chyba mam problem z narkotykami ale boję się pójść do Monaru
Posted: 19.02.2006, 23:24
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
październik 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
23.05.06
postów:
27
Angel, prawda jest taka, że wkrótce moze nawet zabraknąć i przyjaciół, tych na których możesz, jak Ci sie teraz wydaje, liczyć. Piszesz,że oni są Twoją motywacją, ale czy wystarczajacą? Kiedy u mnie, bardzo dawno temu(tak mi sie dziś wydaje) :) było duuużo i często...nagle zniknęli "prawdziwi" przyjaciele, zostało "klimatyczne"towarzystwo...Dostateczną dla mnie motywacją była ciąża i narodziny dziecka...Gdyby nie ten fakt...nie myśle co by było dziś...bo nie wiem, ale wiem,że tego "dawniej" już nie ma :) ...Pamietaj, że jest wiele życzliwych osób, które pomoga w trudnych chwilach, ale w walkę z nałogiem musisz podjac tylko TY...Pozdrawiam :)
Posted: 20.02.2006, 07:01
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
24.07.11
postów:
677
[quote=angel]
Prawda jest ze chce z tym zerwac nie tylko dla siebie...I inni ludzie sa moja motywacja...[/quote]
Mam nadzieję, że jednak motywacja leczenia dla siebie jest u Ciebie wyższa niż leczenia dla innych. Dlaczego? Bo najbliższe otoczenie potrafi dokopać i co wtedy?
No i zgadzam się z przedmówcami, marsz do poradni... I nie myśl zbyt wiele, bo myśliwym zostaniesz... Poddaj się sile wyższej jakkolwiek rozumianej :) .
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
dziekuje wam bardzo...Postaram się jeszcze jakoś sama z tego zrezygnować jeśli mi się nie uda to faktycznie udam się do tej poradni..Bo narazie troche się boje..nawet nie wiem czego mam się spodziewac...
I faktycznie juz kilku moich "przyjaciół" mnie opuściło...Wiec musze liczyć na siebie...I rzuce to dla siebie :wink:
Posted: 20.02.2006, 10:59
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.01.12
postów:
1076
[quote=www.thecrims.com]Boże, chroń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami sam sobie poradzę.[/quote] W przypadku narkomani - święte słowa nieświętych.