Jakie zajęcie wybieracie by zmniejszyć ciśnienie..??
Posted: 30.12.2005, 20:37
oceń:
neofita
zarejestrowany:
sierpień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
22.12.07
postów:
361
Ciśnienie na dragi (jak kto woli nawrót)..
Jakie zajęcie pomaga Wam je zmniejszyć..??
Jestem ciekawa jak sobie z tym radzicie..?
Pozdro :)
Posted: 30.12.2005, 21:48
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
16.05.12
postów:
880
Z mojej praktyki wiem jedno /o dragach nie wiem, ale z alkoholem pewnie jest podobnie/. Trzeba robić wszystko, aby nie dopuścić do nawrotu choroby. I to robię za wszelką cenę, bo zachowanie trzeźwości jest dla mnie oprócz wiary najważniejszą rzeczą w moim życiu. Ważniejszą od rodziny, pracy i całej reszty. Nawrót choroby jest końcowym efektem długoterminowego złego myślenia, zachowania, postępowania czyli wracania do starych nawyków. Trzeba po prostu „zapracować” na nawrót. Po to poznałem swoje sygnały ostrzegawcze /zmiana myślenia, potem zmiana postępowania itd./, aby wcześniej rozpoznawać swoje chore zachowania i wcześnie na nie reagować czyli „zniszczyć” je w jak najwcześniejszej fazie. Jak ja zapracowuję sobie na cofanie się choroby? Przepracowanie, przemęczenie, głód, pragnienie, nerwy czyli brak relaksu odkładanie na później rozwiązanie jakiegoś problemu i poprzez to nawarstwianie problemów. Ale wiem, że nawet jak dojdzie nie daj Boże przez nieuwagę do nawrotu to nie musi się on skończyć tym najgorszym czyli przerwaniem abstynencji. Wiem, że muszę robić wszystko, aby do tego nie doszło. Ja mam wielu przyjaciół / też oczywiście z „branży”/do których mogę dzwonić, o każdej porze dnia i nocy, z którymi mogę się wygadać, wyrzucić z siebie całe zło, które we mnie by siedziało i którzy nawet są w stanie /tak samo ja, jak oni by potrzebowali pomocy/ przyjść do mnie i mnie wspierać psychicznie jak i nawet fizycznie. Wiem, że wyjście w samotności w pojedynkę z nawrotu jest naprawdę bardzo trudne wręcz niemożliwe. Ostatecznym rozwiązaniem jest telefon do terapeutki / z którą mam stały kontakt oczywiście już na stopie przyjacielskiej/ i jak najszybszy powrót na oddział /jeszcze przed przerwaniem abstynencji/ na krótki okres tj. 3 tygodni na tzw. nawroty. Jest to ostateczność, ale jakby do tego doszło moim zdaniem bezwzględna konieczność. Wiem to z praktyki z dawnych czasów, że podczas nawrotu choroby jest tak silna chęć brania /u mnie picia/, /aż mnie dreszcze jeszcze przechodzą jak o tym myślę/, że nie ma co ryzykować tylko spieprzać na oddział czym prędzej. Czyli moja praktyka i przyjaciele, którzy są dla mnie przewodnikami o dużo dłuższym stażu trzeźwienia mówi mi jedno – pracuj nad sobą, rozwijaj się / wiadomo, że są lepsze i gorsze dni/ ale nie stawaj w miejscu /bo to znaczy, ze choroba cię dopadnie prędzej czy później/ i wtedy na pewno będzie ok. W ten sposób mam nadzieję, że także przygotowuję się na jakieś naprawdę bardzo stresujące nagłe zdarzenia losowe, chwile, nieszczęścia / odpukać, mam nadzieję, że nie będę musiał tego doświadczać w swoim życiu/, które w tym trudnym rzeczywistym życiu mogą mnie niestety też spotkać i mam nadzieję, że je także będę potrafił pokonać na trzeźwo. A jak już nieraz pisałem rozwój osobisty, praca nad sobą to wcale nie jest niemiła sprawa. Każdemu z nas życzę, abyśmy potrafili tak dobrze poznać samego siebie i tak pracowali nad sobą , aby nigdy nie doszło u nas do nawrotu. Znowu się rozpisałem przepraszam, ale nie mogłem odpowiedzieć na to pytanie w inny sposób.
Prócz sygnałów ostrzegawczych trzeba znaleźć sobie jakąś zajawkę. Coś co będzie cieszyć. Coś co zastąpi narkotyki. Jednak nie tak prosto znaleźć taką rzecz. Mnie to tłumaczono w ten sposób - życie to szklanka z wodą. U narkotnika woda to dragi. Więc gdy wyleje się tę wodę to trzeba wlać coś innego. To coś innego to tz. "zdrowe narkotyki". Trudność polega na tym, aby znaleźć u siebie coś takiego co daje takiego kopa jak narkotyki. A to jest trudne. Najbardziej odpowiednią rzeczą wydają się np. sporty ekstremalne, silne przezycia, adrenalina itd. Bez tego nie da się utrzymać abstynencji. Przecież trzeba czymś żyć...
_pozdro_
Posted: 05.01.2006, 16:09
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
nie do końca się z tobą zgodzę, od adrenaliny i silnych przeżyć też można się uzależnić. nie cieszą później "takie zwyczajne" przyjemności.
trzeźwiejący narkoman czy alkoholik "skazany" niejako jest na rozwój:)
musi wykształcić w sobie jakieś zainteresowania, jakieś hobby, czasami wystarczy wrócić do rzeczy, które kręciły cię przed uzależnieniem.
trzeźwiejący człowiek często ma różnego rodzaju stresy i napięcia, z którymi musi nauczyć się sobie radzić w sposób konstruktywny. dla jednego będzie to sport, wysiłek fizyczny, dla innego spacer, medytacja, joga, tai-chi. ważne by coś takiego jak napięcie rozpoznawać i umieć na czas reagować na to w odpowiedni sposób.
z doświadczenia wiem, że dla młodych ludzi, którzy popadli w uzaleznienie niezwykle silnie oddziaływują różnego rodzaju formy aktywnego kontaktu z naturą, np. spływy kajakowe, wędrówki po górach, wyprawy surwiwalowe, itp.
pamiętajcie jednak o jednym, we wszystkim należy znaleźć tzw. "złoty środek", czyli nie przesadzać w niczym, czy to bedzie ekstremalny sport czy też jakieś formy medytacji czy nawet kolekcjonerstwo.
ludzie uzależnieni, nawet ci trzeźwiejący, mają skłonności do kompulsywnych zachowań i popadania w przesadę :)
Posted: 05.01.2006, 20:52
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
Jasne, ze od prawie wszystkiego mozna sie uzaleznic. ALe nie mozna cale zycie chowac glowy w piasek Adminie. Chodzilo mi o to, aby zastapic dragi czyms zajebistym. Coś czym bedzie sie zyło. Tylko wtedy człowiek wewnetrznie będzie chcial zyc na trzezwo. Gdy samemu sie nie chce ćpać, to nic nie zdoła cie do tego doprowadzic. Jednak gdy abstynencja jest wymuszona jakimis zewnetrzymi czynnikami (np. wiezienie) to wkońcu idzie się powalić i wpaść znów w ciąg.
_pozdro_
Posted: 05.01.2006, 20:56
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
No, a jeśli ja mam taką sytuację: mam swoje hobby i pasje, w których się spełniam, które kocham, a mimo to ćpam. To jest trochę bardziej złożone... Czasem zajęcie się czymś to tylko tymczasowe wyjście. Albo szukajmy czegoś nowego...
2. Upośledzona zdolność kontrolowania zażywania narkotyku (trudności w unikaniu wzięcia narkotyku, trudności w zakończeniu brania albo problemy z kontrolowaniem brania narkotyku do wcześniej założonego poziomu, nieskuteczność wysiłków zmierzających do zmniejszenia lub kontrolowania zażywania narkotyku.
3.
• Fizjologiczne objawy zespołu abstynencyjnego pojawiające się gdy branie narkotyku jest ograniczone lub przerwane (drżenia mięśniowe, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, nudności, wymioty, biegunki, bezsenność, wysuszenie śluzówek, wzmożona potliwość, zaburzenia snu, nastrój drażliwy lub obniżony, lęk, padaczka polekowa, bóle mięśni i stawów)
• Zażywanie narkotyków, picie alkoholu lub używanie pokrewnie działającej substancji (np. leków) w celu złagodzenia albo zapobieżenia zespołowi abstynencyjnemu oraz subiektywne poczucie skuteczności takiego postępowania.
4. Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja narkotyku (ta sama dawka narkotyku nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba zażywania większych dawek narkotyku dla wywołania oczekiwanego efektu)
5. Postępujące zaniedbywanie alternatywnych do zażywania przyjemności, zachowań, zainteresowań (koncentracja życia wokół brania narkotyków – silne pochłonięcie sprawą brania przejawiające się zmianą dotychczasowych zamiłowań, zainteresowań porzucanych lub ograniczanych z powodu brania albo przeznaczeniem większości czasu na działania konieczne do uzyskania narkotyku, jego zażywania oraz uwolnienia się od następstw jego działania)
6. Zażywanie narkotyku pomimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości dla osoby zażywającej. [/color]
no tak Karo, zwróć uwagę zwłaszcza na punkt 5.
Posted: 05.01.2006, 21:23
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
No niestety, jest to zlożone i trudne. Gdyby było inaczej więcej ludzi by z tego wychodziło. Jednak statystyki zaleczalności mówią same za siebie. Są niskie !!!! Wiele rzeczy składa się na "szczerą abstynencje". Piszesz, że "mam swoje hobby i pasje, w których się spełniam, które kocham, a mimo to ćpam." Aby wewnętrznie nie chcieć ćpać trzeba osiągnąć swoje dno. Trzeba tak dostac po dupie aby mieć już dość ćpania. Niektórym nie udaje sie dotrwać do tego dna, inni mają "komfort ćpania". Niestety przyczyniaja sie do tego najbliżsi (nieświadomie). Bliskie osoby kierują się sercem, a to nie dobrze. Bowiem przyczyniają się do podtrzymywania uzaleznienia. Trzeba kierować się rozumem, a nie sercem. Każdy narkotnik ma swoje dno. Gdy juz sie siegnie dna, jest tylko jedna droga - W GÓRĘ !!!!
_pozdro_
Posted: 05.01.2006, 21:36
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Oki, przeczytałam, zwróciłam uwagę zwłaszcza na pkt 5 i akurat tego jednego nie zaobserwowałam u siebie. Nie zrezygnowałam ze swoich pasji, nie zawalam obowiązków (bardziej niż zdrowy człowiek;)) I co teraz?
Posted: 05.01.2006, 21:50
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
Jeśli to prawda, to nie jest z Tobą tak źle. Ja pozawalalem wszystko co było można zawalić. Jedź do ośrodka. Naprawde wiele to daje. Zresztą mimo wszystko jest to jedyne rozwiązanie aby wyjść z dragów. Jeżeli to ośrodek z prawdziwego zdarzenia to tam się dowiesz co jest co i z czym to się je. Nawet sprawy sobie nie zdajesz ile i co bym dał aby na takim etapie pojechać do ośrodka. Niestety pojechałem o wiele później. Nie zmarnuj tego, tylko pomyśl nad tym !! Wcześniej czy później zaczniesz zawalać wszystko. PAMIĘTAJ O TYM !!!!!
_pozdro_
Posted: 05.01.2006, 21:51
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.03.12
postów:
532
nic, narkomania jest chorobą rozwojową
Posted: 05.01.2006, 22:00
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Nie no, następny z ośrodkiem zaczyna...;) Byłam w ośrodku, wywalili mnie, więcej tam nie wrócę i mam na temat ośrodków dokładnie sprecyzowane zdanie. Kotuś, jest ze mną jak jest (a nie jest za dobrze), bo sobie wkręciłam jakieś 4 lata temu, że przełamię mit i stereotyp narkomana, który nic nie robi, nic mu się nie chce, etc. Kilkoma ważnymi dla mnie osiągnięciami mogę się pochwalić, wciąż odkrywam coś nowego (np. ostatnio do photoshopa i obróbki grafiki wróciłam) Ja jestem uparta bestia i nie ma przeproś, kto mnie zna bliżej, potwierdzi:)) Druga sprawa to to, że sztuka (ten mój wspomniany konik) od zawsze była w moim życiu obecna i nawet przez chwilę nie miałam ochoty przestać pisać czy malować. No i marzenia i plany, do których realizacji dążę. Dużo nad tym pracuję i dragi za wiele do tych moich działań nie mają, bo jeśli komuś na czymś zależy, jeśli coś się kocha, to nie ma siły, która Cię od tego odwiedzie. Tak jest przynajmniej ze mną.
Posted: 05.01.2006, 22:15
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
W takim razie co ty ćpasz dziewczyno ?? Skoro to nie powoduje u Ciebie takiej degradacji. Jest takie powiedzenie: jeżeli jedna osoba mówi ci, że jesteś koniem - olej to, jeżeli dwie osoby mówią ci, że jestes koniem - zacznij się nad tym zastanawiać, jeżeli trzy osoby mówią ci, że jesteś koniem - to załóż uprząż i zacznij rżyć jak koń. Chodzi o to (nie wiem czy u ciebie), że przez uzależnienie człowiek wyrabia w sobie zachowania z których nawet nie zdaje sobie sprawy, nie potrafi ich wychwycić.Racjonalizacja, utarte schematy zachowań itd. Wtedy chcąc nie, nie chcąc musi się zdać na innych. Ponieważ inni (np. terapeuci) widzą te zachowania. Jak nie chcesz iść do ośrodka to spróbój szczęścia na grupach terapeutycznych. Tam dadzą Ci wskazówki jak postępować. Ile czasu byłąś w ośrodku i za co Cię wywalili ??
I dlaczego "Kotuś" ???? :)
Od dawna nikt tak słodko do mnie nie mówił... :)
_pozdro_
Posted: 05.01.2006, 22:20
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Heroina i amfetamina. Będą 4 latka. A dlaczego "Kotuś"? A bo tak, z sympatii;)