Wątek: prywatne ośrodki uzależnien
meggi
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 6

Posted:
26.sie 2012 - 21:59

Czy ktoś ma rzetelne opinie o ośrodkach prywatnych?może ktoś się w takim leczył?
Mam wrażenie ,że to zupełne przeciwieństwo tych monarowskich czy katolickich, zdecydowanie inne zasady pobytu....

Będę wdzięczna za informacje. Pozdrawiam
Ewelinka^^
avatar
pretendent
pretendent
postów: 60

Posted:
27.sie 2012 - 00:48

Witaj.

Większość wszelakich ośrodków opiera się(chociaż po części) na modelu "społeczności terapeutycznej"..."założenia programowe" są modyfikowane- w zależności od filozofii danego ośrodka,czy innowacji autorskich założyciela ośrodka bądź jego kadry.
"Modeli leczenia" jest kilka, dlatego też nawet ośrodki "Monarowskie" różnią się między sobą jeśli chodzi o program terapeutyczny.
To samo tyczy się ośrodków prywatnych.Różnią się między sobą.
Ciężko tu to jakoś porównać, bo dla danej jednostki będzie lepsze to,że w ośrodku prywatnym jest mniej osób-tok leczenia jest bardziej zindywidualizowany/intensywny.Węższa grupa ludzi...Dla innej osoby pomocny będzie ośrodek Monarowski, nastawiony na pracę i odnajdowanie się w dużej grupie leczących się.
...Nie zapominajmy też,że to co odpowiada Kowalskiemu, nie koniecznie pomoże Iksińskiemu, zależy to od poszczególnych potrzeb każdego z nas.

Pozdrawiam.



napisany przez: Ewelinka^^, 27-08-2012 - 01:55

_____________________________________________________
"Boli mnie obłuda naszych dążeń Teraz jesteś ze mną Jutro z moim wrogiem Spróbuj wytłumaczyć mi Dlaczego tak ma być"
meggi
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 6

Posted:
28.sie 2012 - 21:35

Witam,
Bardzo dziękuję odpowiedz.
Mnie bardzo zaskakuje "model leczenia" w jednym z ośrodków prywatnych, gdzie osoba przyjeżdżająca na terapię dostaje swój pokój, telewizor, laptopa,kpmórkę (swoją). Może palić papierosy i zamawiac produkty ze sklepu :-? Obowiązki podobno jakies są, kilka godzin terapii (chyba po to ,żeby Rodzicom mydlić oczy) , a potem jak na wczasach..
Czytałam na forum wiele wypowiedzi Józefa, Szuwara i innych osób, które jednoznacznie wskazywały na koniecznośc przestrzegania ostrych zasad ,nawet wbrew osobom leczącym sie, bo jest to najlepsze miejsce do przezwyciężania trudów adaptacji do normalnego życia. Przecież w domu rodziny sobie nie radzą, dlatego odsyłają dzieci do ośrodków! A jak tam takie warunki to....Sama nie wiem.Może to nowa metoda,działająca w 1 miesiąc.Może muszę byc bardziej ufna...Tylko szkoda czasu i sporych pieniędzy

Może ktoś zna taki "model leczenia"?

pozdrawiam
Ewelinka^^
avatar
pretendent
pretendent
postów: 60

Posted:
29.sie 2012 - 13:47

Opiszę to troszkę szerzej.

Tak jak wspomniałam "model Monarowski" powiedzmy opiera się na społeczności terapeutycznej i pracy(choć różne ośrodki też to modyfikują, poszerzając na przykład o dodatkowa terapie).Zamknięcie w ośrodku ma też ułatwić utrzymanie abstynencji. Są różne możliwości,można wybrać czas leczenia krótko,średnio, bądź długoterminowy.

Jeśli chodzi o ośrodki prywatne, to są one dość specyficzne, każdy ma inny "model działania". Mogą być to np:wszelkiego rodzaju "kontrakty", które pacjent podpisuje i których założenia w trakcie terapii realizuje.
Takie działanie może np bardziej skupiać się na terapii, wejrzeniu w siebie, zrozumieniu mechanizmów itp.
(Teoretycznie, taki ośrodek czasami z boku może się wydawać "luźniejszy" mniej rygorystyczny.Bo posiadam komórkę, telewizor itp.Z tym,że nie zakładała bym,że to jest" niewłaściwe".Takie podejście do osoby uzależnionej skądś się bierze,gdzieś się"rodzi" przemyślany pomysł, oparty na doświadczeniach osób-terapeutów,leczących się-tworzony na podstawie wyciąganych doświadczeń i wniosków. Gdyby nie był skuteczny, nie dawał by rezultatów- po prostu by z tego zrezygnowano).

Nie da się tego zmierzyć.Nie można założyć,że ośrodki krótkoterminowe są złe.Opierają się na innym podejściu do pacjenta.Być może dany "sposób działania" będzie dla danej jednostki właściwy, bo do niej dotrze.
Nie sposób także "ocenić" na ile dana osoba jest "chora"...niektórym zatem "wystarczy, pomoże" terapia miesięczna-innym ta roczna.
Komuś jeszcze terapia indywidualna czy grupowa, bądź mitingi NA.

Pozdrawiam.



napisany przez: Ewelinka^^, 29-08-2012 - 19:44

_____________________________________________________
"Boli mnie obłuda naszych dążeń Teraz jesteś ze mną Jutro z moim wrogiem Spróbuj wytłumaczyć mi Dlaczego tak ma być"
meggi
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 6

Posted:
29.sie 2012 - 18:02

No teraz to mnie uspokoiłas. poczekam cierpliwie.
Dla niego może taki "luźniejszy" bedzie lepszy, bo z natury jest cichy i przestraszony wszystkiego. Te moje obawy były z troski, a nie odgórnych pretensji do ośrodków prywatnych. Jestem świeżym obserwatorem rodzinnego dramatu i dopiero zaczynam zdobywać wiedzę na ten temat.

Dziekuję jeszcze raz i też pozdrawiam.
Ewelinka^^
avatar
pretendent
pretendent
postów: 60

Posted:
29.sie 2012 - 18:41

Przydatna może okazać się wizyta u specjalisty-Terapeuty.On pomoże, pokieruje dalej.
Życzę wytrwałości, sukcesów w podejmowaniu decyzji i późniejszym działaniu.

Pozdrawiam.

_____________________________________________________
"Boli mnie obłuda naszych dążeń Teraz jesteś ze mną Jutro z moim wrogiem Spróbuj wytłumaczyć mi Dlaczego tak ma być"
admin
avatar
admin
admin
postów: 570

Posted:
31.sie 2012 - 07:14

Witam, nie wiem jak to jest w innych prywatnych ośrodkach, pewnie tak jak z państwowymi, są lepsze i gorsze.
co do terapii w prywatnym ośrodku OLCHA to trwa ona około 10-11 miesięcy z możliwością przedłużenia, z czego pacjenci skwapliwie korzystają (jak sami mówią, trudno im rozstać się z grupą, z którą tyle razem przeszli, którzy to ludzie tyle wiedzą o nich, często więcej niż najbliższa rodzina). w ośrodku OLCHA terapia podzielona jest na etapy, co zresztą jest specyfiką wszystkich ośrodków terapii uzależnień, mających pełny zwarty program terapii. celowo używam słowa pełny bo jest wiele ośrodków, które oferują początkowy etap stacjonarny w ośrodku zamkniętym (od 1 miesiąca do kilku) natomiast nie mają dalszej oferty. W OLSZE pacjent zaczyna terapię od pobytu 28 dniowego w zamkniętym ośrodku, później trafia na zaawansowaną grupę terapeutyczną, w której zajęcia odbywają się 2 razy w tygodniu po 3 godziny, do tego dochodzi częsty kontakt indywidualny i motywowanie, zachęcanie pacjenta do chodzenia na mityngi wspólnot 12 krokowych (AA, NA, AH, itp). po tym etapie, który trwa 4,5 miesiąca (36 spotkań grupowych, podczas których realizowany jest konkretny program) uzależniony trafia na ostatnią grupę terapeutyczną, zwaną grupą rozwoju osobistego, gdzie ma do zrealizowania rozmaite zadania pogłębiające proces terapii i zwiększające wgląd w siebie. ta grupa trwa 3 miesiące pomimo tego, że jest tylko 12 spotkań, za to odbywających się 1 raz w tygodniu. po tej grupie uzależniony może skorzystać jeszcze z grupy wsparcia, na której dzieje się mnóstwo fajnych rzeczy, jest to grupa warsztatowa i odbywa się raz na dwa tygodnie. cały czas pobytowi pacjenta towarzyszą też spotkania indywidualne z terapeutą (godzinne sesje), w trakcie terapii ośrodek oferuje też mnóstwo dodatkowych zajęć, adekwatnych do etapu terapii, np. w trakcie grupy zaawansowanej warsztaty TAZA (trening asertywności), na grupie rozwoju warsztaty zapobiegania nawrotom choroby. osoby które ukończyły terapię w ośrodku OLCHA podtrzymują kontakt z ośrodkiem, zaglądając często towarzysko do głównej siedziby ośrodka, co jest łatwe ze względu na lokalizację (ścisłe centrum Warszawy) :-)
W ciągu tych 10 - 11 miesięcy odbywa się proces terapeutyczny, stale monitorowany przez kadrę ośrodka, sam pacjent dostrzega zmiany, zaczyna sobie coraz lepiej radzić, coraz więcej rozumie, coraz więcej wie, rozlicza się też z przeszłością i bierze za nią odpowiedzialność. dużo by o tym pisać, powiem tylko że po kilku latach pracy w tym ośrodku, z czystym sumieniem mogę napisać że on pomaga ludziom uzależnionym.
ps. kadrę ośrodka stanowią specjaliści terapii uzależnień i współuzależnień, lekarz psychiatra i psychologowie. ważną informacją jest to że kadra pomimo wykształcenia merytorycznego posiada własne doświadczenia związane z uzależnieniem i wychodzeniem z choroby, no i nikt z nas nie pali papierosów :)))

...gdyby w życiu były same piękne chwile

nie wiedziałbym że żyję...

jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 1728

Posted:
31.sie 2012 - 21:35

Mój syn pracuje w ośrodku prywatnym ale NFZ refunduje leczenie, pacjenci płaca tylko 500 zł miesięcznie. Terapia trwa 16 miesięcy. W czasie terapii są spotkania dla rodzin osób uzależnionych na których dowiadują się o mechanizmach choroby uzależnienia oraz o postępach w leczeniu. Dla mnie jest to bardzo ważne bo często rodzice zostają na lodzie że się tak wyrażę i nie wiedza jak mają żyć z osobą uzależnioną jak ją kochać zdrową miłością i nie niszczyć tego czego on się nauczył w ośrodku w trakcie leczenia.



napisany przez: jozefaa, 01-09-2012 - 12:21

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
szuwar
avatar
neofita
neofita
postów: 597

Posted:
2.wrz 2012 - 20:38

Nie nazwałbym zasad które popieram ostrymi. Raczej konkretnymi, jasnymi i sprawdzonymi w praktyce. Zycie nauczyło mnie pokory i już wiem że sama ciężka praca fizyczna nie wystarczy. Ale aktywność fizyczna jest niezbędna, na przykład codzienne bieganie. Musi być przymusowe, bo inaczej nikt nie będzie tego robił. Ośrodek, którego model opisujesz prawdopodobnie tego nie ma. Wymaga za to wysokich kosztów. Na pierwszy rzut oka wygląda na zwykłe oszustwo. Mogę jednak niesprawiedliwie kogoś ocenić. Najlepszym kryterium wartości są owoce działania. Ośrodki Monaru mają tysiące neofitów, ludzi którzy prowadzą normalne życie w trzeźwości. Ośrodki prywatne mają z pewnością monarowskie fundamenty, bo to Monar w początkowej fazie był monopolistą leczenia narkomanii, ponadto terapia monarowska opierała się o sprawdzone wzorce światowe i miejscowe doświadczenia. Trudno jest znaleźć metodę rewolucyjną, zrywającą z zasadami podstawowymi. Laptop i telefon trochę się gryzą z celem terapii, ale może mają one uzasadnić cenę produktu zwanego zaleczenie. Jeśli jednak pacjenci wracają do normalnego życia i żyją w trzeźwości, to cel zostaje osiągnięty a model jest skuteczny. Czego z całego serca Ci życzę.
krempy
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 19

Posted:
3.wrz 2012 - 10:16

kiedyś, na spotkaniu z profesorem Osiatyńskim usłyszałem jak mówił, że najbardziej cenne jest leczenie za które człowiek sobie sam zapłaci.....i ja też tak uważam

"...wrogiem Świata są Korporacje,
wrogiem Świata są Kościoły..."
szuwar
avatar
neofita
neofita
postów: 597

Posted:
4.wrz 2012 - 19:58

Mądry gość ten Osiatyński.
:)
Oczywiście w znaczeniu sam, a nie mama albo tata. Z uczciwie zarobionych pieniędzy.
Monar dawał namiastkę takiej zapłaty, bo żaden ćpun nie miał własnych, uczciwych pieniędzy.
shandra
avatar
rezydent
rezydent
postów: 123

Posted:
9.wrz 2012 - 23:59

osobiście podzielam zdanie Ewelinki, każdy potrzebuje czegoś innego.

Jeżeli człowiek świetnie sobie radzi z pracą, obowiązkowi domowe nie są mu obce, dba o higienę, regularnie uprawia sport, ma ambicje i stara się dążyć do ich realizacji, a równocześnie... coś mu życie znacząco utrudnia, komplikuje stan umysłu i ducha, w związku z czym wpada w uzależnienie i chleje, bądź ćpa, ale nie tracąc w tym, tych wszystkich życiowych wartości z oczu, z myśli, z serca, z uwagi... to.. (aż by mi się chciało zakląć, w tym miejscu ze złością) leczenie w ośrodku "monar", słowo daję i niech mnie piorun trzaśnie jeśli się mylę, może go uwsteczniać.

Mając komórkę i laptopa, taki człowiek, jeśli tylko jest godny zaufania i szczerze chce się leczyć, nie musi pracować nad tzw "dobrą postawą społeczną", którą ma nieraz zapewne, w małym paluszku. Dzięki temu, ma szansę i prawo skupić się na swoim prywatnym życiu. Ale i dystansując od niego. w miarę potrzeb, które...albo uświadamia sobie stopniowo, co raz bardziej się dystansując, albo przeciwnie, dystansując się raptownie, a potem, w miarę potrzeb, wracając do świata, z którym był związany. (nie mówię o "przyjaciołach od kieliszka" czy ćpania, mówię przede wszystkim o rodzinie, znajomych ze szkoły, z pracy, przyjaciołach z dawnych lat... itd. )
Dla mnie- prostować, krzywe relacje z bliskimi, jest dużo mądrzejsze i bardziej zdrowe, niż je ucinać, a potem żegnać takiego "neofitę" mówiąc, że jest trzeźwy i jak dalej będzie trzeźwy to da radę. Zycie pokazało nieraz, że to się zbyt często kończy inaczej. Owszem bardzo dużo ludzi wygrywa z uzależnieniem dzięki ośrodkom "monaru"... ale bardzo dużo ludzi podchodzi do leczenia po raz nasty i nawet mając ukończony odwyk na swoim koncie...wraca...
I nie chodzi o to, że oni nie chcą być trzeźwi. Nie potrafią. A dlaczego...? Ano właśnie...

Mój Piotr, dla przykładu, przez dwa pierwsze miesiące uczył się dbać o higienę... a jak wrócił...cóż pamiętałam go jako mężczyznę w zawsze wyprasowanej koszulce, lub koszuli, które (na własne oczy widziałam) sam sobie prasował, świetnie dobranych do tego spodniach... a wrócił...jak psu z pyska wyjęty. Musiałam trzy razy z tęsknotą w oczach mu mówić, jakie wrażenie na mnie robił, tym jak dbał o siebie przed leczeniem, żeby przekonać go do dawnych przyzwyczajeń. Więcej... nie chcę nawet o tym mówić! Myślec, też nie. Przeraża mnie to. Vivat OLCHA i podobne ośrodki. Jestem za!

"...Po paru latach Karol zrozumiał, że woli być szczęśliwy, niż zawsze mieć rację."