 |
|
 |

Dzień po dniu Pobierz nagrania mp3 o trzeźwości różnych, internetowych stacji radiowych.
Stronka powstała w okres... odsłon:1162 | [ nasze linki ] | |
|
|
 |
|
 |
| Dzisiaj: | 73 | | W tym miesiącu: | 4817 | | W tym roku: | 41581 | | Ogólnie: | 1940639 |
Od dnia 08-01-2002
|
|
|
|
|
 |
|
 |
|
Baśka ::: 22-08-2009 ::: 3527 raz(y) oglądano.
|
Podczas sesji w tle słychać muzykę, od czasu do czasu Gasser używa też wiszącego na ścianie bębna. Z dotychczasowych ochotników żaden nie doświadczył niczego strasznego – twierdzi. Środki uspokajające, leżące w pogotowiu, gdyby okazały się potrzebne ani razu jeszcze się nie przydały. – Jeśli LSD stosuje się pod kontrolą, nie jest to bardziej niebezpieczne niż jakiekolwiek inne formy terapii – twierdzi psychiatra.
Pod względem chemicznym narkotyk ów jest spokrewniony z produkowaną przez ludzki organizm serotoniną. Działa na te same obszary mózgu, zwłaszcza na układ limbiczny, w którym zachodzą procesy filtrowania, przetwarzania i emocjonalnej oceny wrażeń zmysłowych. LSD wyłącza w dużym stopniu funkcję filtra, w efekcie czego mózg zalewany jest nowymi informacjami. Podwyższa jednocześnie poziom neuroprzekaźnika dopaminy w tak zwanym ciele prążkowanym, co dodatkowo wzmaga napływ bodźców. Dzięki temu owa substancja wpływa na postrzeganie zmysłowe, proces myślenia oraz nastrój. Pod jej wpływem zmienia się poczucie czasu i przestrzeni, zanika granica między własnym „ja” a otoczeniem. Może to być odczuwane jako błogie stapianie się ze wszechświatem, ale również jako budząca strach utrata kontroli nad własnym ciałem i myśleniem. Eksperci jednak nie mają wątpliwości: LSD nie powoduje ani fizycznego, ani psychicznego uzależnienia.
Czy tego rodzaju odurzenie może rzeczywiście pomóc w przezwyciężeniu lęków? Borwin Bandelow, profesor psychiatrii na uniwersytecie w Getyndze, największy niemiecki specjalista w terapii stanów lękowych, patrzy na to dość sceptycznie. – Każda metoda terapeutyczna, jaka istnieje na świecie, ma zwolenników, którzy opowiedzą wam coś takiego – mówi. Mimo to cieszyłby się, gdyby w wiarygodnych badaniach, prowadzonych pod ścisłą kontrolą, sprawdzono skuteczność substancji psychoaktywnych w leczeniu lęków. – To ogromnie interesujący temat – dodaje profesor.
Zmiany w postrzeganiu, przedmioty, które nagle ożywają, wrażenie szybowania w przestworzach – wszystko to jest oczywiście bardzo spektakularne, mówi Gasser, ale to jedynie zjawiska uboczne. Sprawą decydującą jest dla niego głębokie poznanie własnego „ja” i oparte na zaufaniu relacje, jakie pacjent w bardzo krótkim czasie nawiązuje ze swoim terapeutą. – Z taką intensywnością działa to jedynie dzięki LSD.
Substancję tę Gasser może obecnie podawać dwunastu pacjentom, którzy z powodu poważnych schorzeń fizycznych cierpią na silne lęki. Ośmiu z nich podczas dwóch całodniowych sesji odbywających się co kilka tygodni otrzymuje każdorazowo kapsułkę zawierająca 200 mikrogramów LSD. Pozostała czwórka to grupa kontrolna, otrzymują pozbawioną działania dawkę 20 mikrogramów. – W przypadku takiej substancji jak LSD podawanie placebo jest naturalnie wątpliwe – przyznaje Gasser. Pacjent szybko domyśla się, co przed chwilą zażył. Ale w badaniach medycznych obowiązuje taka właśnie praktyka.
Trojgu pacjentów, którzy otrzymywali skuteczną dawkę, terapia przyniosła korzyści – twierdzi Gasser. Ale badania jeszcze trwają. Aby ich wyniki miały znaczenie statystyczne, liczba dwunastu zaledwie pacjentów to i tak o wiele za mało. – Mamy nadzieję udowodnić w końcu, że podczas takiej terapii nie występują żadne poważne incydenty, a wyniki wskazują, iż jest to skuteczna metoda leczenia – mówi szef zespołu przeprowadzającego eksperyment.
Udo Schulz z wysiłkiem szuka słów, by opisać swoje doświadczenia z narkotykiem. Z ociąganiem zaczyna wreszcie opowiadać: – Doniczka z kwiatkiem, dywan, cały pokój nagle jakby zbudził się do życia. Udo krzyżuje palce i spogląda w zamyśleniu na widok za oknem. Po chwili zaczyna mówić dalej: – Było to, można powiedzieć, jak doznanie jakiejś mistycznej jedności.
Jego problemy zaczęły się wiosną 2006 roku. Rozpoczął akurat nową pracę jako pielęgniarz w domu starców. Było to stresujące zajęcie, z początku Udo myślał, że właśnie ono odbiera mu apetyt. Po każdym posiłku czuł ucisk w żołądku. Jadł więc coraz mniej, bardzo stracił na wadze. W końcu jeden z lekarzy wysłał go do najbliższego szpitala. Leżał tam przez kilka dni, potem dano mu do ręki jego kartę i kazano pójść na ostatnie badanie. – Idąc tam, przeczytałem diagnozę. Rak żołądka.
Jak człowiek reaguje na coś takiego? – Z początku pomyślałem, że to pewnie nie moja karta. Niemożliwe, żebym miał raka, zawsze przecież prowadziłem zdrowy tryb życia – opowiada Schulz, wykrzywiając wargi w coś w rodzaju uśmiechu. Musiał jednak poddać się operacji, rozumiał tę konieczność. Usunięto mu jedną trzecią przełyku i większą część żołądka. Lekarze nie znaleźli przerzutów, zrezygnował więc z chemioterapii.
Od tamtego czasu jego życiem zawładnął lęk. Męczyła go myśl, że już nigdy nie wyzdrowieje, nie wrócą mu siły, straci pracę, będzie musiał się poddać. Zmuszał się do nadludzkiego wysiłku, by móc znowu pracować. W nocy leżał, nie mogąc zasnąć. Rozmowy z psychologiem niewiele mu pomogły. Kiedy przypadkowo natknął się w internecie na informację o szwajcarskim eksperymencie z LSD, poczuł, że to coś dokładnie dla niego. – Podczas wstępnych testów okazało się, że jestem najwyraźniej jednym z tych, którzy mają takie właśnie zaburzenia lękowe.
Rok po terapii z użyciem LSD Schulz jest znów w stanie pracować. Kilka miesięcy temu zatrudnił się w ośrodku ambulatoryjnej pomocy dla seniorów, gdzie ma ruchomy czas pracy i może zaplanować sobie parę przerw. W ten sposób, ma nadzieję, przepracuje liczbę godzin wymaganą przy pełnym etacie. Aby utrzymać kondycję fizyczną, jeździ na rowerze i kilka razy w tygodniu gra w ping-ponga. Jest przekonany, że LSD mu pomogło. Narkotyk dał mu kopa, zastrzyk energii, którego potrzebował, gdy czuł się zniechęcony i do niczego nieprzydatny. W wywołanym nim odurzeniu po raz pierwszy poczuł z całą siłą swój smutek i złość z powodu choroby. – Wtedy mogłem wreszcie rozbeczeć się jak dziecko – mówi, próbując znów się uśmiechnąć.
Żałuje tylko jednego. Te dwie sesje terapeutyczne były o wiele za krótkie. – Chętnie kontynuowałbym terapię z użyciem LSD – mówi, wyglądając przez okno. – Ale jedynie pod warunkiem, że będzie to całkowicie legalne.
Samiha Shafy
Źródło: Der Spigel
|
|
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.
Zarejestruj lub zaloguj się
|
|
 |
|
 |
Witaj przybyszu
Rejestracja jest całkowicie niezobowiązująca i umożliwia dostęp do wszystkich obszarów tej strony.
Dołącz do Nas!
|
 |
Użytkownicy: |
 |
Nowy dzisiaj: |
1 |
 |
Nowy wczoraj: |
1 |
 |
Razem: |
5707 |
 |
Ostatni: |
| AliceKLR |
 |
Online |
 |
Użytkownicy: |
0 |
 |
Gości: |
4 |
 |
Razem: |
4 |
 |
Użytkownicy online |
| Brak użytkowników online |
|
|
 |
|
 |
|
Żaden z użytkowników nie ma dzisiaj urodzin
|
|
|