Co mam robić, co myśleć, gdy już straciłem nadzieję ?! Zabić się ?? Brakuje mi odwagi do tego. I dawno bym to juz zrobil, ale bardziej niz strach powstrzymuje mnie myśl, że moi bliscy będą żyli z piętnem mojej śmierci. A może nawet "umrą wraz ze mną" gdyż dla niektórych jestem sensem ich życia. Próbowałem już wszystkiego. Teraz biore blokery, co wyklucza branie heroiny. Ale są inne dragi i alko, z których korzystam. Do ośrodka nie chce wracać. Skończyłem dwa i ćpam dalej. Szarpie się między normalnym życiem, a dragami. Już tyle czasu minęło. Mam już dość. Jestem zmęczony. Wokół mnie umierają ludzie, coraz więcej i częściej. Pomocy...
Posted: 06.01.2006, 00:33
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
wiesz co, zajrzyj tutaj: [url]http://www.monar.krakow.pl/ctn/dgwan.htm[/url]
to jest strona dość nietypowego ośrodka, myslę że mógłbyś przynajmniej zapoznać się z ofertą, nic cię to nie kosztuje :)
Posted: 06.01.2006, 01:13
oceń:
neofita
zarejestrowany:
sierpień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
22.12.07
postów:
361
Żyj dla swoich bliskich, ratuj się jak możesz!!! Szukaj jakiejś alternatywy, kogoś, czegoś co może Ci pomóc. Nie trać nadziei. Wiem, że łatwo tak powiedzieć, ale rób wszystko co w Twojej mocy!!!
Popróbuj może niekonwencjonalnych metod leczenia...
Pozdrawiam i życzę Ci powodzenia. Najważniejsze, że nie jesteś sam!!
Posted: 06.01.2006, 11:10
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
Walcz Raptus. Walcz dla siebie!!!! Nie poddawaj się... Samobój to nie jest rozwiązanie. Jesteś z Wrocka, to może skontaktuj się ze Zbyszkiem Tomczakiem. On prowadzi grupę. Nie musiałbyś iść do ośrodka. Może warto spróbować. Jakby co, napiszę ci phone do niego 0 605 61 98 48. Pozdrawiam cieplutko.
Baśka
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Raptus dobrze,że rozsądnie myślisz że byś najbardziej zranił bliskich to jest pewne. Całe szczęście, że nie jesteś samolubem i że kochach swoich bliskich tak jak Oni bardzo Ciebie kochają. To by ich napewno zabiło. Raptus u syna w ośrodku jest dużo osób takich, którzy już 4 czy 5 ośrodek kończą i wreszcie do nich dotarło co mają robić aby wyjść wreszcie z tego gówna. Moim zdaniem nie powinienieś już rezygnować z ośrodka, chociaż masz już dość. To może właśnie teraz będzie ten właściwy moment i właściwy osrodek. Napewno wiesz że sam sobie nie poradzisz jak i ja to wiem, że nigdy sam bym z tego nie wyszedł. Byłem na tej stronie którą Admin podał. Nawet nie wiedziałem, że takie ośrodki istnieją, znowu czegoś fajnego sie dowiedziałem. Nie załamuj się i działaj zobaczysz, że będzie dobrze. Wreszcie i dla Ciebie słoneczko zaświeci. Uwierz w siebie, wiara czyni cuda. Nie można się załamywać!!! Wierzę, że Ci się w końcu napewno uda. Nr tel do Zapowiednika może tam przedzwoń pogadaj 058-5882545 Powodzenia!! Bierz się w garść.
Posted: 06.01.2006, 17:02
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
Niestety Adminie nie pojade na pewno do Krakowa. To prawie tak jakbym leczył się w moim mieście. Już to przerabiałem. Poza tym byłem w ośrodku o takim samym programie. Później wróciłem tam na nawrotówke. Wpierw 18 miesiecy, a na nawrotówce 6 :(
Nie wierze, że kolejny ośrodek pomoże mi w czymkolwiek. To czego miałem się nauczyć już się nauczyłem. Zresztą jestem zmęczony tymi ośrodkami.
Problem zaczyna się dopiero na zewnatrz, po ośrodku.
[size=huge][color=darkblue][b]Może podsuniecie mi swoje pomysły na wyczołganie się spod tego słonia !!!![/b][/color][/size]
Posted: 06.01.2006, 18:22
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
no cóż, trudno :(
Posted: 06.01.2006, 18:43
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Wiem, przyczepiłam się do tego Nepalu, ale taki wyjazd w jakieś odległe miejsce (nie koniecznie akurat to;)) z jakąś bliską osobą uspokaja, daje czas na przemyślenia, często pozwala coś zmienić i poukładać. Sprawdzone, działa:)
Posted: 06.01.2006, 18:54
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
Dobry pomysł. Ale Nepal ????? Z doświadczenia wiem, że wyjazd za granicę (dalej niż do Niemiec, bo z wrocka mam 300 km do Berlina) sprawia, że czuje się tak jakby problem nie istniał. Po prostu zapominam o tym, że chce mi się ćpać. Może przychodzą Ci do głowy inne pomysły ??
Posted: 06.01.2006, 19:05
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Nie no, Berlina to nie polecam zdecydowanie;) Kiedyś mając prawie 9 godz wolnego w Berlinie na wycieczce szkolnej poszłyśmy z kumpelą na spacerek na Ku'damm i... No, nieważne, fotki mam z tego:/ To wcale nie musi być gdzieś za granicą. Ja schowałam się kiedyś na 2 tygodnie w Zalesiu pod Pacanowem:)) Uciekłam ze znajomymi, dom co pół kilometra, naokoło pola, tylko my, dom, komputer, sterta płyt z filmami, rzeka, jakaś nawiedzona chata niedaleko, ogromne przestrzenie i totalny brak kłopotów i zmartwień. Nie sądziłam, że takie miejsca jeszcze istnieją. Ech, podróż w czasie, łza się w oku kręci;) Ja, zwierzę miejskie w takim miejscu, nie do pomyślenia, a jednak z braku lepszej alternatywy pojechałam z nimi, kolo 5 dnia nawet zebrałam się do kupy, 6 przestałam bluzgać na brak zasięgu w telefonie i dalej to już poszło:)
Posted: 06.01.2006, 19:09
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
zastanawiam się Karo jakimi kryteriami się kierujesz polecając Nepal a odradzając Berlin.
w Nepalu łatwiej o narkotyki niż w Berlinie na dworcu ZOO :)
Posted: 06.01.2006, 19:18
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
Właśnie zdałem sobie sprawe, ze wszedzie gdzie pojade moge zaczac cpac. Dla chcacego nic trudnego. ALE dlaczego ja się tego boje ???????
Przecież skończyłem 2 ośrodki. Mam całą teorię. A poza krajem jest mi duzo łatwiej. A do tego mam Nemexin, który niweluje pragnienie. Więc po co ja sie boje ???????
DAM RADE !!!! TO TYLKO FORMALNOŚĆ, MOŻE.
Posted: 06.01.2006, 19:42
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Mariusz, znowu łapiesz mnie za słówka, nie ładnie. Nepal wziął się z ironicznego posta na pytanie (któreś z koleii) breek o detoxach, i nigdzie nie napisałam przecież, żeby Raptus tam jechał. Znam trochę historię, kulturę i geografię tego kraju, liczyłam (przy breek) na jakiś inteligentny komentarz, a tutaj był to jedynie przykład wyjazdu daleko od domu, kapishi? Taki odnośnik, mały żarcik. Myślałam, że mogę sobie na niego pozwolić, chyba jednak myliłam się;)
Posted: 07.01.2006, 00:40
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
O i takie to mayday! Chcę aby mnie ratowano, albo.... sam nie wiem po co ten temat. Tak ogólnie to już ostatnio się tu trochę gubię, albo źle rozumuję, albo nie nadążam za tokiem myślenia. Coś mi tu nie gra. No cóż możę się mylę, ale mam odczucia, że co niektórzy piszą aby pisać ..... a zresztą nieważne.
Posted: 07.01.2006, 10:02
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
Miałem cichą nadzieję, że ktoś mi podsunie pomysł którego nie znam. Chciałem aby ktoś mi powiedział coś czego nie wiem. Tak się jednak nie stało. Jozefaa, choroba odsłoniła przede mną nowe oblicza smutku, samotności i niezrozumienia. A temat ten można nazwać moim wyciem do księżyca w oczekiwaniu sam nie wiem na co !!!!!
Teraz czuje sie tym bardziej paskudnie, że dopiero wstalem. I zawsze "poranki" nie nastrajają mnie pozytywnie. A poza tym dziś, są pierwsze godziny pierwszego dnia mojej całkowitej abstynencji. Próba kolejna....