest zacofany, bo ma dobrą ofertę dla większości. Pewne niedociągnięcia dotyczą tylko jednej grupy uzależnionych.

    Na mitycznym zachodzie, w wielu krajach te niedociągnięcia dotyczą większości, a sami opiatowcy mają ograniczoną ofertę. Gdyby w Polsce wprowadzić zasadę, że bezpłatne są tylko dwa pierwsze detoksy i to wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody ubezpieczyciela, podniósłby się krzyk. Gdyby wprowadzić zasadę, że ubezpieczeni mają zapłacić kilka tysięcy za leczenie, a nieubezpieczeni kilkadziesiąt tysięcy, to podniósłby się krzyk. Gdyby wprowadzić zasadę, że uzależniony od opiatów choćby - za przeproszeniem - się zesrał, to nie może być czysty, tylko ma brać metadon do końca życia, to by się podniósł krzyk. I słusznie by się podniósł, bo wszędzie powinno być tak, jak w Polsce. Tylko po co ciągle równocześnie narzekać i twierdzić, że na zachodzie jest lepiej niż w Polsce skoro wcale nie jest?

    I nie łudźmy się, że dlatego na zachodzie odchodzi się od terapii do substytucji, bo jest ona lepsza. Odchodzi się, bo jest tańsza.

    Żenująca wydaje mi się krytyka jednego z najlepszych systemów leczenia uzależnień na świecie (tak, tak polskiego, głównie monarowskiego) i to na forum Monaru. Pamiętam czasy, na zachodzie z zazdrością mówili o monarowskich społecznościach terapeutycznych w Polsce, jak podziwiali naszą dawną ustawę narkotykową, jak kopiowali nasze rozwiązania. A ten polski system zawdzięczamy głównie właśnie Monarowi i Kotańskiemu. I mam wrażenie, że dopóki żył Kotański, to Monar szedł z czasem, rozwijał się unowocześniał. A teraz krytykujecie i negujecie największe swoje osiągnięcia a wychwalacie to, co tańsze i łatwiejsze.

    Substytucja jest ważna, ale: to tylko jeden z wielu elementów układanki pt. leczenie uzależnienia. Krytyka polskiego lecznictwa uzależnień przez osoby czynnie uzależnione jest moim zdaniem - przepraszam, za monarowskie słownictwo - przejawem "narkomańskiego myślenia". Łatwiej jest pójść na skróty, pozorować zmianę niż naprawdę się zmienić. Mam wrażenie, że jakby buprenorfina była dostępna w każdym kiosku Ruchu, to autor wątku i tak by znalazł sobie jakiś powód, żeby narzekać i żeby znaleźć sobie kolejne rzekome przeszkody, dla których to niby tak ciężko mu podjąć leczenie.

    Mam znajomych po dawnym, starym Monarze, leczyli się nie kilka miesięcy tylko dwa lata. To są tak "poukładani" i "uporządkowani" ludzie, że ja im zazdroszczę nieraz tego pobytu w Monarze, tam się stali naprawdę wspaniałymi ludźmi. Mają w sobie coś takiego, że ich podziwiam, czasami myślę, że chciałbym być taki, jak oni. A nie spotkałem jeszcze osoby leczonej buprenorfiną czy na programie metadonowym czy na blokerach, o której pomyślałbym, że chciałbym się z nią zaprzyjaźnić, albo kobiety, o której bym pomyślał, że mogłaby zostać matką moich dzieci. Oczywiście to moje subiektywne odczucia, a nie wyniki wieloośrodkowych randomizowanych badań klinicznych, ale dla mnie to jest ważna wskazówka.
  • Posted: 25.02.2006, 21:45
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.05.12
    postów:
    880
    Podpisuję sie pod tym całym sobą co napisał Michał_M. Myślę, że my nie jesteśmy od wymyślania nowości leczenia bo nie jesteśmy po prostu kompetentni. Nie znamy się na tym i to co gdzieś przeczytamy nie znaczy, że jest to faktycznie dobre. Ja uważam, że nie pozostaje nam nic mądrzejszego jak całkowicie zaufać profesjonalistom w tym temacie i podporządkowywać się zaleceniom. Uważam, ze taka dyskusja może zaszkodzić nawet osobom, które tu szukają naprawdę pomocy. Mogą pod jej wpływem dojść do mylących wniosków i marnować dalej tak przecież cenny czas jeżeli chodzi o rozpoczęcie prawidłowego leczenia swojego czy swoich bliskich. Kurcze dlaczego tak się dzieje, że jesteśmy zawsze nastawieni na anty na coś co już jest przecież sprawdzone i co działa i na osoby zajmujące się tym profesjonalnie z odpowiednim doświadczeniem i wykształceniem! Czy mamy naprawdę tak wiele wolnego czasu, aby go marnować na takie nic nie dające rozważania, które tylko mogą tych jeszcze niezdecydowanych całkowicie do leczenia w ośrodkach nastawić znowu na następne odsunięcie podjęcia właściwej decyzji w podjęciu leczenia i ratowania swojego życia, a nie szukania dziury w całym. Kurcze jak mam zepsuty samochód to jadę do mechanika, a nie jadę na myjnię żeby ładnie wyglądał a pod maską smród. Coś ostatnio mam negatywne odczucia co do wartości ostatnich tematów i wypowiedzi. Myślę, że robią one więcej zła jak dobrego. Kurde nie chce mi się tych głupot już czytać. Co się dzieje? Śmierdzi mi tu demagogią. Wstyd mi jak cholera bo też już jestem dość długo na tym forum, a ostatnio nie mogę go poznać. Co się dzieje!!?? icon_redface
  • Posted: 25.02.2006, 21:51
       
    Raptus
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     grudzień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.11.06
    postów:
    177
    [b]zobaczcie na ankiete !!![/b]
  • Posted: 25.02.2006, 22:27
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    ta ankieta pyta o to czy ktoś jest za stosowaniem leczenia substytucyjnego a nie o to czy osoba zażywająca blokery czy też metadon ma mieć możliwość terapii grupowej w ambulatorium.
    dla ułatwienia dodam, że w takiej grupie warunkiem jest zachowanie abstynencji, że polega ona na pracy na emocjach, że często nie kwalifikują się do takich grup ludzie, którzy z innych przyczyn muszą brać leki zmieniające świadomość (barbiturany, neuroleptyki, benzodiazepiny czy antydepresyjne).
    powiem też że w większości poradni nie ma przeciwskazań do kontaktu indywidualnego z człowiekiem bedącym na blokerach.

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 28.03.2006, 13:58
       
    orlan
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     marzec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.12.06
    postów:
    31
    Michal_M W wiekszosci sie z Toba zgodze. Szczegolnie podobało mi sie to co powiedziales o rozwoju osobowosci pod wplywem osrodków. Dodatkowom problemem wiekszosci osob na substytucji w polsce jest dobieranie na boku narkotyków. Pomimo wyrywkowych testow uzalezneini dobieraja przynajmniej w Warszawie. Mysle, iz jest to zwiazane z malym naciskiem na terapia oprocz substytucji. Powinno sie cos z tym zrobic ale oczywiscie potzrebne sa pieniadze nato ktorych panstwu zawsze brakuje. tak wiec zostaje tylko redukcja szkod a nie leczenie. Co do tego kopiowania polskich rozwiazan to slyszalem taka historie iz zeczywiscie bylo cos takiegio jednakze okazalo sie iz polacy zle prowadza statystyki wyleczalnosci niezgodnei z regulami co znaczeni zawyrzalo wyniki. Problem prowadzenia staystyk jest ciagle nierozwiaznay dlatego trudno powiedziec jaka sytuacja jest naprawde. Moze ktorys z osrodkow wymyslil cudowna terapei dajaca 20% wyleczen ale niemozna tego tak naprade obiektywnie stwierdzic bo nie ma statystyk. Moze sie tez okazac ze wiele osrodkwow ma wyleczalnosc 5% ktora jest zblizona do ilosci samowyleczen podawanej przez WHO (ok 4%) i wlasciwie powinno sie takei osrodki zamknac bo szkoda pradu. Osobiscie jestem zdania iz terapia i farmakologia powinny isc w parze w "walce z ta choroba" na poziomie pacjenata, oraz rozwiazania ekonomiczne "kontrolowana legalizacja" oraz depenalizacja na poziomie spolecznym.

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski