Jakie zajęcie wybieracie by zmniejszyć ciśnienie..??
Posted: 05.01.2006, 22:30
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
Miło usłyszeć, przeczytać coś miłego o sobie od innej osoby :))))))
Piszesz :
"Kotuś, jest ze mną jak jest (a nie jest za dobrze), bo sobie wkręciłam jakieś 4 lata temu, że przełamię mit i stereotyp narkomana, który nic nie robi, nic mu się nie chce, etc. "
Skoro udaje Ci się przełamywać ten stereotyp, a z tego co piszesz to tak jest, to dlaczego "(nie jest za dobrze)". Dlatego, że inni mówią, że ćpanie jest be ??
Admin dobrze napisał, że jest to choroba postępowa.
_pozdro_
Posted: 05.01.2006, 22:36
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Bo np. fizycznie nie jest dobrze. I nigdy nie twierdziłam, nie twierdzę i twierdzić nie będę, że ćpanie jest ok. Mówiłam jedynie o mojej psychice i tym sławnym pkt 5;)
Posted: 05.01.2006, 22:45
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
Czy bywa tak, że zajmujesz się swoim hobby na trzeźwo ?? Czy wpierw musisz przyćpać ?? Zastanów się czy gdyby zmotanie hellu zjamowało ci większość czasu to co byś zrobiła ?? Hobby czy faza ?? Czy potrafisz na trzeźwo wkręcić się w swoje zajawki ??
_pozdro_
Posted: 05.01.2006, 22:57
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Tak, potrafię. Wiele osób tak ma. I zajmuję się swoim hobby także na trzeźwo. Ludzie, ja nie jestem z innej planety!!!
Posted: 05.01.2006, 23:25
oceń:
neofita
zarejestrowany:
grudzień 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.11.06
postów:
177
Nie trzeba być z innej planety, Kicia. Wystarczy być narkomanem.
Ratuj się dziewczyno zanim konsekwencje ćpania staną się większe. A tak będzie. Wiem to z doświadczenia. Ten nałóg jako choroba, której się nie leczy postępuje.
Zresztą pewnie nie raz już to słyszałaś. Może coś zrozumiesz z tego co do Ciebie pisze gdy będzie u Ciebie gorzej. Byłem kiedyś jak Ty. Też oddawałem się rzeczą kreatywnym i ćpałem. Jednak później to gdzieś zniknęło. Heroina to zabrała. Zaniknęły zainteresowania, popsuły się kontakty z rodziną, znajomi poodwracali się ode mnie, zaczęła się złodziejka i wyroki, pojawiła się desperacja w zdobyciu hellu. Nic innego się nie liczyło. A wyrok ? Utrata zaufania bliskich ? itd. Mówiłem sobie, jakoś to będzie. Będzie dobrze. Tylko ten jeden raz, ostatni raz i przestane. Jezuuuu !!!! Ile było tych ostatnich razów. Zresztą cud, że jeszcze żyje. Tyle razy przedawkowałem i traciłem przytomność. I Bóg jeden raczy wiedzieć jak blisko byłem od śmierci. Przecież mogłem umrzeć za każdym razem jak przedawkowałem. Może wystarczyłoby przyćpać o tę setkę więcej. Musze mieć ogromne szczęście, bo wśród ludzi między którymi się obracam większość została zwinięta przez policję. Nie wiem jak mi się udało ostać. Dlaczego stało się tak, że zawsze byłem w innym miejscu. Może fart ?? To mi dało do myślenia. Detox, a potem blokery. W październiku mi się nie udało, bo zaraz po wyjściu z detoxu przyćpałem i nie mogłem wziąść blokerów. Ale strach przed więzieniem, bardziej niż przed śmiercią (dziwne, nie ??) i w grudniu następny detox. Natychmiast po wyjściu ze szpitala, zanim dojechałem do Wrocka bloker już działał. Wziąłem here raz od wyjściu z detoxu. I nic nie poczułem. Tak jakbym wstrzyknął sobie wode. Pojawiają się myśli o herze, ale przecież i tak nic nie poczuje. Myśle sobie to już wole dać te 40 PLN bezdomnemu. Przynajmniej może będę miał sadysfakcje, że komuś pomogłem. Blokery są drogie, to prawda. Ale to i tak wynosi mnie taniej niż ćpanie, zarówno finansowo jak i inaczej.
Mam nakaz leczenia, ale podobnie jak Ty nie chce wrócić do ośrodka. I robie wszystko aby tam nie trafić. Szczęście w nieszczęściu, że w literze prawa leczenie to nie tylko ośrodki. Zdaje sobie sprawę, że blokery to tylko rozwiązanie tymczasowe. Kiedyś będzie trzeba przestać je brać. I co wtedy ??
_pozdro_
Posted: 05.01.2006, 23:35
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
Ten strach nie jest dziwny... Moja historia jest dość podobna w kilku miejscach... A co dalej? Nie wiem. Nie wiem, czy chcę wiedzieć...