Myślę, że skoro u osób w ośrodku Twojego syna ten czas kryzysów się pokrywa to pewnie tak to wygląda. Ta pani pewnie mi tak powiedziała bo skoro ich prgram leczenia trwa rok to nie powie mi przecież, że po wyjściu będzie miał wielki kryzys więc sobie pewnie to skrócili. Trudno się mówi co ma być to będzię, życie płynie i nie czas na zamartwianie się:).
ewe
Posted: 10.01.2006, 21:13
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Oni będą na taką okoliczność napewno przygotowani. Napewno mają bardziej zbity, skomasowany program. Ja kończyłem terapię zamkniętą 8 tygodni alkoholizm/, gdzie program był bardzo napięty. Do nocy się pisało prace na tematy przygotowane dle każdego indywidualnie, choć większość tematów sie pokrywała. I każdy zaliczał tematy. Miał poznawać poprzez to siebie i jak choroba działa na mnie indywidualnie. Poznawać swoje sygnały ostrzegawcze itd.. Ale alkoholizm i narkomania bardzo sie różnią, choć mechanizmy są podobne. I wiadomo zawsze jest bezpieczniej swoje zniżki przetrwać / a widzę jakie one są ciężkie, naprawdę ciężkie/ w ośrodku pod nadzorem i opieką terapeutów jak i społeczności, którzy to pilnują między innymi aby wytrwał i nie oddalił się z ośrodka w tym czasie, chociaż zdażają się mimo wszystko i ucieczki.
Posted: 12.01.2006, 13:23
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.01.06
postów:
2
Bardzo się cieszę ze trafiłam tu. Mam podobny problem, t.z szukam osrodka dla swojego brata. Marek ma dopiero 18 lat, niedawno mial "18-tke". W dorosłe zycie wszedl z uzaleznieniem od heroiny. Myslal ze jemu sie to nie przytrafi. Kiedy probowalam z nim rozmawiac to twierdzil ze on wie wiecej o narkotykach niz ja. Mial racje bo choc jestem duzo strasza od niego to nigdy nie probowalam nic, nawet nie pale. Ale ja ufalam jednemu: wszystko moze uzaleznic, wiec tym bardziej narkotyki. Probowalam go naklonic do zdobywania wiedzy na temat tego co bierze z innych zrodel niz koledzy ale niestety i tak okazalo sie ze on z kolei zaufal stwierdzeniu: nie kazdy sie uzaleznia, na kazdego uzywki dzialaja inaczej. Myslal ze jego w takim razie ominie uzaleznienie. W tej chwili jest na drugim detoxie.
Chce isc do osrodka dlugoterminowego. Terapeuta polecil: MONAR KĘBLINY, BUDY ZOSINE, ARKA MAŁKÓW. Czy ktoś moze mi cos opowiedziec o tych osrodkach? Bede wdzieczna za kazde sugestie i opinie.
Dodam, ze Marek jest strasznie naiwny i wplywowy. Brakuje mu autorytetu meskiego. Niestety tata ex-alkoholik nie zdobyl u niego szacunku. Rodzenstwa prawie jakby nie mial, bo jestem duzo strasza od niego i kiedy wyjezdzalam do innego miasta na studia on w zasadzie byl dzieckiem. Zreszta zawsze mysli ze ja jestem w zmowie z mama. Mame kocha nad zycie, ale tez ja wykorzystuje. Mama stra sie byc konsekwentna i twarda, ale zawsze to mama.
Posted: 12.01.2006, 13:50
oceń:
neofita
zarejestrowany:
sierpień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
22.12.07
postów:
361
Józefaa!!!
Wczaraj poznałam dwie osoby, które pomyślnie skończyły leczenie w "Zapowiedniku" :) Chyba Twoj syn ma szczęście, że akurat tam trafił, bo to jedyny ośrodek o którym słyszałam same pozytywne opinie. Podobno większość z przyjętych tam na terapię utrzymuje się do końca a kadra nie ma "postrzelonych" pomysłów jak to ma miejsce w prawie wszystkich pozostałych ośrodkach. Poprostu pracują tam kompetentni ludzie, a nie banda oszołomów. Bardzo mnie to ucieszyło i mam nadzieję, że kiedyś reszta takich placówek weźmie przykład z Zapowiednika, bo warto!!!
Co do współuzależnienia, to owszem takie pojęcie istnieje i ma swój "zespół objawów". Także nie jest to ściema. Również uważam, że pewnie nie każdego dotyka, ale gdy mówimy o bliższym związku uczuciowym: osoba uzależniona+osoba nieuzależniona=współuzależnienie tej drugiej (o różnej sile nasilenia).. Tak mi się wydaje.. Tyle, że "żywicielem" współuzależnienia jest właściwe uzależnienie i sądzę, że współuzależnienie również jest tylko zaleczalne, nie całkiem wyleczalne i także posiada jakąś "formę przetrwalnikową" ...
Masło maślane :)
Pozdrawiam:
Kawusia
Posted: 12.01.2006, 16:58
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
czy czytałaś Kawa wpisy ludzi, którzy leczyli się w Marianówku czy też w Grabowie umieszczone w Księdze Gości ? czy czytałaś opinie Slomki2005 albo Marysi na temat Nowolipska ? Myślę że swoimi opiniami krzywdzisz większość ośrodków w Polsce, w których pracują znakomici terapeuci.
Nie wiem skąd masz wiedzę o tym co dzieje się w blisko 100 ośrodkach w Polsce, monarowskich i nie ale jest ona moim zdaniem nieobiektywna i niekompletna.
ps. Zapowiednik odłączył się od Monaru z powodu konfliktu pomiędzy Kryształem, liderem Zapowiednika (notabene neofitą Głoskowa - pierwszego ośrodka Monaru) a Markiem Kotańskim. Konflikt dotyczył palenia papierosów w ośrodku, sic ! Natomiast terapia w Zapowiedniku nie odbiega bardzo od tego co dzieje się w większości ośrodków Monaru i innych.
Myślę też że przykro by się zrobiło Sabinie31, starej użytkowniczce tego portalu (niektórzy jeszcze ją pamiętają :), która leczy się w Zbicku a także Mogi (też starej użytkowniczce) leczącej się w Marianówku.
Żeby nie było że jestem jakiś taki monarowski :) wspomnę tu o Mery kończącej leczenie w Nowym Dworku i jej chłopaku Peka, który też już kończy terapię. Nawiasem mówiąc ma dzisiaj urodziny - gratulacje Piotr, życzę ci wytrwałości i długiego, trzeźwego życia z Mery.
tak więc Kawo, nie zgodzę się z twoją arbitralną opinią na temat ośrodków leczących narkomanów w naszym kraju.
Posted: 12.01.2006, 20:05
oceń:
pretendent
zarejestrowany:
marzec 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
15.12.06
postów:
67
No cóż, kawa_z_mlekiem, mnie też leczyła banda oszołomów. Co za pech - nie leczyłam sie w Zapowiedniku, gdzie pracują jedyni wykwalifikowani terapeuci. Niestety, nie miałam szczęścia...
A do siostry:
Każdy ośrodek jest inny, ma swoją specyfikę. Ja skończyłam terapię w Kęlinach, nie biorę od 15 lat. Nie jest to jednak powód, dla którego bezwzględnie polecam akurat ten ośrodek. Byłam w kilku innych, choćby w Sokolnikach czy w Łodzi - wszędzie było inaczej - nie wiem czy lepiej, czy gorzej - po prostu inaczej. Brat będzie musiał sam ocenić, czy jest w stanie zaakceptowac wszystkie warunki żeby przestać brać. Twoje wsparcie nie jest bez znaczenia, umacniaj go w decyzji o leczeniu. Bo warto. Naprawdę.
Pozdrawiam.
Posted: 12.01.2006, 20:14
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
28.01.06
postów:
11
Witam. Fajne forum, podobne do tego z którego korzystam od 2 lat...Nie wiem dlaczego nie natrafiłam wcześniej na to miejsce...
Mój mąż skończył leczenie w ośrodku monarowskim w Dębowcu, udało mu się i to było miejsce jak widac dla Niego, choć nie było łatwo, o nie! Trudno jest doradzać i licytowac się, który ośrodek jest lepszy. Każdy musi znaleźć to miejsce dla siebie, ale warto próbować!!!!!!Najważniejsze jest chcieć i to jest klucz do sukcesu!! A na marginesie mieszkam w Kaliszu i byłam w ośrodku w Nowolipsku i jest tam tak przytulnie, sympatycznie i wspaniały klimat, szczególnie dla mam z dziećmi, zupełnie inaczej niż w Dębowcu.
Do dzisiaj nie chce mi sie wierzyc, ze mnie to spotkało i tak długo niczego się nie domyslałam....Nie jest to takie proste jak sie wydaje...
Pozdrawiam
Aneta
Posted: 12.01.2006, 20:20
oceń:
monarowiec
zarejestrowany:
wrzesień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
25.11.06
postów:
110
Siostra myślę, że Twój brat powinien iść a Ty możesz z nim do jakiegoś terapeuty. Brat może powiedzieć o swoich przyzwyczajeniach,obawach itp. Terapeuta myślę, że poleci coś odpowiedniego dla niego. U mojego chłopaka stanowczo odradził ośrodki Monar sama nie wiem dlaczego bo pracował dla Monaru, ale po rozmowie z moim chłopakiem powiedział, że to nie dla niego i skierował go do Grzmiącej. Dlatego myślę, że warto poradzić się jakiegoś fachowca bo dobór ośrodka jest naprawdę ważny. Trzymam kciuki:)
ewe
Posted: 18.01.2006, 13:35
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.01.06
postów:
2
Dziekuje wszystkim za odpowiedz na moja prosbe. Bedziemy walczyc. Niestety po drodze wyszly nastepne niespodzianki, ale teraz nawet nie moge o tym pogadac. Widocznie taka jego droga. Mam tylko nadzieje ze to wszystko co go spotyka jest po to aby go wzmocnic. pozdrawiam wszystkich
Posted: 18.01.2006, 14:43
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
październik 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
23.05.06
postów:
27
Siostra :) Mój, wtedy 19- letni, brat był w Kęblinach k. Łodzi, był tam przez pół roku. Niestety,jest dość "ciężkim " pacjentem, bardzo zamknietym i wrazliwym człowiekiem. Wyleciał wraz z połową społeczności po obozie letnim :( Myśle, że to nawet dobrze dla Niego...Teraz od ponad roku jest w NFZtowskim ośrodku w Gliwicach. Jest o niebo lepiej dla Niego, choć do ukończenia terapii pewnie jeszcze sporo czasu. Miałam okazje nie raz być na odbieraniu certyfikatów ukończenia(mój brat jest tam prawie najdłużej)..poznałam tam wiele osób , są pełni wiary i siły...postawili sobie cele życiowe, choć przede wszystkim sa to ludzie w wieku 19-24. Każdy potrzebuje indywidualnej terapii, jednym wystarcza rok, innym wiecej czasu...a wygrana jest wielka. Powodzenia :)
Posted: 18.01.2006, 18:56
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
maj 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.04.08
postów:
24
Anecia_b, jak tak pisałaś o ciepłej i sympatycznej atmosferze w Nowolipsku, to aż nie mogę się doczekać, kiedy tam pojadę. Na razie to jeszcze nie możliwe, bo Daniel nie ma statusu domownika. Ale tyle dobrych rzeczy usłyszałam o tamatym miejscu, że chciałabym jak najszybciej tam pojechać:)
No i może przy okazji poznam osobiście Słomkę, i jej synka:)))(jak sie zgramy z odwiedzinami:)
Pozdrawiam wszystkich!!!!:)
Posted: 18.01.2006, 20:09
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Też wiele dobrego słyszałem o Nowolipsku i i Marianówku. Ale oczywiście jest jeszcze dużo innych dobrych ośrodków w Polsce. A Zapowiednik to prawda że jest naprawdę dobry. Bardzo duży mają procent efektywności leczenia oraz znani są z ludzkiego traktowania pacjentów. To prawda Mariusz, że mogą tam niestety palić papierosy i mnie to trochę niepokoi choć sam palę. Syn narazie dużo pali, chociaż mam nadzieję, że w końcu rzuci i palenie bo wielu się to udaje przed opuszczeniem ośrodka. Z tego co ja wiem jeszcze na temat dlaczego się odłączył Zapowiednik od Monaru. Otóż pokłócili się z Kotańskim to fakt /ja osobiście bardzo szanowałem i zresztą nadal jestem pełen podziwu dla Niego i tego co zrobił w swoim życiu bo to był WIELKI człowiek/ ponieważ wpadał podobno do Zapowiednka raz w roku i był bardzo bezwzględny dla pacjentów podczas tej wizyty. Czyli po prostu nie zgadzali się na niektóre metody jakie mieli stosować w stosunku do pacjentów. W ich miemaniu były one zbyt brutalne jak mogę sie tak wyrazić. Słyszałem to od wielu osób. Teraz podobno jest już w większości ośrodków Mnarowskich też inaczej jak było na początku.
Posted: 20.01.2006, 17:33
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
06.01.06
postów:
3
Witam wszystkich serdecznie. Długo nie zaglądałam tutaj, toteż bardzo zaskoczyła mnie ilość wpisów. Bardzo wszystkim dziękuję.
Podjeliście temat wspóluzaleznienia, który mnie z lekka bardzo zakoczył, i nie bardzo wiedziała o co chodzi. Nic na ten temat nie wiedziałam, nawet nie przyszło mi do głowy, że mogę być współuzalezniona aż do tego momentu. Doszłam jednak do wniosku, że coś w tym jest i chyba to dotyczy również mnie i moich rodziów. Powiem szczerze, że przeraziłam się. Ja przez cała tą sytuację w domu chodzę ciągle zestresowana i pamiętam jak on był w ośrodku ten miesiąc, wtedy w domu panowała zupełnie inna atmosfera, był po prostu spokój. Wtedy wiedzała, że odpoczywam. Dopiero po jego powrocie dotarło do mnie jakim jest dla mnie obciażeniem jego choroba. Jeśli chodzi o rodziców to myślę, że to jest po prostu miłość rodzicielska, tak bardzo kochają że nie dostrzegają pewnych rzeczy i faktów. Mama cierpi i nie może pojąć dlaczego robi jej to syn, którego kocha i tyle mu dała, a przecież to nie syn ją krzywdzi tylko narkoman, człowiek który jest chory i potrzebuje pomocy......
Jak na razie nie wiele zrobił ze swoją chorbą, owszem chodzi do poradni, ale sporadycznie a mi brakuje juz sił, ja chce się od tego uwolnić, gdzieś wyjechac i zebrać sily. Bo jeśli faktycznie jego uzależnenie wpływa na mnie to ja nie chce żeby w przysłości jego poblemy odbiły się na mnie
i mojej rodzinie.
Na razie wiem, że muszę się wybrać z mamą do poradnii a potem zobaczymy co dalej..
Pozdrawiam wszystkich.