Wątek: JAK MAM POMóC NARKOMANOWI ?
SmutnA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 10

Posted:
25.kwi 2008 - 20:37

Potrzebna jest mi pomoc osoby znającej się na uzależnieniach - chodzi o narkotyki...
Miłość mojego życia ma z tym problem. "Rewelacyjnie" to ukrywa przed wszytstkimi. No może nie przed wszystkimi...
Powiedział mi : "jestem beznadziejny, bo jestem narkomanem, moje życie jest beznadziejne, już z tym kiedyś próbowałem zerwać - teraz nie daje rady".
Stan w jakim on teraz jest to jednym słowem apatia - a może raczej depresja to dokładniejsze określenie.
Z nikim nie rozmawia, odcioł sie zupełnie i nie rozmawia ze mną już. Albo śpi, albo gra na komputerze. Jego rodzina prosi mnie o pomoc.
Co mam zrobić?
Jak dotrzeć do niego?
Jak nakłonić go na detox fizyczny i psychiczny?
Vega
avatar
pretendent
pretendent
postów: 88

Posted:
25.kwi 2008 - 21:18

Witaj Smutna. Nie jesteś pierwszą osobą, która pisze z podobnym problemem, wiec odpowiedzi też nie będą zbyt orginalne. tak myśle, że na ten moment to najważniejsze byś Ty znalazła informacje o chorobie jaką jest uzależnienie. Poszperaj tutaj na stronie. Przejdź też do poradni uzależnienie, terapeuty uzależnień.Tam dowiesz się jak postępować z chłopakiem w tej konkretnej sytuacji. Trudno też cokolwiek pisać, bo tak naprawde mamy zbyt mało informacji.
pozdrawiam Aga

"Nie jest łatwo znaleźć szczęście w sobie, ale nie można go znaleźć nigdzie indziej."
Agnes Repplier
SmutnA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 10

Posted:
25.kwi 2008 - 22:09

Czy to, że tylko mi powiedział o swoim problemie, to czy to nie jest ciche wołanie o pomoc do mnie ?
Baśka
avatar
neofita
neofita
postów: 677

Posted:
26.kwi 2008 - 08:17

Trudno powiedzieć jakie motywy nim kierowały. Nie znając go mogę postawić hipotez bez liku - od manipulacji przez wołanie o pomoc (jedno i drugie nie wyklucza siebie nawzajem, tzn. mogą współwystępować)...

Czy on aktualnie utrzymuje abstynencje? W jakiej kwestii jego rodzina prosi Ciebie o pomoc (narkotyków czy jego ogólnego zniechęcenia) i czy w ogóle jego rodzina wie o problemie? Od kiedy bierze? Co bierze? Ile trwała tamta przerwa w ćpaniu? Czy leczył się wcześniej z powodu uzależnienia? Czy uczęszczał do psychiatry bądź psychologa?

Tak jak pisze Aga porozmawiaj z nim, umów Was na wizytę w poradni, a jeśli on nie będzie chciał iść to pójdź tam sama.

P.s. wy mieszkacie razem?



napisany przez: Baśka, 26-04-2008 - 08:25


"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
[IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
SmutnA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 10

Posted:
26.kwi 2008 - 11:23

Odpowiadam na pytania Basi:
1.Niestety znów coś bierze (chyba trawę i grzybki).
2.Oni wiedzą, że kiedyś brał, coś im się wydaje, że pali trawkę - ale nie wiedzą tego na 100%. Proszą mnie bym wyciągneła go z tego zniechęcenia do życia - uważają, że tylko mnie posłucha.
3. O ile mi wiadomo to bierze z przerwami kilka lat.
4. Z tego co wiem to głownie trawkę, amfetamine i grzybki (na zmiane), ale głównie trawkę - choś wiem, że wielu rzeczy próbował.
5.Kilka miesięcy, ale dokładnie nikt nie może mieć pewności.
6.Nie leczył się.
7. Nie korzystał z instytucjonalnej formy pomocy.
8. nie mieszkamy razem, ale niedługo polecę do niego na trochę żeby go przekonać, że musi coś zrobić z własnym życiem.

Posiadam pewną wiedzę ze studiów na ten temat - ale co innego zajmować się obcą osobą, do której ma się dystans emocjonalny, a zupełnie co innego kimś z kim się jest związanym.

Proszę o rady.
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 1729

Posted:
26.kwi 2008 - 15:53

Sam sobie nie poradzi z tą chorobą. Nie ma szans. Jak chcesz mu pomóc to jak pisała Basia idź do poradni najlepiej z nim a jak on nie będzie chciał to sama sie tam udaj. Terapeuci po przeprowadzeniu rozmowy z tobą powiedzą co masz dalej robić. Jedno jest pewne SAM nie jest w stanie wyjść z tej choroby nawet przy twoim wsparciu bez profesjonalnej pomocy. Tylko terapia może mu pomoc jak on będzie chciał z tej pomocy skorzystać a czy stacjonarna czy leczenie w ośrodku zamkniętym to już ustalą terapeuci w poradni. Ja nie znam innej drogi bo jej nie ma. Jest to jak wiesz straszna i śmiertelna oraz chroniczna choroba, którą trzeba bardzo długo leczyć aby wreszcie było możliwe dalsze trzeźwe życie. Nie uzyskasz tu złotego środka aby przestał ćpać i zaczął żyć na trzeźwo bo takiego nie ma. Tylko i wyłącznie leczenie i to leczenie długoterminowe! Powodzenia i wiele cierpliwości i miłości życzę.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Baśka
avatar
neofita
neofita
postów: 677

Posted:
27.kwi 2008 - 07:38

[quote=SmutnA]8. nie mieszkamy razem, ale niedługo polecę do niego na trochę żeby go przekonać, że musi coś zrobić z własnym życiem.[/quote]

czy to oznacza, że mieszka on obecnie poza granicami Polski?

[quote=SmutnA]2.Oni wiedzą, że kiedyś brał, coś im się wydaje, że pali trawkę - ale nie wiedzą tego na 100%. Proszą mnie bym wyciągneła go z tego zniechęcenia do życia - uważają, że tylko mnie posłucha.[/quote]

A podali Ci jeszcze dokładne wskazówki jak masz to uczynić? Przepraszam Cię, ale wkurza mnie takie "delegowanie do męczeństwa"...

[quote=SmutnA]Posiadam pewną wiedzę ze studiów na ten temat- ale co innego zajmować się obcą osobą, do której ma się dystans emocjonalny, a zupełnie co innego kimś z kim się jest związanym.[/quote]

A gdybyś miała doradzić osobie z podobnym problemem do Twojego to co byś jej powiedziała (napisała)?


"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
[IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
SmutnA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 10

Posted:
27.kwi 2008 - 18:18

Tak nie mieszka w PL.
Może i to jest "selegowanie do...", ale ktoś musi mu pomóc a skoro on ich nie słucha to ja to zrobie.
Jeśli bym miała doradzić innej osobie, to bym powiedziała, że to będzie bardzo trudne, że będzie ciężko, ale najpierw musi wejść w wewnętrzny świat uzależnionego, pokazać mu, że nie jest sam i ma wsparcie, że należy jasno przedstawić życiowe skutki brania. Potem poooowoli ale stanowczo nakłonić na imstytucjonalną formę pomocy.

Zresztą każdy przypadek jest inny, nie istnieje "złota recepta" jednakowa dla każdego.
Baśka
avatar
neofita
neofita
postów: 677

Posted:
27.kwi 2008 - 20:02

Zgadzam się z Tobą, że nie istnieje "złota recepta" na jakikolwiek problem (bo to nie odnosi się jedynie do uzależnienia). Ja jej też nie posiadam...Piszesz, iż gdybyś miała doradzać innej osobie, to byś powiedziała jej:

[quote]że będzie ciężko, ale najpierw musi wejść w wewnętrzny świat uzależnionego,[/quote]

na czym miałoby to polegać?

Piszesz też, iż na tą chwilę nie macie bezpośredniego kontaktu (z powodu zarówno dystansu fizycznego, jak i jego "odcinania się") możesz w takiej sytuacji napisać do niego list w którym zawrzesz swoje obawy i podejrzenia. Dokładnie to co chciałabyś mu przekazać w rozmowie: bez osądzania i uogólnień , opis konkretnych sytuacji i uczuć jakie się w Tobie pojawiają. Warto też sprawdzić jak wygląda oferta terapeutyczna w państwie, w którym obecnie przebywa.

[quote=SmutnA]Potem poooowoli ale stanowczo nakłonić na imstytucjonalną formę pomocy. [/quote]

a jeśli to się nie powiedzie, co to oznacza dla Ciebie?


"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
[IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
SmutnA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 10

Posted:
27.kwi 2008 - 20:39

Nie wiem co będzie jeśli się nie uda....
Boje się tego....ale musze spróbować powalczyć z losem o jego życie.
Przecież kocha się nie za coś lecz MIMO wszystko.
Właśnie zaraz zobacze w sieci jaką tam mają ofertę pomocy.

Ps. wiem doskonale, że uzależnienie to tylko "produkt końcowy" wcześniejszego życia. Znalazłam tą przyczyne i wiem, że bez psychoter. nic się nie zdziała. Jestem tego świadoma.....ALE........właśnie największy problem jest z nakłonieniem go na terapie.
Właśnie nie wiem jak mam to zrobić.
???
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 1729

Posted:
27.kwi 2008 - 21:00

Czy bawicie sie w psychologów? Basiu wyciągasz z niej jakby była na zajęciach dla współuzależnionych ;-) . Jasne że każdy przypadek jest inny, ale początki aby dostać osobę uzależnioną na leczenie są bardzo podobne do siebie. Potem indywidualnie podchodzi sie do każdego przypadku. Smutna też nie wiem co to znaczy dla ciebie wejść w wewnętrzny świat uzależnionego? Mniej filozofowania a więcej działania - taka moja rada. Jeden cel - podjęcie leczenia przez osobę chorą - i nic więcej. Więc robie wszystko co jest możliwe aby nakłonić osobę chorą do leczenia. I albo wreszcie się zdecyduje na leczenie albo będzie ćpać dalej aż spadnie na swoje dno i będzie miał już tak wielkie negatywne skutki swej choroby że poprosi sam o pomoc lub nie będzie mu to dane i sie wykończy. Więc jak po dobroci się nie da, to trzeba zepsuć w 100% komfort ćpania aż mu to zbrzydnie dla jego dobra i to jak najszybciej póki jeszcze ma przebłyski myślenia i jakieś tam wartości moralne! W tym jedyna szansa jak nie będzie chciał przyjąć pomocy od razu. Ani jedno ani drugie wyjście nie jest proste ale wykonalne.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Baśka
avatar
neofita
neofita
postów: 677

Posted:
27.kwi 2008 - 21:17

[quote]Nie wiem co będzie jeśli się nie uda....
Boje się tego....[/quote]

czego najbardziej się obawiasz w obliczu takiej sytuacji?

Często używasz słowa "muszę". Czy aby na pewno to Ty musisz: "powalczyć z losem o jego życie" ? Skąd takie poczucie powinności?

[quote=SmutnA]właśnie największy problem jest z nakłonieniem go na terapie.
Właśnie nie wiem jak mam to zrobić.
???[/quote]

Możesz zastosować się do rad, które otrzymałaś wcześniej?reszta niestety jest w jego rękach. Nie jesteś w stanie zrobić tego za niego, a z tego co piszesz to na obecny czas to Tobie bardziej zależy na zmianie w nim niż jemu samemu.

[quote=jozefaa]Czy bawicie sie w psychologów? [/quote]

Nie mam zwyczaju bawić się ludzkimi uczuciami w takich sytuacjach.



"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
[IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 1729

Posted:
28.kwi 2008 - 14:07

Nie mam zwyczaju bawić się ludzkimi uczuciami w takich sytuacjach. - Basiu nie pisałem nic o zabawie uczuciami. Nikt nie ma prawa bawić się uczuciami innych osób ani na forum a tym bardziej na terapii a już Ciebie bym nigdy o to nie podejrzewał. Pisałem o prowadzeniu zajęć dla współuzależnionych bo tak to wygląda. SmutnA powinna wiedzieć że można mu pomóc jak on tą pomoc będzie chciał przyjąć inaczej i tak nic nie będzie mogła zrobić bo z nim nie mieszka. A rodzice raczej nie popsują mu komfortu ćpania chyba że nakłoni ich do tego aby zaczęli tak postępować jak powinni z osobą chorą. Lecz nie wierzę aby posłuchali. Wiem jak ja musiałem z żonką postępować aby zaczęła postępować tak żeby syn stracił komfort ćpania. Prawie 2 lata mi na to zeszło. Mam nadzieję, że jednak u Smutnej będzie mimo wszystko inaczej i dotrze to do rodziców.



napisany przez: jozefaa, 28-04-2008 - 15:10

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Baśka
avatar
neofita
neofita
postów: 677

Posted:
29.kwi 2008 - 07:48

[quote=jozefaa]SmutnA powinna wiedzieć że można mu pomóc jak on tą pomoc będzie chciał przyjąć inaczej i tak nic nie będzie mogła zrobić bo z nim nie mieszka. [/quote]

a czy ja pisałam o czymś innym?

[quote=Baśka 27.04.2008, 21:17]Możesz zastosować się do rad, które otrzymałaś wcześniej - reszta niestety jest w jego rękach.[/quote]

A co do:

[quote]prowadzeniu zajęć dla współuzależnionych bo tak to wygląda.[/quote]

Dla mnie SmutnA -w tej sytuacji - jest równie ważna jak jej chłopak (a nawet ważniejsza, bo to ona zwróciła się tu o pomoc) - stąd są te pytania i nie jest to dla mnie istotne jak to wygląda. SmutnA otrzymała wskazówki i to od niej teraz zależy czy z nich skorzysta i jak.


"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
[IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
SmutnA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 10

Posted:
2.maj 2008 - 10:56

Mam pytanie.........

Niedługo do niego jadę....
Jego rodzice mówią, że on potrafi spać kilka dni prawie bez przerwy i nigdzie nie wychodzi.

CZY to jest reakcja na brak "proszków" czy wręcz to jest skutek ich brania ?
Vega
avatar
pretendent
pretendent
postów: 88

Posted:
2.maj 2008 - 15:55

Jedno i drugie może być równie prawdopodobne. Mnie też skojarzyła się depresja. Przez neta trudno cokolowiek powiedzieć. Tak mysle, co możę pomagać w takim stanie to chyba zwracanie uwagi na to co jest dla niego ważene, co było ważne kiedyś, czemu teraz przestało. Co stanie się, jesli nie przyjmie pomocy (nie podejmie terapii), a jak może wygladać jego życie jeśli to zrobi. co może zyskać, co stracić. Informacje jak taka terapia wygląda. Tak mi się nasuneło kilka skojarzeń, ale nadal będe się upierać, ze wszystko zalezy od tej indywidualnej sytuacji.

"Nie jest łatwo znaleźć szczęście w sobie, ale nie można go znaleźć nigdzie indziej."
Agnes Repplier
SmutnA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 10

Posted:
2.maj 2008 - 16:22

On ciągle śpi...
Ale jeśli będę mu zabraniać to się wścieknie, powie, że mu marudze i z mojej winy nie ma świętego spokoju.
Co i jak zrobić, by przestał tyle spać.
**nieznany użytkownik** 
Użytkownik niezarejestrowany

Posted:
3.maj 2008 - 04:36

"JAK MAM POMóC NARKOMANOWI ?"

Pytanie brzmi - Czy on zwerbalizował swoja prośbę o pomoc? Czy to tylko Twoja interpretacja jego zachowań? Bo bez takiej wyraźnej deklaracji o przyjęciu pomocy - sprawa nie ma sensu. W chwili kryzysu stwiedzi ze on sie o pomoc nie prosił i wróci do cpania - bo mu "dół" minie.... Jego stwierdzenie - "jestem beznadziejny, bo jestem narkomanem, moje życie jest beznadziejne..." brzmi dosyć kokieteryjnie. W czym mu przeszkadza ćpanie? Co stracił przez to? Z opisu wynika że nic - przeciwnie taka konstatacja sprawia że jest oryginalny - wzbudza zainteresowanie.

Myśle ze dopóki sam nie wyjdzie z domowych pieleszy i sam nie poszuka terapeuty a nie dilera - to wszelkie rady sa bezprzedmiotowe. Przeczytasz je Ty, rodzina ew. kilku forumowiczów... do niego nie dotra. Jestem ze starej szkoły Kotana - i wyznaje zasadę że o problemach z narkotykami i sposobach wyjścia z nałogu mozna rozmawiać z narkomanem bez posredników i innych "chcących pomóc".

Sam jestem byłym narkomanem - w maju mija 25 lat jak się wyleczyłem - i mimo upływu lat - pamietam sposby i schematy działania narkomana. Także manipulowalem rodzicami tak aby mieć św. spokój i robić produkcje w domu. Bez ich akceptacji ale za milczacym pozwoleniem... itd. - nie o mnie ta dysputa - dużo by mówić. A najlepiej z samym zainteresowanym...

Rozumiem troske rodziny i przyjaciół... ale dobrymi chęciami jest pieklo wybrukowane - bez inicjatywy cpuna - niewiele mozna zrobić. Czasami ratunkiem i impulsem jest sprawa sadowa... ale tu chyba nie zachodzi taki przypadek? Nie musi zadzierac z prawem aby miec na cpanie?
SmutnA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 10

Posted:
3.maj 2008 - 07:39

On jest człowiekiem, którego ciężko do czegoś zmusić. Można jedynie powoli ukierunkowywać go na działanie - ale napewno nie nakazać krzykiem.
Nie ma problemów z prawem.

Wiem, że muszę z nim osobiście rozmawiać.......i zrobie to..
Szukam tylko odpowiedniego sposobu........
Nie ma co planować co mu powiem, jak to zrobie itp itd.
Nie mogę przewidzieć jego reakcji.

Jestem pełna obaw ale jednocześnie pełna dobrych myśli - no i staram sie byc anielsko cierpliwa, ale stanowcza w dzialaniu.

Dziekuje Wam wszystkim za ciekawe rady i opinie.
Hefaren
avatar
moderator
moderator
postów: 562

Posted:
3.maj 2008 - 10:04

Jak zwykle czytam temat od samego początku.Niemal wszystko zostało powiedziane, udzielono Tobie mnóstwo rad, jak postępować i co robić, czytam Twoje odpowiedzi i się zastanawiam... Ty chyba bardziej chcesz by przestał ćpać niż on sam, o ile on tego w ogole chce ,bo gdybanie ,że mogłbym przestać mija się z celem i ma się nijak do tego iż naprawde chce żyć w trzeżwości.Z tego co piszesz widać,że on tylko chce przestać ale sam nic w tym kierunku nie robi,Ty się martwisz, jego rodzice i na tym się kończy a jaki jest jego udział by przestac ? niewielki ,bo mowić,ze się nie daje rady,ze się jest beznadziejnym to jedno ,a starać to zmienić to drugie, na takich "chęciach" się zazwyczaj kończy.Rozmawiaj z nim jak mowilaś spokojnie, ale nie obchodż się jak z jajkiem , jak chce przestać niech idzie po pomoc bo samo mowienie do niczego nie prowadzi.
pozdrawiam.



"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
*
[URL=http://miniurl.pl/rgl] Regulamin Forum[/URL]
[IMG]http://img25.imageshack.us/img25/197/kotekeo0yz3wh4.jpg[/IMG]
RUKA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 13

Posted:
3.maj 2008 - 11:07

Czesc .sprobuj jakos go przekonac do terapii ,ja pierwszy raz na terapie poszlam bo ktos tak chcial(okolo 3 lata temu) a nie ja sama i ziarno zostalo zasiane .poczatki sa ciezkie po dwu letniej walce z sama soba BRAC CZY NIE BRAC mam troche abstynencji.teraz chodze z wlasnej woli bo chce byc trzezwa (tej osoby co mi kiedys kazala nie ma juz w moim życiu ale jestem jej wdzieczna ze wystartowala mnie na terapie) ZYCZE CI WYTRWAŁOSCI W TEJ CIEZKIEJ WALCE .POZDRAWIAM I D A J C Z A S C Z A S O W I !!! :roll:
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1079

Posted:
3.maj 2008 - 11:08

Mało co wywołuje tak tragiczne w skutkach reakcje jak "pomoc na siłę". Pozwolę sobie uogólnić: każdy (albo prawie każdy) ćpun chce przestać, albo przynajmniej tak mówi. I co? I nic. Ja chcę mieć wyspę na Polinezjii Francuskiej, ale narazie to tylko słowa.

Zmusiłam się do przeczytania tego tematu od początku. SmutnA pisze, że chłopak nadal bierze, non stop śpi, albo gra na komputerze. Gdzie tu macie zagadkę? Mnie to wygląda na fetę, ale jak mówię: mnie to wygląda.

[quote=SmutnA] wejść w wewnętrzny świat[/quote]

[quote=SmutnA]Nie wiem co będzie jeśli się nie uda...[/quote]

Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? A może to jest przyzwyczajenie? Współuzależnienie? Obawa, przed utratą czegoś, co się zna? Czytam posty Smutnej i mam przed oczami jedno zachowanie: histeryczną wręcz chęć podjęcia jakichkolwiek działań, nawet wbrew chłopakowi. Dlaczego? Z miłości? Chęci pomocy? Czy też może zaspokojenia własnego ja? Nie czepiam się, ale nie mogę powstrzymać się przed myślą, ze jest to bardzo ciekawa forma współuzależnienia. Ciekawa, ze względu na odległość i ograniczony kontakt.

Nie będę się rozpisywać, bo wszystko chyba już zostało tutaj powiedziane. Dodam tylko, że wydaje mi się, że chłopak bardziej chce zwrócić na siebie uwagę, niż otrzymać jakąś konkretną pomoc. Ale cóż, w końcu różne są rodzaje krzyku, więc przecież mogę się mylić.



SmutnA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 10

Posted:
5.maj 2008 - 16:01

Mam pytanie..
Czy jest możliwe, że któreś z grzybów leśnych może nakomanowi zastąpić w pewnym stopniu narkotyki ?
Mam pewne podejżenia więc pytam...
Coś mi się wydaje, że chyba tak.

TAK czy NIE ?
admin
avatar
admin
admin
postów: 570

Posted:
5.maj 2008 - 19:46

[url]http://monar.net.pl/PagEd-index-topic_id-4-page_id-28.html[/url]

szukanie nie boli :-D

...gdyby w życiu były same piękne chwile

nie wiedziałbym że żyję...

shiva
avatar
neofita
neofita
postów: 297

Posted:
6.maj 2008 - 14:32

Hej,

Summa Summarum:

1. Najwazniejsza rzecz w tej calej historii to odpowiedz na pytanie kto chce skonczyc z tym cpaniem?
Napisalas wczesniej iz jego rodzice przydzielili Tobie to zadanie gdyz sami nie moga, nie chca lub nie wiedza jak.
Z tego co piszesz sama stoisz plecami do muru i nie masz wielkich mozliwosci bo po 1 nie wiesz jak pomoc, po drugie nie ma cie na miejscu.
W zadnym poscie nie napisalas co on na to? Czy ktos zapytal go o jego zdanie?
Jak napisal Katschor:

[quote=Katschor]
..... dopóki sam nie wyjdzie z domowych pieleszy i sam nie poszuka terapeuty a nie dilera - to wszelkie rady sa bezprzedmiotowe.
.... bez inicjatywy cpuna - niewiele mozna zrobić.
.... Czasami ratunkiem i impulsem jest sprawa sadowa... ale tu chyba nie zachodzi taki przypadek? Nie musi zadzierac z prawem aby miec na cpanie?[/quote]

Dokad on sam nie bedzie odczuwal potrzeby aby zaczac sie leczyc to nikt z jego srodowiska go do tego nie skloni chyba ze w bardziej powiedzmy brutalny sposob czyli zmuszenia go do leczenia droga prawna co jest tez sprawa skomplikowana.

2. Zakladajac iz Twoj chlopak odkryje w sobie taka potrzebe tzn. aby przestac cpac, nalezy sie zorientowac jak wygladaja mozliwosci w danym kraju o czym wspomniala Basia.
Na takie leczenie sklada sie wiele czynnikow jak np. czy sie mieszka w danym kraju legalnie, na jakich zasadach jest sie ubezpieczonym, od wieku, od rodzaju narkotykow, stanu chorego oraz kraju w jakim sie mieszka. W Niemczech, Austrii i Szwajcarii leczenie takie jest placone przez ubezpieczalnie (kasa chorych, ubezpieczenie rentalne ) oraz w przypadku dzieci i mlodziezy instytucji jak np. Stowarzyszenie pomocy dzieciom i mlodziezy. Nie wiem jak to jest z osobami, ktore zyja jako "urlopowicz" oraz w innych krajach.

3. Co do spania lub niespania:
pisalas ze ciagle siedzi przed komputerem. Znam wiele osob ktore potrafia 3 dni grac i nie biora zadnych narkotykow zyjac na kawie lub energy-drinks. Po takiej sesji nie dziwi mnie ze ktos 3 dni ciagle spi. Tak jak ma sie ciag grania tak samo ma sie ciag spania. Pozatym przejscie z trybu dziennego na nocny i odwrotnie wymaga czasu.

4. Co do [quote=SmutnA]Mam pytanie..Czy jest możliwe, że któreś z grzybów leśnych może nakomanowi zastąpić w pewnym stopniu narkotyki ? Mam pewne podejżenia więc pytam...
Coś mi się wydaje, że chyba tak.TAK czy NIE ?[/quote]

czy jest to pytanie tylko z ciekawosci czy moza proba znalezienie zastepczej terapii?

Mnie osobiscie bardzo rozbawilo.

Proponuje wyjasnic punkt 1 jesli decyzja zostanie podjeta przez niego przejsc do punktu 2.
Jesli z punktu 1 nic nie wyjdzie to wszelkie dzialania jak juz pisalismy wyzej beda skazane na fiasko.

punkt 3 i 4 pozostawiam bez komentarza.

Zycze powodzenia i obfitych dzialan.

pozdrawiam

shiva

Vega
avatar
pretendent
pretendent
postów: 88

Posted:
6.maj 2008 - 17:01

A mnie jeszcze Smutna zastanawia, Twoja chęć pomocy. Z czego ona wynika, z chęci, przymusu, a moze jeszcze z innych powodów. Odpowiedz sobie sam samej na to pytanie.

"Nie jest łatwo znaleźć szczęście w sobie, ale nie można go znaleźć nigdzie indziej."
Agnes Repplier
SmutnA
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 10

Posted:
6.maj 2008 - 18:07

Mnie zastanawiają niektóre komentarze....
Niektóre są bardzo rzeczowe, natomiast niektórzy z Was bawią się w terapeutów. Tylko, że zapomnieliście (a może nie wiecie), że terapeuta NIGDY nie ocenia.
Wiem cpś o tym, gdyż sama jestem młodą terapeutką - specjaliz. się w pomocy (ogólnie mówiąc) psycho-pedagogicznej.
Zupełnie inaczej jest pracować z kimś do kogo ma się "uczuciowy dystans", a zupełnie czym innym jest pomoc osobie którą kocha się najbardziej na świecie.

Potrzebne mi były Wasze porady, takie od serca.
Na formach instytucjonalnych znam się troszkę.
Chciałam dowiedzieć się jak to się ma jeśli chodzi o BARDZO bliską osobe.
Dla Waszej wiadomości - zostawiam wszystko i jade na koniec świata, żeby przy nim być.
shiva
avatar
neofita
neofita
postów: 297

Posted:
7.maj 2008 - 11:35

hej Smutna

a mnie zastanawia ktore komentarze Cie zastanawiaja.
Piszesz o ocenie? Jaka ocena? Ja nie widze zeby tu ktos ocenial i to z punktu widzenia terapeuty bo z tego co widze po nickach to sie ta druga strona medalu udziela 8-)

Jeszcze raz podsumowanie

LECZENIE= twoj facet musi sam podjac decyzje o leczeniu i ani ty ani mama ani tata ani listonosz czy ktokolwiek inny go do tego nie zmusicie

I nie ma znaczenia to czy mieszkasz z nim, 2 domy dalej czy 5000 km od niego bo to nie Ty i jego rodzina musiscie chciec tylko on!!!

Skoro jak piszesz jestes mloda terapeutka to powinnas to wiedziec ze to pacjent musi chciec a nie caly swiat.

CPANIE I CHECI- Ja sie w terapeute nie bawie ale jak ja bym nie chciala rzucic cpania to bym tu dzisiaj nie pisala na forum i nie robila wielu innych rzeczy w zyciu.
Moja mama tez prosila i blagala, moj facet wyrzucal mi dragi tak bardzo mi chcieli pomoc. A ja na to nie zwracalam uwagi az do pewnego dnia kiedy doznalam jakiegos olsnienia i podjelam ta decyzje. I tak samo jest z innymi jak ktos nie chce byc zdrowy to nie wyzdrowieje i jak ktos nie chce aby mu pomoc to zadnej pomocy nie przyjmie.

WYJAZD = to ze ty teraz jak piszesz rzucasz wszystko i jedziesz na koniec swiata to nie jest zaden czyn godny podziwu.
Kochasz go to jedziesz proste. Jakby cierpial na inna chorobe podejrzewam iz tez bys pojechala bo to sa normalne reakcje jak sie kogos kocha.

TERAPIA = czy nie mowi sie ze terapeuta powinien miec obiektywny stosunek do pacjenta?
Moze powinnas poczekac az facet sie sam zdecyduje i znalezc mu pomoc u osob trzecich ktore beda na to obiektywnie patrzyly.
W waszym przypadku nie mam mowy o obiektywnym zachowaniu. Ty nie patrzysz na niego jak na chorego ktoremu nalezy pomoc tylko ukochanego ktorego nalezy ratowac.
**nieznany użytkownik** 
Użytkownik niezarejestrowany

Posted:
10.maj 2008 - 22:34

[quote]sama jestem młodą terapeutką - specjaliz. się w pomocy [/quote]


Hmmm... bardzo młoda! Zwłaszcza emocjonalnie. Miłość do klienta szkodzi - terapeucie również. Zwłaszcza gdy terapeuta jest kobieta. Bez szowinizmu - w relacjach partnerskich - bardziej uległa jest "ona"... Nic na to nie poradzisz - prędzej Ty zaczniesz ćpać niż on podejmie leczenie! Chcąc mu pomóc - powinnaś sobie odpuścić na jakiś czas - pracą z nim powinien sie zająć ktoś neutralny.

No ale jak wiadomo to on musi.... itd.
admin
avatar
admin
admin
postów: 570

Posted:
11.maj 2008 - 07:22

hmm, takie życie życiem drugiej osoby, nie dbanie o siebie w tej relacji trąci mi WSPółUZALEżNIENIEM, a to wymaga terapii własnej

...gdyby w życiu były same piękne chwile

nie wiedziałbym że żyję...

KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1079

Posted:
12.maj 2008 - 20:57

[quote=Katschor] Bez szowinizmu - w relacjach partnerskich - bardziej uległa jest "ona"... [/quote]

Może i bez szowinizmu, ale ogólnik jak ta lala 8-)




**nieznany użytkownik** 
Użytkownik niezarejestrowany

Posted:
12.maj 2008 - 21:34

Jak sama zauwżyłaś jest to "ogólnik" - dotyczy ogółu! Widocznie jest coś na rzeczy.... ;-)
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1079

Posted:
12.maj 2008 - 21:52

Ja tu zauważam głównie uogólnienie, ale niech tam, nie będę się kłócić o słówka. Mój poprzedni związek pokazał, kto w tej parze miał jaja :lol:



**nieznany użytkownik** 
Użytkownik niezarejestrowany

Posted:
12.maj 2008 - 21:56

Czy mi sie wydaje czy też zniknął watek o Tusku i Monarze? Kilka osób sie wpisało z komentarzem... ale nie wiem gdzie sie podziała całośc? :-?
**nieznany użytkownik** 
Użytkownik niezarejestrowany

Posted:
12.maj 2008 - 22:01

Znalazłem... w "Dyskusjach wszelakich"...
Topesz
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 1

Posted:
12.mar 2011 - 20:37

A! jeśli chodzi o to co zrobić by tyle nie spał, powinnaś znaleść mu jakieś hobby!
Sprawdziłam i działa! ;)
Też swojego nie moge kontrolowac 24/h bo z nim nie mieszkam ale staram sie co dzien zapewniac mu jakies atrakcje! tak by zobaczyl ze zycie bez cpania tez moze byc kolorowe!

W mojej sytuacji duzo rozmawiam ze swoim i mowil mi nie raz ze nie potrafi znalesc juz zadnego wspolnego tematu z kolegami jesli sie nie nacpa, mozliwe więc też ze Twój chłopak siedzi ciągle w domu dlatego , że nie chce brac a przy znajomych ciężko jest sie mu powstrzymac. ja tak to widze...
Uhhh... to naprawde ciężka choroba! ale potrzebne najbardziej jest im nasze wsparcie.
Trzymaj się i powodzenia!

Kuuurdeee... chyba mój długi pierwszy komentarz Smutna nie doszedł, a tak sie rozpisałam...
W skrucie teraz:

Biorąc pod uwage to co bierze jestem pewna ze ten sen to skutek braku narkotyku!
Jestem w prawie że identycznej sytuacji, wiec też zdobyłam troche rad na tej stronie!
Ale ostatnio dużo myślałam tez o tym jak pomóc swojemu facetowi i też wpadłam na pewien pomysł.
Mianowicie wybieram sie do jego rodziców by uswiadomic im ze jest chory i ze to poważne i nie można lekceważyć...
Chce zapisac go na odwyk bo innego rozwiązania nie widze ze wzgledu na to ze on co dzien stacza walke sam ze soba





[color=red]Doszedł, doszedł, połączyłam je w jeden, a swoją drogą to odpisujesz na post z 2008 r. U Smutnej mogło się wiele zmienić przez te 3 lata 8-) [/color]



napisany przez: magnola, 12-03-2011 - 21:18
Szarak77
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 11

Posted:
25.mar 2011 - 06:31

w sumie lol...

ale poczekajcie. Wlasnie zorientowalem sie, ze jozefaa jest osoba plci meskiej! Od mojej pierwszej wizyty zawsze bralem go jako babcie, zgarbiona staruszke, ktora przekazuje tu jakies madrosci zyciowe. Jesli ktos czytal caly te temat (ja tez nie zauwazylem, ze to wszystko dzialo sie w 2008 r. i przeczytalem calosc) to sprobuje sie wbic w Panstwa terapeutyczny ton...

khem.. Jozefaa, od jak dawna nie jestes babcia i jak Ci sie z tym uklada? Czy to alter ego pojawilo sie z Twojej inicjatywy, czy rozpoczely je osoby trzecie? (helou :D) Ktore z was dwojga zywi/zywilo sie grzybkami, ktore zastepuja narkotyki?

lapie chwile ulotne jak ulotka...
magnola
avatar
moderator
moderator
postów: 897

Posted:
25.mar 2011 - 13:00

No, no Szarak, grunt to spostrzegawczość :-D Ja tylko przez krótką chwilę myślałam, że jozefaa to kobieta, szybko zorientowałam się, że to AA na końcu jest znaczące i że to jednak Józef - mężczyzna.

To alterego pojawiło się dzięki inicjatywie niektórych użytkowników z zaburzeniami percepcji i zostało błędnie zakodowane i utrwalone.

Ale, ale... Przecież
"Kopernik była kobietą!
- Einstein?
- Też była kobietą!"

Szarak, czy teraz masz wyobrażenie, że Józef to zgarbiony dziadek przekazujący mądrości życiowe? I jak się czujesz po weryfikacji swojego wcześniejszego wyobrażenia? W międzyczasie żywiłeś się grzybkami zastępującymi narkotyk i stąd ta pomyłka? ;-)

A swoją drogą to Józef nie jest taki stary:)

Heja, pozdrawiam, również Józefa:D




napisany przez: magnola, 25-03-2011 - 13:04


człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 1729

Posted:
25.mar 2011 - 13:08

szarak77 jak byś czytał ze zrozumieniem to byś załapał wcześniej, ale zapłon masz jak ruski czołg więc długi ci trwało zrozumienie oczywistych rzeczy. Pozdrawiam ;-)

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1079

Posted:
27.mar 2011 - 09:14

Józef spoko jest, mnie przecież dla równowagi biorą na chacie za faceta non stop. Na forum chyba jeszcze jakoś avatar mnie ratuje, chociaż też pojawiają się pomyłki, a przynajmniej pojawiały :lol:

Szarak, a tak co do wyobrażeń. Ja czasem mam wrażenie, że na siłę próbujesz być fajny. To nie jest ani cool, ani jazzy, ani trendy, czy jak tam się u was mówi. Sexy też nie. Tyle w temacie 8-)



shiva
avatar
neofita
neofita
postów: 297

Posted:
1.kwi 2011 - 22:53

Karolcia? brac go i na rolki z naszym historycznym team :-D
sisia
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 1

Posted:
11.kwi 2011 - 20:15

czy ktos mi moze powiedziec jak pomoc uzaleznionemu od heroiny

mam meza ktory zaczol brac heroine jak moge mu pomoc zaczyna krasc w domu klamac podnosic rece co mam zrobic mieszkamy zagranica i mamy czworo dzieci



[color=red]Część przeniesiona z FAQ. [/color]



napisany przez: magnola, 15-04-2011 - 19:51
admin
avatar
admin
admin
postów: 570

Posted:
11.kwi 2011 - 21:09

zmotywuj go by poszukał profesjonalnej pomocy, np. w poradni uzaleznień

...gdyby w życiu były same piękne chwile

nie wiedziałbym że żyję...

Szarak77
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 11

Posted:
12.kwi 2011 - 10:00

hehe nie bede robil offtopa, faktycznie, kiedy zrozumialem, ze xywa ta to jozef-aa, to dopiero dotarlo do mnie te AA :roll:
Jakby ktos mial problem z percepcja, prosze spojrzec na moja liste postow 11? czyli 100 razy mniej niz niektorzy tutaj :)
Karo dzieki za opinie :)
offtop off? ;)

edit: 12:04
Po namysle... niech bedzie groovy 8-)



napisany przez: Szarak77, 12-04-2011 - 12:05
Tomek1
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 12

Posted:
12.kwi 2011 - 19:18

[quote=sisia]czy ktos mi moze powiedziec jak pomoc uzaleznionemu od heroiny[/quote]
Najwyżej możesz poszukać mu dobrego ośrodka żeby rozpoczął leczenie
magnola
avatar
moderator
moderator
postów: 897

Posted:
15.kwi 2011 - 20:10

Możesz próbować go zmotywować do poszukania pomocy, pójścia do poradni, odtrucia, a później podjęcia leczenia.
Czy szukać mu ośrodka? Nie wiem. Niedawno chciałam pomóc koleżance i umówić ją w poradni. Na jej prośbę oczywiście, bo daleka jestem od ciągnięcia ludzi siłą gdziekolwiek, to nawet było inne miasto i nie miał być to jej pierwszy kontakt z ewentualną terapią. Chodziło o to, że prosiła mnie najpierw o znalezienie w necie nr-u do konkretnej poradni, a że nie miała jak zadzwonić natychmiast, a do mnie mogła jeszcze wysłać sms-a zgodziłam się. Zadzwoniłam więc, a miła pani po drugiej stronie linii powiedziała mi, że dziewczyna musi zadzwonić sama, sama się umówić albo przyjść. Właściwie to się tego spodziewałam, bo wielokrotnie spotkałam się z podejściem, że osoba uzależniona SAMA musi wykazać inicjatywę, zrobić krok w kierunku leczenia i nikt nie powinien jej w tym wyręczać. I chyba coś w tym jest, chociaż są różne indywidualne przypadki to warto się zastanowić.


człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...
Tomek1
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 12

Posted:
17.kwi 2011 - 09:41

Na pewno nikt go siłą nie zagoni do ośrodka,taką decyzję musi podjąć sam,ale jak dla mnie samo chodzenie do poradni czy jakiegoś terapeuty nic nie zmieni.