Wszystkie narkotyki uzależniają, to tylko kwestia czasu brania - mówi, pytana o swój stosunek do legalizacji używania tzw. "miękkich narkotyków", w rozmowie z Pawłem Majchrzakiem Wiesława Cegłowska, kierownik szczecińskiej poradni "Powrót z U".
Coraz częściej czytamy i słyszymy o aresztowaniach dealerów narkotykowych. Czy wpływa to na liczbę pacjentów, które zgłaszają się do waszej poradni? Czy jest ich mniej?
- Nie, ilość pacjentów zgłaszających się do naszej poradni w latach 2008 i 2009 nie zmieniła się w porównaniu z latami poprzednimi. Zmienił się natomiast wachlarz zażywanych substancji (coraz więcej uzależnionych wpada w nałóg stosując środki ogólnodostępne i legalne, jak np. "dopalacze" czy leki - przyp. red).
Jaki jest przedział wiekowy waszych podopiecznych?
- Trafiają do nas osoby coraz młodsze, od 14. do 18. roku życia, które przyznawały się do kontaktu z substancjami psychoaktywnymi już wieku 12 lub 13 lat! Kolejną grupę wiekową stanowią pacjenci wieku od 18. do 25. roku życia.
Po jakie środki sięgają osoby, które do was trafiają?
- Wielu z tych młodych ludzi początkowo eksperymentowało z różnego rodzaju lekami,
przeciwbólowymi i przeciwkaszlowymi. Niepokojące jest to, że te substancje można kupić legalnie bez recepty w każdym hipermarkecie przy kasie! Następna grupa młodych ludzi to osoby pijące alkohol. Charakterystyczne jest picie alkoholu, najczęściej piwa, w "ciągach" - weekendowe, lub kilkudniowe nieprzerwane spożywanie alkoholu w ilościach powodujących upojenie. W następnej kolejności jest marihuana i amfetamina. Nadal znaczna grupa naszych pacjentów to osoby, u których rozpoznajemy zjawisko tzw. politoksykomanii. Polega ono na mieszaniu różnych substancji psychoaktywnych i ich nadużywanie, co często grozi przedawkowaniem. Dodatkowo, co jest nowym zjawiskiem, bardzo często eksperymentują z używaniem wielu substancji legalnych tzw. „dopalaczy”.
Jedni twierdzą, że "dopalacze" to nic innego, jak legalna forma narkotyków. Inni uważają, że nie są one tak niebezpieczne, jak "tradycyjne" środki odurzające...
- W Polsce są one legalnie rozprowadzane, jako "artykuły kolekcjonerskie" i to jest problemem. To jednak nic innego, jak środki odurzające na bazie ziół z tym, że ich skład chemiczny nie jest zakazany przez prawo. Działanie "dopalaczy" jest zbliżone do działania narkotyków. Najczęściej sięgają one po pochodne benzylopiperazyny - są to środki, które pobudzają ośrodek przyjemności, działają podobnie jak amfetamina, a także Spice lub Spice Gold, który składa się z kombinacji kilku bardzo nietypowych ziół o działaniu zbliżonym do marihuany.
Czy świadomość rodziców jest wystarczająco duża, by potrafili zareagować w odpowiednim momencie i poszukać pomocy dla swoich dzieci?
- Tylko w nielicznych przypadkach ci młodzi ludzie wywołują niepokój rodziców, którzy szukają pomocy w naszej poradni. Niestety np. leki są w Polsce postrzegane, jako "dobro" dostępne niemal w każdym domu i sklepie, nadużywanie ich jest powszechne wśród ludzi dorosłych. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że w przypadku zażywania leków przeciwbólowych przez ich dzieci, często nie jest to kwestia wzięcia jednej lub dwóch tabletek neutralizujących ból, ale jednorazowego zażycia znacznie większej ich ilości. Przeważnie rodzice zgłaszają się do naszej poradni po pomoc dopiero wtedy, gdy dziecko znajdzie się w szpitalu. Rodziców, którzy zauważyli niepokojące objawy w zachowaniu swojego dziecka lub poszukujących informacji na temat uzależnień zapraszam do naszej placówki.
Co jakiś czas wraca pomysł depenalizacji niewielkiej ilości tzw. "miękkich" narkotyków, a argumentem ma być rzekomo mniejsza szkodliwość marihuany od tytoniu bądź alkoholu.
- Wśród terapeutów naszej poradni nie ma podziału na tzw. "miękkie" i twarde narkotyki, wszystkie uzależniają to tylko kwestia czasu brania. Śmieszna dla nas jest legalizacja czegoś, czego dystrybucja jest przestępstwem! Czy będą legalne czy nie liczba osób uzależnionych się nie zmieni, bo legalizację jako terapeuta już przerabiałam!
Jakie objawy powinny wzbudzić niepokój rodziców, na co powinni zwrócić szczególną uwagę?
- To zależy od środka, jakiego dziecko używa. Jeśli chodzi o marihuanę to do typowych objawów jej zażywania należą: lekko powiększone źrenice, przekrwione spojówki, suchość w ustach, przyrost apetytu, wesołkowatość, chwiejność nastroju, opóźnione reakcje. Wśród naszych pacjentów palących marihuanę obserwujemy utratę motywacji i zainteresowania nauką szkolną, niestety ten narkotyk zaburza proces myślenia, rozumowania, umiejętność wysławiania się. Zmienia się także sposób obcowania dziecka z najbliższą rodziną: unikanie patrzenia w oczy, zamykanie się w pokoju, unikanie wspólnych posiłków z rodziną, zarzucenie obowiązków domowych, ataki agresji, wulgarność, kradzieże, wywoływanie awantur domowych. Niektórzy używają często kropli do oczu. Zażywanie amfetaminy z kolei objawia się stanem podniecenia, gadatliwością, niepokojem, bezsennością, suchością błon śluzowych gardła i nosa, nadmiernym poceniem się, drżeniem rąk czy rozszerzonymi źrenicami. Oczywiście znalezienie szklanych lufek, małych woreczków foliowych z nieznanymi nam substancjami powinno dać rodzicom do myślenia. Wszelkie zmiany w osobowości mogą wskazywać, że dziecko ma kontakt z substancjami uzależniającymi. To tego jak szybko rodzice zareagują wiele zależy.
Gdzie mogą zgłosić się rodzice po poradę lub pomoc?
Zapraszam do naszej poradni, która mieści się przy ul. Szczerbcowej 1, codziennie w godzinach 12-20. Można również zadzwonić pod numer 91 4888 355.