<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 08 lutego 2012, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

 PLACÓWKI MONARU


kto jest na czacie

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Dzień po dniu
Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych. Stronka powstała w okres...
odsłon:944

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:73
W tym miesiącu:2088
W tym roku:11425
Ogólnie:1910483

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Do dołu
Dyskusja nt. &quot;redukcji szkod&quot; (pelen tekst bez lin
  • Posted: 22.11.2005, 13:33
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Podalem linka w poprzednim poscie z prostego powodu - efekt dyskusji bedzie afektowac ostateczny status organizacji ktora prowadzi tamten portal, nie zas monarowcow. Logiczne jest wiec ze chcac zmienic postawe stowarzyszenia na rzecz racjonalnej i efektywnej polityki narkotykowej powinno sie mowic do nich - innymi slowy, zaprosilem Was zebyscie ich zmienili, jako ze jestescie bardziej doswiadczeni w niektorych sprawach. No ale skoro uwazasz ze lepiej abym walnal copy - paste tutaj a potem przenosil ew. pozytywne efekty dyskusji tam, prosze bardzo - wklejam. Dodam tez ze sa to propozycje "w powijakach". Zamiast legalizacji marihuany spokojnie mozna przeforsowac do granic absurdu posunieta dekryminalizacje - jak w holandii, mozna kupic tak jak coca cole, ale zyski dalej czerpia organizacje przestepcze. Zyski dla spoleczenstwa te same tyle ze dalej zamiast uczciwych obywateli zarabiaja ci "inni". Zamiast heroiny na recepte mozna by wydawac systetyczna heroine na recepte (metadon), co rowniez zredukuje szkody spoleczne - ale nie az w takim stopniu Osobiscie jestem za tym aby walczyc o heroine, latwiej wtedy bedzie metoda "zlotego srodka" dostac od rzadu metadon. Taki w ogole to.. hehe, podoba mi sie uzasadnienie usuniecia linku :P Jest to niemalze zachecenie mnie do objecia roli cenzora....


    (poczatek cytatu)

    Zapraszam do dyskusji, nizej przedstawiam _propozycje_ programu.


    Tia... program redukcji szkod... ogolnie naszym celem jest zminimalizowanie szkod spolecznych czynionych przez narkotyki, pytanie ktore przepisy / programy chcemy w kraju zmienic aby to osiagnac?

    Najogolniej, chcemy aby zaprzestano zwalczac narkotyki. Glupia substancja niczemu nie jest winna, to warunki sprawiaja ze ludzie robia sobie za jej pomoca krzywde. Zwalczanie narkotykow to jak wyciskanie pryszczy choremu na ospe. Zamiast probowac zmniejszyc dostepnosc narkotykow (co jest potwornie kosztowne, chodzi tu glownie o koszty spoleczne), nalezy probowac sprawic ze mlodzi ludzie nie siegaja po nie - to raz, a na dwa, stworzyc takie warunki w ktorych ci, ktorzy mieli nieszczescie sie uzaleznic, sprawia jak najmniej szkod - tak sobie, jak i przede wszystkim, innym.

    Przechodzimy do szczegolow, [b]punkt pierwszy, legalizacja marihuany[/b]. Dla wiekszosci tu obecnych koniecznosc zalegalizowania zielska jest oczywista, ale milo by bylo miec wszystkie argumenty w jednym miejscu.

    1. Dzieki statusowi nielegalnosci, co roku potezne pieniadze ida prosto do kieszeni przestepcow. Naprawde potezne, sa one porownywalne albo nawet znacznie przekraczaja srodki jakie panstwo przeznacza na zwalczanie przestepczosci w ogole. Co gorsza, te pieniadze to inwestycja - dzieki nim do szkol trafiaja nowi dealerzy, naprawde grozne narkotyki sa coraz silniej promowane. W swietle tych danych calkiem logiczne sa konsekwencje ustawy z 2000 roku zakazujacej hodowli na wlasny uzytek - w ciagu 3 lat podwoila ona ilosc palacych marihuane. Dlaczego? Ano dlatego, ze zwiekszyla zyski "grubych ryb" przynajmniej czterokrotnie. Dzieki tej ustawie mamy obecnie dealera praktycznie w kazdej klasie gimnazjum.

    2. Dzieki statusowi nielegalnosci policja traci zaufanie mlodziezy. Wsrod mlodych ludzi palenie marihuany jest kompletnie akceptowane, wiekszosc uwaza iz nie ma w tym nic zlego, nieliczny procent optuje za zakazami, praktycznie nikt nie zgadza sie z tym iz kryminalizacja ma jakikolwiek sens. Wyobrazmy sobie teraz mlodego czlowieka ktory wie, iz policjant zechce aresztowac go jesli ten wykona czyn ktorego szkodliwosc spoleczna jest w zasadzie zerowa. Oczywiscie wywoluje to sprzeciw, jak kazdy przejaw lamania praw czlowieka. Od najmlodszych lat, dzieki tej ustawie, uczy sie mlodziez ze policja jest zla, ze prawo sluzy do tego aby je lamac. Podtrzymywanie takich przepisow doprowadzic moze jedynie do powtorki z tego, co wydarzylo sie ostatnio w Paryzu. Zreszta... juz teraz widac efekty, masowe protesty i akty przemocy na kazda wiesc iz policjant przekroczyl przepisy - chociazby zdemolowanie Gdanska pare lat temu. O problemie swiadczy tez jezyk wspolczesnej mlodziezy, nikt nie powie "o, przejechal radiowoz", obecnie jedyne akceptowane sformulowanie to "o, psiarnia jedzie"

    3. Kompletne nieporozumienie jesli chodzi o priorytety scigania przestepstw zwiazanych z narkotykami. Dzieki nielegalnosci marihuany sily, ktore mogly by byc wykorzystane do zwalczania prawdziwych zagrozen, uganiaja sie za malolatami popalajacymi trawke po katach. Najwieksza bzdura to fakt iz za posiadanie policjant moze aresztowac uzytkownika i nabic kolejne punkty w statystykach wykrywalnosci... oczywiscie dealer pozostanie na wolnosci.

    4. Utrata zaufania do rzadu. Co tu duzo mowic, wystarczy popatrzec ile procent mlodziezy odwiedzilo lokale wyborcze.

    5. Status nielegalnosci stawia marihuane na rowni z heroina, najgrozniejszym narkotykiem. Ten znak rownosci moze byc naprawde zabojczy, zwlaszcza ze nie sa podejmowane praktycznie zadne srodki majace zapobiegac uzaleznieniom wsrod mlodziezy, zupelnie jakby komus zalezalo na wciagnieciu tych ludzi w nalog. Nie ma zrodel wiedzy na temat narkotykow, mlodziez wie tyle ile dowie sie na ulicy. Pocieszajace jest, iz wiedza uliczna jest w miare prawdziwa, przynajmniej znacznie bardziej niz informacje jakie mozna znalezc w oficjalnych zrodlach.

    Wyobrazmy sobie przez chwile konsekwencje sytuacji, w ktorej ulica nie wychowuje mlodych ludzi. Z jednej strony mamy rzadowa propagande iz marihuana rowna sie heroinie. Z drugiej mamy doswiadczenie z ktorym kazdy sie styka, wszyscy pala marihuane, nikt z tego powodu nie robi sobie krzywdy. Oczywiscie doswiadczen z heroina nikt nie ma, wiec przyjmujac propagande na wiare, dochodzimy do wniosku iz heroina jest rownie szkodliwa jak marihuana - czyli wcale. Do wniosku odwrotnego (marihuana jest tak szkodliwa jak heroina, czyli zabojcza) dojsc nie mozemy, gdyz brakuje tutaj doswiadczenia heroinowego. Dziekujmy Bogu ze nikt nie przeznaczyl wiecej pieniedzy na promocje tej bzdury.

    Na szczescie nikt nie ufa propagandzie rozpowszechnianej przez oficjalne jednostki ds. zwalczania narkotykow. Nalezy sie jednak zastanowic, komu ta propaganda tak naprawde ma sluzyc?

    6. Walka z alkoholizmem. Wiele krajow docenilo juz fakt, iz uzywanie marihuany, majacej w sumie zblizone dzialanie psychoaktywne do alkoholu, powoduje wielokrotnie mniejsze szkody spoleczne niz uzywanie alkoholu. Podczas gdy 50% przestepstw w naszym kraju popelnianych jest pod wplywem alkoholu (jesli odliczyc przestepstwa planowane, widac ze alkohol odpowiedzialny jest za ogromna wiekszosc przemocy z jaka sie spotykamy), marihuana ma wlasciwosci uspokajajace, pobudza empatie, niweluje agresje. Innymi slowy, pijany ojciec po powrocie do domu zlapie syna za nogi i zacznie miarowo uderzac jego glowa o podloge. Ojciec pod wplywem marihuany usiadzie w fotelu i zacznie co najwyzej gadac od rzeczy, a najprawdopodobniej wlaczy muzyke i pojdzie spac.

    Nie bez znaczenia pozostaje tez fakt, iz marihuana znacznie rzadziej powoduje uzaleznienia niz alkohol, znacznie latwiej tez z nich wyjsc. Negatywne skutki zdrowotne tez sa znacznie mniejsze przy marihuanie (zarowno dla zdrowia fizycznego jak i psychicznego)

    7. Oczywiste korzysci, czyli mozliwosc zarobku dla uczciwych obywateli. Szansa dla rolnictwa, dla calego przemyslu "hemp lobby" - nie ma sie co rozpisywac.

    8. Zmniejszenie ilosci mlodych osob siegajacych po narkotyki. Brzmi absurdalnie? A jednak. Oczywistym jest, ze ogolne spozycie srodkow psychoaktywnych innych niz alkohol wzrosnie, alkoholu zmaleje. Ale - wzrosnie wsrod ludzi doroslych. W kazdym kraju w ktorym wprowadzono status legalizacji czy tez daleko posunietej dekryminalizacji (zezwolenie na wolny handel), spadla ilosc mlodziezy korzystajacej z konopii (chociaz ogolne spozycie wzroslo). Dlaczego? Bo znikli dealerzy namawiajacy do palenia. Bo znikl smak zakazanego owocu. Bo przestala byc symbolem walki z sytemem. Dodac nalezy ze dealerami zostaja najczesciej osoby z silna osobowoscia, bedace czesto dla mlodych, niedoswiadczonych ludzi wzorcem do nasladowania. Zabranie im mozliwosci zarabiania (przy pozostawieniu kar za handel z nieletnim) sprawi ze nie zostanie ani jeden dealer chcacy sprzedawac mlodym. Oczywiscie co bardziej ciekawscy zawsze znajda sposob aby sprobowac czy nawet palic nalogowo, ale nie bedzie to na tak masowa skale jak teraz.

    Byc moze tym nalezy tlumaczyc fakt, iz ilosc mlodych osob bioracych twarde narkotyki spadla w krajach gdzie wprowadzono wolny handel.

    Finalizujac ten punkt, chcemy zwrocic uwage, iz dostepne jest obecnie przynajmniej kilkanascie silnych narkotykow ktore kazdy moze absolutnie legalnie kupic czy po prostu zerwac na lace. Sa one czestokroc o wiele silniejsze i przyjemniejsze od tych ktore ma w ofercie dealer - a jednak niemal nikt po nie nie siega.

    9. Na koniec wypada obalic mit iz "marihuana prowadzi do ciezkich narkotykow". Czesto slyszy sie iz "99% narkomanow zaczynalo od trawki". Bardzo ciekawe zdanie, jedna cyfra i 4 slowa a mamy 2 klamstwa. Po pierwsze, marihuana jako pierwsza nielegalna substancja psychoaktywna jest podawana przez 64% respondentow, nie 99%. Po drugie, nie "zaczynali od trawki" a "palili wczesniej takze trawke". Z metodologicznego punktu widzenia zdanie jest rownie prawdziwe jak "99% narkomanow zaczynalo od alkoholu" albo "99% narkomanow zaczynalo od papierosow". Kazdy kto chociaz troche zna sie na zasadach prowadzenia badan statystycznych, albo przynajmniej ma odrobine oleju w glowie, powie teraz - "chwileczke, ale przeciez znacznie wiecej palaczy trawki siega po twarde narkotyki niz palaczy papierosow". I tu jest pies pogrzebany. Falszywe zdanie iz "zaczyna sie od marihuany" bylo powtarzane tyle razy, ze ludzie uwierzyli w koncu iz jest ono rowniez prawdziwe w druga strone - ze palac marihuane siegnie sie po inne srodki. I tutaj z pomoca przychodzi statystyka. Sposrod palaczy marihuany po heroine siega 2-3% jesli wierzyc oficjalnym badaniom, jesli wierzyc temu co widzi sie na ulicy - okolo jednego procenta. Prawdopodobienstwo siegnieca jest w zasadzie identyczne jak dla palacza papierosow czy konsumenta alkoholu.

    Co wiecej, w czasach gdy ilosc heroinistow w naszym kraju byla najwieksza, marihuana byla praktycznie niedostepna (w porownaniu do stanu z dnia dzisiejszego). Obecnie kilkakrotnie wiecej osob pali trawke, a jednoczesnie kilkakrotnie mniej bierze heroine. Jesli mamy slepo wierzyc tego typu statystykom, wlasnie znalezlismy lekartwo na plage narkomanii...

    [b]Punkt drugi, edukacja. [/b]

    Co tu duzo pisac... nigdy nie zmniejszy sie dostepnosci srodkow psychoaktywnych. Wiekszosc uzaleznien bierze sie stad, iz ludzie po prostu nie wiedza jakie konsekwencje ma zazycie - czy tez wielokrotne zazywanie - danych substancji. Wiedza tyle ile uslysza na ulicy, oficjalne zrodla mowia tylko "zazywasz - przegrywasz" i "heroina jest tak grozna jak trawka".

    [b]Punkt trzeci, heroina na recepte i pomieszczenia do zazywania narkotykow[/b]

    Juz widze te spojrzenia... "szalony", heh. Policzmy. Mloda dziewczyna uwierzyla propagandzie antynarkotykowej, sprobowala heroiny wierzac iz to jest tak grozne jak trawka ktora przeciez wszyscy pala.

    * pierwsza ofiara, mloda dziewczyna

    Zaczyna zazywac coraz wiecej i wiecej, placac naprawde potezne sumy prosto do kieszeni mafii i terrorystow

    * druga ofiara, spoleczenstwo ktore bedzie narazone na konsekwencje zwiekszenia ilosci kasy przestepcow

    Po paru miesiacach, aby miec pieniadze na narkotyk, zaczyna sie prostytuowac. Dosc szybko lapie pare chorob wenerycznych..

    * dziesiatki ofiar zarazonych hiv, zoltaczka, kila...

    konczy na dworcu centralnym, straszac swoim wygladem i dajac przyklad

    * kolejne ofiary, wszyscy ktorzy musza ja ogladac (i wachac)

    Calosc tego ciagu mozna by zredukowac do punktu pierwszego, co wiecej, mozna by lekko liczac, dwukrotnie przedluzyc jej zycie (a takze szanse na wyjscie z heroinizmu). Ilokrotnie redukujemy szkody spoleczne? Jak przeliczyc na pieniadze powstrzymanie epidemii HIV/AIDS? Zwracam uwage ze na jednej szali mamy zycie uzaleznionej, na drugiej - zarowno jej zycie jak i zycie kilkunastu innych osob.

    Dodatkowe korzysci z wprowadzenia taniej heroiny na recepte - niemal calkowite zlikwidowanie sieci dealerow. Ktos powie "ale przeciez wtedy kazdy bedzie mogl podejsc do narkomana i poprosic zeby ten kupil mu here w aptece". Heh, ktokolwiek broni "kazdemu" aby podszedl teraz i poprosil o zalatwienie towaru od dealera? Owszem teoretycznie dostepnosc heroiny sie zwiekszy, w praktyce - nie bedzie juz nikogo kto by mlodych namawial do siegniecia po te substancje.

    Chcielibysmy tutaj zwrocic uwage na fakt, iz heroina jest bardzo specyficznym narkotykiem. Nie siegaja po niego ludzie chcacy sie po prostu zabawic, siegaja po niego degeneraci ktorzy nie maja juz w zyciu zadnych perspektyw. Zazycie heroiny jest rownoznaczne w swiadomosci spolecznej popelnieniu samobojstwa. Nikt nie robi tego z ciekawosci czy dla rozrywki. Dlatego uwazamy iz zapewnienie narkomanom taniej, czystej heroiny nie bedzie nioslo za soba ryzyka zwiekszenia liczby uzaleznien. Tyle samo argumentow mowi ze problem zniknie i ludzie przestana sie uzalezniac, jak i ze zjawisko sie nasili. Jedyny niewatpliwy fakt to wielokrotnie zredukowanie szkod wywolanych zjawiskiem heroinizmu.

    [b]Punkt czwarty, terapie ibogainowe [/b]

    Ibogaina jest jedynym srodkiem skutecznym w leczeniu uzaleznien. Dzieki staraniom koncernow farmaceutycznych w dalszym ciagu nie jest ona oficjalnie lekiem, niemniej nieoficjalnie od dziesiatek lat jest z powodzeniem stosowana. W duzym skrocie, ibogaina na jakis czas (tygodnie, miesiacem czasem lata) calkowicie likwiduje glod - zarowno fizyczny jak i uzaleznienie psychiczne. Innymi slowy, robi z narkomana normalnego czlowieka ktory nie ma ochoty siegnac po srodki psychoaktywne. Dzialanie jej polega na zablokowaniu receptorow odpowiedzialnych za uzaleznienie. Dodatkowo zupelnie bezbolesnie przeprowadza przez faze "glodu".

    Poniewaz nie jest ona lekiem oficjalnym, jedyna mozliwosc jej szerszego zastosowania to rzadowe programy badawcze. Koszt terapii ibogainowej jest teoretycznie dosc wysoki (1000 zl sama substancja), jednaj w porownaniu do kosztow terapii klasycznej praktycznie nie istnieje. Przede wszystkim, chociaz jest wymagany kontakt z grupa terapeutyczna, leczony juz po kilku dniach moze opuscic osrodek i podjac normalne zycie. Nie jest wymagane, jak w klasycznych terapiach, wielomiesieczne izolowanie. Druga sprawa, ibogaina jest o wiele skuteczniejsza od terapii klasycznej, wiec zainwestowane pieniadze zwroca sie z duzo wiekszym prawdopodobienstwem.

    Oczywiscie ten srodek przestaje po pewnym czasie dzialac, jesli leczony byl odpowiednio prowadzony przez grupe terapeutyczna - jest wolny, nie siegnie juz wiecej po narkotyk. Jesli siegnie drugi raz... coz, terapie mozna powtorzyc. Zainwestowane pieniadze zwroca sie w zmniejszeniu szkod spolecznych jakich narkoman z pewnoscia by narobil.

    Dodac nalezy, iz ibogaina jest skuteczna rowniez w leczeniu alkoholizmu, uzaleznienia od nikotyny czy kokainy.
  • Posted: 22.11.2005, 15:24
     
    Kawa_z_mlekiem
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    22.12.07
    postów:
    361
    [quote:55013fcd2c]Chcielibysmy tutaj zwrocic uwage na fakt, iz heroina jest bardzo specyficznym narkotykiem. Nie siegaja po niego ludzie chcacy sie po prostu zabawic, siegaja po niego degeneraci ktorzy nie maja juz w zyciu zadnych perspektyw. Zazycie heroiny jest rownoznaczne w swiadomosci spolecznej popelnieniu samobojstwa. Nikt nie robi tego z ciekawosci czy dla rozrywki. Dlatego uwazamy iz zapewnienie narkomanom taniej, czystej heroiny nie bedzie nioslo za soba ryzyka zwiekszenia liczby uzaleznien. Tyle samo argumentow mowi ze problem zniknie i ludzie przestana sie uzalezniac, jak i ze zjawisko sie nasili. Jedyny niewatpliwy fakt to wielokrotnie zredukowanie szkod wywolanych zjawiskiem heroinizmu.
    [/quote]
    Tym stwierdzeniem czuję się osobiście urażona. Reszty komentować mi się nie chce. Jedyne co ma tu ręce i nogi to pomysł stosowania terapii ibogainowych-podpisuję się całym sercem!
  • Posted: 22.11.2005, 16:25
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    [quote=Kawa_z_mlekiem] Reszty komentować mi się nie chce.[/quote]

    no to podyskutowalismy
  • Posted: 22.11.2005, 17:20
     
    Kawa_z_mlekiem
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    22.12.07
    postów:
    361
    [quote:c678d35d60]. Zyski dla spoleczenstwa te same tyle ze dalej zamiast uczciwych obywateli zarabiaja ci "inni". Zamiast heroiny na recepte mozna by wydawac systetyczna heroine na recepte (metadon), co rowniez zredukuje szkody spoleczne - ale nie az w takim stopniu Osobiscie jestem za tym aby walczyc o heroine, latwiej wtedy bedzie metoda "zlotego srodka" dostac od rzadu metadon. [/quote]
    Mnie osobiście mało interesuje kto zarabia na mojej tragedii i skupiam się na tym aby mimo wszystko żyć w miarę normalnie. Legalizacja heroiny napewno mi w tym nie pomoże, a wręcz przeciwnie. Dla mnie to pomysł szatana. Może zróbmy tak: zainstalujemy wszystkim dealerom kasy fiskalne (np. przy pasku od spodni). U taksówkarzy zadziałało....
    Jeśli chodzi o rozbudowę programów metadonowych to jestem jak nabardziej za!!

    [quote:c678d35d60]nalezy probowac sprawic ze mlodzi ludzie nie siegaja po nie [/quote]
    W jaki sposób chcesz to osiągnąć?? Jak narazie wielu próbowało i nikomu się nie udało...
    [quote:c678d35d60]stworzyc takie warunki w ktorych ci, ktorzy mieli nieszczescie sie uzaleznic, sprawia jak najmniej szkod - tak sobie, jak i przede wszystkim, innym. [/quote]
    tu także interesują mnie konkrety..


    [quote:c678d35d60]Chcielibysmy tutaj zwrocic uwage na fakt, iz heroina jest bardzo specyficznym narkotykiem. Nie siegaja po niego ludzie chcacy sie po prostu zabawic, siegaja po niego degeneraci ktorzy nie maja juz w zyciu zadnych perspektyw. Zazycie heroiny jest rownoznaczne w swiadomosci spolecznej popelnieniu samobojstwa. Nikt nie robi tego z ciekawosci czy dla rozrywki. [/quote]
    Zastanów się.. Wydaje Ci się, że każdy kto próbuje heroiny ma skryty plan "chcę się uzależnić, zmarnować swoje życie i skrzywdzić moich bliskich. Bardzo tego pragnę".

    Narazie tyle..
    POZDRAWIAM
  • Posted: 22.11.2005, 18:06
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    o, od razu lepiej :P

    no to po kolei - mnie, jako obywatela, interesuje przede wszystkim to, kto zarabia i kto dodatkowo cierpi przez to ze Ty jestes uzalezniona. Jestes jedna a mozesz zniszczyc zycie 10 osob, chociazby zarazajac ich HIV. Dlatego to co przede wszystkim chce zrobic, to zabrac Cie z ulicy. Malo istotne w tym momencie jest czy wysle Cie na ibogaine, zamkne w osrodku czy po prostu dostarcze here do domu. Brutalne ale taka jest ekonomia, to ze Ty przy okazji zyskasz to jest wlasnie "przy okazji". Oczywiscie w zadnym wypadku nie chce legalizowac heroiny, uwazam po prostu ze kilka punktow wydawania duzo latwiej kontrolowac niz 1000 drobnych dealerow. Zauwaz ze w momencie wprowadzenia takiego czegos jak "hera na recepte", calkowicie znika dealerka - i to jest kolejna korzysc dla Ciebie.

    jak chce sprawic ze mlodzi nie siegaja? proste, niszczac dealerow. W jeden jedyny mozliwy sposob, legalizujac jedne, kontrolujac handel innymi, skupiajac reszte sil policyjnych na pozostalych. Ostatnio znowu sprowadzono do naszego pieknego kraju 3 cysterny polproduktu do amfy, jak myslisz skad wziely sie pieniadze na zatuszowanie tego transportu? Oczywiscie pewien procent spoleczenstwa zawsze bedzie wkladal lape tam gdzie nie trzeba i sie przytrzasnie, ale obecna sytuacja to paranoja - panstwo wydaje 500 milionow na zwalczanie i prewencje, mafia ma 25 miliardow zyskow.

    O tym w jaki sposob inni maja sprawiac jak najmniej szkod pisalem wyzej - program metadonowy sprawia ze uzalezniony nie lamie prawa i nie zasila kas ludzi, ktorzy wykorzystuja zyski aby uzaleznic nastepnych. Program hery na recepte robi to samo ale wielokrotnie skuteczniej - obejmuje calosc uzaleznionych, metadon tylko tych ktorzy chca sie leczyc. Legalizacja miekkich zniszczy najwieksze szkody spoleczne - nienawisc do policji, ogromne zyski mafii, przekonanie ze "jak sie zaczelo brac narkotyki to mozna brac wszystkie bo sa takie same". Dzis rozmawialem z jozkiem z jeleniogorskiego monaru, pytam - ile procent mlodziezy pali? nawet sie nie zastanawial, 100%, wszyscy. Z tego co ja widze to 80-90%, ale ja obracam sie wsrod elit intelektualnych mojego miasta. I cala ta kasa plynie na to, zebys Ty wychodzac na ulice spotkala kolejnego dealera.

    I oczywiscie zgadzam sie ze ten ostatni fragment tekstu jest fatalnie sformulowany :P Bedzie przeforamtowany jak tyliko znajde natchnienie (albo ktos napisze lepiej ode mnie). Niemniej jestem PEWIEN ze gdyby hera lezala na ulicy, tak jak snieg teraz, zaden z moich znajomych by jej nie ruszyl. Nawet zeby sprobowac.
  • Posted: 22.11.2005, 18:21
     
    Kawa_z_mlekiem
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     sierpień 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    22.12.07
    postów:
    361
    Na ibogaine z chęcią :))
    Nawet zaraz.
  • Posted: 22.11.2005, 18:47
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    Wyjaśnijmy sobie na początku pewien drobiazg: mimo zrostów na rękach, ok 44 kg przy 160 cm, maxymalnie złym samopoczuciu i innych zabawnych rzeczach, nie uważam się bynajmniej za degenerata i dno społeczne. No ale do rzeczy... Twój pomysł redukcji szkód wcale nie jest taki kosmicznie nierealny: coś takiego stosowane jest od dłuższego czasu w holenderskim instytucie Jellinka (gdzieś na portalu jest mój artykuł na ten temat): specjalne miejsca, gdzie uzależnieni mogą brać w sterylnych warunkach, wymiana sprzetu, pomoc medyczna, informacje. Tu się zgadzam, bo sami wiemy, że się wyrażę, walenie w kanał w dworcowym kiblu nie jest ani przyjemne ani bezpieczne ze względów medycznych. W założeniu, że dragi są nielegalne nie chodzi tyle o zysk mafii, co też swego rodzaju redukcję szkód. Statystycznie rzecz biorąc, większość biorących tzw. twarde narkotyki zaczynało od trawki (no ja np nie, ale o tym dalej, poza tym to bzdura, masz rację). Zasadniczo, jeśli coś jest trudniej dostępne, to mniej osób skorzysta, ale sieć handlowa jest w tym momencie tak bardzo rozwinięta, że dla ucznia przeciętnej podstawówki zdobycie mary, amfy czy hery to jak wyprawa do Empiku po Bravo. Nie mam sprecyzowanego zdania na temat legalizacji, widzę tego i plusy i minusy. No bo patrz, taki alkohol: według statystyk więcej osób umiera z jego powodu, choć z drugiej strony wynika to głównie z jego powszechnej dostępności i głębokiego zakorzenienia w naszej kulturze. Zaufanie do psiarni to też nie jest sprawa narkotyków, raczej ich zachowania i podjścia. Zasadniczo: pomagaj policji, pobij się sam. Korupcja i inne rzeczy też robią swoje. No i tu się zgadzam. "Uwaga" TVN, kilka dni temu: facet znęcał się nad żoną, dostał 40 godzin robót publicznych, żonę zabił. Za posiadanie na użytek własny: do 3 lat w zawieszeniu, dealrka, ok. 8 lat. Naszym krajem rządzą debile, ale na to niestyty nie mamy wpływu. Marihuana nie szkodzi tak bardzo jak heroina, fakt, ani nawet tak bardzo jak nikotyna (fajki o ile mi wiadomo legalne są), ale ma masę efektów ubocznych. Amotywacja, zniechęcenie do czegokolwiek, ogłupienie, trudności z koncentracją, problemy z pamięcią. Racja, porównujc mary i alko jeśli chodzi o szkodliwość społeczną. Nie słyszałam o przestępstwach popełnionych pod wpływem zioła, a o alkoholu słyszymy non stop. Jedyny problem to to, że w polskim społeczeństwie alkoholikiem można być, tłumacząc to przejściami z dzieciństwa czy jaką inną bzdurą. Tu się pije i ok, narkoman to nie chory tylko degenerat. I bądź tu człowieku mądry i cierpliwy... Jest popyt, jest podaż. Legalne czy nie, ludzie jak chcą to wezmą. Dealer to nie akwizytor, nie biega za klientem i nie namawia. W naszym durnym kraju nierealne, ale system holenderski w temacie redukcji szkód doskonale sprawdza się jeśli chodzi np. o zapobieganie zakażeniom hiv. Dużo jest plusów. Co do Heroiny... Nie karmiono mnie żadną propagandą, zaczęłam bo zaczęłam i był to mój pierwszy narkotyk. Cztery lata temu. Kanał. Teraz mam 19, przez ten czas dealowałam i wszystkie te numery które mi się przypominają... Jakby obliczyć kasę, to możanaby załatać legalizacją dziurę budżetową. Kilka osób wzięło ode mnie pierwszy raz, więc spirala się nakręca. Fractal: sieć rozwijająca się w nieskończoność. No i fakt z tymi receptami. Mnie się nie chce do dealera biegać po valium czy relanium. Mam kłopoty ze snem, do lekarza idę. Taniej i wygodniej. No ale o co mi chodzi: Jeśli ktoś już bierze, nie doprowadzajmy do jego śmierci: W aptece "chrzczenie" towaru jest nierealne. Mamy (jak w Holandii) rejestr heroinistów, idzie sobie taki do apteki, refundacja, towar jest ok. Mniej prostytucji i przestępstw związanych bezpośrednio ze zjawiskiem. Wymiana igieł i strzykawek. To nie jest zachęcanie do ćpania, to dbanie, aby osoby biorące miały mniejsze szanse na zarażenie się HIV czy HCV. Ibogaina - tak. Uważam izolowanie ludzi od środowiska i normalnego życia za chore trochę (jak niby masz się przyzwyczajać do normalnej egzystencji, jeśli jesteś w innym świecie?) To chyba na tyle chwilowo. Może to wszystko troszkę nieskładne, ale nie spałam. Zasadniczo chodzi mi nie tyle o legalizację co o to, że chorych (narkomanów) wsadza się do więzień, a prawdziwi przestępcy chodzą wolno. Brzmi to jak jakaś chora teoria spiskowa, ale cóż, czyż nie mam racji? A tak jeszcze na koniec: gdyby była większa świadomość, informacja, a życie nie byłoby jakie jest, nie istniałaby choroba cywilizacyjna o nazwie narkomania. To takie moje skromne zdanie, a temat dyskusji ciekawy.



  • Posted: 22.11.2005, 18:57
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.01.12
    postów:
    1076
    Tak mi się jeszcze przypomniało coś, w "Trainspotting" padło takie mądre zdanie: "jakby była nielegalna, ćpalibyśmy nawet aspirynę." W jakimś tam stopniu kwestia mentalności społecznej. BTW, tomtom, masz może coś wsólnego z tomakinem? Mamy szansę pogadać teraz na GG? pozdro.



  • Posted: 22.11.2005, 19:09
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    ja to tomakin ktory zapomnial hasla / nie chcialo mu sie szukac, co wyraznie stalo w skasowanym linku :P

    1524958

    (mam nadzieje ze admin nie skasuje jako promocji mojej osoby) :D
  • Posted: 14.12.2005, 15:07
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Tomtom wez ty sie czlowieku najlepiej jebnij w ten swoj pusty leb!!!zrobisz tym najwiecej dobrego!ktos cie kiedys skrzywdzil?masz jakies kompleksy???kurwa nastepny wszechwiedzacy,pamietaj ze piszac takie bzdury odpowiadasz za ludzi ktorzy w to wieza
  • Posted: 14.12.2005, 15:13
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    hi genius

    tomasz wilicki, jelenia gora, kolberga 3/76

    przyjedz i sproboj mnie zwyzywac w realu, ekspercie od konstruktywnej krytyki :D
  • Posted: 14.12.2005, 17:20
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.02.12
    postów:
    862
    tomtom gdzieś ty się uchował? Jest to ogólno dostępny portal. Mogą te twoje wywody /chyba Bozia ci rozum odebrała w tym czasie jak nad tym myślałeś/czytać moje dzieci a ja nie życzę sobie abyś im w głowie namieszał. Czy ty naprawdę zdajesz sobie z tego sprawę ile krzywdy możesz narobić osobom które zaczynają sięgać po narkotyki. Utwierdzasz ich tylko w usłyszanych m.in. od dolerów mitach. O co ci chodzi chłopie. Pisz tą książkę i jak ktoś będzie chciał ją wydać w co bardzo wątpię wydrukuj a nie mąć w głowach ludziom, którzy szukają na tym portalu pomocy!!! Jak kogoś ona zinteresuje to ją kupi. Nie psuj więcej tego portalu proszę cię w imieniu osób, którzy tak jak ja wcześniej szukałem tu pomocy i oczywiście otrzymałem ją. A gdy teraz bym wszedł na ten portal i miał w głowie tyle wiedzy na temat narkotyków jak wówczas gdy pierwszy raz zaglądnąłem to już dawno bym pozwolił synowi się zmarnować. Proszę nie mieszaj na tym portalu i nie psuj go gdzie tyle dobra z niego płyneło. Bądz rozsądny i postaw się na naszym miejscu rodziców którym naprawdę na sercu leży dobro naszych dzieci. Pogody ducha.
  • Posted: 14.12.2005, 21:02
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Osobiscie uwazam, ze ludzie ktorzy uzaleznili sie od jakis srodkow psychoaktywnych nie powinni pouczac innych. Pokazali po prostu ile sa warci i ile maja w glowie. Ale oczywiscie, jesli maja cos wartosciowego do powiedzenia, to czemu nie - powiedz to. Smialo, przedstaw wywod, wykaz ze jednak masz troche szarych komorek. Obal argumenty, przedstaw wlasne.

    Zauwazylem niezwykle czesta tendencje wsrod "zaleczonych" uzaleznionych do mowienia ze narkotyki sa zle, ze to np. wina trawki od ktorej zaczeli. Bzdura. Mily sposobik zeby poprawic sobie samopoczucie. Sto osob pije piwo i nie bije potem zony, sto pierwsza sie zeszmaci. Wina piwa czy tej osoby...?

    Oczywiscie moglbym znizyc sie do Twojego poziomu, powiedziec zebys nie zasmiecal portalu jakimis tekstami ktore moga zaszkodzic moim dzieciom, ze to dzieki Tobie dilerow spotyka sie na kazdym kroku. Ale po co? Ja przedstawilem swoje racje, razem ze mna stoi Unia Europejska, razem ze mna stoi polowa krajow jakie w tej unii sie znajduja. Przeciw stoi jakis gosc ktory tylko brac w zyciu potrafil a za najwiekszy sukces uwaza dojscie do etapu ktory kazdy czlowiek uwaza za "norme". I jeszcze bedzie probowal mnie pouczac mentorskim tonem, uwazajac ze polknal wszystkie rozumy i jego obowiazek przedstawiania argumentow nie dotyczy.

    Sorki, albo napiszesz porzadnie argumentujac co i jak jest nie tak w ktoryms z moich postow, albo nie pisz w ogole. Moralizatorskie wypowiedzi "ja wiem lepiej bo ja jestem lepszy" naprawde do Ciebie nie pasuja.

    Bueh, czasami naprawde mam wrazenie ze pisanie na portalu dla uzaleznionych mija sie z celem. Maja wlasna, zacpana wizje swiata, ukladaja sobie zeby tylko bylo wygodniej, zeby tylko oszukac samych siebie i znowu ukazac rzeczywistosc z tej korzystniejszej strony. Zeru checi wykazania czy uzyskania zrozumienia, zero proby logicznego uzasadnienia swoich racji, "ma byc jak ja chce i koniec".

    i co? znowu bedzie skasowany post? zamkniety topic? bo uczciwie mowie co mysle zamiast klamac milo sie usmiechajac? Skoro moje opinie sa takie beznadziejne i w ogole ekstremalne, dlaczego najbardziej zaawansowane w dziedzinie walki z problemem narkomanii kraje wlasnie takie rozwiazania stosuja, zas kraje majace najgorsze wyniki stosuja takie jakie Ty (domyslnie) proponujesz? Przypadek?
  • Posted: 14.12.2005, 21:08
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    No to koleś po co piszesz? Przecież to kompletny bezsens. Każdy tu ma swą zaćpaną wizję świata. Zresztą to tylko ćpuny. Nie zniżaj się do tego poziomu. Podążaj drogą oświeconych. Mama cię w dzieciństwie nie kochała czy co?
  • Posted: 14.12.2005, 21:13
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Po to ze licze, nie wiem dlaczego ale ciagle licze, ze moze zjawi sie jedna jedyna osoba ktora bedzie potrafila przedstawic logiczne uzasadnienie czemu tak / czemu nie, ze cos sie z tego rozwinie. Jak na razie jedna Kawa potrafila cos z sensem powiedziec (dorzucila pare fragmentow o terapiach zastepczych), ale to pewnie dlatego ze sama nie bierze.

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski