| Wątek: | W toxycznym amoku |
|---|---|
|
neurotictune
domownik
postów: 34 Posted: |
Witajcie. Sama nie wiem czego oczekuje od KOLEJNEGO forum poświęconemu narkomanii,ale czuję,ze mam problem Sama ze sobą. Zaczijmy od tego,ze mam 20 lat i jestem DDA.moj ojciec to emocjonalna kaleka,a gdy jego firma pare lat temu upadła powielił wzorzec alhoholiczny po swoim ojcu,ktory zapił sie na smierc gdy tata miał zaledwie 13 lat.Nie chce się tu rozpisywac,bo zapewne przeczytaliście dziesiatki podobnych żali. Po 2 latach awantur, incydentu z bronią przy skroni mamy,ktora dzwoniła do mnie zapłakana i wielu innych dziwnych sytuacjach doszło do rozwodu. Poszli w 2 strony i ułozyli sobie zycie na nowo. W międzyczasie ja poznałam cudownego faceta. zawsze fascynowało mnie 'szemrane towarzystwo. Moja pierwsza miloscia był najgorszy (choc tylko dla nauczycieli) typek w ówczesnej szkole. kolejny podobnie...Szukałam wrażen od najmłodszych lat. W koncu trafiłam na TEGO JEdynego. Facet z dobrego domu,rok mlodszy, zabawowy i czarujacy. Zakochaliśmy sie BEZ PAMIĘCI.M miałam wtedy 18 lat. Zawarłam głupi 'pakt' ze sobą,ze spróbuje w zyciu WSZYSTKIEGO co mnie fascynuje,ale poniewaz wiedziałam,ze to niebezpieczne,postanowiłam poczekac z inicjacją narkotykowa do 18 roku zycia. Los chciał,żeby Moj NAjwspanialszy na swiecie facet okazał sie narkomanem uzaleznionym od wszelakich stymulantów oraz leków. Wtedy tego nie wiedziałam. Słysząłam oczywiscie o narkomanii ale sadziłam,ze jest TAKI jak ja. Jego rodzice pare razynapomknęli o tym,ze był juz w osrodku.WIedziałam tez ze co jakis czas robią mu testy,zeby sprawdzić czy nie wrócił do brania.... Tu sie zaczęło. moja pierwsza amfetamina, grochy, TONY baki, haszysz, LSD,amfetamina, Tramale ,Tusipect,pozniej dostepne w Łodzi jako pierwszym miescie w POlsce DOPALACZE... W pół roku poznałam WSZYSTKO. Najbardziej spodobała mi sie oczywiscie amfetamina. Z Nią romansowałam na pewno wiecej razy. ALe czułam,ze przestaje byc fajnie. NA kazdej imprezie Awantury,psychiczne tortury, podejrzenia, wypomnienia. Poza tym doszły problemy ze zmęczonym 'napięciem; z domu stresem . Miałam atak arytmii po którejs przygodzie z amfetaminą. Moj Ukochany wzywał karetke na co zareagowałam Atakiem furii i mi przeszlo...Adrenalina. Postanowiłam ze to definitywny koniec. I myslałam,ze dla niego takze. ALe niestety nie...Kłamał. Zazywał po kryjomu lub BŁAGAJAC mnie czy moze wziac "jednego groszka" badz inne ścierwo. Groziłam ,ze powiem jego rodzicom. Raz juz nawet napisałam im sms,ale rozeszlo sie po kosciach ,bo sprytnie ich zmanipulował. Wtedy dotarlo do mnie,ze on JEST CHORY. Zaczełam go pilnowac ,ale to niemozliwe bez 24h nadzoru. Ktoregos dnia zadzwonił do mnie w srodku nocy i coś bełkotał. Kazałm mu isc spac i dac mi spokoj bo sama SPAŁAM. Nastepnego dnia rodzice poinformowali mnie ze Piotrek,bo tak ma na imię, sam w domu nałykał sie psychotropow, popił alkoholem i majtsrował "bombke" w swojej szafie. TO był koniec... Od grudnia 2009 leczy sie w Marianówku. TO dopiero 4 miesiace ,a ja staram sie go bardzo wspierać. Piszę listy,dzwonimy do siebie,odwiedzam go. Przeszłam testy i pare rozmow,by potwierdzić ze nie jestem "toksyczna".Wybaczyłam mu całe upodlenie do jakiego mnie sprowadził na haju. Raz doszlo juz do powaznej bójki....Bylismy wtedy na wakacjach w Egipcie. Chcę byc przy Nim kiedy wyjdzie i kiedy się leczy.ALe całe otoczenie skupione jest na nim i na oczekiwaniach wobec mnie,a ja zastanawiam się czy jestem na tyle silne by temu podołać. Sama mam problemy emocjonalne. ROzchwiany system. Jestem optymistką i kocham zycie,ale wspomnienia z przeszłosći wracają i czasem mnie przerastają. Nikt mnie jest tym zainteresowany. Piotrek tez MOWI mi przez tel KIEDY i na ILE mam przyjechac i nawet nie pyta zbyt czesto czy ja czuje sie dobrze. Moze to EGOISTYCZNE,bo on jest chory od 5 lat z przerwą na rok,a ja ZDROWA powinnam miec wystarczającą ilośc energii,ale boję sie,ze tracę z nim konakt emocjonalny. Ta rozłąka....Wszystko wytrąca mnie z równowagi . kocham go JAk SZALONA. CHCE ,pragnę mu pomoc. W dodatku wiążę swoja przyszłosć z terapią dlatego z trudnoscią tu pisze o swoim problemie. Zagłebiłam sie w temat. Przeczytałam mnostwo ksiazek, rozmawiałm z leczącymi sie i nadal mnie to fascynuje,choć juz nie tak jak za młodu....Z innej ZDROWEJ strony. Czy w tej bitwie o zycie Mojej Najwiekszej miłosci mozna sobie Jakoś POMOC? Gdzie szukac wsparcia. Czy jesli on po wyjsciu znowu zawiedzie,powinnam dalej uparcie o niego walczyc.....? Wiem,ze jestem GŁOWNYM motorem jego działan. TO naprawde głeboka i namietna miłość,bez względu na problemy... |
|
magnola
moderator
postów: 831 Posted: |
Głównym motorem jego działań powinien być on sam. Znam wiele osób zmotywowanych tylko zewnętrznie i warunkowo, które po ukończeniu leczenia prawie natychmiast wracały do brania. On nie może nie brać pod warunkiem, że Ty jesteś, że ma Ciebie, jeśli z czasem nie zrobi tego dla siebie i nie będzie sam podejmował pewnych działań bez względu na wszystko to nie widzę tego optymistycznie. To nie Ty jesteś odpowiedzialna za jego leczenie i za to czy będzie brał czy nie więc na oczekiwania innych związane z jego przyszłością wobec Ciebie nie patrz. Jeśli on po wyjściu z ośrodka znowu pójdzie ćpać - zostaw go, albo całkiem, albo (jeśli bardzo Ci będzie zależało) powiedz, żeby się odezwał po kolejnym leczeniu jak przestanie brać i przewartościuje swoje życie. A teraz optymistyczniejsza wersja - jeśli przetrwacie rozłąkę, nadal będziecie się kochać i będziecie chcieli być razem to macie duże szanse, wzmocnicie się. Jeśli faktycznie oddalicie się emocjonalnie i wasz związek nie przetrwa to znaczy, że to lipa, a nie miłość była. [quote=neurotictune]W dodatku wiążę swoja przyszłosć z terapią dlatego z trudnoscią tu pisze o swoim problemie[/quote] Ja też bym na Twoim miejscu wiązała swoją przyszłość z terapią, z terapią własną. DDA, współuzależnienie, toksyczne związki, fascynacja bagnem - masz sporo do przepracowania. Idź do poradni uzależnień, porozmawiaj z terapeutą i zdecyduj się na terapię. Masz kilka opcji: grupy dla DDA, dla bliskich osób uzależnionych czy współuzależnionych, terapia indywidualna... Ale to z terapeutą się skonsultuj i z nim porozmawiaj co chcesz ruszyć w pierwszej kolejności. I to jest odpowiedź na Twoje pytanie: [quote=neurotictune]Czy w tej bitwie o zycie Mojej Najwiekszej miłosci mozna sobie Jakoś POMOC? Gdzie szukac wsparcia.[/quote] Nie będziesz w stanie pomóc jemu jeśli nie pomożesz sobie. On ma wsparcie i "opiekę" 24 na dobę w ośrodku. Ty zadbaj w końcu o siebie, a na lepsze to wyjdzie wam obojgu. człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
|
|
admin
admin
postów: 531 Posted: |
hmm, a ja się trochę dziwię, że w ośrodku pozwolili wam na kontakt, z punktu widzenia terapii Piotra jesteś osoba, z którą brał narkotyki, nie przeszłaś własnej terapii odwykowej, mam podejrzenia że on okłamał społeczność i kadrę co do roli Twojej osoby w jego życiu a to nie wróży zbyt dobrze jego terapii, gdzie podstawą jest całkowita uczciwość, co do Ciebie myślę dokładnie tak jak Ola, uzależnienie, dda i współuzależnienie - szukaj jak najszybciej pomocy dla siebie |
|
neurotictune
domownik
postów: 34 Posted: |
Dziekuje bardzo za konstruktywna rade magnolu. Od jakiegos czasu zamierzam isc na terapie ze wzgl. na problemy emocjonalne zwiazane z ojcem i domowa atmosferą. Jak juz jednak wspomniałam, fascynacja TYMi rzeczami to przeszlosc. ZImny prysznic podziałał MAXYMALNIE i zauwazylam PO SOBIe ze narkotyki gubią,a przy osobowosci lekko neurotycznej predzej czy pozniej doprowadziłoby mnie to wielkich problemów. Co do wspołuzaleznienia, ja problemu nie mam i tego jestem pewna. Nigdy ine pozwoliłabym sobie na uzaleznienie bo znam siebie. Chciałam-spróbowałam -skonczyłam definitywnie. NIe ciagnie mnie do tego. nie ulegam znajomym ktorym zdarza sie zabawic . CO wiecej, staram sie kontrolowac tych ktorym zabawa nie wyszla na dobre i powoli ida w slady mojego Ukochanego. Nie ma co do tego ZADNYCH WATPLIWOSCI. Stad ,drogi Adminie , mogę sprostowac i podkreslic ze nie stwarzam zagrozenia dla Piotra. Zaczełam duuuzo po nim i skonczyłam na dłuuugo przed nim( choc oczywiscie on NIE skonczył sam z własnej woli). Opowiedział w osrodku cała historię,ja równiez miałam rozmowy z psychologami,testy i rozmowy wspolne z JEgo rodzicami. Zgodnie uznano,ze nie mam problemu i dano mi szanse,oczywiscie pod bezwzglednym ZAKAZEM zaywania CZEGOKOLWIEk ,co nie nie sprawia problemu. Musiałabym byc głupia ,zeby po zdobyciu TAKIEJ wiedzy o tym nałogu i checi uratowania Piotra,w ogole o tym myslec. Kazdy zasługuje na szansę i widocznie jestem wiarygodna na tyle,by mi ją dąć,wiec nie potrzebna tu zadna krytyka 'systemu'. Jeszcze jedno. Napisałam wszystko pod wplywem duzych emocji,bo starałam sie jak najklarowniej przedstawic stan mojego ducha. Wiem,ze potrzebna mi pomoc,SZCZEGOLNIE ta DDA,a po wyjsciu Piotra na pewno pójdziemy na wspolną terapie ,zebym umiała go wspierac jako neofitę,a on poczuł,ze zycie na trzezwo smakuje tak pieknie jak wtedy gdy sie poznalismy. Dziekuje raz jeszcze. ;] |
|
magnola
moderator
postów: 831 Posted: |
[quote=neurotictun]Co do wspołuzaleznienia, ja problemu nie mam i tego jestem pewna. Nigdy ine pozwoliłabym sobie na uzaleznienie bo znam siebie[/quote] Uzależniona może nie jesteś, ale to co piszesz o tym jak za wszelką cenę chcesz ratować chłopaka sugeruje współuzależnienie. Chyba nie rozróżniasz tych pojęć. [quote=www.psychologia.edu.pl][b]Współuzależnienie[/b] dotyczy osób związanych z osobami uzależnionymi. Jest szczególnym współudziałem w uzależnieniu osoby bliskiej emocjonalnie, obejmującym szereg wymiarów życia psychicznego oraz działań osoby współuzależnionej. W obrębie życia psychicznego dotyczy ono głównie: * utrwalonego, nieracjonalnego systemu przekonań nt. picia alkoholu przez bliską osobę wraz z przekonaniami nt. możliwości kontroli picia, oraz nt. relacji z osobą uzależnioną * irracjonalnego, zwiększającego stres systemu kontroli emocjonalnej * autodestrukcyjnych schematów i nawyków poznawczych. W obrębie działań osoby współuzależnionej oznacza to przede wszystkim: * uporczywe używanie nieskutecznych rodzajów wpływu na zachowanie osoby uzależnionej i/lub relacji z tą osobą * nieskuteczność, lub ograniczone zdolności przeciwdziałania destrukcji * ograniczone umiejętności fizycznego i psychicznego wycofania się z relacji (dystansowania się, ekranowania) Psychologiczna diagnoza współuzależnienia ma charakter problemowy i jest formułowana pod kątem psychoterapii. Z punktu widzenia obowiązującej w Polsce klasyfikacji chorób (ICD-10) współuzależnienie nie jest chorobą. W nomenklaturze medycznej określane jest jako syndrom, obejmujący wiązkę cech i zachowań osoby współuzależnionej, wśród których najczęściej wymienia się następujące: * ograniczająca własne potrzeby i wartości koncentracja wokół zachowań alkoholowych osoby uzależnionej * przejęcie i rozwinięcie systemu iluzji i zaprzeczania (racjonalizacje, zaprzeczanie: on nie jest alkoholikiem) * przejęcie kontroli nad relacją: uzależniony-substancja, ograniczające odpowiedzialność osoby pijącej * zaburzenia życia emocjonalnego (chaos emocjonalny, huśtawka nastrojów, stany lękowe i depresyjne, napięcie i stan ciągłego "pogotowia emocjonalnego") * zakłócenie czynności poznawczych (zagubienie, brak poczucia kierunku i sensu, zakłócenie wzorców normy i zdrowia, nierealistyczne oczekiwania) * wzrost tolerancji na destrukcję i kompulsywne przywiązanie * zaburzenia psychosomatyczne * własne uzależnienie lub nadużywanie substancji psychoaktywnych * desperacja i pustka duchowa. Kwalifikacja dla celów medycznych osób współuzależnionych odwołuje się do klasy: "Zaburzenia nerwicowe związane ze stresem i pod postacią somatyczną" (najczęściej F43, F45, F48). Biorąc pod uwagę funkcjonalność (przystawalność i skuteczność) wyposażenia psychicznego i działań osoby w trudnej sytuacji życiowej, współuzależnienie określa się często jako dysfunkcję, podkreślając pewną ułomność (ograniczenie) aparatu psychicznego do radzenia sobie w sytuacji uzależnienia bliskiej osoby. Ten sposób rozumienia współuzależnienia stanowi podstawę dla proponowania właściwej dla tej dysfunkcji psychoterapii. Oprac. Wanda Sztander [/quote] A co do tego czy nigdy byś sobie nie pozwoliła na uzależnienie... Hmm... Mało kto sobie na nie świadomie pozwala. Uzależnienie to choroba. Czy pozwoliłabyś sobie na cukrzycę? Myślę, że niewiele byś miała do powiedzenia. Przy chorobach jest tak, że można zachować tylko pewne środki ostrożności żeby zminimalizować ryzyko zachorowania, ale pewności 100% że Ciebie to nie dotknie nie możesz mieć. człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
|
|
admin
admin
postów: 531 Posted: |
ReSSpeCT Ola |
|
magnola
moderator
postów: 831 Posted: |
Dzięki Mariusz, wiesz że RESPEKT z wzajemnością człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
|
|
admin
admin
postów: 531 Posted: |
to raczej takie zassyczenie jak wąż Kaa w Księdze Dżungli - ty i ja jesssteśmy jednej krwi |
|
magnola
moderator
postów: 831 Posted: |
No chyba, że tak człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
|
|
neurotictune
domownik
postów: 34 Posted: |
ROzgraniczam te oba pojecia. Sama napisałam ,ze nie jestem UZALEZNIONa,a nie wspołuzalezniona. Zastanawiam sie tylko czy lepiej byloby podjac terapie WSPOLNIE czy z nim i mam tu na mysli własnie terapię w zwiazku z narkotykami,a nie moja indywidualną o ktorej wspomniałam wczesniej. Cóż. Resspect,czy nie -cukrzyca nie jest dobrym przykładem. Czy to czasem nie choroba dzidziczna- NIEZALEjZNa od nas? Cokolwiek sądzicie,nie zgodze sie z tym porównaniem ani ze stwierdzeniem,ze nie mamy wplywu na wlasna narkomanie. Co wiecej jest to choroba uleczalna choć wymaga gruntownej ANALIZY indywidualnych przypadków i poradzenia sobie z psychiką. Nie kazdy BRAŁ,nie kazdy PRÓBOWAł,ale KAZDY SAM kieruje własnym zyciem. Narkomania jest efektem problemów emocjonalnych i to własnie na te nalezy zwracac uwagę. Wiem,ze macie duze doświadczenie,ale sceptyzm i generalizacja bywa zgubna. Pozdrawiam |
|
K8
nowicjusz
postów: 15 Posted: |
Uważam, że powinnaś zacząć terapię indywidualną, ponieważ jesteś osobą współuzależnioną do tego dochodzą inne problemy (DDA czy wcześniejsze eksperymentowanie z używkami). Zrób porządek ze swoją psychiką, a chłopak niech w ośrodku robi porządek z sobą. Chcesz wspieraj chłopaka po jego wyjściu z ośrodka, więc zacznij współpracować z terapeutą już teraz, by później wiedzieć jak postępować, jakimi emocjami się nie kierować i jak stać się osobą konsekwentną w swoich decyzjach (zresztą napisałam Ci o tym na priv). Moim zdaniem, za dużo martwisz się o chłopaka (krzywda mu się nie dzieje tam), powinnaś zacząć w tym momencie myśleć przede wszystkim o sobie i swoim stanie psychicznym. A jeśli chodzi o sceptyzm i generalizację... wiesz, kiedy reszta chciała mi otworzyć oczy na pewne sprawy, ja myślałam "co wy pieprz***cie, nie znacie go!", czyli podobnie jak Ty. Co mi to dało? Nic, mój chłopak ćpał dalej w najlepsze... -------------------------------------------------------------------------------------- "Zawsze są powody do zabicia człowieka. Nie sposób za to udowodnić, że powinien żyć." A. Camus 'Upadek' |
|
magnola
moderator
postów: 831 Posted: |
[quote=neurotictune]Sama napisałam ,ze nie jestem UZALEZNIONa,a nie wspołuzalezniona.[/quote] [quote=neurotictune]Co do wspołuzaleznienia, ja problemu nie mam i tego jestem pewna. [/quote] To zdanie wg mnie mówi: Jestem pewna, że nie mam problemu ze współuzaleznieniem. Stąd mój wniosek, że nie rozróżniasz tych pojęć, jednak cieszę się że jednak wiesz o co chodzi. Na własne uzależnienie oczywiście mamy wpływ - możemy się leczyć, możemy mu zapobiegać jak np rakowi czy chorobom serca - nie paląc papierosów, ale to nie oznacza, że nigdy nie zachorujemy na te choroby. W życiu nie da się wszystkiego przewidzieć Uzależnienie jest efektem wielu czynników, które łączą się i przeplatają, jednym z nich mogą być problemy emocjonalne. A poradzenie sobie z psychiką jest w tym wszystkim najtrudniejsze. Co do tego jaką terapię i kiedy podjąć to na prawdę lepiej idź do poradni, przedstaw problem i wspólnie z kimś kompetentnym, mam na myśli terapeutę, który będzie miał okazję bliżej poznać Twoje problemy podejmij taką decyzję. Powodzenia życzę!!! napisany przez: magnola, 18-03-2010 - 18:00 człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
|
|
neurotictune
domownik
postów: 34 Posted: |
Dziekuje za Odpowiedź K8. Ciezko jest oderwac się od mysli o Nim i jego uzaleznieniu Pomimo pełnej świadomosci ,ze nie moge zaniedbywac siebie. Mysle jednak,ze dzieki upływowi czasu i opiniom ludzi ,ktorzy przez to przeszli ,jak Ty, Zrobię pierwszy krok . Od wczoraj poszukuję poradni w Łodzi. Powinnam się "podbudować" i nauczyc zyc BEZ NIEGO,uzmysłowic sobie w kazdej sferze własnej psychiki,ze MOZE sie zdarzyc ,iz bede musiała go zostawić dla własnego szczescia ,a moze i własnie dla JEGO. nawet nie wiecie jak bardzo mi pomogliście WSzySSScy |
|
neurotictune
domownik
postów: 34 Posted: |
Szczerze powiedziwszy zamotałam się juz i SAMa nie umiem zinterpretować swojego zdania,ale wiem na pewno na czym polega wspołuzaleznienie i uzależnienie. Nieistotne . Bez kozery ;p Natomiast Na zakonczenie chciałabym podzielić sie optymistyczną wypowiedzią jednego z terapeutów ktore przypadło mi do gustu : [b]Narkomania jest uleczalna. Kuracja żadnej innej choroby nie wymaga jednak tak ogromnego wysiłku ze strony pacjenta. I tak ogromnego zaangażowania i wysiłku tych, którzy pomagają. Ta kuracja porusza wszystkie sfery psychiki i ciała pacjenta. Ta kuracja boli. Jest pełna dramatycznych momentów. Kryzysów i uniesień. W walkę z narkomanią powinni być zaangażowani wszyscy: ci, którzy leczą, ci, którzy próbują się uratować oraz ci, którzy chcą jednym i drugim pomóc. Do której grupy zaliczysz siebie ...?[/b] WIerze w ludzi i w potęge miłosći (nie mam tu na mysli tandety rodem z TITANICA,ale głęboką więź pomiedzy ludzmi,ktora powinien przejawiac KAZDY z NAS do BLIZNICH) i mam nadzieję,ze NAWET ewentualne nawroty za 10-12 lat,nie zniszczą tego co zbudujemy na twardych fundamentach. Pozdrawiam :* |
|
szuwar
rezydent
postów: 124 Posted: |
Witaj neurotictune. Pod tym co pisali Ci wszyscy, tez się podpisuję. Jedno jeszcze szczególnie wpadło mi w oczy. Podniecają Cię nazwy narkotyków, niektóre zupelnie dla mnie egzotyczne. A forma pisania DOPALACZE bardzo mnie niepokoi. Co do wyleczenia i pewnosci siebie. Niedługo minie 19 lat od ostatniego razu, a ja nie mam pewności że to nigdy więcej się nie powtórzy. Mam natomiast wiarę że przestrzeganie pewnych zasad i uważność pozwolą mi tego uniknąć. oczywiście nie muszę walczyć codziennie o trzeźwość jak robia to w AA lub NA. po prostu zwiększa się prawdopodobieństwo doczekania w trzźwości do końca. Życzę powodzenia w szukaniu dobrej terapii. I szczęścia. Ps. Co to znaczy neurotictune? |
|
neurotictune
domownik
postów: 34 Posted: |
heheh WItaj Szuwar. Cóz, neurotictune to stary nick jakiś sprzed dobrych paru lat a w zamysle neurotyczna nuta/ dźwięk . 'DOPALACZE' napisałam by podkreslic nazwe sklepu z Łodzi i własciwie tylko dlatego. Natomiast dla mnie nazwy których uzyłam nie sa egzotyczne,a które masz na mysli? ;) Niestety slang nierozerwalnie zwiazany z narkotykami , wszedł do mojego do słownictwa,bez względu na bezposredni/posredni z nimi konakt,ale nie sadziłam,ze ktos zwróci na to uwagę. Po prostu pod takimi nazwami poznałam poszczególne narkotyki ,wiec nimi się posłużyłam. Gratuluję abstynecji. Oby i Mojemu P. starczyło samozaparcia. :)' |
|
szuwar
rezydent
postów: 124 Posted: |
Dzieki za gratulacje. Nie piszę żeby się chwalić, ale aby przekazac pewne idee. Dlatego niezależnie od wszystkiego innego doradzam Ci rozstanie z tego typu slangiem. Na poczatku pewnie będzie żal, potem przyjdą inne, nowe rzeczy. Mam nadzieję że Twoje życie jest wypełnione zdrowymi treściami. :))) Pozdrowienia dla P. |
|
neurotictune
domownik
postów: 34 Posted: |
Jest . Wciaz staram się z niego wyplenić stare naleciałości ,ale do tego potrzebuje pomocy P. podobnie jak i on mojej. :) Wiem,ze sie nie chwalisz,ale tak naprawdę masz z czego być dumnym ,wiec bez przesady ze skromnością ;] :p Dziekuję w Jego imieniu :* |
|
szuwar
rezydent
postów: 124 Posted: |
:) |
|
cute
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
[quote=neurotictune]Sama nie wiem czego oczekuje od KOLEJNEGO forum poświęconemu narkomanii,ale czuję,ze mam problem /.../ Czy w tej bitwie o zycie Mojej Najwiekszej miłosci mozna sobie Jakoś POMOC? Gdzie szukac wsparcia. Czy jesli on po wyjsciu znowu zawiedzie,powinnam dalej uparcie o niego walczyc.....? Wiem,ze jestem GŁOWNYM motorem jego działan. TO naprawde głeboka i namietna miłość,bez względu na problemy...[/quote] czytam klamrami, więc odpiszę na początek i koniec twojego posta - bo to właśnie zawsze początek i koniec jest sednem szukasz wsparcia, zrozumienia, poparcia dla twoich działań, wskazania rozwiązania problemów - to zupełnie normalne, że tego potrzebujesz, rozumiem cię co do końcówki - hmmm ... moim zdaniem powinnaś myśleć przede wszystkim o sobie ale jeśli, na tę chwilę, on jest dla ciebie najważniejszy, to oczywiste jest, że na tę chwilę on powinien być twoim celem, jego dobro twoim dobrem, jego abstynencja twoją nadzieją itd. co do "motora działań" to bądź ostrożna tworząc sobie takie myślokształty (obrazy, wyobrażenia) człowiek będący w ośrodku monarowskim funkcjonuje w sposób specyficzny, przejmuje moralność społeczności (zakładając, że jest w ośrodku uczciwy - że nie jest jakimś elektronem albo innym ślizgaczem, nie zimuje itd.) zapewne w oczach społeczności (czyli jego aktualnej rodziny, choć może to nie do końca akuratne określenie) jesteś dla niego równocześnie ogromną szansą - jak i zagrożeniem, równie wielkim jeśli nie większym oni teraz rozkładają go na kawałki (rozsypują jak puzzle) aby potem złożyć na nowo on tam żyje, funkcjonuje, w bardzo specyficzny sposób - nie zrozumiesz tego, chyba że sama sprawdzisz jak to jest "być w monarze" (moim zdaniem nie powinnaś) rozumiem, że jest ci ciężko, ale postaraj się skupić przede wszystkim na sobie odpocznij fizycznie i psychicznie, zrób sobie listę celów takich na dziś i jutro oraz takich na za tydzień, na za miesiąc, na za rok ... poukładaj sobie swoje życie, swoje sprawy to będzie "sprawiedliwe", ponieważ to przede wszystkim ty musisz dbać - o siebie, nie o niego, jeśli o niego to przy okazji rozumiem cię bardzo dobrze, ponieważ "fascynacja patologią" była w moim przypadku jeszcze bardziej zaawansowana niż u ciebie moja politoksykomania przejawiała się na wielu płaszczyznach, nie tylko na płaszczyźnie narkotycznej - także relacje z ludźmi, z tzw. rodziną, postrzeganie rzeczywistości - były politoksyczne mam to szczęście, że to było wiele lat temu ... patrzę na to jak na "przygody" kogoś innego, wiele sytuacji udało mi się wypchnąć poza pamięć i percepcję jeśli mogę ci coś doradzić, to stwórz sobie co najmniej 2 scenariusze, plany działania - ty sama i ty z nim to będzie dla ciebie najbezpieczniejsze, a to TY jesteś najważniejsza to ty chcesz żyć SAMA Z SIEBIE, to ty widzisz problem braku trzeźwości, to ty masz mądrość pragmatyczną i umiejętność przewidywania "co będzie kiedyś, w przyszłości, jeśli nie opamiętam się w porę" już to zrobiłaś :) już to widzisz i wiesz, praktykujesz trzeźwość moim zdaniem (odnośnie sporu czy narkomania to choroba sensu stricto czy sensu largo) ... to nieporozumienie, że wrzucane są wszystkie rodzaje narkomanii do jednego wora! (poza Fx, bo to kolejny wymysł biurokracji, jak mundurki w szkołach) przecież heroinista głęboko uzależniony fizycznie i psychicznie od heroiny, ze zmianami psychicznymi spowodowanymi jej długim zażywaniem, z wypatrzonym systemem wartości z powodu przesiąknięcia patologią, kokainista imprezowicz, bandyta i złodziej, dla którego narkotyk jest lansem i stymulantem, palacz marihuany, który katuje swoją jaźń prysznicem z lepiku, albo brudas kirający klej, który już zapomniał jak się mówi co ich łączy? no, wszyscy się narkotyzują co ich dzieli? wszystko inne (dygresja, to nie atak: i to był kiedyś problem monaru, wrzucanie wszystkich narkomanów do jednego wora, tworzenie wspólnych teorii terapeutycznych jak jest teraz, nie wiem, ale wiem jedno - dopiero w monarze zachciało mi się heroiny, bo przecież "wszyscy prawdziwi narkomani walą po kanałach", mi pobyt w monarze wyrządził ogromną krzywdę) nie wdawaj się w dyskusje nad teoriami i definicjami przecież historia pokazuje, że teorie co chwilę się zmieniają ... nasze wnuki będą to widzieć jeszcze inaczej niż my teraz - kto nie ma racji? my, oni, ci z przeszłości? bzdura ... to forum ma pomagać (odwiedzającym i chyba też w ogromnej mierze twórcom, moderatorom - to nie krytyka, jedynie czytając treści tych postów, komentarze moderatorów, ich formę i strukturę - takie nasuwają się wnioski) ty wiesz swoje, przecież to twoje życie, ty wiesz czego w nim chcesz a czego nie mam nadzieję, że wytrwasz w swoich postanowieniach i że jeszcze w czasie je zmodernizujesz, sklarujesz, dopracujesz i za 10 lat spojrzysz w przeszłość (tak jak ja teraz) i powiesz "ale to było śmieszne, co mi do głowy strzeliło, żeby tak myśleć, żeby tak żyć, żeby tak sobie komplikować życie" bo to jest sedno moim zdaniem- żyj i daj żyć innym kochaj i to do ciebie wróci trzymaj się z dala od problemów i pamiętaj, dla innych jesteś taka jak oni cię widzą - dla siebie jesteś ty i twoje myśli, uczucia i pragnienia a trzeźwość, to się rozumie samo przez się - będąc nietrzeźwą nie jesteś sobą uszy do góry, uśmiech na twarz - i idź, walcz i wygrywaj! dodane: P.S. w moim przypadku były próby z monarami, terapiami różnymi - bezskuteczne pomógł brak "światła w tunelu", kiedy śmierć była blisko kiedy umierasz, kiedy czujesz że oddech jest coraz trudniejszy, cięższy, mniej wydajny, czujesz że zasypiasz i nie możesz nad tym zapanować - uświadamiasz sobie jak cenne jest życie i, że kiedy się już skończy, to nic go nie wróci ... nie polecam, bo niewiele brakowało, a te słowa nigdy by się tu nie pojawiły a teraz, z czasem, moje odbicie w lustrze, zmarszczki pojawiające się na twarzy, bolące stawy, wciąż odnawiająca się anemia, brak sił i HCV - przypominają każdego dnia o tym, jaką pomyłką było ćpanie i jak bardzo chcę żyć!!! dodane2: http://monar.in...le10011.html [quote]Odrzucamy przekonanie, iż ludzie wpadają w nałóg na całe życie. Są tacy, którym pomagają książki, medycyna, wsparcie bliskich lub profesjonalna opieka lekarska. Wszystkie sposoby są właściwe. Ze Smart Recovery ludzie dokonują zerwania z nałogiem sami. Podstawą naszego programu jest wiara w to, że istota ludzka posiada w sobie zdolność, by pokonać najgorsze uzależnienia.[/quote] tak mi przyszło do głowy, że znowu zastosowanie ma uniwersalna prawda - nie ważne jaką drogą, ważne żeby dojść do celu oczywiście piszę to w kontekście narkomanii i sporu o to, czy jest ona chorobą narkomania to nie jest choroba - to niepełnosprawność [quote]W procesie powstawania niepełnosprawności lub procesie stawania się osobą niepełnosprawną koncepcja ta przyjmuje trzy wymiary: - uszkodzenie (impairment) ? oznacza wszelki brak lub anormalność anatomicznej struktury narządów oraz brak lub zaburzenie funkcji psychicznych lub fizjologicznych organizmu, na skutek określonej wady wrodzonej, choroby lub urazu; - niepełnosprawność funkcjonalna (disability) ? oznacza wszelkie ograniczenie lub brak, wynikający z uszkodzenia, zdolności wykonywania czynności w sposób i w zakresie uważanym za normalny dla człowieka; - upośledzenie lub niepełnosprawność społeczna (handicap) ? oznacza mniej uprzywilejowaną lub mniej korzystną sytuację danej osoby, wynikającą z uszkodzenia i niepełnosprawności funkcjonalnej, która ogranicza lub uniemożliwia jej wypełnianie ról związanych z jej wiekiem, płcią, oraz sytuacją społeczną i kulturową. [/quote] definicja wg Sejmu PR mówi [quote]Niepełnosprawnymi są osoby, których stan fizyczny, psychiczny lub umysłowy trwale lub okresowo utrudnia, ogranicza bądź uniemożliwia wypełnianie ról społecznych, a w szczególności ogranicza zdolności do wykonywania pracy zawodowej[/quote] źródło: http://www.fore...prawnosc.htm a niepełnosprawność to nie jest choroba - to stan stan ciała i umysłu czepiam się szczegółów? zupełnie nie idąc tym tokiem rozumowania, który jest w klarownym związku przyczynowo-skutkowym ze stanem faktycznym, należy założyć, że narkomania (uzależnienie) nie jest chorobą - chorobą jest dopiero stan ciała i umysłu, do którego narkomania może (choć nie musi) doprowadzić tylko kto i jak ma ocenić, kiedy następuje ten moment przejścia ze stanu do choroby? nie jest to możliwe do przewidzenia, ponieważ jest to proces bardzo dynamiczny, przebiegający falowo (fale pod wpływem różnorodnych bodźców) dlatego neofictwo neofictwem,pewność swego pewnością swego, zauroczenie usystematyzowanymi teoriami także swoją drogą - ale każdy człowiek jest inny, sytuacja (i uzależnienie) u każdego są inne a krzywdzącym jest oceniać (?) metaamfetainistę (z innego wątku), że w dupie był i gówno widział, i że wróci do ćpania szybciej niż się obejrzy - bo nie jest wyleczony to nieprofesjonalne napisany przez: cute, 23-03-2010 - 17:32 |
|
neurotictune
domownik
postów: 34 Posted: |
Droga Cute, Podczas czytania Twojej odpowiedzi towarzyszło mi uczycie OGROMNEJ ulgi,lub raczej zgodności z własnymi przekonaniami. Ujęłaś w niej WSZYSTKo,praktycznie cały pogląd na sprawę narkomanii ,jak wyznaję osobiście,a jaki napotkał na burzliwą krytykę/ dyskusję ze strony niektórych. Własciwie, próba odwołania się do Twojej wypowiedzi byłaby głownie parafrazą lub nawet cytowaniem Twoich słów wiec powiem po krotce: Dziekuje,ze zechciałas udzielić mi tak wyczerpującej i konstruktywnej rady,przy zachowaniu WSZELKICH form grzeczności i szacunku do róznić w ludzkich poglądach. Gdybysmy wszystkich chcieli leczyć JEDYNYM,powszechnie przyjetym sposobem,nie byłoby nawrotów, dalszych problemów na 'zewnatrz'. Dzieki mozliwosci CZEStego a nawet kilkudniowego odwiedzania Piotra, a takze co tygodniowych rozmów telefonicznych (weekendy), sama próbuję dojśc do tego, NA CO połozyć nacisk po jego powrocie. A do zrobienia jest całkiem sporo. Oprócz samych leczących się, miałam okazję zasięgnąć opinii u neofitów (po terapii w innych osrodkach),ktorzy sa wolontariuszami w Marianówku. Zgadzaliśmy sie w kwestii zbyt delikatnego nacisku na problemy EMOCJONALNE i indywidualny kontakt z pacjentami,ktory własnie w PRZYPADKU Piotra mnie martwi. TO osoba bardzo wrażliwa, niezwykle zagubiona ,ale i otwarta. WIelokrotnie spotyka się z krytyką,oskrżeniami o LEKOMANIE (jest notorycznie chory od GRUDNIA,z kilkudniowymi przerwami. Jest to spowodowane NAJPRAWDOPODOBNIEJ b.osłabiona odpornością,bo miał nawet,świadczaca o tym kandydoze jamy ustnej). Robia problemy przy wydawaniu RUTINOSCORBINU ,a lekarze rozkładają ręce...nie mowiąć o dentyscte(niemal ślepej),ktora na zatrutego PRZED wyjazdem zeba ,krzyknęła z oburzeniem "ale to sa piekne zdrowe ,zeby. narkomani tak mają,ze udają chorych).. Mogłabym tak wymieniać w nieskończonośc,ale to nie o to tu chodzi. Jest moim Szczęściem i o nie TERAz będę walczyć. Mowiąć ,ze jestem jego "motorem działan' miałam na mysli to,ze wiem ile radości i spokoju,a takze siły daja mu moje odwiedziny, rozmowy i wsparcie,ktorego udzielam mu NAWET,gdy nie zgadzam sie z niektorymi Zasadami panującymi w Marianówku. ALe zycie jest połaczone z ryzykiem i Masz rację,ze powinnam dopuścic do siebie mysl (choc codziennie staram się dopuścić jakąs jej część) ,ze bede zmuszona zyc bez niego. Ze taki bedzie JEgo wybór. Muszę sporządzić ,mowiac kolokwialnie, plan B,bez względu na to co podpowiada mi serce. Jeszcze raz bardzo CI dziękuję. Przywróciłas mi poczucie sensu ,przebywania na tym forum ;p |
|
cute
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
cieszę się, że udało mi się wnieść w twój umysł choć trochę spokoju i równowagi mam na koncie lata poszukiwania konsensusu, rozwiązywania zagadki wszechświata.. dziś happyhours, rozdaję swoje doświadczenie życiowe (zaznaczając, że nie mam monopolu na słuszność, taka sp. z o.o. ;) pamiętaj, że monar bazuje w dużej mierze na osobach, które same kiedyś były czynnymi narkomanami a nie są de facto psychologami, psychiatrami, psychoterapeutami, pedagogami ... traktuj więc opinie neofitów (w tym moje) poglądowo, porównawczo, na pewno nie jako jedyne słuszne racje w tym miejscu skłaniam się ku konsultacji z wykwalifikowanym terapeutą, który ma podstawy teoretyczne i doświadczenie praktyczne i potrafi zdiagnozować co danemu człowiekowi jest potrzebne jednak, jak to w życiu, nie ma lekko ... moje wieloletnie poszukiwania zakończyły się fiaskiem, okazało się, że nikt mi nie pasuje (że nie pasuje mi światopogląd nikogo, na kogo trafiam - jeśli chodzi o terapeutów) odwołam się tu do pewnej metody rzucania palenia (oczywiście nie pamiętam jak się nazywa), która bazuje na racjonalizmie - zrozumieniu czym jest nałóg, jak powstaje (także na płaszczyźnie biochemicznej i stricte chemicznej w mózgu), co się dzieje w ciele podczas detoksykacji, jak przebiegają zespoły odstawienia itd. metoda statystycznie niesamowicie skuteczna rozkładając uzależnienie na czynniki pierwsze (płaszczyzna fizyczna, psychiczna, przyzwyczajenia, środowisko, otoczenie itd ... aż do wyglądu, słownictwa - o którym wspomniał Szuwar, etc) można wyeliminować praktycznie wszystkie zagrożenia - rozumiejąc ich mechanizm widzę, że jesteś osobą myślącą analitycznie, logicznie - myślę, że dla ciebie taka metoda też mogłaby być skuteczna jeśli chodzi o twojego chłopaka, monar będzie dla niego najprawdopodobniej jednym z wielu etapów - właśnie ze względu na problemy emocjonalne, o których piszesz jak sama już zdążyłaś zauważyć, monar ma swoje narzędzia, bezkompromisowe a tam gdzie nie ma kompromisów - człowiek gubi się często gdzieś po drodze wynika to pewnie tego, że monar pracował początkowo (przez pierwsze dzieści lat) na ludziach z praktycznie jednego środowiska, uzależnionych od praktycznie jednego narkotyku - polskiej heroiny, kompotu "reszta" była gdzieś obok - takie wówczas były realia, zasada popytu i podaży monar się zmienia (co widać wyraźnie, kiedy analizuje się materiały z choćby ostatnich 10, 20 lat) jako instytucja, musi działać schematem - zbyt wielu ludzi się tam przewija, aby traktować każdego indywidualnie świetnie, że planujesz już czas po ośrodku - świadczy to o twojej świadomości co do powagi sytuacji i o rozsądku ludzi, którzy z tobą o "takich rzeczach" rozmawiają jesteś na dobrej drodze czytaj wypowiedzi, czytaj książki, czytaj opracowania zagraniczne co do tamtejszych metod prowadzenia pacjentów uzależnionych zapoluj na DOBREGO, myślącego, doświadczonego i budzącego zaufanie terapeutę porozmawiaj jeszcze z nim, na pewno dojdziesz do konsensusu :) masz szereg narzędzi, internet, biblioteki i tysiące ludzi, z których każdy ma swoje doświadczenia - czerp z tego, analizuj, zapisuj potem skończysz psychologię, napiszesz książkę i będziesz bogata jak ja pierdo..ę :) SO HELP YOU GOD! ale "plan B" to będzie dla ciebie taki ESC - dla twojego, szeroko rozumianego, bezpieczeństwa |
|
neurotictune
domownik
postów: 34 Posted: |
Dziekuję CI Cute. [quote]czytaj wypowiedzi, czytaj książki, czytaj opracowania zagraniczne co do tamtejszych metod prowadzenia pacjentów uzależnionych[/quote] Przeczytałam już naprawde duża ilośc ksiąg wszelakich ;p Ale zaciekawiły mnie zegraniczne opracowania. Czy mogłabys mi jakies polecić? Gdzie mogłabym je znaleźć :) Pozdrawiam Gorąco :* |
|
cute
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
mam taki pomysł: uczelnia wyższa w twoim mieście, uniwersytet wydział nauk psychologicznych, pedagogicznych itp. w takich miejscach zawsze znajdą się ludzie (pracownicy naukowi), którzy badają tematy związane z narkomanią zrób wywiad środowiskowy, wywiedz się kto co, gdzie, jak, jakie jest ich zdanie co do skuteczności danych działań - a może znajdziesz też od razu jakiegoś terapeutę? potem dopadnij tę osobę, przyciśnij ją do muru, powiedz że szukasz pomocy, informacji - bo chcesz zrozumieć i znaleźć wyjście z sytuacji podejrzewam, że będą tam też dane jakościowe i ilościowe, dotyczące także efektywności (i podkreślam ponownie - nie traktuj moich poglądów jako pewnik mam wrażenie, że masz podobny temperament życiowy do mojego - a ja lubię wiedzieć, rozumieć i mieć kontrolę - lub chociaż mieć poczucie tego, że ją mam bez zmian nie ma szansy na progres, kiedy stoisz w miejscu to się cofasz - bo cały świat idzie do przodu, a ty zostajesz w tyle itd..) opracowania znajdziesz też zapewne przez google - drug addict addicts addiction therapy therapist etc poprzez dodanie frazy nazw poszczególnych ośrodków (nie znam nazw - znowu google) możesz namierzać dalej ja działam w taki sposób(parę głębokich wdechów, próba zdystansowania się do problemu, google, kadra naukowa, fora dyskusyjne) i to działa - może tobie też pomoże dodane: przejdźmy na drogę prywatną w tej rozmowie napisany przez: cute, 25-03-2010 - 19:54 |