Wątek: mój mąż to narkoman....
Madzik_3
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 3

Posted:
7.lis 2008 - 14:40

Witajcie,

Nie wiem jak zacząć ale może spróbuje od początku... Znamy się od 11 lat. Od 9 lat uzależniony jest od amfetaminy. Nie wracał na noc, znosił jakieś starocie z piwnic, bardzo schudł , rodzice wysłali go na 2, 5 miesiąca do Londynu. Pomogło na jakiś czas... Jak zaczynał znowu, brał, brał, kończyło się w poradni, rozmowy, leki, okres zaleczenia i tak w kółko. W czasie okresów kiedy ćpał okradał rodzinę, bliskich z kasy, wartościowych przedmiotów, złota...
W 2005 roku zaszłam w ciążę, wzięliśmy ślub, zamieszkaliśmy u mnie z moją mamą i babcią.
Kiedy byłam w zaawansowanej ciąży znowu popłynął, dopuścił się wykroczenia z art. 279 § 1 kk, dostał 1,5 na 3 lata w zawieszeniu. Otrzeźwiał, zaczął patrzeć normalnie na życie. Urodziła nam się córeczka, był bardzo zaangażowany, pomagał, opiekował się, był wzorowym ojcem...
W między czasie spłacał zadośćuczynienie poszkodowanym, utrzymywał kontakt z kuratorem.
W ubiegłym roku złożył wniosek o dofinansowanie ze środków unijnych na założenie własnej działalności gospodarczej, dostał te środki, założył firmę.
Przez jakiś czas było naprawdę ok., myśleliśmy o wzięciu kredytu na mieszkanie, mieliśmy plany, on chciał rozwijać firmę, myślałam, że ta cała sprawa z kradzieżą, narodziny dziecka zmieniły go i że nigdy już nie powróci do narkotyków. A jednak myliłam się, czar prysł...
Znowu koszmar się zaczął, nie mam już siły, ciągle zastanawiam się czy wróci do domu, czy nie wyjdzie w nocy, czy nie dopuści się jakiegoś wykroczenia, ciągłe dzwonienie wieczorem gdzie jesteś?, co robisz?, kiedy wrócisz?, nie mogę zostawić pieniędzy na wierzchu, czasem sama się gubię i nie wiem gdzie je schowałam, już tak dalej nie mogę..mam naprawdę dość...
Dlaczego on to robi? Dlaczego robi to swojej ukochanej córeczce? Dlaczego jej niszczy dzieciństwo..?
Zaciągnął pożyczki, nie ma teraz z czego zapłacić, bo jak można dobrze prowadzić firmę jak się jest naćpanym- nie można-ma długi..
Był wczoraj u swojego terapeuty, wieczorem wyglądał normalnie, spał w domu, nie wychodził, nawet ja przespałam nocJ

Nie wiem co mam robić, chce żyć normalnie, mieć normalnego męża, normalną rodzinę, wszystko mnie przerasta, nie mogę się w pracy skupić, naprawdę jestem już zmęczona.

Zapisałam się do poradni, bo chyba teraz i ja potrzebuję pomocy.

Moja 2,5 letnia córeczka się pyta: ?Mamusiu, co się stało? Czemu jesteś smutna?? ? co mam jej odpowiedzieć..., że tata jest narkomanem a ja u kresu wytrzymałości.

Tak jak wspomniałam, że mieszkamy z moja mamą i babcią, które o niczym nie wiedzą, nie wiedzą o problemie mojego męża, zawsze go kryłam, nie chciałam żeby miały o nim złe zdanie i nie chce nadal.

Nasi znajomi wiedzą o wcześniejszych sytuacjach, teraz nie mówiłam, bo chyba nie wiem co miałabym powiedzieć, że znowu jest to samo co kiedyś, duszę to w sobie.

Dzięki, że mogłam to napisać.
wwp007
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 12

Posted:
7.lis 2008 - 20:15

Czytam to co napisalas ,chcialabym powiedziec cos madrego i dodac Ci otuchy nie bardzo wiem jednak co .Jestem matka narkomana uzaleznionego od 9 lat.Czasem zastanawiam sie dlaczego zycie wielu narkomanow jest podobne, maja prawie te same problemy ,te same zachowania a ich najblizsi cierpia.Bardzo dobrze ze zapisalas sie do poradni ,rzeczywiscie pomoc Ci sie przyda.Macie coreczke ,dla niej musisz byc silna .Nie wiem co maz teraz zamierza?Wydaje mi sie ze nie mozesz do konca zycia kryc meza ,z tego co napisalas wiele razy wyciagalas do niego reke teraz czas na niego.Dziewczyno napewno go kochasz ale jest dorosly i powinien wiedziec co jest dla niego wazne Ty i corka czy narkotyki.,niech przemysli i zdecyduje napewno nie jest za pozno!!Syn poszedl na leczenie do osrodka ponad dwa miesioace temu.Jestem dobrej mysli ,ja choc tesknie odpoczywam psychicznie w domu spokoj ,wracam powoli do siebie i mam nadzieje ze te zle lata juz nie wroca.Zycze ci duzo dobrego,mam nadzieje ze maz sie opamieta ,zacznie sie naprawde leczyc a TY odnajdziesz radosc zycia.
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 1746

Posted:
8.lis 2008 - 21:54

Madzik_3 ukrywając jego chorobę pogrążasz go jeszcze bardziej i dajesz mu komfort ćpania. Nie piszę tego aby Cię pognebić ale abyś zdała sobie z tego sprawę że powinnaś całkowicie zmienić swój stosunek do męża. Zadbaj o siebie i bardzo dobrze że poszłaś wreszcie do poradni, do której już dawno powinnaś się zgłosić. Zadbaj o siebie i dziecko a mężowi daj ultimatum albo leczenie albo nie ma więcej powrotu do was. Zapewne go kochasz, ale zacznij go kochać w zdrowy sposób. Poczytaj sobie o twardej miłości do osoby uzależnionej wiele powinno Ci to wyjaśnić i powinno pomóc w niepopełnianiu dalszych błędów. Wielu sił życzę i wytrwałości w dążeniu do celu. Jestem ojcem narkomana , który już piąty rok w sumie się leczy oczywiście z przerwami. Obecnie jest 17 miesiąc w ośrodku i chyba wreszcie dokończy w pełni terapie i mamy nadzieję z żoną i córką jak i resztą dalszej rodziny że rozpocznie wreszcie nowe trzeźwe już życie. Długa jest droga do zdrowienia w tej chorobie, i potrzeba wielu sił aby to wytrzymać i wspierać osobę leczącą się, ale nigdy nie będziemy w stanie tego znieść jak sami będziemy nie ustabilizowani i wykończeni fizycznie jak i psychicznie. Dlatego terapia dla rodzin osoby uzależnionej jest tak ważna. Powodzenia i wiele spokoju życzę.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Madzik_3
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 3

Posted:
13.lis 2008 - 11:27

Dzięki za słowa otuchy. Jutro idę do poradni.
Madzik_3
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 3

Posted:
13.lis 2008 - 15:37

Czy są inne sposoby, metody leczenia poza ośrodkiem. Jeżeli tak to czy są skuteczne.
Lessa
avatar
neofita
neofita
postów: 237

Posted:
13.lis 2008 - 18:55

Są ,ale sądzę,ze trudniejsze i cięzsze niż leczenie w ośrodku. Co do skuteczności to zdania są podzielone ;-)

"Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak" ;-)
**nieznany użytkownik** 
Użytkownik niezarejestrowany

Posted:
13.lis 2008 - 19:17

Witajcie. Jestem studentką 3 roku resocjalizacji, jako temat pracy dyplomowej wyrbralam sobie uzaleznienia narkotykowe wsrod mlodziezy. Potrzebuje zbadac mlodziec -uzalezniona mlodziec,badz ludzi ktorzy juz wyszli z tego bagna. Mam znajomych ,ktorzy brali dragi , byli w monarze i jest mi to znany problem, jednak potrrzebuje wiekszego grona ludzi. Bylabym naprawde szczesliwa,gdybys ktos zgodzil opowiedziec mi swoja historie, i pozwolil zadac troche pytan.. jesli macie ochote podzielic sie swoimi historami , piszcie na meila : nothing17@interia.pl bad zna nr gg : 7450757 pozdrawiam wszystkich serdecznie
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1079

Posted:
13.lis 2008 - 21:17

O niczym innym nie marzę :lol:

Swoją drogą, to zamiast zaśmiecać temat mogłaś założyć nowy.




shiva
avatar
neofita
neofita
postów: 297

Posted:
13.lis 2008 - 22:21

jak czytam prosbe anix87 to mam takie male Déj?-vu :-)

Nie wiem ktory to juz raz pojawia sie tu jakis student szukajacy kroliczkow doswiadczalnych.
Ja chleba z twoich studiow dziecko jesc nie bede wiec jestem tego samego zdania co Karo 8-)

Na przyszlosc polaz moze po forum i poszukaj w archiwum wpisow na ten temat zanim bedziesz ze tak po wiem na krzywy ryj wjezdzac komus w polowie tematu z czyms takim.

Karolcia? jak zwykle ze tak powiem : Rata ta tam, ta ta tam, ra ta tam ta ta tam Wytrąciłaś mnie z równowagi :-D :lol:

Wracajac do tematu: Madzik_3 nikt z nas nie poda Ci zlotego srodka ani zlotej odpowiedzi na pytanie dlaczego on tak robi.
Mozesz dostac wskazowke aby isc do poradni, aby zajac sie soba i dzieckiem bo to jest teraz wazniejsze. Jesli twoj maz nie bedzie chcial sam wykonac waznego kroku to zadna sila, zadne ukrywanie i pomoc mu nie pomoga. Zreszta co do ukrywania to daj sobie spokoj bo jedyne co robisz to oklamujesz siebie, znajomych i wlasna rodzine a nikomu to nic nie przyniesie. Masz rodzine, sama jestes matka wiec zacznij zyc dla siebie. Reszta wyjdzie z czasem w zaleznosci od tego jakie priorytety bedzie mial twoj malzonek.

Powodzenia i wytrwania zycze.




napisany przez: shiva, 13-11-2008 - 23:21
magnola
avatar
moderator
moderator
postów: 898

Posted:
13.lis 2008 - 22:34

No Shiva my się chyba już do młodzieży nie zaliczamy;-) A co do "przesłuchania" jestem na NIE :lol:


człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
shiva
avatar
neofita
neofita
postów: 297

Posted:
13.lis 2008 - 22:35

Ola my? Kochana cale zycie przed nami a nie jedna 15stka chcialaby tak wygladac ;-)
magnola
avatar
moderator
moderator
postów: 898

Posted:
13.lis 2008 - 22:36

Co fakt, to fakt:-D


człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Gugunia
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 3

Posted:
14.lis 2008 - 06:48

Madzik_3 Miłość, ojcostwo, rodzina... Męża za fraki i do ośrodka na leczenie ze słowami na ustach: nigdy więcej nie będę tego tolerować, nie wracaj puki nie skończysz leczenia. A Ty masz przecież swoje życie, córeczkę i szoruj na terapię bo jesteś współuzależniona. Brzmi strasznie, prawda? Niestety innej recepty nie znam... To samo ktoś kiedyś powiedział mi pakując moje rzeczy i odwożąc na leczenie. Teraz przyszła kolej na mnie. Jestem w podobnej sytuacji, z tym że nie chodzi o męża lecz chłopaka, a dziecko, cóż, jeszcze sie o nic nie pyta bo jeszcze nie przyszło na świat. Byłam w 2 miesiącu ciąży kiedy "mężczyzna mojego życia" powrócił do dawnych nawyków, może nie do ćpania lecz jako zamiennik wybrał sobie alkohol. Uciekłam. Dałam szansę, jedną, drugą... Po ostatnim spotkaniu (mieszkamy w różnych miastach odkąd go zostawiłam), zaprosiłam go na święta, jeśli wszystko będzie ok. Wczoraj wieczorem zadzwoniłam spytać jak minął dzień. Chyba wesoło mu minął, bo nie rozumiałam nawet co do mnie mówił. I chociaż to bardzo boli wiem że podjęłam właściwą decyzję, bo najważniejsza jestem JA i MOJE MALEŃSTWO. Szkoda mi tylko tych świąt teraz... Pomyśl o spokoju, swoim i córeczki. I nie ukrywaj przed rodziną problemu. Nie pomagasz tym ani sobie ani jemu. Ty zyskasz wsparcie, a jemu skończy się komfort ćpania. Trzymaj się i bądź dzielna!