<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest wtorek, 22 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1167

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:275
W tym miesiącu:5776
W tym roku:42540
Ogólnie:1941598

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
No i co z tą Olą...?
  • Posted: 26.01.2006, 13:01
     
    white_girl
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.02.06
    postów:
    6
    Z Olą zakumplowałam się jeszcze w podstawówce. Razem wiele przeszłyśmy- latałyśmy na zbiórki harcerskie, kółka teatralne, robiłyśmy koktajle z truskawek, przerobiłyśmy razem wszystkie możliwe subkultury, płakałyśmy razem i się śmiałyśmy. Wszystko razem. Razem też zaczęłyśmy brać amfetaminę. Teraz obie to rzucamy. Coraz częściej słyszę podpowiedzi, żebym ograniczyła z nią kontakty, albo całkiem zerwała. Prawdą jest, że czasami się nakręcamy, gadając o starych czasach, czy że czasem wypijemy kilka piw, ale ciężko mi to pojąć, że miałybyśmy ograniczyć kontakt, bo tak naprawdę oprócz siebie nie mamy nikogo. Stare przyjażnie się wykruszyły, razem z zerwaniem z nałogiem. Czy powinnam posłuchać tych rad dla własnego dobra? Tak bardzo bym chciała przemycić chociaż tę przyjażń z tego całego narkomańskiego świata. Tylko tyle chcę zatrzymać ze starego życia, ale jeśli będzie to konieczne to się dostosuję i postaram się z Olką nie spotykać. Nie wiem jak to zrobię, bo razem chodzimy do szkoły, na korki z angielskiego i na grupy, ... Mam mętlik w głowie. Wiem, że jest prawdopodobieństwo, że kiedyś byśmy olały wszystko i razem wzięły, jesteśmy bardzo toksycznym zwiąkiem, ale nie potrafimy tak bez siebie,... Co o tym myślicie?
  • Posted: 26.01.2006, 14:06
       
    Raptus
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     grudzień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.11.06
    postów:
    177
    [quote:cf41b3fb3f]jesteśmy bardzo toksycznym zwiąkiem, ale nie potrafimy tak bez siebie[/quote]
    Jeżeli faktycznie jesteście toxyczne to wiesz co powinnas zrobić. Nie wiem na ile silna jest twoja motywacja. To też zależy od tego i od Oli.
    Zawsze moze sie zdarzyc, ze spojrzycie sobie w oczy i nie bedzie trzeba nic mówic.

    a w toxycznych ziwąskach się rozpuszczam ;) biohazard
  • Posted: 26.01.2006, 16:41
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    [quote=white_girl]Tak bardzo bym chciała przemycić chociaż tę przyjażń z tego całego narkomańskiego świata. Tylko tyle chcę zatrzymać ze starego życia[/quote] Ja tu czegoś nie rozumiem: Zerwanie z nałogiem to nie tylko "nie ćpanie", ale też zostawienie raz na zawsze tego całego bagna, więc po co chcesz zatrzymać coś ze starego świata?? Trochę mi się to gryzie. Swoją drogą, co z was za przyjaciółki?? Nie dość, że każda z was sama się wyniszcza, to jeszcze pozwala na to tej drugiej, podobno najbliższej osobie. Cała ta sytuacja to jak dla mnie nie tyle przyjaźń, co jakiś dziwny układ, "bo nie chcę być sama". Ok, rozumiem to, człowiek to stworzenie stadne. Jeśli jednak się mylę, i wasza znajomość jest faktycznie prawdziwą przyjaźnią, to powinna przetrwać, czy obydwie rozwiedziecie się z fetą, jedna z was albo też żadna. Możliwe, choć jak dla mnie to na dzień dzisiejszy mało prawdopodobne. Taki lajf. Takie rzeczy to tylko w Erze.



  • Posted: 14.02.2006, 20:33
     
    SzczurBur
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.04.11
    postów:
    35
    Jezu...jeżeli u podstaw chęci zachowania kontaktu(przyjaźni?)z tą dziewczyną leży tylko chęć zabrania czegoś/kogoś z "starych ćpuńskich czasów",to...to chore jest :( .
    Miałam identyczną-idiotyczną sytuację.Poznałyśmy się z Moniką parę lat temu na takiej grupie edukacyjnej(nie terapeutycznej)i stałyśmy się super-przyjaciółkami.Super imprezy,różne szaleństwa,alkohol strumieniami itd.Ale żadna z nas nigdy z drugą nie gadała szczerze o swoim problemie.To było chyba na zasadzie "fajnie mi się z tobą chleje,jeszcze fajniej imprezuje,fajnie płacze i narzeka na różnych kolesi"-ale problemu z narkotykami nie było.Wszystko runęło jak domek z kart,kiedy zeświniłam się do tego stopnia i zaproponowałam jej psychotropy,których Monika nigdy wcześniej nie brała.Dopiero po fakcie dotarło do mnie,co tak naprawdę zrobiłam.Zerwałyśmy z sobą tą znajomość,a dla mnie to był paradoksalnie rzecz biorąc kolejny "kop"w stronę leczenia.Dla Moniki też.Ostatecznie ona pojechała na rok do Marianówka,a ja zaczęłam chodzić na terapię grupową i chodziłam 2 lata.Teraz jesteśmy obie trzeźwe,mamy swoje sprawy,swoje życie(w jej przypadku już nawet rodzinę :D),ale spotykamy się od czasu do czasu i śmiem twierdzić,że dopiero teraz są to normalne,zdrowe relacje bez żadnego manipulowania drugą osobą i zasłaniania się "zamulaczami".
    Bardzo się cieszę,że tak to wszystko a nie inaczej się ułożyło.
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski