<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest wtorek, 22 maja 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:1167

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:246
W tym miesiącu:5747
W tym roku:42511
Ogólnie:1941569

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
podrecznik dla rodzicow - prosba o pomoc w redagowaniu
  • Posted: 10.12.2005, 20:43
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    przedstawiam plan pogladowy podrecznika dla rodzicow, docelowo zorientowanego na region jeleniej gory (wskazniki - okolo 90% mlodziezy zazywalo narkotyki, okolo 50% zazywalo twarde, ponad 30% bierze regularnie). O wypowiedzi pomocne w redagowaniu prosze doswiadczone matki, ojcow, synow, corki... NIE jest o wypowiedz proszony admin, jako ze nie jest czlowiekiem kompetentnym

    (start)

    Z pewnoscia nie raz spotkaliscie sie z podrecznikami czy artykulami "co zrobic gdy moje dziecko siega po narkotyki". Niestety, praktycznie kazdy z nich jest pisany z punktu widzenia osoby doroslej, wychowanej w latach 60-70. Aby w ogole miec szanse nawiazania kontaktu z wlasnym dzieckiem, trzeba spojrzec na problem z jego perspektywy, czlowieka dorastajacego w XXI wieku, czlowieka dla ktorego marihuana jest czyms tak zwyczajnym jak piwo czy papieros, ktory twarde narkotyki widzi codziennie.

    Czy Twoje dziecko siegnie po narkotyki? Czy bedzie mialo z nimi kontakt? Czy w miescie jest diler ktorego nalezy sie obawiac?

    Efekty polskiej polityki narkotykowej sa przerazajace. Po nielegalne substancje przynajmniej raz siega ponad 80% mlodziezy w wiekszych miastach, po tzw. "twarde" okolo 50%. Narkotyki regularnie zazywa przynajmniej 30% mlodych ludzi. Przecietne gimnazjum ma kilku - kilkunastu dilerow. Te wskazniki caly czas rosna. Tak, wasze dziecko bedzie mialo kontakt z narkotykami. Niemal na pewno po nie siegnie. Ten podrecznik nie pomoze wam w uchronieniu dziecka przed kontaktem z nimi, to nie jest mozliwe. Jego zadaniem jest umozliwienie wam rozmowy, jak rowny z rownym - rozmowy, po ktorej wasz syn nie odwroci sie i nie wyjdzie z domu.

    Czym sa narkotyki? Teoretycznie mozna o nich przeczytac na tysiacach ulotek, w kazdej gazecie co jakis czas sa na ten temat artykuly, regularnie nadawane sa programy telewizyjne. STOP! Gazeta wydrykuje to, co dorosli chca przeczytac. Inaczej nikt takiej jej nie kupi. W gazecie przeczytasz ze narkotyki to problem nielicznych rodzin patologicznych, nigdy nie dotknie Twojego dziecka, a jesli juz sie pojawi, doskonale funkcjonujaca poradnia pomoze go rozwiazac. Polityk powie ze narkotyki staja sie powaznym problemem, ale jego partia rozwiaze go, dajac wieksze naklady na policje. Niestety, ale musisz teraz zapomniec o wszystkim co mozna zobaczyc w telewizji czy przeczytac w popularnej prasie. To jest Twoje dziecko a nie film. Przez wiele lat problem narkomanii byl typowa kielbasa wyborcza, straszono zdjeciami wychudzonych heroinistow, obiecywano zwiekszenie skutecznosci jako doskonale remedium. W swiadomosci spolecznej narkotyki zaczely funkcjonowac jako jakies niejasne, smiertelne ale bedace jednoczesnie bardzo daleko, zagrozenie. Jednoczesnie, aby spelnic oczekiwania wyborcow, zaczeto stosowac metody zwalczania problemu dostosowane do tego wlasnie obrazu. Obrazu calkowicie mylnego. Jesli chcesz porozmawiac ze swoim dzieckiem i nie wyjsc w jego oczach na glupca, musisz dowiedziec sie czym one naprawde sa i przede wszystkim, jak sa przez mlodziez odbierane - ponizej przedstawiamy garsc informacji mogacy umozliwic zrozumienie, dlaczego nie boja sie oni narkotykow.

    Marihuana. Efekt psychoaktywny mozna porownac do tego jaki odczuwamy po wypiciu niewielkiej ilosci alkoholu, jest jednak od niego duzo mniej inwazyjna. Obecnie praktycznie nie ma imprezy na ktorej nie byla by obecna i calkowicie akceptowana, bez ryzyka mozna powiedziec ze prawie kazdy nie palacy mlody czlowiek probowal i po prostu mu sie nie spodobalo. Nie powoduje silnych uzaleznien, nie prowadzi do degeneracji osobowosci (jak na przyklad alkohol), nie wzrasta po niej poziom agresji, nie wywoluje halucynacji czy sklonnosci do nieracjonalnych zachowan. Nie jest "krokiem" do heroiny czy do jakichkolwiek innych "twardych" srodkow. Jest wielokrotnie mniej szkodliwa od tytoniu. Z pewnoscia mloda dziewczyna moze czuc sie duzo bezpieczniejsza na imprezie gdzie pali sie trawke niz na zakrapianej. Jak wyglada i w jaki sposob jest zazywana mozesz przeczytac gdzie indziej, albo po prostu zapytac swoje dziecko. Nie mozna w zaden sposob sprawdzic czy mlody czlowiek okazyjnie pali marihuane, natomiast szereg niepokojacych objawow moze swiadczyc o tym ze palona jest nalogowo. Jesli Twoje dziecko, do tej pory niesforne, nagle przestalo wracac pozno do domu, zaczelo zachowywac sie podejrzanie spokojnie, niemal apatycznie, wyzbylo sie agresji, przestalo uciekac ze szkoly, wczesnie chodzi spac - mozna zaczac sie niepokoic. Marihuana palona w nadmiarze potwornie rozleniwia i nienaturalnie zwieksza empatie, efekty teoretycznie sa pozytywne, w praktyce prowadzi do utraty sily przebicia i agresji niezbednej do przezycia we wspolczesnym swiecie. Bardzo negatywnie wplywa na nieletnich ponizej 16 roku zycia, uposledzajac procesy nauczania - nie tylko szkolnego, ale takze przyswajania tzw. wiedzy zyciowej. W polskiej kulturze obecna od... zawsze. Tak, to nie pomylka - kiedys konopie rosly tak powszechnie jak pokrzywy, byly skladnikiem staropolskich potraw, jednak stosunkowo slaby efekt psychoaktywny (zwlaszcza w porownaniu do popularnego alkoholu) sprawial, ze prawie nikt z nich nie korzystal. Kolejne zakazy zwiekszaly ich popularnosc, ale do niedawna byly narkotykiem niszowym. Dopiero w 2000 roku przeforsowanie ustawy zabraniajacej hodowli na wlasny uzytek sprawilo, ze zorganizowana przestepczosc pozbawiona konkurencji mogla w spokoju zajac sie dystrybucja i reklama. Od tej pory spozycie zaczelo rosnac lawinowo, az do stanu obecnego - sa popularniejsze niz papierosy.

    Amfetamina. Mlodziez coraz czesciej traktuje "bialko" jak kawe, do ktorej nota bene jest dosc podobna (nalezy do tej samej grupy narkotykow, stymulantow). Wacha sie ja zeby zniwelowac efekt wypicia zbyt duzej ilosci alkoholu, zeby moc dluzej prowadzic samochod czy aby nauczyc sie w dwie noce polrocznego programu studiow. Prawie polowa mlodych polakow zazyla ja przynajmniej raz, polowa z tej grupy zazywa ja mniej lub bardziej regularnie. Rozpoznac mozna dosc latwo - nienaturalnie zwiekszona aktywnosc psychoruchowa, w czasie rozmowy wielokrotne zmiany tematu, powiekszone zrenice, tiki nerwowe ( charakterystyczne zgrzytanie zebami), na drugi dzien calkowita utrata energii. Czasem nienaturalnie dlugi sen. Czy amfetamina jest smiertelnie niebezpieczna? I tak, i nie. Uzywana w nadmiarze, jest jednym z najszybciej zabijajacych narkotykow. Brana okazyjnie (nie czesciej niz raz na miesiac, dwa), co prawda jest bardzo szkodliwa (przyspiesza proces starzenia, trwale uszkadza mozg i glowne nerwy), ale duzo mniej mordercza od np. nalogowo palonych papierosow. Dlaczego jednoczesnie ostrzega sie przed "jednym z najmocniej uzalezniajacych narkotykow" a z drugiej strony tysiace ludzi zazywaja go bez powaznych konsekwencji? Wynika to ze specyfiki uzaleznienia. Jak wspominalismy, mozna ja porownac do kawy - likwiduje zmeczenie, dodaje energii. Ten efekt mija jednak, nieuchronnie prowadzac do znacznego oslabienia organizmu i fatalnego samopoczucia. Czesto ma sie wtedy ochote zazyc druga dawke aby uchronic sie przed tymi konsekwencjami, potem nastepna... prowadzi to do tzw. "ciagu amfetaminowego" - wielodniowej, nienaturalnie wysokiej aktywnosci, ktora czyni w mozgu prawdziwe spustoszenie, wieksze niz jakikolwiek inny narkotyk. Ten efekt jest powszechnie znany, co w polaczeniu z brakiem fizycznego uzaleznienia czyni z amfetaminy narkotyk relatywnie latwy w kontrolowaniu. Po prostu wiadomo kiedy przestac. To wszystko nie dotyczy amfetaminy przyjmowanej dozylnie, jest ona wielokrotnie bardziej niebezpieczna. Byla kiedys legalnie sprzedawana (jako lekarstwo na nadwage), jednak nieumiejetne zalecenia lekarzy wpychaly pacjentow w ciagi amfetaminowe, niejednokrotnie konczace sie choroba psychiczna. Przekazanie kontroli organizacjom przestepczym doprowadzilo do obecnego efektu - mozna ja kupic wszedzie i zostala wylansowana na najmodniejszy srodek psychoaktywny (jesli nie liczyc marihuany)

    Extasy. Pigulka szczescia. Zazycie sprawia ze caly swiat staje sie piekny, wszyscy wszystkich kochaja. Laczy efekt zwiekszenia aktywnosci charakterystyczny dla amfetaminy ze zwiekszeniem wychwytywania serotoniny (znaczna poprawa samopoczucia) tak jak np. prozac. Potrafi niezwykle silnie uzaleznic psychicznie, powoduje rozwiazlosc seksualna, nieumiejetnie stosowana moze powodowac komplikacje zdrowotne (odwodnienie organizmu i utrata soli mineralnych na skutek bardzo obfitego pocenia). Na dyskotekach biora prawie wszyscy. Kiedys legalna jak niemal wszystkie narkotyki, przez wiele lat byla stosowana jako srodek pomocniczy w psychoterapii, dopiero zdelegalizowanie i przekazanie kontroli nad dystrybucja organizacjom przestepczym sprawilo ze stala sie nieodzownym elementem imprez tanecznych. Czy jest niebezpieczna? Swiat po niej jest tak kolorowy, a po ustaniu dzialania tak szary... jesli zazywa sie ja nieodpowiedzialnie, przesadzi - po pewnym czasie nastepuje rozregulowanie gospodarki serotonina, efekty przestaja byc czyms nadzwyczajnym i bierze sie, aby nie czuc tej szarosci i przecietnosci zwyklego zycia. Duzo mniej niebezpieczna od amfetaminy, negatywne efekty naduzywania sa w wiekszosci odwracalne. Najbardziej niebezpieczna jest niewiedza uzytkownika oraz dodatki. Aby uchronic mlodziez przynajmniej przed zanieczyszczona extasy, w Europie pracuja tzw "partyworkerzy", sprawdzajacy czy do tabletek nie dodano strychniny czy heroiny. Niestety, polskie prawo uniemozliwia prowadzenie tego typu dzialalnosci.

    Halucynogeny. Kiedys mowilo sie o LSD, obecnie znacznie silniejsze srodki tego typu mozna kupic w kazdej aptece, kiosku ruchu czy po prostu zerwac na lace. Niemniej dalej rodzicow ostrzega sie glownie przed LSD... Srodki halucynogenne odpowiednio uzywane sa najmniej szkodliwe ze wszystkich narkotykow (o ile nie sa zazywane razemn z innymi, szkodliwymi substancjami, jak na przyklad dzieje sie przy jedzeniu polskich halucynogennych grzybow). Glowne zagrozenia wynikaja z glupoty zazywajacego - jesli nie zapewni sobie "opiekuna" ktory powstrzyma go przed sprawdzeniem czy potrafi latac, sam prosi sie o klopoty. Tak samo glupie jest zazywanie ich regularnie czy w zbyt duzych ilosciach - nie powoduja one zadnych uzaleznien, wiec bez problemu mozna to kontrolowac. W skrajnych przypadkach moga powodowac choroby psychiczne. Dlaczego tak oddemonizowujemy te srodki? Chodzi o zdrowie i zycie Twojego dziecka. Chociaz brzmi to absurdalnie, zezwalajac mu na zazywanie w odpowiednich warunkach i po spokojnej rozmowie mozesz uratowac mu zycie. Zabraniajac sprawisz jedynie, ze zrobi to wbrew Twojej woli i wiedzy, w miejscu gdzie moze grozic mu niebezpieczenstwo, czesto w akcie buntu zazywajac niebezpiecznie duze ilosci tych srodkow. Obecnie nielegalny obrot tymi substancjami prawie nie istnieje - wysoki poziom edukacji mlodziezy sprawil, ze wiedza jak dawkowac LSD (raz na pol roku), przez co handel stal sie niemal nieoplacalny, zas inne srodki tego typu mozna kupic i zazywac calkowicie legalnie.

    Opiaty, a konkretnie heroina (reszta srodkow z tej grupy jest trudno dostepna w Polsce). Jedyny narkotyk, ktorego nie da sie zazywac rozrywkowo czy nawet sprobowac. Zawsze prowadzi do silnych uzaleznien, z ktorych wychodzi co dziesiata osoba. Reszta umiera. To wlasnie przed nia powinienes chronic swoje dziecko. W dzialaniu heroina jest typowym depresantem, czyli ma efekt "usypiajacy" podobny do alkoholu - tyle, ze wielokrotnie silniejszy. Moze byc palona - brazowy proszek podgrzewany na sreberku, opary wciaga sie przez rurke. Moze byc wstrzykiwana, wciagana do nosa. Efekty sa podobne - calkowite oddalenie od klopotow, "tumiwisizm", ekstatyczne niemal zamkniecie w malym swiatku wlasnego, wewnetrznego ciepla. Przynajmniej przez kilka miesiecy, zanim organizm nie przyzwyczai sie do heroiny i nie zacznie sie jej domagac aby w ogole funkcjonowac. Uzaleznienie jest zbyt silne aby rodzice byli w stanie wyciagnac z niego swoje dziecko, pomaga jedynie specjalistyczna terapia w osrodku uzaleznien. I tutaj zaskoczenie - problem narkomanii jest w naszym kraju zwalczany "twarda reka", stosuje sie prohibicje, przeznacza miliardy na sciganie i rozprawy sadowe dla palaczy trawki. Wyborcy entuzjastycznie glosowali na politykow mowiacych "nie bedziemy doplacac do narkomanow". Efekt jest taki, ze jesli ktos faktycznie potrzebuje pomocy, nie ma sie gdzie po nia zwrocic. Poradnie dla uzaleznionych i osrodki leczenia upadaja z braku srodkow finansowych. Te ktore istnieja sa przeladowane pacjentami, na przyjecie czeka sie czasem rok. Twarde przepisy sprawiaja, ze zrozpaczeni rodzice musza przemycac zza granicy lekarstwa mogace uratowac zycie ich dzieciom (przeciez metadon to tez heroina, a wszywki sa inwazyjne). Niestety, ale w naszym kraju jedyne co moze uratowac waszego syna czy corke przed heroina, to stworzenie wlasciwych warunkow w domu i dojrzala rozmowa o narkotykach. Glownie po to wlasnie powstal ten podrecznik.

    Dlaczego w ten sposob? Dlaczego tak liberalnie, niemal entuzjastycznie opisujemy substancje do tej pory traktowane jako "mordercze"? Przede wszystkim, podajemy obraz prawdziwy. Obraz majacy pomoc rodzicom, a nie sklonic ich do glosowania na kolejna partie polityczna obiecujaca "pomoc w rozwiazaniu problemu smiertelnego zagrozenia". Ale tez jest inna przyczyna. Ile razy widzialo sie ten napis "co zrobic gdy moje dziecko siega po trawke?", napis bedacy jednym z wiekszych zagrozen dla rodzicow. Zbieramy obecnie plony prohibicji, powtarza sie lekcja jakiej udzielila nam historia w latach 20 w USA, gdzie w ciagu kilku lat potroilo sie spozycie alkoholu - tylko dlatego, ze zostal on zabroniony. W Polsce efekt jest taki, ze rozsadniejszym bylo by zadanie pytania "Co zrobic jesli moje dziecko nigdy nie siegnelo po trawke? czy jest nienormalne?" Jesli rozmowe z wlasnym synem czy corka zaczniecie od moralizatorskiej pogadanki na temat szkodliwosci marihuany, jedynie spotegujecie efekt "zakazanego owocu", upiekszycie palenie w mlodych, zbuntowanych oczach. Dodatkowo calkowicie stracicie wiarygodnosc. Ostre, restrykcyjne zakazy sprawia ze w imie mlodzienczego buntu siegnie po srodki naprawde grozne. W jaki sposob przekonac mlodego czlowieka ze zle jest cos, co robia wszyscy rowiesnicy? Jak przekonac go o szkodliwosci, jesli codziennie widzi setki osob ktorym marihuana nie szkodzi? Zabraniajac i popisujac sie wlasna niewiedza, wytwarza sie jedynie przepasc.

    Drugi powod tak liberalnego podejscia, to proba odtworzenia tego, co obecna polska polityka narkotykowa stara sie za wszelka cene zniszczyc - swiadomosci, ze nie wszystkie narkotyki sa rownie zle. Mozliwosci oddzielenia tego, co jeszcze mozna, od tego, co prowadzi do smierci. Wmawianie mlodemu palaczowi trawki ze jest przestepca i narkomanem jest zlem, wrecz zbrodnia. Wyobrazcie sobie taka sytuacje - delegalizujemy kawe - tak, zwykla kawe i oglaszamy ze jest silnym narkotykiem (nota bene jest to narkotyk z grupy stymulantow, powodujacy silne uzaleznienia i rozliczne klopoty zdrowotne). Od tej pory kazdy kawosz musial by kupywac ja u dilera, pic w towarzystwie narkomanow, przez caly czas ukrywac sie przed policja, wyksztalcil by w sobie swiadomosc ze jest przestepca zas przepisy sluza do tego aby je lamac, aby osiagnac odpowiedni efekt i popisac sie przed kumplami pilby po 3-4 kawy na raz, w toaletach szkolnych zazywalo by sie silne dawki kofeiny, co gorsza kazdy heroinista musial by przyznac ze pierwszy narkotyk z ktorym mial kontakt to byla kawa - wiec oglosilo by sie wszem i wobec ze picie kawy prowadzi do heroinizmu. Nastepnie zaczelo by sie wmawiac mlodym ludziom, ze jesli "zazywali kofeine", rownie dobrze moga isc na dworzec PKP i zaczac sobie wstrzykiwac opiaty, poniewaz "nie ma roznicy miedzy twardymi i miekkimi". Rozumiesz teraz dlaczego bezmyslne zabranianie bez proby dialogu mija sie z celem?

    Mlodziez nie jest, wbrew obrazowi generowanemu przez media, banda bezwolnych idiotow ktorzy nie potrafia samodzielnie myslec. O ile sytuacja nie zmusi mlodego czlowieka do zrobienia czegos wyjatkowo glupiego, on sam bedzie umial podjac wlasciwa decyzje. Czy Twoje dziecko siegnie po narkotyki? Niemal na pewno tak. Czy zacznie ich naduzywac? I to zalezy od Ciebie. Praktycznie zawsze problemy z naduzywaniem maja swoje zrodlo w domu rodzinnym. Czy w tym roku wyjechaliscie cala rodzina w gory? Nad morze? Czy wieczorem rozmawiacie o problemach dnia codziennego, czy moze dziecko idzie pograc na komputerze a rodzice wlaczaja telewizor? Czy wychowujesz swoje dziecko, czy tez zostawiasz to ulicy? Czy dom rodzinny jest dla mlodego czlowieka schronieniem, miejscem gdzie znajdzie zrozumienie, cieplo? Czy w ogole potrafisz zrozumiec rozmowe wlasnego syna z jego kolegami? Rozumiesz jego jezyk?

    Mowi sie, ze narkotyki sa zle. To nieprawda. Narkotyk to srodek chemiczny, nie moze byc ani zly, ani dobry. Jesli cala ulica zazywa, jesli na ulicy syn czy corka znajdzie wiecej ciepla i zrozumienia niz w domu - efekty beda oplakane. Ale to nie bedzie wina narkotykow. To bedzie wina rodzicow, ktorzy nie potrafili znalezc z wlasnym dzieckiem kontaktu. Predzej czy pozniej bedziesz musial z nim o tych substancjach porozmawiac, ale zeby mialo to jakikolwiek sens, musi istniec wlasciwa relacja. Zyjemy w XXI wieku, roznice miedzy pokoleniami sa olbrzymie. Ciezko znalezc wspolny jezyk, mlodzi zyja w swiecie komputerow, telefonow komorkowych, szybkich samochodow, lacznosci satelitarnej, laptopow i palmtopow. O czym syn moze rozmawiac z ojcem, dla ktorego to wszystko jest czarna magia? Na szczescie, niektore rzeczy nigdy sie nie zmienia. Kilkudniowy wyjazd na ryby, pod namiot, bez technologii, w surowych warunkach sprawi, ze ojciec stanie sie czyms wiecej niz zrodlem pieniedzy ktore siedzi caly dzien przed telewizorem, stanie sie kims, kto potrafi rozwiazywac niektore problemy. Chociazby tak proste jak zawiazanie haczyka. To bardzo czesto wystarczy aby zapoczatkowac partnerska rozmowe, jak rowny z rownym. Matka moze opowiedziec corce o swojej pierwszej milosci... sposobow sa tysiace. Utrzymanie takich relacji jest najwazniejszym zadaniem kazdego rodzica, niestety, najczesciej zbyt trudnym. Znacznie latwiej wydac zakaz i liczyc na to, ze policja i szkola zajmie sie reszta.

    Nadchodzi ten dzien, rozmowa o narkotykach. Jak zaczac? Najwazniejsze, to zdobyc zaufanie. Wspolczesny swiat "doroslych" atakuje mlodego czlowieka tysiacem falszywych informacji na temat tych srodkow, wytwarzajac jedynie jeszcze silniejsza chec sprobowania czy nawet regularnego uzywania - przede wszystkim jest to efekt buntu jaki kazdy przechodzi w tym wieku, ale tez faktu, ze wszystkie te informacje mozna na bierzaco konfrontowac z rzeczywistoscia - i stwierdzic, ze sa nieprawdziwe. Mlodzi niejako automatycznie zaliczaja rodzicow do tego kregu, spodziewaja sie moralizatorskiej gadki na temat "wstrzykiwania marihuany" i dlaczego od razu sie umrze po zapaleniu albo rzuci sie w szale pod samochod. Spodziewaja sie awantury z powodu niszczenia wlasnego zycia. Zagrozenie wiezieniem z powodu posiadania sprawilo, ze nikt sam nie zacznie z rodzicami takiej rozmowy. Zaskocz wlasne dziecko. Spytaj go, jak to jest gdy sie pali, jakie to uczucie. Jesli ma 18 lat, niemal na pewno wie. Porozmawiaj z nim o glupich przepisach prawnych, o policjantach ktorzy czesto sa pytani przez rodzicow "co zrobic, jak pomoc", a jedyne co moga odpowiedziec to "mozemy zamknac panskie dziecko w wiezieniu z mordercami i gwalcicielami", gdyz jesli faktycznie sproboja okazac jakas pomoc, grozi im utrata pracy. Dobry sposob na zaczecie rozmowy to zwrocenie uwagi na kolejna informacje "policja zatrzymala przestepce za posiadanie 0.05 grama marihuany", wyrazenie przy synu czy corce buntu ze na takie bzdury jak lapanie palaczy nieszkodliwego zielska ida pieniadze z Twoich podatkow, a prawdziwi przestepcy chodza beztrosko na wolnosci.

    Jak rozmawiac o marihuanie? Upewnij sie, ze jest palona okazyjnie. Nie zabraniaj. Wyjasnij jasno i rzeczowo. ze uzywana w nadmiarze rozleniwia. Badz pewien, ze okazyjnym paleniem Twoje dziecko nigdy nie zrobi sobie krzywdy. Jesli nie jest jeszcze pelnoletnie, spytaj czy nie lepiej poczekac jeszcze troche czasu? Podkresl, ze to nie jest zabawka, ze oddzialywuje na psychike rownie mocno jak alkohol czy papierosy - dlatego powinna byc uzywana z respektem. Wyjasnij ze palac przed pojsciem do szkoly czy na uczelnie mozna tylko narobic sobie klopotow, ze jest to decyzja nieodpowiedzialna. Okresl dokladnie roznice miedzy uzywaniem a naduzywaniem. Co najwazniejsze, podkresl ze palenie malych ilosci jest przyjemniejsze niz duzych. Z powodu statusu nielegalnosci marihuana jest najczesciej palona "do upadlego", na kogos kto rezygnuje patrzy sie podejrzliwie (rzecz niespotykana w krajach w ktorych mozna ja legalnie kupic). Z tych samych powodow bywa palona codziennie. Nigdy, pod zadnym pozorem nie nazywaj swego dziecka "narkomanem" z tego tylko powodu ze zapalilo trawke. W ten sposob jedynie zatrzesz w jego oczach roznice miedzy bezpiecznymi a niebezpiecznymi srodkami i niejako przekonasz do siegniecia po te drugie. Zwroc jego uwage na fakt ze posiadanie jest w naszym kraju przestepstwem.

    Jesli odpowiednio poprowadzisz te rozmowe, masz duza szanse sprawic, ze syn czy corka zrezygnuje z palenia. Po co palic, skoro wolno? Samo w sobie nie jest ono takie atrakcyjne, to glownie zakazy sprawiaja ze "sie to robi". Co wiecej, przy nastepnym kontakcie, z innymi narkotykami, to Ty bedziesz autorytetem ktorego mozna poprosic o rade - nie diler.

    W przypadku amfetaminy czy extasy, sprawa nieco sie komplikuje. Jest to potencjalnie niebezpieczna substancja, mogaca zabic. Spytaj o negatywne konsekwencje zazywania, upewnij sie ze syn czy corka zna je wszystkie. Nie zabraniaj, to nigdy nie zadziala. Rzeczowa rozmowa na temat porownania zyskow i strat jest jedynym sposobem aby ochronic przed naduzywaniem tego srodka. Efekty jakie powoduje amfetamina naprawde nie sa az tak przyjemne aby poswiecac dla nich zdrowie. To fakt iz jest nielegalna sprawia, ze tak chetnie sie po nia siega. Nie dolewaj oliwy do ognia, jeden zakaz wystarczajaco upiekszyl ja w oczach mlodych ludzi. Upewnij sie ze dziecko zna zasady bezpiecznego zazywania extasy. Ciagle mowi sie o kolejnych zgonach spowodowanych przez ten srodek, nie mowi sie ze 95% tych smierci mozna by uniknac - edukacja i testami czystosci. W zadnym wypadku nie zezwalaj na zazywanie w domu. Czy warto dla jednej przetanczonej nocy poswiecac caly tydzien szarego zycia? Przy odrobinie szczescia syn czy corka zrozumie ze cena jaka sie placi za zazywanie tych srodkow nie jest warta odrobiny watpliwej przyjemnosci. Jesli jednak widzisz ze przekraczana jest granica mlodzienczego eksperymentu a zaczyna szafowanie wlasnym zdrowiem, udaj sie do poradni. Masz przewage nad wszystkimi innymi rodzicami - dziecko bedzie z Toba rozmawiac. W ogromnej wiekszosci przypadkow tworzy sie zmowa milczenia - rodzice wiedza ze cos jest nie tak ale milcza liczac ze samo sie rozwiaze, amfetaminista udaje nawet przed soba ze wszystko kontroluje - i w ten sposob zyja obok siebie, juz nie razem, az do chwili gdy jest za pozno.

    Jesli Twoje dziecko siega po opiaty, nie proboj sam rozwiazywac tego problemu. Nie uda Ci sie. Udaj sie do najblizszej poradni uzaleznien.

    To chyba wszystko. Pamietaj, prohibicja stworzyla dilerow ktorzy zarabiaja dziesiatki razy wiecej niz panstwo wydaje na zwalczanie tego problemu - i to sie nie zmieni, Polska nie ma pieniedzy aby dziesieciokrotnie zwiekszyc wydatki na policje. Narkotyki sa wciskane Twojemu dziecku bez przerwy, na kazdej przerwie, na kazdej imprezie, na ulicy. Jedyne co moze je uchronic przed naduzywaniem to solidna wiedza jakie faktycznie maja one dzialanie oraz zrozumienie w domu rodzinnym.
  • Posted: 12.12.2005, 10:10
     
    torrance
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    10.05.06
    postów:
    1
    khm... khm..
    Witam wszystkich forumowiczów,
    od kilku tygodni przeglądam Wasz portal i muszę szczerze przyznać, że post tomtoma jest pierwszą wypowiedzią, która naprawde do mnie trafiła, może dlatego, że odnosi się do rzeczywistości, którą znam. Sam eksperymentowałem w liceum/na studiach z marią i skunem, moja żona podobnie (aczkolwiek nic "cięższego" nie braliśmy) - a w tej chwili oboje jesteśmy przeciwni używaniu jakichkolwiek narkotyków. Prawie wszystkie znane mi osoby próbowały przynajmniej raz w życiu marihuany i wiem doskonale, że nasze przyszłe dziecko/dzieci nie będą inne - takie po prostu są REALIA. Tomtom wychodzi ze zdrowego założenia, że dziecko czegoś spróbuje na 100% i to jest jedyna racjonalna podstawa dla dalszych rozważań. Osobiście mówiąc przeraża mnie wizja wychowywania za powiedzmy 15 lat mojego nastletniego dziecka, biorąc pod uwagę jak pod pewnymi względami "świat idzie do przodu", np. jak czytam o metamfetaminie to naprawdę robi mi się słabo i myślę, że moje dzieci mogą natknąć się od razu na prawdziwy narkotyk XXI wieku, a nie na skuna, tak jak było to w moim przypadku.
    Generalnie, oklaski dla tomtoma - to jest inicjatywa, na którą ja osobiście czekałem na tym portalu. Na pewno jest nad czym pracować.
    Pozdrowienia dla wszystkich
    torrance
  • Posted: 12.12.2005, 11:19
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    Może i ja coś tu dodam od siebie, dla tych, którym nie chciało się czytać długaśnego postu tomtoma:) Zasadniczo chodzi o to, że groźnejsza od samego widma uzależnienia byw ludzka nieświadomość, niewiedza i zwykła głupota. Rodzice bardzo często nie wiedzą, z czym dokładnie mają do czynienia i nie podejmują żadnych kroków, lub robią coś, co bywa bardzo często opłakane w skutkach. Dobrym pomysłem jest tworzenie ulotek, sieci informacji przemawiającej nie tylko do rodziców ale i młodzieży, ich językiem i sposobem myślenia. Czytający coś takiego rodzic (czytający coś stworzone z punktu widzenia młodego człowieka - potencjalnego odbiorcy narkotyku i narażonego na zagrożenie uzależniena) ma obok literatury fachowej nowe spojrzenie, co może bardziej pozwolić mu dotrzeć do swojej latorośli, co czasem bywa koszmarnie trudne. Wiem własnych obserwacji, ż można by w pracy świetnym, naprawdę doskonałym specjalistą, ale w kontaktach z własnym dzieckiem nie radzić sobie ani trochę. Rodzi się mur braku zrozumienia. A dlaczego zaczynamy brać, niech każdy już sam sobie odpowie. Jednym słowiem, należy wyjść z lekko alternatywną i całkowicie obiektywną informacją tam, gdzie najczęściej jej brakuje i gdzie najbardziej bywa potrzebna. W naszym kraju wokół narkomanii - swoistego tabu tworzona jest zmowa milczenia, sami kopiemysobie grób. Jestem w stanie założyć się o wszystko, że gdyby, dla przykładu, uczono w szkole o opiatach coś więcej poza: heroina to zło i jedynie umieranie (co jest w jakiś tam sposób zgodne z prawdą i dla większośći logiczne), mniej osób postanowiłoby spróbować. Tylko, że ważne jest uświadomienie nie tylko młodzieży, ale i odpowiedzialnych za nich dorosłych: rodziców i nauczycieli, bo to oni mają z nieletnimi największy kontakt i to oni powinni starać utrzymać ten kontakt na dobrym poziomie, oparty na wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu.



  • Posted: 12.12.2005, 12:08
       
    bruncio
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    03.07.10
    postów:
    70
    Rzetelne statystylki dotyczace narkotykow i ich zarzywania w polsce mozna znalezc w badaniach ESPAD. Dam linka zewnetrznego, bo tu na portalu tych raportow nie widze:
    http://www.nark...pl/espad.zip

    Opis narkotykow i ich dzialania wolny od ocen, domnieman i przypuszczen tomtoma znajdziecie tu:
    http://www.mona...Download&;req=getit&lid=17

    i tu:
    http://www.mona...subjects&;func=listpages&subid=8

    o narkomanii tu:
    http://www.mona...subjects&;func=listpages&subid=9

    o ustawodawstwie tu:
    http://www.mona...Download&;req=getit&lid=16

    Jesli chcesz pogadac z dzieckiem na temat narkotykow i nie wiesz jak to zrobic mozesz pogadac o tym z ludzmi w poradni - adresy tutaj:
    http://www.mona...subjects&;func=viewpage&pageid=50

    Albo zadzwon pod ogolnopolski, darmowy, anonimowy, Antynarkotykowy Telefon Zaufania: 0 801 199 990
  • Posted: 12.12.2005, 13:22
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    i to wszystko znalazłeś na tym konserwatywnym i stronniczym portalu Brunciu ?
    od siebie dodam jeszcze jednego linka [url]http://monar.org.pl/index.php?module=PostWrap&page=archiwum[/url]
    znajdziecie tam wiele materiałów, polemik i opinii na takie podobno zakazane tutaj tematy jak: sex, ibogaina, metadon, legalizacja, penalizacja, kryminalizacja czy też redukcja szkód.

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 12.12.2005, 17:01
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Brunciu, zlotko, jak wczytasz sie dokladnie w opisy narkotykow zamieszczone na tej stronie Monaru, stwierdzisz ze sa w zasadzie indentyczne z tymi tutaj - roznica jest taka, ze w tym poscie sa one przedstawione z punktu widzenia mlodego czlowieka. Swoja droga dosc ciekawe jest porownanie opisow z tego portalu, z innymi. ESPAD rzetelny nie jest, o co mozesz zapytac chociazby w najblizszej poradni uzaleznien (tak, bylem i pytalem - to stamtad m.in. mam swoje statystyki).

    Oczywiscie telefony beda zamieszczone.

    Do pozostalych - milo, ze popieracie inicjatywe stowarzyszenia na rzecz racjonalnej i efektywnej polityki narkotykowej, ale jeszcze milej by bylo jakbyscie rzucili pare fachowych uwag - wiadomo ze tekst pisany przez jedna osobe zawsze bedzie wygiety w ktoras strone, wiadomo ze np. ja nigdy nie bede wiedzial co poradzic kobiecie chcacej nawiazac kontakt z corka.

    Co do samej inicjatywy, poki co dosc cieplym okiem patrzy na to komenda miejska policji, probujemy takze (my = stowarzyszenie) zyskac poparcie miejscowego Monaru i poradni dla nieletnich.

    Portalu absolutnie nie uwazam za stronniczy, jedynie administracja... powiem tyle, prowadze kilkakrotnie wiekszy portal, w rownie trudnym srodowisku, od paru lat. Na palcach jednej reki mozna wyliczyc przypadki kiedy w ciagu tych lat skorzystalem z tak wkurzajacych uzytkownikow funkcij jak "close topic" czy "delete". Sa inne metody, chociazby... usmiech.
  • Posted: 12.12.2005, 20:02
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    icon_lol icon_lol icon_lol icon_lol icon_lol tak lepiej ?

    [quote:a4514b71ab]Na palcach jednej reki mozna wyliczyc przypadki kiedy w ciagu tych lat skorzystalem z tak wkurzajacych uzytkownikow funkcij jak "close topic" czy "delete".[/quote]
    ten portal storzyłem i prowadzę od 2003 roku i też na palcach JEDNEJ ręki mogę policzy takie brutalne interwencje jak "zamknij temat" czy "kasuj"

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 12.12.2005, 20:55
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    wiec jest tu kilku adminow? Z dziesiec takich interwencji moge naliczyc w ciagu moich dosc krotkotrwalych pobytow, przegladajac tylko to forum widze dokladnie 10 zamknietych topikow... something is rotten in the state of Denmark :D no chyba ze uznamy iz to sobie wymyslilem.....

    http://tinyurl.com/8jmn5 a tak powinni reagowac uzytkownicy foro gdy ktos zaczyna drugiego atakowac, o. polecam niektorym, zwlaszcza osobom z tego foro ktore w/w temat rozpoczely, hehe
  • Posted: 12.12.2005, 21:15
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    tomakin jesteś chyba jeszcze bardziej narcystycznym osobnikiem niż pewna znana nam wszystkim osóbka, od jakiegoś czasu wszytko na tym portalu kręci się wokół twojej osoby. ponieważ narcyz karmi się zamieszaniem wokół swojej jakże kochanej osoby przestaję reagowac na twoje prowokacje bo nie chcę cię wspierac w twoim zaburzeniu. jak bedziesz przeginał to bedę twoje posty usuwał i to wszystko.[/code]

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 12.12.2005, 21:21
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    nom, jak rozumiem teraz mozna spokojnie zajac sie dysputa na temat ww "podrecznika"

    to najprawdopodobniej pojdzie do druku i zostanie rozpowszechnione en masse (kwestia czy instytucje z nami wspolpracujace, np monar i wydzial prewencji policji, przelkna tak liberalne podejscie) - wiec od waszej inicjatywy we wspoltworzeniu zalezy posrednio calkiem duzo, jesli idzie o zwalczanie problemu naduzywania nielegalnych srodkow psychoaktywnych

    1524958 - moje gg dla osob blizej zainteresowanych projektami stowarzyszenia.
  • Posted: 12.12.2005, 21:39
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    no, skoro można już wrócic do merytorycznej dyskusji to mam 2 pytania:
    po pierwsze jakie są pełne dane tego stowarzyszenia, o którym ciągle wspominasz ?
    po drugie dlaczego mając obawy czy MONAR i policja zaakceptują takie liberalne podejście publikujesz to i zadajesz pytania na monarowskim portalu ?

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 12.12.2005, 21:59
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Stowarzyszenie na rzecz racjonalnej i efektywnej polityki narkotykowej Kanaba - kiedys "ruch na rzecz legalizacji konopii", obecnie niewiele z konopiami ma wspolnego, zostala nazwa. Prosze sie nia nie sugerowac, z ludzi ktorzy teraz robia w stowarzyszeniu brudna robote konopiami interesuje sie moze dwoch - reszta kreci sie wokol problemu przeciekajacego prawa w naszym kraju. Witryna to http://hyperrea.../go.to/index rowniez w trakcje przebudowy po zmianie profilu.

    Co do drugiego pytania, sam sobie na nie odpowiedziales. Wlasnie z powodu checi ustalenia jakiegos konsensusu konfrontuje w/w podrecznik z roznymi grupami odbiorcow i/lub ekspertow. Jak ustalic wspolny front z monarowcami nie pytajac monarowcow o zdanie? Oczywiscie ostateczna wersja bedzie uzgadniana wspolnie z regionalna placowka, niemniej uznalem ze zebranie maksymalnej liczby opinii jest co najmniej wskazane. To forum to miejsce gdzie mozna spotkac zarowno rodzicow jak i ludzi, ktorzy przez niewlasciwe podejscie rodzicow wpadli w uzaleznienie / dzieki wlasciwemu nie wpadli w kompot jak ta sliwka.
  • Posted: 12.12.2005, 22:31
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.03.12
    postów:
    532
    patrząc na witrynę Kanaby nie dostrzegam jakichkolwiek prób odejścia od propagowania palenia marihuany czy też jakiejkolwiek zmiany profilu.

    zastanawia mnie czy na stronie organizacji czy też stowarzyszenia zajmującego się chorobą alkoholową propagowałbyś picie piwa jako mniej szkodliwego ?
    nie znaczy to oczywiście że picie piwa dla wszystkich jest szkodliwe, dla niektórych jednak jest.

    cieszyłoby mnie też gdyby na temat tego podręcznika wypowiedział się Józek Leśniak, kierownik Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR w Jeleniej Górze, specjalista terapii uzależnień, certyfikowany psychoterapeuta i superwizor oraz mój przyjaciel :)

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 12.12.2005, 22:52
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    na witrynie Kanaby (ktora bedzie zmieniana jak tylko dostaniemy taka mozliwosc- ale nie bede tutaj zanudzal ludzi historiami ile jest z tym problemow) NIE propaguje sie palenia marihuany "jako mniej szkodliwej" czy w ogole z jakichkolwiek innych powodow. Zwraca sie jedynie uwage na pare absurdow, np ze palenie jest w zasadzie rownoznacznie w polskim prawie z zabojstwem drugiego czlowieka (10 lat za posiadanie ilosci "na tydzien", 12 lat za pobicie ze skutkiem smiertelnym), na takie rzeczy jak fakt ze prohibicja zwieksza spozycie i tym podobne. NIE ma trendu wsrod kanabowcow (nawet tych ze starego nurtu) sugerujacego jakoby palenie bylo korzystne czy nawet nieszkodliwe. Na stonce tego nie ma bo jak widac podlegamy hyperrealowi i doprosic sie o prawo zmian to tragedia... https://talk.hy...info/forum/3 tutaj sa do wgladu otwarte propozycje programu, jak widac marihuana jest tam jedynie jednym z podpunktow.

    Czy propagowac picie piwa jako mniej szkodliwe? Byla by to bzura rownie duza jak propagowanie palenia "suszu" zamiast "haszyszu" bo trzeba wypalic wiecej dla takiego samego efektu. Ale juz propagowanie palenia zamiast picia ma jakis tam sens - wiadomo ze sa ludzie ktorzy zawsze beda sie czyms tam oglupiac, wybiora alkohol albo inny srodek. Po alkoholu taki gosc pobije zone, po zielsku zona pobije jego. Jest jakis powod dla ktorego tak drastycznie spadla przestepczosc z uzyciem przemocy w Holandii.... Ale to teoretyczne dywagacje, NIE propagujemy spozywania konopii tylko walczymy o zniesienie prohibicji, co automatycznie usunie dealerow ze szkol, zredukuje szkodliwosc spoleczna praktycznie do zera, ZMNIEJSZY spozycie wsrod mlodziezy, zlikwiduje fetysza "po marihuanie mozesz dac juz w kanal bo jestes narkoman" i przyniesie szereg innych korzysci. W obecnej sytuacji (dostepnosc, spoleczna akceptacja) twierdzenie ze prohibicja ma jakiekolwiek pozytywy jest kpina.

    Jozek sie stanowczo obija, juz 2 tygodnie temu mial sie ze mna skontaktowac w sprawie zaciesniania wspolpracy. Podsunalem mu oczywisty pomysl wykorzystania mlodego potencjalu kanabowcow do walki o swoje (spokojnie oddzial jeleniogorski moze zebrac z 50 osob mogacych zorganizowac jakies akcje popierajace Monar JG, ktory swoja droga jest w glebokim dolku finansowym, bez problemu mozna znalezc webmasterow, pracownikow terenowych etc), ale widac ma on swoje sprawy i znalezienie godziny raz na pare tygodni przekracza mozliwosci poradni :P
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski